• Współpraca
  • Kontakt
  • Warsztaty jogi
  • O mnie
  • Newsletter
  • Tu zacznij
  • Kategorie
    • Minimalizm
    • Moim zdaniem
    • Podróże
    • Kuchnia
    • Naturalne
    • Inspiracje
    • Psychologia i związki
    • Motywacja i organizacja
  • Joga
  • Warsztaty jogi
  • Maraton Minimalisty
  • Mój sklep
simplife.pl logo
  • Tu zacznij
  • Kategorie
    • Minimalizm
    • Moim zdaniem
    • Podróże
    • Kuchnia
    • Naturalne
    • Inspiracje
    • Psychologia i związki
    • Motywacja i organizacja
  • Joga
  • Warsztaty jogi
  • Maraton Minimalisty
  • Mój sklep
  • site logo

Paradoks zbyt dużego wyboru.

25 stycznia 2017

Ludzie zwykle chcą więcej. Przedmiotów, pieniędzy, czasu czy zaproszeń na wyjścia. Bo więcej, to przecież lepiej.

Tak samo z wyborem, też chcemy, by był jak największy. Zwłaszcza, że w naszym przekonaniu duży wybór jest tożsamy z rozwojem czy zamożnością.

Gdy opowiadam komukolwiek o tym, że w Danii wybór zarówno produktów spożywczych jak i odzieżowych jest znikomy, reakcją zwykle jest zdziwienie albo nawet niedowierzanie. Wciąż mamy to dziwne przyzwyczajenie do narzekania na nasz własny kraj i ślepe wpatrywanie się w to, co “na zachodzie”. I nadal wydaje nam się, że u nas to bieda, tam to dopiero mają.

Dylematy przy półce.

Opowiadałam Wam już kiedyś moją historię o tym, jak w Hali Koszyki, w jakimś sklepie ze zdrową żywnością, stanęłam przy półce z sokami. A tam był ich miliard. Różne smaki, wielkości, zawartości owoców.

Owszem, czasem człowiek ma ochotę na odmianę i szuka czegoś ciekawego. Jednak ja w tamtej chwili chciałam się po prostu czegoś napić. I to szybko.

Nie lubię za dużego wyboru i nigdy go nie lubiłam. Dlatego zakupy zawsze wolałam robić w osiedlowym sklepie, niż w ogromnym, zaopatrzonym po sam sufit, molochu.

Wybory są fajne…

Fajnie jest mieć wybór, bo dzięki temu mamy jakąś tam swoją świadomość, że decydujemy o tym, co nas spotyka w życiu.

Poza tym istnieje wpajany nam wzorzec kulturowy, że powinniśmy podejmować jak najwięcej decyzji – odnoście studiów, kariery, sportów, znajomych czy miejsca zamieszkania. I to ma sens w momencie, kiedy dotyczy kluczowych kwestii naszego życia.

Bo wybór to wolność. A wolność, jakby nie było, jest fajna.

Jednak sytuacja diametralnie się zmienia, gdy kwestią wyboru jest zakup najlepszego bochenka chleba. I ta decyzja zajmuje nam dobrych kilka minut.

… pod warunkiem, że nie ma ich zbyt wiele.

W teorii powinno być tak, że skoro możliwość wyboru czyni nas szczęśliwymi i wolnymi, to analogicznie więcej wyboru równa się więcej szczęścia.

Okazuje się, że jednak niekoniecznie. Większy wybór to często rozczarowanie, wyrzuty sumienia i strata czasu.

W pogoni za najlepszą opcją.

Cierpiałam kiedyś na przypadłość, którą dziś nazwałabym syndromem najlepszej opcji. Gdy miałam coś kupić, ginęłam na forach i różnego rodzaju porównywarkach cenowych, żeby znaleźć wersję najlepszą i najbardziej opłacalną.

Jednak nie od dziś wiadomo, że internet nie ma końca, w związku z czym traciłam masę czasu. A w rezultacie wcale nie byłam jakoś szalenie zadowolona z zakupu.

I rozumiem gdyby jeszcze chodziło o zakup samochodu czy domu. Jednak czasem na rzeczy był zwyczajny krem czy tusz do rzęs.

Teraz coraz częściej zdaję się na intuicję. I wmawiam sobie, że to co wpada mi w ręce czy w oko, jest dla mnie najlepsze. Być może wiele wspaniałych okazji przechodzi mi koło nosa. Ale jakie by nie były, to i tak wypadną słabo w porównaniu z ilością zaoszczędzonego czasu. I po prostu świętym spokojem.

Duży wybór przyczyną rozczarowania.

Brzmi głupio, ale faktycznie tak jest. Gdy kupujemy jakiś drobiazg, bez zastanowienia, praktycznie na chybił-trafił, to raczej nie mamy wobec niego szczególnych oczekiwań. Ot, kostka masła czy główka sałaty.

Zupełnie inaczej jest, gdy stajemy przed koniecznością wyboru albo większym zakupem. Eliminujemy różne opcje, argumentujemy sami sobie, dlaczego to a nie tamto będzie lepsze. W związku z czym nasze oczekiwania odnośnie wybranej rzeczy cały czas rosną – w końcu z jakiegoś powodu była lepsza od pozostałych. Dodatkowo  próbujemy przekonać siebie, że naprawdę danej rzeczy potrzebujemy, pokazując ją w samych superlatywach.

A potem wracamy do domu i czujemy rozczarowanie, bo rzecz okazała się zwyczajna. I wcale nie taka zjawiskowa jak była w naszych myślach.

Weź siebie na przeczekanie.

Gdy zupełnie nie wiesz co wybrać, może się okazać, że tak naprawdę wcale nie potrzebujesz tej rzeczy. Daj sobie czas na zastanowienie się i ochłonięcie. Zajmij się czymś innym. Przy większym zakupie możesz odczekać nawet tydzień czy miesiąc.

Co ciekawe – po takim czasie zwykle zapominamy w ogóle o tym, że chcieliśmy kupić daną rzecz. Czyli najwyraźniej była zwykłą zachcianką a nie żadną tam konieczną potrzebą.

A wracając do mojego soku. Skończyło się na tym, że nie kupiłam go wcale. Napiałam się wody.

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

  •  Polubiło
  • 37.559Obserwuje
  • 16.800Obserwujących
  • 455Obserwuje
  • 54.814Łącznie

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

 

 

Related Posts

  • Baba za kierownicą – czyli o ograniczających nas stereotypach

    29 lipca 2021
  • Jedna rzecz, którą warto zrobić na Święta. I nie jest to ubranie choinki.

    22 grudnia 2019
  • Przeprowadzamy się! Czyli dokąd nas znowu poniosło?

    3 września 2019
  • Czy blogowanie to praca? I dlaczego influencerki ŻEBRAŁY O JEDZENIE?

    3 lipca 2019
  • Podział obowiązków domowych w naszym domu

    25 kwietnia 2019
  • Moje postanowienia i motywacja. III podsumowanie pourodzinowe.

    25 lipca 2018

10 komentarzy

  1. 26 stycznia 2017 Ag Aviaq Odpowiedz

    Ja NIENAWIDZĘ wybierać ? Kiedy staję przed wyborem choćby dwóch najprostszych rzeczy, to wpadam w panikę, zaczyna boleć mnie brzuch i jak najszybciej chcę opuścić to miejsce bez żadnej z opcji ? Dlatego unikam sytuacji z wyborem, a z moją “przypadłością” staram się walczyć, choć po kilkunastu miesiącach nic nie idzie do przodu, taka chyba maja natura.. Zdecydowanie wolę wybrać coś nie widząc drugiej opcji, tzn. np. Zdecydować, jaki smak soku wypiję zanim zobaczę wszystkie na półce i poprosić kogoś, aby mi go kupił ☺️

  2. 26 stycznia 2017 Hipis Odpowiedz

    Wzięłam kiedyś na przeczekanie ładny, tani dywanik. Bo po co mi to, co z tego, że ładny. No i teraz się okazało, że koniecznie potrzebuję tego dywanika, bo krzesło mi szura po panelach. Sklep zniknął. Serio, zdążyli do zamknąć… Nigdzie już takiego dywanika nie znalazłam, tylko w Ikea mają, ale za drogie.
    No i cóż. Czasami przeczucia mnie nie mylą, że powinnam jednak kupić coś tu i teraz.
    Co do większości rzeczy z góry mam ustalone, co lubię. A jeżeli nie wiem, co lubię, kupuję najtańszą rzecz, bo jestem biedna :P Z sokami się sprawdza. Szczególnie się sprawdza w molochach, takich jak auchan – nawet nie interesuje mnie ich cała oferta, kupuję większość rzeczy po cenach.
    Ale większe rzeczy, np. torby czy buty… Chodzę w tych samych butach od dwóch lat, a od czterech kupuję takie same trampki, bo zdecydowanie się na jakieś nowe przyprawia mnie o bezsenność. Plecak kupiłam sobie taki, jaki widziałam u znajomej :D No i zanim cokolwiek kupię, wizualizuję sobie, że zostaję wyrzucona z mieszkanie i muszę tylko przy pomocy znajomych studentów przenieść cały dobytek do akademika na drugim końcu miasta – jak to pomaga na bezsensowne zakupy :D

  3. 26 stycznia 2017 Jadwiga Odpowiedz

    Pamiętam, że kiedyś czytałam bardzo podobny wpis, dotyczący wyboru jakiegoś miksera, czy innego kuchennego cacka. To dobrze, że ludzie o tym piszą, bo to pomaga poukładać sobie pewne rzeczy w głowie i daje ulgę, kiedy uświadomisz sobie, że nie jesteś jedyną osobą, która ma problemy z podjęciem decyzji wśród obecnych możliwości.
    Jadwiga

  4. 26 stycznia 2017 Marzena Odpowiedz

    Rada dotycząca zastanowienia się przed kupieniem jest bardzo cenna. Ja nieraz zrezygnowałam z zakupu po zamyśleniu się :)

  5. 26 stycznia 2017 Irmina Odpowiedz

    Szczególnie sprawdza się ta reguła przy ubieraniu się: stoisz przed szafą i nie masz się w co ubrać mimo że półki zaraz runą pod ciężarem bluzeczek, spodeneczek etc.; a jak masz tylko kilka zestawów, to sięgasz po kolejny i tyle, problem z głowy.

  6. 26 stycznia 2017 Ula Archer Odpowiedz

    Sklep, w którym zawsze kupowałam i w którym kiedy chciałam czarne oliwki to brałam czarne oliwki doceniłam dopiero, gdy kiedyś przyszło mi kupować czarne oliwki w wielkim sklepie, gdzie były na pewno ze dwa metry na szerokość półek z oliwkami. A że słoiki miały przeróżne pojemności, to nie można nawet przesortować sobie w głowie po cenie ;)
    A jako kobieta i jako swego czasu sprzedawca powiem, że przy zbyt wielu opcjach kobiety się po prostu zacinają. Fizycznie :D Mózg się odłącza i nici z zakupu albo pozostanie to niezadowolenie, że “może jednak lepiej było kupić tamtą.”
    Ostatni punkt najważniejszy :)

  7. 27 stycznia 2017 Alicja Odpowiedz

    Taaaak, przeglądanie opinii na ceneo w poszukiwaniu idealnego sprzętu domowego, a w rezultacie kupienie czegoś co jest polecane przez znajomych :P
    Jedną z zasad którą się kieruję przy zakupach jedzeniowych, jest wybór Polskich producentów. Warto wspierać nasz lokalny rynek :)

  8. 27 stycznia 2017 Aleksandra | blog.stabrawa Odpowiedz

    Bardzo trafna uwaga! Jestem projektantem wnętrz i to co często słyszę od klientów: “kiedyś to było łatwiej bo w sklepie były tylko 2-3 rodzaje płytek/mebli/itp i nie było problemu. Teraz to jest kłopot…. ” No właśnie – kłopot! Ludzie upatrują to jako coś negatywnego bo biorą pod uwagę większą szansę pomyłki (rachunek prawdopodobieństwa).
    A ja, podobnie jak Ty – polegam na swojej intuicji. NIe szukam wszystkich możliwych opcji aby je przeanalizować tylko zatrzymuję się w momencie kiedy to co znalazłam najzwyczajniej się podoba. Dotyczy to zarówno ubrań, dodatków do domu czy większych zakupów :)

  9. 30 stycznia 2017 Dominika Odpowiedz

    Też tak mam. Zanim kupie jakiś kosmetyk, wertuję wizaż w poszukiwaniu tych z najlepszymi ocenami. Z jednej strony nie jest to złe – wybieram wtedy to, co sprawdziło się u wielu kobiet i dzięki temu mam w swojej kosmetyczce naprawdę magiczne kosmetyki :) Jednak zbyt duży wybór, szczególnie w wielkich marketach spożywczych, sprawia że wychodzę ze sklepu zdenerwowana i niekiedy po godzinie chodzenia między regałami.
    Taki zbyt duży wybór to konflikt motywacyjny typu dążenie-dążenie: człowiek stoi przed setkami batoników i nie wie jaką opcję wybrać, a są praktycznie same pozytywne. Mój wykładowaca dobrze to ujął: koń który stoi przed oswem i żytem i nie jest w stanie się zdecydować co zjeść, umrze z głodu ;)

  10. 2 lutego 2017 twomeaningfullives Odpowiedz

    Zbyt duży wybór prowadzi do zmęczenia decyzyjnego. W efekcie końcowym i tak wybieramy coś “na chybił trafił”. To strasznie frustrujące. Porównywanie produktów zabiera zbyt dużo czasu. Szkoda, że codziennie jesteśmy zmuszeni do kupowania w dużych supermarketach. Gdzie są małe sklepiki z “żywym sprzedawcą”, który ma wiedzę o tym co sprzedaje? I nawet potrafi dobrze doradzić. Asortyment niewielki, równie niewielki poziom stresu. Tak lepiej ;) Marta & Olek.

Napisz odpowiedź Skasuj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

O mnie

Image Widget

Mam na imię Natalia i witam Cię serdecznie na moim blogu :) Jestem nauczycielem jogi, bloguję i od czasu do czasu bawię się w grafika. Nie lubię nadmiaru, bałaganu i bylejakości. Cenię sobie naturalność, prawdziwość, trwałość, szczerość i prostotę. Jestem estetką, lubię ładnie mieszkać i dobrze wyglądać. Faworyzuję to co nasze, polskie i lokalne. Zawsze wszystko robię po swojemu.

Czytaj dalej →
  •  Polubiło
  • 37.559Obserwuje
  • 16.800Obserwujących
  • 455Obserwuje
  • 54.814Łącznie

Wydarzenia

<
< 2026 >
Luty
>
Miesiąc
Miesiąc
Lista
Tydzień
Dzień
PnWtŚrCzwPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728 

YouTube

Oops, something went wrong.

Zobacz więcej filmików →

No more articles
  • Kontakt
  • Współpraca
  • Warsztaty jogi
  • Polityka prywatności
simplife 2015-2019
Close
Simplife.pl
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności.Zgadzam sięPolityka prywatności