Niepotrzebny balast.

Każdy z nas, tak – ja też, nosi ze sobą wiele zbędnych rzeczy. I nie chodzi tu o fizyczne przedmioty, ale o głupoty, które zaprzątają naszą głowę. Zadania nagromadzone od dłuższego czasu, których z jakiegoś powodu nie chcemy wykonać. Przenosimy je na kolejny dzień czy nawet miesiąc, mówiąc sobie, że teraz nie jest to konieczne. Albo, że tamten czas będzie bardziej odpowiedni.

Niemniej jednak one wcale nie znikają i cały czas wiszą gdzieś w naszej podświadomości, zjadając naszą energię. Zupełnie niepotrzebnie.

Dlatego co pewien czas warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie – czy ja słusznie to wszystko noszę?

Być może część z tych zadań można załatwić od razu. Były tylko niepotrzebnie odraczane. Pozostałe jednak warto skreślić z pamięci i po prostu świadomie podjąć decyzję, że NIE BĘDZIEMY ich robić. 

Stań z zadaniem twarzą w twarz.

Żeby się z czymś zmierzyć, trzeba najpierw wiedzieć, z czym walczymy. Dlatego właśnie zapisujemy. Wiecie, że ja kocham robić listy wszystkiego, ale nawet jeśli Ty ich nie lubisz, to tym razem się zmuś i po prostu zapisz WSZYSTKO co nad Tobą wisi.

Jakieś zaległe badania, telefon do dawno niewidzianej ciotki z pytaniem „co słychać”, przyszycie guzika w ulubionej bluzce, zrobienie porządku w szafie. Skup się zwłaszcza na rzeczach, które sukcesywnie przenosisz sobie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Czy nawet z miesiąca na miesiąc.

To, że nie robisz ich od razu, może świadczyć o wielu rzeczach. Najwyraźniej nie są koniecznie, bo gdyby tak było, dawno byłyby już wykonane. Pytanie tylko, czy są tak mało ważne, że je olewasz, czy tak straszne, że boisz się do nich podejść?

Oddziel to co „musisz” od tego co „możesz” i  „chcesz”.

Są rzeczy od których nie uciekniesz. Do tej grupy zaliczymy zarówno obowiązki narzucone przez szefa w pracy jak i wyprowadzanie psa na spacer, robienie zakupów spożywczych czy samo już jedzenie. Nie zawsze są to rzeczy, które lubisz, nie oszukujmy się – nie każdy kocha swoją pracę, jeśli jednak coś należy do Twoich obowiązków, to ciężko będzie się wykręcić.

Również prywatne zobowiązania bywają musami od których próbujesz uciec, przez co odkładasz je na kolejny dzień. Ja tak często mam chociażby z wykonywaniem telefonów, czego bardzo nie lubię robić i zwykle mówię sobie, że zrobię to później. Widocznie nie jest to takie pilne. Dlatego sama sobie często muszę powtarzać – Natalio, albo dzwonisz natychmiast, albo w ogóle zapomnij, że kiedykolwiek miałaś to zrobić.

Dalej to, co z jakichś powodów pragniesz na sobie wymóc. Tutaj znajdzie się książka, którą poleciła Ci koleżanka. Nie masz ochoty jej czytać, ale nie chcesz zrobić jej przykrości. Dlatego zamiast przedłużać wypożyczenie na kolejny miesiąc – po prostu oddaj ją do biblioteki. To samo z popsutymi przedmiotami – niby nie umiesz ich naprawić, ale wyrzucić szkoda. Dlatego leżą, bo użyć też nie ma jak. Znajdź kogoś, kto potrafi się tym zająć, albo wyrzuć.

I na końcu mamy to, co niby chcesz i możesz zrobić, tyle że jakoś nie możesz się zebrać. Telefon do dawno niewidzianej koleżanki, wyjście do kina, wieczór dla siebie. I tu rodzi się pytanie – czy powodem odkładania jest to, że tak naprawdę nie chcesz tego robić. I tylko z jakichś powodów, dla Ciebie samej niejasnych, się do tego zmuszasz. Albo – zawsze stawiasz siebie na ostatnim miejscu. Ogarniasz wszystko i wszystkich a na czas dla Ciebie i Twoje przyjemności nie starcza już czasu. Dlatego odkładasz.

Cokolwiek by to nie było – musisz się z tym zmierzyć.

Zrób to, co warto zrobić…

Teraz czas na selekcję – to co znalazło się na liście, trzeba podzielić sobie na dwie grupy. Do tej pierwszej dodajemy rzeczy, z którymi mimo wszystko musimy się zmierzyć. Z różnych względów.

Mogą to być jakieś nasze zobowiązania względem innych, rzeczy związane z naszą pracą czy uczelnią. Do tego sprawy rodzinne czyli wszelkie wywiadówki, zakupy, wyjazdy i inne sprawunki.  Chcąc nie chcąc – musisz. Chyba, że uda Ci się z tego jakoś sprytnie wykręcić ;)

Poza tym proza życia codziennego, taka jak chociażby rachunki. Same się nie zapłacą. Znaczy się, w sumie to się zapłacą, tyle że z odsetkami.

Dlatego działaj po kolei, zrób wszystko co musisz, możesz i chcesz i wykreślaj kolejne pozycje.

… a o reszcie po prostu zapomnij!

Na liście pozostały rzeczy, których nie musisz, nie chcesz i nie warto. Zwykle do tej grupy zalicza się to, co ktoś na nas wymógł. Działania do których czujemy się zobowiązani, bo tak wypada, bo jesteśmy komuś coś dłużni, bo głupio nie zrobić.

Otóż nie, wcale nie głupio. Twój czas wolny, który możesz spędzić sobie tak jak lubisz, jest ważniejszy niż wszelkie możliwe „co ludzie powiedzą?” i „przecież wypada to zrobić”.

Poza tym, umówmy się, jeśli przez kilka kolejnych dni/tygodni/miesięcy z rzędu, udało Ci się tego nie robić i nikt się o to nie upomniał, to chyba da się bez tego żyć, prawda?

Teraz spójrz na swoją listę – to co ważne i fajne zostało zrobione. To co nieważne, zostało na liście i straszy. Dlatego podrzyj ten nieszczęsny skrawek papieru i najzwyczajniej w świecie – wywal go do kosza. Teraz masz już wolne. Fizycznie i przede wszystkim w głowie.

Co nam to daje?

Święty spokój. Bez wyrzutów sumienia i rzeczy o których trzeba pamiętać.

A taki wart jest poświęcenia.


Jestem bardzo ciekawa – co umieścisz na swojej liście?
Co odkładasz w nieskończoność, mimo iż powinno być już dawno zrobione?
Odnośnie czego podejmiesz dojrzałą decyzję i stwierdzisz po prostu: nie robię!

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.