„Umiejętność upraszczania oznacza eliminację zbędnego, by to co niezbędne mogło przemówić” – Hans Hofmann

Ostatnio dość modne stały się takie zagadnienia jak minimalistyczna szafa, capsule wardrobe, 5  piece french wardrobe czy projekt 333. Są to projekty zmuszające nas do bardzo radykalnego okrojenia zawartości naszej szafy.

I to jest właśnie jeden z podstawowych elementów który nas odstrasza: zbyt radykalnie, zbyt mało elementów, za dużo rzeczy idzie w odstawkę – a przynajmniej takie maile i komentarze od Was dostawałam. Wychodząc więc na przeciw oczekiwaniom – pokazuję kilka prostych kroków, prowadzących do naturalnego odchudzenia naszej szafy. Bez żadnych ostrych cięć i wszystko we własnym rytmie.

Ludzie twierdzą z uporem, że lubią mieć wybór, jednak tak naprawdę działa on na nas przytłaczająco. Zamiast odczuwać satysfakcję, często zbyt wiele możliwości sprawia, że odechciewa nam się czegokolwiek.

Czytałam kiedyś, że badania pokazują, iż gdy widzimy w sklepie tryliard różnych rodzajów musztardy albo aparatów fotograficznych, przytłoczeni i zmęczeni tak ogromnym wyborem wybieramy coś praktycznie losowo. Albo odchodzimy bez niczego, bo nie mamy ochoty analizować wszystkich opcji i uzasadniać samemu sobie swojej decyzji.

Tak samo jest z szafą. Paradoksalnie – im mniej ubrań, tym czujemy się, jakbyśmy mieli więcej rzeczy do noszenia.

Poniżej przedstawiam Wam kilka magicznych kroków które pomogły mi odchudzić moją (swego czasu naprawdę pokaźnych rozmiarów garderobę). Najlepiej jest zastosować je wszystkie, łączą się bowiem w logiczną całość. Ale jak wiadomo – nic na siłę. Wybierz to, co uważasz za potrzebne i słuszne, najważniejsze żebyś to Ty sama była zadowolona z efektu.

 

porządki w szafie

 

Zweryfikuj które ubrania naprawdę nosisz, a które tylko wiszą w Twojej szafie.

Ja zastosowałam tutaj sposób znaleziony sama nie wiem gdzie, nie jest to zresztą takie istotne, bo na pewno ma wielu ojców i matek. Już piszę co robimy: wszystkie wieszaki w szafie wieszamy w odwrotną stronę. Następnie każdą rzecz którą na siebie nałożyliśmy w danym przedziale czasu (zależy ile sobie dajemy: miesiąc, 3 miesiące, rok) odwieszamy już w normalną stronę. Dzięki temu będziemy wiedzieć co nosimy, a co tylko „jest”.

Wieszamy w ten sposób również wszystkie nowe rzeczy, wjeżdżające do naszej szafy. Ja wiem, że kupienie czegoś, czego nigdy się nie założy, się zdarza. Sama przez to przechodziłam.

Zamiast odwracania wieszaków, możemy też zawiązać na każdym z nich wstążeczkę, którą odczepiamy w momencie kiedy daną rzecz nosiliśmy. Sposób bardziej czasochłonny – trzeba w końcu te kokardki najpierw zawiązać. Ale przypuszczalnie bardzo estetyczny, pod warunkiem oczywiście, że zawiążemy ładne kokardki ;) Jeśli więc wizja wieszaków wiszących w 2 różne strony Cię przeraża – spróbuj z kokardkami.

Ten sposób sprawdza się, jeśli cała nasza garderoba jest raczej małych rozmiarów i każda rzecz ma swój własny wieszak.

Ubrania które nie mają wieszaków.

Na nie też mamy sposób. Na wierzchu każdej „kupki” poskładanych ubrań połóż sztywną kartkę formatu A4. Wystarczy po prostu zainwestować w blok techniczny, taki sam jak w podstawówce. Każdą rzecz po nałożeniu/praniu odkładamy NA kartkę. Wszystkie rzeczy które pozostaną POD kartką, po upływie naszego limitu czasowego, okazują się nam trochę zbędne.

 

sprzątanie szafy

Przygotowanie pola bitwy.

Tak, to raczej nie będzie bułka z masłem więc śmiało możemy nazwać ją bitwą. Ale taką małą, nie martwcie się :)

Porządki w szafie zaczynamy od wyznaczenia sobie konkretnej daty na to działanie. Zejdzie nam na to prawdopodobnie dobrych kilka godzin, warto więc wybrać w tym celu np. weekend. Chyba że mamy wakacje, to wtedy cokolwiek.

Przygotowujemy sobie również kilka dużych worków, żeby włożyć w nie ubrania, których już nie chcemy. Oraz kartony, na rzeczy co do których nie mamy jeszcze pewności. Przypuszczam, że takie będą :)

Robimy sobie dużo miejsca na łóżku lub podłodze i wyciągamy tam wszystkie nasze ubrania. Jeśli robimy takie porządki po raz pierwszy, taki widok może okazać się przytłaczający. Ale głowa do góry, jak to mówią, najtrudniejszy pierwszy raz. Później już będzie łatwiej.

Swoją drogą – im większy stos tym większa kara za nasze nieprzemyślane zakupy. I brak rutyny w sprzątaniu szafy.

Jeśli stosowaliśmy metodę wstążeczek/odwracania wieszaków rzeczy noszone i nienoszone układamy na 2 osobne stosy. 

Podstawowy podział

Jak tylko skończymy przypatrywanie się naszemu stosowi, zabieramy się do pracy. Warto jest włączyć jakąś skoczną muzykę, bo obawiam się, że w rytmie nastrojowych melodii wszystko będzie nam szło 5 razy wolniej.

Wszystkie ubrania ze stosu musimy podzielić na 3 grupy:

  • noszę i lubię (tu trafiają rzeczy których wieszaki odwróciliśmy albo zdjęliśmy z nich wstążkę)
  • sama nie wiem
  • rzeczy których należy się pozbyć

Jak to zrobić najszybciej? Każdą rzecz bierzemy w ręce i odkładamy do jednej z kategorii. Nie ma żadnego na bok, ani na później. Poza tym w celu zastanowienia się powstała kategoria „sama nie wiem”.

 

porządki w szafie

Charakterystyka poszczególnych kategorii:

Rzeczy które noszę i lubię.

  • Tak jak pisałam, trafiają tu rzeczy, których wieszaki odwróciliśmy, albo zdjęliśmy z nich wstążkę. Mimo wszystko jeszcze raz weryfikujemy zawartość tego stosu – być może coś założyliśmy zupełnie przez przypadek. Albo owszem założyliśmy, ale zupełnie źle się w tym czuliśmy, bo było za małe, za duże, za obcisłe lub za jakieś tam.
  • Dokładamy tutaj rzeczy, których nie założyliśmy w danym czasie, z uwagi na pogodę, porę roku czy brak okazji, jednak nadal są nam przydatne.

Rzeczy co do których mam wątpliwości – jak się z nimi rozprawić.

  • Kiedyś w jakiejś bardzo mądrej książce znalazłam sposób na prowadzenie selekcji wszystkich rzeczy które posiadamy. Wystarczy zadać sobie pytanie „gdyby cały mój dobytek spłonął w pożarze, to czy kupiłabym to po raz kolejny?”. Wizja trochę apokaliptyczna, ale bardzo obrazowo pozwala nam odpowiedzieć na pytanie czy tego potrzebujemy czy nie.
  • Jeśli naprawdę nie możemy się zdecydować – patrz poniżej: Rzeczy które potrzebują więcej czasu.
  • Pamiętajmy tutaj również, żeby nie zachowywać się jak Pani Dulska. Wszystkie rzeczy są odzwierciedleniem naszego stylu i charakteru. Jeśli więc starasz się wyglądać stylowo i z klasą w miejscu publicznym, nie chodź w dziurawych i poplamionych rzeczach po domu.

Rzeczy których należy się pozbyć.

  • rzeczy popsute, których nie da się już naprawić
  • to czego już raczej nosić nie wypada – dresy z powyciąganymi kolanami, poplamione bluzki
  • ubrania których nie powinniśmy już nosić – sweterki sięgające pępka, rozciągnięte koszulki pamiętające czasy podstawówki, czy t-shirty zespołów których nazw już nawet dzisiaj nie kojarzymy
  • rzeczy których nie mamy z czym komponować – zajmują tylko miejsce w szafie a i tak nigdy ich nie założymy
  • nieprzemyślane zakupy z wyprzedaży – kupione w pośpiechu i bez pomyślunku, okazujące się być zupełnie niepotrzebną pomyłką zakupową

Przymiarki.

Mierzymy wszystko, co do czego nie jesteśmy na 100% pewni, że pasuje i ma się dobrze. Nie zostawiamy rzeczy nie do końca sprawdzonych, bo jest bardzo prawdopodobne, że i tak ich nie założymy, a zajmą nam miejsce w szafie.

Często w czasie takiej przymiarki okazuje się, że nie wszystkie rzeczy są takie, jakimi je zapamiętaliśmy. Musimy pamiętać że nasz gust jak i nasze ciało zmieniają się. Jeśli więc zobaczymy w lustrze, że w danej rzeczy wyglądamy co najwyżej średnio, znaczenie łatwiej będzie nam podjęć decyzję o jej usunięciu.

Przyznam Wam się zupełnie otwarcie że moje sprzątanie szafy często w dużej mierze przebiega w bieliźnie, zbyt często zakładam coś i zdejmuję, żeby się w międzyczasie ubierać. Poza tym zmusza nas to do szybszego sprzątania, żeby nie zmarznąć, same plusy ;)

 

ubrania porządki

Ubraniowe pogotowie.

W naszej szafie na pewno znajdą się rzeczy, które owszem chcemy nosić, ale coś im dolega. Nie mają guzika, wymagają wizyty u krawcowej czy szewca. Ułóż te rzeczy na osobnym stosie i wyznacz sobie termin rozprawienia się z ich ułomnościami.

Ja taki stosik zostawiam zawsze na wierzchu, to motywuje mnie do szybszego działania.

Rzeczy które potrzebują więcej czasu.

Są takie rzeczy, co do których nie potrafimy się zdecydować. Tutaj przydadzą nam się pudełka wspomniane na początku tego posta. Wkładamy do nich owe rzeczy i chowamy w najdalszym kącie garderoby. Jeśli przez pół roku ich stamtąd nie wyjmiemy – to znaczy że wcale nie są nam potrzebne i możemy się ich z czystym sumieniem pozbyć.

Czyszczenie dosłowne.

Zanim włożymy nasze rzeczy z powrotem do szafy, warto jest ją trochę wyczyścić. Przecieramy czystą szmatką wszystkie półki i zakamarki. W tym miejscu warto jest również pozbyć się wszystkich popsutych wieszaków.

Zabiegi upiększające.

Warto jest zadbać o estetyczną oprawę naszej szafy, a także uciechę wszystkich zmysłów. Wymiana wieszaków na wszystkie identyczne to fajny pomysł. Dodatkowo pachnące mydełka czy torebeczki nadają miły kierunek naszemu życiu już od rana. Dużo przyjemniej jest później wybierać strój, jeśli już sama szafa pięknie wygląda.

Co z ubraniami których chcemy się pozbyć.

Jest to tak naprawdę temat rzeka, który również postaram się poruszyć przy najbliższej sposobności.

To co nie nadaje się do niczego, po prostu wyrzucamy. Rzeczy w idealnym stanie, zwłaszcza pomyłki zakupowe, możemy spróbować sprzedać.

Całą resztę najlepiej jest oddać w dobre ręce. Super jeśli mamy kogoś, komu te rzeczy się przydadzą. Jeśli nie, warto jest rozejrzeć się za takim miejscem.

 

komponowanie garderoby

 

Zalety okrojonej szafy:

  • zdecydowanie łatwiej jest coś znaleźć
  • mamy możliwość określenia naszego stylu i kierowania się tym przy kolejnych zakupach
  • łatwiej jest utrzymać porządek
  • nie musimy już zmagać się z wyrzutami sumienia nabywcy, zapominamy o błędach zakupowych i robimy wszystko, żeby już ich nie powtórzyć

Jeśli nie jesteśmy sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem warto jest zaprowadzić taki porządek nie tylko w swojej szafie, ale też w garderobie pozostałych domowników. Lub też zmusić ich, by zrobili to sami ;)

Jak utrzymać ten stan:

  • planuj zakupy
  • unikaj wyprzedaży, albo chodź z wyznaczoną listą rzeczy do kupienia
  • kupuj ubrania dobrej jakości
  • nie podążaj za modą

W następnym poście z tej serii organizacja szafy będzie nieco rozszerzona – trochę o tym jak skutecznie przechowywać to, co zostało :)

Przy tym wpisie bardziej niż zwykle liczę na Wasze komentarze. Dajcie znać czy spróbowałyście zastosować powyższą metodę. Jeśli tak to z jakich punktów korzystałyście a jakie pominęłyście.

Jeśli macie jakieś swoje sposoby na porządki w szafie – proszę napiszcie o nich w komentarzach.

Dzisiejszy artykuł to taki trochę „żywy wpis” –  chciałabym na bieżąco wzbogacać go Waszymi poradami i sugestiami, tak żeby wspólnymi siłami stworzyć poradnik idealny :)

organizacja szafy

Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 15 300 times, 4 visits today)
(Visited 15 300 times, 4 visits today)
  • Aleksandra J.

    Juz od dluzszego czasu czyszcze szafe (bardzo pomalu ale jednak)
    do kontenera poszlo juz kilka workow z ciuchami.
    A ja stale mam wrazenie ze mam ich za duzo….
    Ale aby wyjasnic musze dodac ze np.
    mam tylko 2 pary jensow.
    3 pary letnich spodni (bawelna i len)
    oraz jedne czarne slim z grubej bawelny (pod tuniki)
    5 zakietow,
    jeden kostium.
    Wymienilam doslownie caly „dzial” z bluzkami.
    Wszystkie poszly do kontenera a zastapily je tylko i wylacznie wiskozowe i bawelniane (bez domieszek).
    Pozbylam sie sterty szali ale masa jeszcze zostala.
    Niestety nie mam obecnie zadnej letniej sukienki.
    sporo letnich bawelnianych koszulek, ale to przynajmniej 1/3 tego co bylo.

    Tylko jeszcze zimowa garderoba peka w szwach ale od 2 lat nic do niej nie dokupowalam (no w zeszlym roku 2 swetry)

    Moj inny problem mam sterte pieknych welnianych olowkowych spodnic (od krawca) ale w nie nie wchodze.
    No, wchodze ale sa ciasne, walcze i walcze z kilogramami ale w pewnym wieku jest coraz trudniej.
    I z nimi (spodnicami) nie potrafie sie rozstac.

    Co do butow to bije sie w piers – do minimalistek nie naleze…. i tego nie zmienie.

    • nie we wszystkim trzeba być takim znowu minimalistą, jak lubisz buty, to nie ma w tym nic złego :) pod warunkiem oczywiście, że w miarę możliwości często je nosisz, a nie że stoją gdzieś w szafie i się kurzą :) co do spódnic, to często się zdarza zostawianie tego typu sentymentów, poniekąd szukamy w nich motywacji do zrzucenia kilku kilogramów, to też nie jest tragedią :) ale wiesz, może masz w swoim otoczeniu kogoś, na kogo cudownie by pasowały? dałabyś spódnicom natychmiastowe nowe życie :)

  • Strzał w 10 z tymi poradami. Sama jestem na etapie tworzenia swojej spójnej szafy. Nie jestem nazbyt przywiązana do rzeczy. Nie kupuję od razu czegoś co mi się spodoba. Zdefiniowałam swój styl i kolorystykę, w której czuję się dobrze. Sporą część ubrań oddałam, wyrzuciłam lub chcę oddać do komisu. Zostawiłam jednak kilka rzeczy, które pół na pół mi pasują, ale tylko do czasu, kiedy nie uzupełnię szafy. Jednak nie spieszy mi się, nie chcę robić tego na siłę.
    W ogóle nie traktuję tego jako radykalnych zmian. Cała myśl minimalizmu trafia do mnie, ale uważam, że każdy powinien dążyć do ustalenia swojego pułapu. Tak też robię. Bardziej pasuje mi tu słowo: optymalizacja :)

    • optymalizacja to naprawdę dobre określenie, zapewne podkradnę ;)

  • Agnieszka Stopyra

    Podpisuję się rękami i nogami! I dokładam jeszcze jedną zaletę: satysfakcja kiedy uda się sprzedać któreś z niepotrzebnych ubrań :)

  • DObre te twoje metody:)

  • Izabela K.

    Po pierwsze – ewolucja jest zawsze lepsza od rewolucji. Styl i szafę budujemy powoli, tak samo trzeba traktować jej oczyszczanie. Wyrzucanie 80% zawartości w ferworze walki kończy się zazwyczaj załamką tydzień później, gdy emocje opadną i zaczyna się tęsknić za starymi rzeczami. Wiem, bo przerabiałam ;-)

    Od dwóch sezonów mam małą i śliczną kapsułową garderobę – prawda, że im mniej ubrań, tym łatwiej się ubrać.

    Zostały mi jeszcze buty do uporządkowania i zminimalizowania. Z tym będzie trudno ;-)

  • Anna M

    Bardzo fajny post! Ja na przykład po rewolucji w mojej szafie przybrałam taktykę kupowania całymi zestawami lub pojedynczych rzeczy, które już mi do czegoś pasują (no i oczywiście są potrzebne). Teraz zamiast 40 sukienek w szafie mam 4 czy 5, a całą ich resztę zamieniłam na kilka par ładnych, eleganckich spodni, kilka koszul i dosłownie trzy topy. Wszystko można ładnie ze sobą łączyć i zawsze mam się w co ubrać :) Kiedyś potrafiłam spędzać na wybieraniu stroju i przebieraniu się ponad godzinę, bo miałam mnóstwo rzeczy, a wcale się w nich dobrze nie czułam. Teraz stawiam na dobrej jakości materiały, na kroje, które pasują do mojej sylwetki i na styl, który pasuje do mnie i ja go sama ustalam :) A każdy zestaw można zwieńczyć fajną torbą, butami czy dodatkami w postaci biżuterii i za każdym razem wygląda on inaczej :) Mniej ubrań – więcej możliwości :) Pozdrawiam

  • Alicja Woźniak

    Bardzo inspirujący post! :) Mam nadzieję, że ułatwi mi porządki w szafie do których zabieram się już od dobrych paru tygodni. Udało już mi się co prawda pozbyć kilku zbędnych rzeczy oddając na Pomaganie przez ubranie, ale moja szafa jeszcze nie jest tak odchudzona jak bym chciała… Przede mną przeprowadzka i to dobra motywacja, żeby zabrać do nowego mieszkania tylko te rzeczy, które naprawdę będą mi potrzebne :)

Close