Temat rozwoju osobistego i duchowości przewija się ostatnio bardzo często. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że obecnie znajdujemy się w epoce rozwój i świadomość. Dlatego dość oczywiste jest, że oprócz blasków pojawiają się również cienie. I jednym z takich cieni jest właśnie spiritual bypassing.

To kolejny, piąty krok Maratonu Minimalisty. O tym co i jak przeczytasz tutaj – Maraton Minimalisty – o co w tym chodzi? >>>

Spiritual bypass

Zjawisko uciekania w duchową lub rozwojową ścieżkę zaczęło się robić tak powszechne, że powstała specjalna nazwa określająca to zjawisko. I jest nim spiritual bypass lub też spiritual bypassing. W wolnym tłumaczeniu oznacza to tyle, co duchowe omijanie (bypass po polsku znaczy omijanie lub obwodnicę – a obwodnica służy właśnie do tego, żeby omijać miasto).

Definicja spiritual bypass brzmi:

“tendency to use spiritual ideas and practices to sidestep or avoid facing unresolved emotional issues, psychological wounds, and unfinished developmental tasks”.

Została stworzona przez Johna Welwooda, buddyjskiego nauczyciela i psychoterapeutę.

Zastosowanie tego terminu odnosi się nie tylko do praktyk duchowych, ale do wszelkich ścieżek osobistego rozwoju, włączając w to psychoterapię.

Spiritual bypass to nie tylko rozwój duchowy

Spiritual bypassing wcale nie odnosi się jedynie do duchowych praktyk. Nie jest również tak, że dotyczy tylko rozwoju psychicznego (psychoterapia, coaching itd.) – chodzi tutaj o wszystkie zajęcia, w które możemy uciekać.

Co to może być?

Dosłownie wszystko!

Siłownia, bieganie, pomaganie innym, odwiedzanie kolejnych warsztatów rozwojowych, zaczytywanie się w poradnikach, przesadzanie ze zdrowym odżywianiem (kiedyś już pisałam o takim zjawisku jak ortoreksja).

Czyli wszystko to, co odwraca naszą uwagę od własnego życia i pozwala skupić się na czymś innym to właśnie spiritual bypassing.

Czy spiritual bypass dotyczy również Ciebie?

Nie zamieszczę tutaj dokładnej charakterystyki osoby, która wpadła w sidła takiej ucieczki. Nie zrobię tego ponieważ po pierwsze: nie chodzi tutaj o ocenianie i kategoryzowanie konkretnych cech czy zachowań. Po drugie: lepiej jest wierzyć własnej intuicji i świadomości.

Można jednak zwrócić uwagę na niektóre zjawiska, które mogą dać nam do myślenia.

Tłumienie “złych” emocji

Jednym z przejawów spiritual bypassingu będzie na pewno odpychanie emocji, które uznajemy za negatywne. Pisałam już o konieczności uwalniania i o tym, że płacz jest naszą ogromną siłą.

W przypadku spiritual bypassingu zwykle jest tak, że mamy ustalony jakiś kanon dobrych emocji, które uznajemy za pasujące do naszej ścieżki, całą resztę zaś odpychamy. Jest więc miejsce na radość, spokój, opanowanie, uprzejmość, chęć niesienia pomocy czy współczucie. Nie ma zaś na smutek, złość, podenerwowanie – czyli wszystkie te, które nie pasują do naszego „ideału”.

Wszystkie emocje są dla nas informacją. Odpychanie ich czy tłumienie jest bardzo destrukcyjne w skutkach. Coraz częściej mówi się już głośno o tym, że choroby, uznawane za cywilizacyjne, wywoływane są właśnie przez takie kotłujące się z nas uczucia, do których nie chcemy się przyznać. Warto się więc nad tym zastanowić i odbierać wszystkie wiadomości, a nie tylko te miłe.

Chowanie gniewu

Chowanie gniewu jest bezpośrednio związane z poprzednim punktem, jednak to właśnie ta ”negatywna emocja” tłumiona jest najczęściej, dlatego postanowiłam ją wyodrębnić.

Nie ma emocji lepszych i gorszych, a gniew jest takim samym komunikatem jak każdy inny – trzeba go po prostu odebrać i dobrze odczytać, a nie tłumić.

Mamy całkowite prawo do tego, by wyrażać gniew. Dopuszczanie go do głosu pozwala nam zauważyć wewnętrzny konflikt, a dopiero na tym fundamencie zrozumienia i uważności możemy budować coś nowego. To otwiera przed nami nowe możliwości i pozawala zmienić to, co po prostu nie działa.

Ważne jednak by robić to z sensem. Niestety w większości przypadków nie jesteśmy nauczeni tego, jak można pokojowo wyrazić gniew, przez co kojarzy nam się bezpośrednio z aktem agresji.

Niewyrażony gniew nie znika w magiczny sposób – cały czas będzie zajmował miejsce w ciele, przyczyniając się do powstawania wielu chorób i osłabiania układu immunologicznego.

Uzależnienie od warsztatów i grup rozwojowych

Wolny rynek rządzi się swoimi prawami. Jeśli jest popyt to jest również podaż. Cudownie, że dzięki temu mamy ogromny wybór warsztatów, terapii, możliwości rozwoju. Gorzej jednak, że w bardzo łatwy sposób możemy się od nich uzależnić i wpaść w sidła spiritual bypassingu.

Na pewno znacie osoby (albo może dostrzegacie to w sobie?) które dosłownie skaczą z jednych warsztatów na drugie. Takie które nie czują się dobrze i pewnie poza swoją grupą rozwojową. I które zawsze widzą u siebie słabości i niedociągnięcia, które zniwelować może jedynie kolejna terapia czy wyjazd.

W tym momencie warto jest też przyjrzeć się nauczycielom, terapeutom itd., którzy czasem niestety działają w schemacie przywiązywania do siebie uczniów.

Tymczasem prawdziwym darem, jaki możesz ofiarować swoim podopiecznym, jest właśnie poczucie siły jednostkowej, bez przywiązywania się do grupy czy prowadzącego.

Nie jest to wcale jednoznaczne z wybujałym ego i widzeniem siebie jako osoby idealnej. To raczej pozwalanie sobie na słabości, akceptowanie siebie i zgoda na to, rozwój przychodził stopniowo, we właściwym tempie.

Potrzeba perfekcji

Potrzeba perfekcji wyłania się nieco z poprzedniego punku. Jasne, sama idea bycia codziennie lepszą wersją siebie niż wczoraj jest piękna, ale nie za wszelką cenę.

Tę potrzebę również możemy uznać za jeden z przejawów spiritual bypassingu. Często wiąże się to z niepozwalaniem sobie na słabość i po prostu ludzkość. Zaczynamy się przez to obracać w jakimś dziwnym świecie emocjonalnej sztywności. Nie ma w nim miejsca na potknięcia i po prostu bycie aktualną wersją siebie, w grę wchodzi jedynie ta najlepsza.

Nadinterpretacja

Spiritual bypassing zwykle jest bezpośrednio połączony z nadinterpretacją i doszukiwaniem się nadprzyrodzonych sił i znaków w zwykłych sytuacjach. Często prowadzi to do wyrzekania się odpowiedzialności za cokolwiek i zdawania się na ślepy los. Każde nasze niepowodzenie tłumaczymy sobie czymś w rodzaju: widocznie tak miało być.

Bardzo szanuję takie podejście, bo rzeczywiście dostajemy wiele sygnałów od losu i nasze życie wcale nie powinno się opierać na boksowaniu się z koniem, ale właśnie na takim poddawaniu się jego wspierającym prądom.

We wszystkim jednak musimy umieć znaleźć zdrowy umiar. Słuchanie intuicji i swojego serca – jak najbardziej na tak.  Szukanie winy za swoje niepowodzenia w otoczeniu i ślepym losie – to już jednak nie do końca.

Intelektualizacja

Nadmierna intelektualizacja polega na usilnym poszukiwaniu wzorów, którymi możemy opisać otaczający nas świat. Wiąże się to bezpośrednio z rozumieniem jedynie na poziomie głowy, bez dopuszczania do siebie emocji i intuicji. Zaczynają rządzić nami koncepcje, które wyczytujemy z mądrych książek, przez co nie dopuszczamy do głosu swojego własnego ja.

Nieocenianie

Na ścieżkach rozwojowych bardzo dużo mówi się o nieocenianiu. Oczywiście ma to na nas piękny wpływ, nie możemy jednak pozwolić sobie na to, by przegiąć w drugą stronę.

Powstrzymywanie się od oceny czy etykietkowania często wcale nie wynika z otwartości serca, ale z wewnętrznego imperatywu, który mówi nam, że nie możemy tak robić. Bo to po prostu nie przystoi osobie wysoko rozwiniętej itp. itd.

Zabranianie sobie wyrażania opinii jest praktycznie tożsame z tłumieniem w sobie uczuć.

Do narzuconego sobie nieoceniania można jeszcze dorzucić konieczność wybaczania. O ile sam proces wybaczania jest wspaniały, o tyle robienie tego bez wewnętrznej potrzeby sprzyja raczej zamianie smutku w żal niż prawdziwemu uwolnieniu.

Rozwój który blokuje… rozwój

Powyżej wymieniłam tylko niektóre elementy, które mogą być przejawem spiritual bypassingu. Cała reszta należy do Ciebie. To Ty samodzielnie musisz odpowiedzieć sobie na pytanie – czy rozwój osobisty lub duchowy nie jest u Ciebie przypadkiem przykrywką lub ucieczką?

Pamiętaj, że stosowanie takich objazdów, uniemożliwia Ci tak naprawdę prawdziwy rozwój. Choć z zewnątrz może to wyglądać imponująco, to najważniejsze i największe zmiany zawsze dzieją się w środku.

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

No more articles
Close