Pół roku mieszkałam w Hiszpanii. Prawie trzy lata w Danii. Po raz kolejny wróciłam do Polski. I praktycznie nie ma dnia, żeby ktoś nie zapytał: to po co Ci to w ogóle było, skoro i tak wróciłaś do Polski?!

No właśnie, po co mi to było, skoro teoretycznie znów jestem w punkcie wyjścia? Równie dobrze można spytać o to samo każdego, nawet osobę, dla której największą życiową podróżą jest niedzielne wyjście do kościoła. Po co jej to było, skoro i tak wróciła do domu? Prędzej czy później większość  z nas i tak gdzieś zacumuje na dłużej. Bardzo prawdopodobne, że osiądzie na starych śmieciach.

Jednak żadna z odbytych podróży nie pójdzie na marne. Bo największe zmiany, jak zawsze, to te które dzieją się w głowie. Z każdej podróży bierzemy kawałek dla siebie, nawet jeśli idziemy dalej, bez odwracania się, to i tak stajemy się inni. Mądrzejsi i bardziej otwarci.

Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę

Wiem, że błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Jednak tyle razy byłam już świadkiem potęgi plotki i masowego otępienia, że niewiele rzeczy przyjmuję za pewnik. Tak samo jak nigdy nie wierzę w to, co oferują nam serwisy informacyjne. Manipulacja jest bardzo łatwa, wystarczy tylko odpowiedni punkt widzenia.

Na własnej skórze przekonałam się o micie hygge, nie wierzę również w Paryżanki, które nigdy nie tyją, ani w Koreanki, których cera jest zawsze bez zarzutu. Nie wierzę, bo po prostu nie lubię generalizacji. A za pewnik przyjmuję sobie to co widziałam i doświadczyłam.

I to jest jedna z najważniejszych rzeczy, jakiej nauczyły mnie podróże i mieszkanie poza domem. Nie oceniaj i nie wyciągaj wniosków na podstawie nie swoich historii.

Zmierz się ze sobą

Mieszkając za granicą czy podróżując, nie mamy wokół siebie zaufanych ludzi, którzy na każde skinienie spieszą nam z pomocą. Tu nie jest tak, że w przypadku gorszego dnia skoczysz do mamy na obiad albo z tatą na ryby.

Wystawianie nosa, a nawet całej głowy poza strefę komfortu jest tutaj na porządku dziennym. Lubisz czy nie lubisz, nikogo to nie obchodzi. Po prostu musisz. Ale to jest fajne, rzucenie na głęboką wodę uczy najwięcej. Zmusza do tego by się przełamać, robić nowe rzeczy, o których normalnie nawet by się nie pomyślało.

To cudowne uczucie sprawczości i realnej siły. Dzięki temu wiesz, że nawet jeśli na co dzień nie należysz do mistrzów charyzmy i zaradności (witam w klubie), to w razie potrzeby i tak jakoś sobie poradzisz.

Podróż to również wspaniała nauka o sobie. I szkoła elastyczności. Dzięki niej wiesz, że nawet jeśli nie wszystko idzie po Twojej myśli, to wcale nie znaczy, że gorzej. Masz mniej oczekiwań i bardziej doceniasz to, co po prostu przychodzi.

 

701075_1.1

Kolekcjonowanie chwil

Oglądam Anię z Zielonego Wzgórza, nowa produkcja Netflix, którą jednocześnie mocno polecam. Niby pamiętam lekturę z dzieciństwa, jednak dopiero teraz, jako człowiek dorosły i poważny, potrafię dopatrzeć się w niej również drugiego dna. I utwierdzić w przekonaniu, że to wcale nie jest bajka tylko dla dzieci.

Aktualnie Ania jest moim mistrzem jeśli chodzi o uważność, kolekcjonowanie wrażeń i cieszenie się chwilą. Tę radość możemy starać się wplatać również we własne życie. Być może nie od razu tak po mistrzowsku, jednak – tak jak wszędzie – dużo jest tutaj kwestią ćwiczeń.

Kolekcjonuj momenty, ulotne chwile. Zamiast robić masę zdjęć, staraj się zapisać obrazy w umyśle. Zapamiętuj smaki, zapachy, dźwięki. Nie tylko z podróży dalekich i długich, ale nawet ze zwykłego spaceru z psem. Zabieraj je ze sobą do domu i odtwarzaj za każdym razem, gdy tylko tego potrzebujesz.

Nikt inny nie zadba o Twoją kondycję psychiczną. Pracodawcy nieczęsto troszczą się o Twój odpoczynek. Dlatego zaopiekuj się sobą, bądź egoistą w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Rozpieszczaj się, podróżuj i kolekcjonuj wspaniałe wspomnienia.

Podróże vs. pieniądze

Czasy, w których podstawą i celem zarabiania było pokrycie najbardziej podstawowych potrzeb, już się skończyły. Większość z nas ma dużo więcej, a zarobioną nadwyżkę przeznacza na najróżniejsze zachcianki. Większe mieszkanie, choć w tamtym dało się jeszcze pomieścić, nowe buty, mimo, że poprzednie wciąż nadawały się do noszenia. To Ty podejmujesz decyzje odnośnie tego, gdzie podziewają się Twoje pieniądze. Dlatego warto od czasu do czasu zastanowić się, czy faktycznie wszystkie dokonywane przez Ciebie zakupy są niezbędne.

W przypadku wyprowadzki do innego kraju, podejmujesz decyzję nie tylko w kwestii pieniędzy, ale również ryzyka jakie chcesz lub nie chcesz ponieść.

A po jedenaste… ubezpiecz się

Jak to się mówi, gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. Z nieszczęśliwymi wypadkami jest tak, że się ich nie spodziewamy. Gdyby było inaczej staralibyśmy się ich uniknąć. Pamiętam, że jak zaczynałam studia, na szkoleniu BHP prowadzący powiedział, że koniecznie musimy się ubezpieczyć. Wiele osób wzruszyło ramionami z pogardą. Wiadomo, na studiach pieniądze przelicza się raczej na piwo i jedzenie niż na polisę. Przecież jakoś to będzie.

Okazuje się, że niekoniecznie. Prowadzący przywołał wtedy historię dziewczyny, której podczas pleneru w ZOO (architektura) żyrafa odgryzła palec. Tak! Żyrafa. Myślicie, że się tego spodziewała? Szczerze wątpię, gdyby tak było, raczej nie pchałaby palców tam, gdzie nie potrzeba. Dopowiem tylko, że ubezpieczona też nie była, więc trochę dramat.

My na szczęście (odpukać) my nie musieliśmy jeszcze nigdy korzystać z polisy podróżnej. Ale za to kilka lat temu mieliśmy poważny wypadek na niemieckiej autostradzie. Nam nic się nie stało, ale samochód okazał się totalną miazgą. Taką co to nawet Mirek z Heńkiem w warsztacie u szwagra nie wyklepią. Obce państwo, autostrada pośrodku niczego, ludzie mkną bez opamiętania i tylko kilka życzliwych osób, które się zatrzymały, pomogły wyjść z szoku i ogarnąć rzeczywistość. Telefon do ubezpieczalni, po pewnym czasie zgarnęła nas laweta. Gdyby nie to, pewnie stalibyśmy tam do wiosny.

Mądry Polak po szkodzie

Obecnie, jako Polacy, coraz więcej podróżujemy na własną rękę. Pamiętamy o wielu rzeczach, samodzielnie dopinamy wszystko na ostatni guzik: loty, noclegi, transport, często jednak zupełnie zapominamy o ubezpieczeniu. Jacek Santorski powiedział kiedyś, że „jest to wynikiem orientacji Polaków na przeszłość, a nie na przyszłość. Nie umiemy planować i wybiegać myślą w przód.” Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką widzi dwie inne przyczyny „Po pierwsze Polacy nie mają w zwyczaju ubezpieczać się, co widać przy każdej powodzi. Drugą przyczyną jest to, że ubezpieczenie często jest postrzegane jako zbędny wydatek. Polacy nie są bogatym narodem i nawet jeśli ubezpieczenie nie jest drogie, to Polak przeliczy tą kwotę na ilość np. jedzenia, które można za to kupić.” (źródło)

W marzeniach nikt nie lubi uwzględniać niepowodzeń, wakacje bywają i powinny być spontaniczne, jednak nie do końca można dać się ponieść emocjom. By zwiedzać bez obaw, warto jest zadbać o ubezpieczenie podróży. Dobre rozwiązanie oferuje nam Elvia, ubezpieczenie kupujemy bezpośrednio na stronie, wybierając najbardziej dogodne dla nas warunki. Płacimy online a polisę w przeciągu kilku minut dostajemy bezpośrednio na maila. Koszt ubezpieczenia zaczyna się już od kilku złotych, czyli tak naprawdę równowartość gałki lodów nad morzem.

Dzięki temu może być spontanicznie i bezpiecznie jednocześnie.


kolekcjonuj chwile

Bogaty… we wspomnienia

Jak to się mówi – wspomnienia są tym, czego nigdy nikt Ci nie odbierze. Bardzo prawdopodobne, a nawet pewne, że nie chcesz spędzić całego swojego życia tak, by dni sklepiły się ze sobą i stworzyły bezbarwną i nudną masę. A gdy już odkryjesz, że można inaczej, raczej nie zechcesz żyć znowu po staremu.

Dzięki obserwacji życia innych, przekonujesz się, że życie można przeżyć na tysiące różnych sposobów. Przy czym nie koniecznie jeden jest gorszy od drugiego. Podróże i przeżywanie dają Ci to, czego nigdy nie zapewnią zakupy. Naukę, poszerzanie horyzontów, doświadczanie, nowe idee i plany.

I co najważniejsze – przedmioty prędzej czy później się zniszczą, zestarzeją, zużyją i wylądują na śmietniku. A wspomnienia nigdy.

PS Weekendowe warsztaty jogi we Wrześniu

Są jeszcze miejsca na weekendowe warsztaty jogi we wrześniu.

weekend

Potrzebujesz regeneracji ciała i ducha?

Chcesz wygenerować zapas energii na nadchodzącą jesień i zimę?

Potrzebujesz po prostu odpoczynku od codzienności?

Weekendowe warsztaty jogi to idealna opcja również dla osób początkujących :)

Zobacz szczegóły wydarzenia >>>

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

Image Widget    Image Widget    Image Widget

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

 

  • <3

  • Chyba wolę pokazywać ludziom moją kolekcję książek i opowiadać ich wspomnienia, ich drukarnie, ex librisy i antykwariaty, a na koniec moje pracowicie wlepiane karteczki, niż wspominać podróże do których mam słabą pamięć i ostatecznie nigdy nie pamiętam gdzie to ja byłam a gdzie nie (gdy się zwiedziło połowę zadupiastych miasteczek w południowej Polsce to się można mylić). Nie przeczę, że podróże dużo mi dają, ale są ludzie, którzy całe życie nie zrobili nic fascynującego i podróżowali najwyżej na linii Warszawa-Kraków, ale ich niezwykłe kolekcje książek są o wiele ciekawsze niż oni sami i w ogóle wszystko :D Co tam książki, ale np. płyty, setki godzin niezwykłej muzyki, którą ktoś zbierał latami, a instrumenty muzyczne, a odratowane, zabytkowe meble, wyszukiwane ciekawe antyki, łuski od nabojów, … Mam dużo rzeczy, któe chciałabym mieć i pokazywać, aczkolwiek nie mówię, że gardzę podróżami :D

  • Paula

    Będę szczera- ale pół roku w jakimś kraju to jego ” liźnięcie'” tylko, a trzy lata to też nie tak dużo, żeby o nim sporo wiedzieć… Mieszkałam w USA dwa lata, a wielu rzeczy jeszcze o tym kraju nie odkryłam, a teraz już ósmy rok w UK. I też ciągle się czegoś nowego o nim uczę ;-). Widocznie jednak bardzo Cię ciągnęło do Polski…
    Też nie byłam mistrzynią zaradności itp. Bywało ciężko tutaj, oj tak. Ale jednak dzięki znajomości języka, staraniom, desperacji, walki o siebie w końcu jest fajnie i dobrze. Nie jeden miejscowy też ma gorzej, bo mu się nie chciało… Czyli można. I zawsze można więcej!
    Spróbuję robić mniej zdjęć jak będę za miesiąc na wakacjach. I myślę coraz więcej o przyszłości, dobrych inwestycjach itp., żeby na starość nie biedować, a mieć fajne i wygodne życie, o ile zdrowie pozwoli. Póki co korzystam z możliwości, zdrowia i młodości i doświadczam.
    Co do Ani- ciekawe, co z tego wyszło. Czytałam o serialu i podobno ma być super. Muszę koniecznie sprawdzić!

    • ja dzisiaj obejrzałam ostatni odcinek pierwszej serii :/ było tylko 7 i nie ma więcej, więc smutno ;) polecam!

  • pani Mondro

    A jestem za tym, żeby takie właśnie doświadczenia kolekcjonować- choć też trochę bibelociarstwa musiałam do domu naznosić, żeby się w końcu przekonać, że „rzeczy” szczęścia nie dają. Podróżnikiem może nie jestem, ale lubię jeździć, zwiedzać, oglądać, zachwycać się innością, tym czego u mnie nie ma… i zachwyciłby mnie chociażby tydzień mieszkania w innym kraju, bo to zawsze coś innego, i przede wszystkim, kiedyś na starość będzie co wspominać ;)

Close