Czytam Autobiografię jogina i jakoś nie mogę tego zrobić ciurkiem i na kolanie. Głównie dlatego, że jej wielowątkowość daje dużo do myślenia. Czasem nawet zbyt wiele. Dlatego często czytam tylko fragment, odkładam ją i daję sobie czas na zastanowienie się.

W tej książce joga dzieje się na wszystkich płaszczyznach, nie tylko tej znanej nam na zachodzie, w której to człowiek zwija się w precla i przy dźwiękach pękających ścięgien, stara się odnaleźć swój wewnętrzny spokój. Jest to, owszem, jedna z dróg, ale nie jedyna.

Ważniejsza i bardziej podstawowa niż wszystkie możliwe asany i stanie na rękach jest po prostu radość życia. I to ta, którą my sami sobie produkujemy, nie czekając, aż spadnie nam z nieba.

Tylko jak ją sobie tworzyć?

1. Nie martw się na zapas

Smucić się i martwić na zapas po prostu nie warto, zwłaszcza że wiele spraw, którymi ogromnie się martwimy, rozwiązuje się samo. Kiedyś już pisałam Wam o tym, jak nie martwić się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Podpierałam to dewizą życiową Kreteńczyków:

Wszystkie problemy rozwiązują się same, trzeba tylko usiąść i cierpliwie czekać.

Poznałam kiedyś dziewczynę, która zajmuje się coachingiem. Powiedziała mi, że ta praca pomogła jej zrozumieć, że wszyscy tak naprawdę mamy podobne problemy. Z naszej perspektywy wyglądają jak sytuacje bez wyjścia, tymczasem setki, tysiące, jeśli nie miliony osób już przez to przeszło, żyje nadal i ma się całkiem nieźle.

I co najważniejsze – czas jest lekarstwem na wszystko. Za pięć lat nawet nie będziemy pamiętać o rzeczach, którymi martwiliśmy się dziś. Ba, za pięć lat. Często jest tak, że nie pamiętamy o tym nawet za tydzień!

Jest taka książka „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” autorstwa  Dale Carnegie, w której on to wszystko wspaniale opisuje. Czytałam ją już bardzo dawno, jednak chętnie sięgnę po nią raz jeszcze, bo nawet mam ją w domu.

2. Nie oceniaj

Lubimy oceniać zachowanie i postępowanie innych. Zawsze wiemy lepiej, co powinno się zrobić w danej sytuacji. Przez to: albo z chęcią biegniemy z poradą, o którą nikt nas nie prosił, albo układamy sobie w głowie plan działania, którym chętnie dzielimy się  z osobami trzecimi.

Warto jednak pamiętać, że rzadko kiedy możemy postawić się w sytuacji osoby, która z danym problemem czy zadaniem się mierzy. Na każde nasze działanie składa się miliard różnych czynników, a swoje decyzje podejmujemy na podstawie nie tylko chłodnej kalkulacji, ale także, a może właśnie przede wszystkim, emocji. Na jedno i drugie zaś wpływ mają nasze przekonania, przeżycia, wspomnienia, miejsca i osoby z którymi odrastaliśmy, a nawet książki czy filmy, które przeczytaliśmy.

Dlatego jeśli wydaje Ci się, że wiesz lepiej, co dana osoba powinna zrobić, to, no cóż, zwykle po prostu nie wiesz nic. Poza tym nawet jeśli znamy całą sytuację od podszewki, to i tak nie mamy prawa nikogo oceniać. Nigdy.

A skoro własnym życiem nie powinno się przejmować na zapas, to tym bardziej  nie powinniśmy się zajmować cudzym.

3. Nie mów ani nie myśl negatywnie na temat innych

Czyli coś, co w pewien sposób wynika z punktu poprzedniego.

W dużej mierze składamy się z naszych słów i myśli. To o czym mówimy oraz to, co nosimy w głowie, tworzy nasz świat wewnętrzny. Zewnętrzny zresztą również. Dlatego gdy obgadujemy albo zazdrośnie czy zawistnie patrzymy na innych, robimy krzywdę tylko i wyłącznie sobie. Głównie dlatego, że przez to spada nasza samoocena i poziom zadowolenia z życia. Poza tym złe nastawienie, które wysyłamy, niestety szybko do nas wraca.

W kwestii samego już mówienia – osobiście jestem przeciwniczką poprawności politycznej i bycia miłym za wszelką cenę. Uważam, że wszystko należy nazywać po imieniu. Jednak tylko wtedy, gdy ktoś nas o to zdanie pyta. I wszystko to powinno się wyrażać osobiście, najlepiej w cztery oczy. Na pewno nie za plecami.

4. Spędzaj czas na świeżym powietrzu

Zwłaszcza wtedy, kiedy mieszkasz w centrum miasta, a praca (niestety zwykle ta przed komputerem) pochłania lwią część Twojego życia. Czas na chociażby krótki spacer zawsze się znajdzie. A nawet jeśli nie – warto jest odrobinę wydłużyć drogę z/do pracy i zahaczyć po drodze o jakiś park.

Spacer wśród zieleni, samotnie lub z bliskimi osobami, dodaje energii i siły, co później odbija się pozytywnie na naszym podejściu do otaczających nas ludzi i świata.

Nie mówiąc już o tym, że urlopów również nie powinno się odkładać w nieskończoność. Często kilka dni wolnego sprawia, że wracamy do swoich codziennych obowiązków z nową siłą. A przede wszystkim z czystym umysłem i masą nowych pomysłów. Poza tym po takiej przerwie każdy czuje się lepiej z samym sobą.

5. Rób dobro, bezinteresownie

Jak to się mówi:

Nie wiesz co robić, rób dobro.

Możesz nazywać to sobie jak chcesz – dobrym uczynkiem, dyscypliną, kodeksem moralnym, karmą czy jeszcze inaczej. Wszystkim jednak rządzi jedna i ta sama zasada – dobro zawsze wraca. A dobro daje radość. Zarówno to, które otrzymujemy jak i to, które tworzymy sami.

Dziś Ty pomożesz komuś, jutro ktoś inny pomoże Tobie. Ale oczywiście, wszystko dzieje się tylko wtedy, gdy działasz bezinteresownie. Z serca, a nie z głowy.

 


A jakie są Twoje sposoby na małe, codzienne radości?

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

Close