Styczeń był pełen wrażeń. Rozpoczęty bardzo długim okresem świętowania – i to tak rozległym, że ostatecznie sama już nie wiedziałam, jaki jest dzień tygodnia. Płynnie przechodzący w kolejny moduł Kursu Nauczycielskiego. A potem jeszcze płynniej przechodzący do wyjazdu w góry. Na koniec stycznia złapało mnie przeziębienie i to jest ta część miesiąca, którą lubię najmniej.
Na końcu wpisu oczywiście tapety do pobrania – aż 4 różne wzory!

Jak się czuję…
Dziś czuję się świetnie. Nie licząc oczywiście resztek przeziębienia.
Natomiast świetność ta związana jest oczywiście z fazą cyklu. Nie wiem, czy też tak macie, myślę, że na pewno tak, tylko być może nie do końca to obserwujecie – ale po miesiączce zawsze pojawia się nowa energia. Wszystkie plany są super i jest ich dużo.
Oczywiście dla równowagi – przed miesiączką te same plany wydawać się będą beznadziejne. Dlatego, ale nie tylko dlatego, warto zaprzyjaźnić się ze swoim cyklem, by poznać swoją kobiecą MOC. Która jest falująca, pulsująca, żywa… zupełnie inna niż męska liniowość.

Ale wracając do brzegu. To tak, jestem aktualnie w okresie twórczym, czego skutki niebawem. Do tego nów w Wodniku, o czym opowiadałam Wam więcej na lajwie (zapisane na FB i IG), więc nic dziwnego, że to skręciło w tę a nie inną stronę.
Co robię…
Miałam ostatnio sporo wolnego – wyjazd w góry i chorowanko. A co za tym idzie – również dużo czasu na to, by trochę z boku przyjrzeć się temu co robię, dlaczego to robię i jak mogę to robić, by było jeszcze lepiej… dla Ciebie, dla Was.
Bo lubię mieć ogromną satysfakcję ze swojej roboty. Widzieć, że przynosi ona zauważalne rezultaty, transformacje i daje przestrzeń oraz narzędzia do zmiany.
Taka już jestem, że jak coś robię, to daję z siebie 1000%. Poza tym wychodzę z założenia, że lepiej nic nie robić, niż robić coś byle jak.
Stąd też u mnie częste okresy odpoczynku – bo gdy wiem, że nie mam nic dobrego do zaoferowania, to… wolę nie robić nic ;) i najpierw napełnić swoje źródełko.
Wracając jednak po raz kolejny do brzegu… sporo myślałam o wyjazdach, które organizuję w marcu, czyli Kurs Medytacji z certyfikatem Yoga Alliance oraz warsztaty Wiosenna odNowa. Oraz o Kursie Nauczycielskim 300 h we wrześniu. I myśląc o nich, czułam niedosyt.

Patrząc na Kurs Medytacji, miałam wrażenie, że kilka dni to za mało, by przekazać Wam wszystko to, czym chciałabym się podzielić. Tak by wszyscy uczestnicy czuli się w pełni mocy zarówno do samodzielnego korzystania z narzędzi jak i do nauczania innych. A grafik mamy bardzo napięty.

Patrząc zaś na warsztaty Wiosenna odNowa czułam, że chciałabym, żeby coś z tego zostało z Wami na dłużej. By wyjazd był takim momentem zwrotnym, którego skutki odczuwać będziesz jeszcze długo.
Przy obu tych wyjazdach czułam, że nie chcę by było to tylko kilka dni spędzonych poza domem i powrót do tego samego. Ale świadome tworzenie swojej rzeczywistości również po powrocie. Kreowanie życia. Zmiana jego jakości.
I tak doszłam do momentu, w którym postanowiłam do każdego z tych warsztatów dodać jeszcze spory moduł online.
I będzie to odpowiednio:
- do Kursu Medytacji – Kurs online medytacji z certyfikatem Yoga Alliance – o wartości 2.500 zł – a Ty po zapisaniu się otrzymasz go GRATIS
Poznaj szczegóły Kursu >>>

- do warsztatów odNOWA – kurs Medytacja dla każdego – o wartości 500 zł – a Ty otrzymasz go GRATIS przy zapisaniu się na wyjazd:
Szczegóły wyjazdu odNOWA >>>

I tak, wraz z tymi pakietami czuję, że ta praca da mi satysfakcję.
A Tobie mnóstwo narzędzi i przestrzeni do kreowania życia takiego, jakiego pragniesz.
Miejsca sukcesywnie się zapełniają, więc polecam zdecydowanie ;)
Tak samo z resztą jak na Kurs Nauczycielski Jogi – zostały ostatnie DWA MIEJSCA na 7. edycję! Która rusza w majówkę.
Szczegóły Kursu Nauczycielskiego Jogi >>>
Poniżej kilka migaweczek ze stycznia.
Oraz kilka z poprzedniej edycji wiosenno-letniej.

Szczegóły Kursu Nauczycielskiego Jogi >>>
W tym duchu zanurzania się i poszukiwania poczułam, że chcę zmienić termin Kursu Nauczycielskiego 300 h. Jeśli więc zastanawialiście się – koniecznie sprawdźcie sobie nowy termin.
Kurs 300 h
No dobra, a co z Kursem 300 h, co do którego też czułam niedosyt?
Przygotowuję do niego turbo moduł online! Tak żebyśmy na zjazdach stacjonarnych mogli skupić się TYLKO na praktyce. W domyśle – na praktyce NIE TYLKO ASAN oczywiście.
Moduł online będzie podzielony na tematyczne Kursy, całościowe, kompletne tak jak była to Joga Nidra czy W Kobiecym Kręgu. Tak że dużo wiedzy w każdym.
Wychodząc z ręką do tych, którzy nie chcą robić pełnego Kursu 300 h – tak, będzie można sobie kupić dostęp do pojedynczych Kursów, jednak nieporównywalnie bardziej opłacalne cenowo będzie wykupienie sobie pełnego Kursu.

Kurs Nauczycielski Jogi
Akredytacja Yoga Alliance RYT 300
Kurs Yoga Alliance RYT 300 h nie jest kursem nastawionym na spektakularne akrobacje i pogłębione zakresy ruchu. Raczej na podróż do wewnątrz
Daje on możliwość nie tylko pogłębienia swojej wiedzy, ale przede wszystkim jeszcze większego osadzenia się we własnej praktyce.
Kurs Nauczycielski Jogi RYT 300 jest dla każdego. W domyśle jednak dedykowany jest osobom posiadającym dyplom Yoga Alliance RYT 200, niezależnie od tego, w jakim jest stylu czy linii – jestem zdecydowaną zwolenniczką podejścia interdyscyplinarnego, o czym poczytasz więcej na stronie Kursu.
Kurs 300 h >>>
Pracuję nad…
Pracuję nad tym, co powyżej. Rozpisuję wszystkie Kursy. Przygotowuję pierwszy z nich czyli Kurs Medytacji. I cieszę się przeogromnie!
A dla tych, którzy myślą nad rozpoczęciem przygody z jogą bądź jej kontynuacją, przypominam, że aktualnie do Szkoły Jogi w Domu dołączyć możesz za ZŁOTÓWKĘ. Być może więc praktyka jogi czy medytacji stanie się częścią Twojej zdrowiej rutyny w nowym roku.
Dołączam za ZŁOTÓWKĘ >>>
Co znajdziesz w Szkole Jogi w Domu?

Dołączam za ZŁOTÓWKĘ >>>
Jestem wdzięczna za…
Jestem wdzięczna za to wycofanie się na przełomie roku. Bo dało mi to ogromny wgląd w to, co chcę robić i to jak chcę to robić. Polecam takie przystanki, takie wycofywanie się, jak nic innego na świecie!

Czytam…
W styczniu głównie sięgałam po literaturę fachową, wracałam do klasyków takich jak Hatha Yoga Pradipika czy Bhagawadgita. Które oczywiście nie są książkami na jedno posiedzenie. Rozpakowuję też powoli to, co kupiłam w Indiach i, no właśnie, taka jest też zaleta Kursów – że czytam ja, by Wam dostarczyć tej wiedzy w pigułce.

Z treści bardziej luźnych to Mam na imię Lucy Elizabeth Strout. Bardzo subtelna, introspektywna powieść o samotności, relacjach rodzinnych i poszukiwaniu własnej tożsamości. Ukazuje skomplikowaną więź między dorosłą córką a jej chłodną, zdystansowaną matką. Strout z wielką wrażliwością portretuje bohaterkę, której trauma z dzieciństwa kładzie się cieniem na dorosłym życiu. To powieść pełna ciszy, niewypowiedzianych słów i tęsknoty za bliskością, która porusza i skłania do refleksji.

Do tego Siddhartha Hermanna Hessego i to jest samo dobro! Filozoficzna opowieść o duchowej podróży ku oświeceniu, osadzona w Indiach czasów Buddy. Główny bohater, poszukując sensu życia, przechodzi przez różne etapy – od ascezy po zmysłowe przyjemności. Hesse łączy wschodnią mądrość z zachodnią refleksją, przez co jest to dla nas bardziej lekkostrawne, tworząc ponadczasową przypowieść o samopoznaniu. Powieść zachwyca prostym, ale głębokim językiem.

Zaczęłam również Podróż bohaterki Maureen Murdock. Autorka łączy tu psychologię jungowską z mitologią, ukazując wewnętrzną drogę ku uzdrowieniu, integracji i pełni. To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości poza patriarchalnymi schematami i odnalezieniu harmonii między siłą a wrażliwością. O tym czy warto, dam znać za miesiąc.
Oglądam…
W tym miesiącu… nic. Więc i niczym Was nie zainspiruję. Jakoś nie mam ochoty na oglądanie.
Zwiedzam…
Początek roku spędziliśmy w Kuziówku, na Kursie nauczycielskim.

Mieliśmy nawet śnieg, co wcale nie jest kwestią tak oczywistą. Do tego wspaniałe zachody słońca.

I poranne spacery jeszcze przed pierwszą praktyką. Kuziówek wygląda wtedy jak ze strasznego filmu ;)
A potem wyjazd w góry. W wersji spacerowo-jedzeniowej, czyli takiej jaką kocham najbardziej, bo ja zjeść dobrze lubię. A poza tym – jest to wersja dostępna na podróże z dwulatką, która wózkiem jeździć nie zamierza ;)

I po raz kolejny powiem, że kocham miejsca, w których można zjeść i/lub napić się dobrej kawy, a pod nosem mieć kącik dla dzieci.
Nie miałam żadnych oczekiwań wobec tego wyjazdu. Szczerze mówiąc, to nawet nie chciało mi się jechać – w niedzielę wróciliśmy z Kursu Nauczycielskiego a w poniedziałek już ruszaliśmy dalej. Ale… było warto. Wypoczęłam w tej nicości jak nigdy.


Tapety z kalendarzem na luty do pobrania

I tu do wyboru są aż 4 wersje:
- zimowe drzewa
- zimowe kwiaty
- zimowe niebo
- kalendarz księżycowy
Pobierz tapetę na luty >>>


Każda z nich jest też oczywiście w wersji na pulpit i telefon.
Pobierz tapetę na luty >>>
Kalendarze księżycowe
Jak co roku mam dla Was również papierowe wersje Kalendarzy Księżycowych. Grafiki wybrane przez Was w głosowaniu :)


Do Kalendarzy Księżycowych >>>

Gotowy do druku kalendarz
Dopełnieniem tapet jest kalendarz do druku – zawsze z tym samym motto na dany miesiąc co tapeta.

Pobierz kalendarz na 2025 >>>
Szkoła Jogi online
w Twoim domu
Chcę poczytać więcej >>>
Co otrzymasz?
- Wysoką jakość domowej praktyki jogi w każdym wymiarze.
- Dostęp do unikalnych materiałów niedostępnych nigdzie indziej w sieci.
- Kameralną atmosferę w obliczu wzajemnego wsparcia wyjątkowej społeczności
Dołącz do nas >>>

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:






















