Dzisiejszy wpis będzie chyba trochę krótszy, booo… po prawie pół roku remontu doczekaliśmy się KUCHNI! Przyjechali dziś panowie i nareszcie wszystko montują. Dlatego ja dziś jestem taką mieszanką ulgi i ekscytacji, że nie jestem pewna, czy uda mi się dziś długo usiedzieć przy komputerze.

Mam jednak wrażenie, że zrozumieją to tylko te osoby, które realiów remontowych doświadczyły w tak hardcore’owym stopniu jak my. Co Wam powiem – mieszkania przez pół roku w mieszkaniu, w którym cały czas trwa remont nie polecam NIKOMU. Ilość załamań nerwowych, które przeszłam na tym tle, nie ma końca ;)

Niemniej jednak zapraszam na podsumowanie. Styczeń był w gruncie rzeczy bardzo przyjemnym miesiącem, udało mi się nawet dostąpić zaszczytu obcowania ze śniegiem (i to nie raz!).

We wpisie polecam też fajne seriale, wśród nich jeden, który jest prawdziwym mistrzostwem świata. Są też wartościowe i rozwojowe książki, które na pewno Wam się spodobają.

A na końcu wpisu jak zawsze – tapeta z kalendarzem na pulpit i telefon. Są dwie wersje – dajcie koniecznie znać, którą wybieracie!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama gdzie jak zawsze zapraszam, bo tam wszystko dzieje się najbardziej na bieżąco.

Pracuję nad…

Ten styczeń upłynął mi pracowicie i wcale tego nie ukrywam. Z jednej strony remont i ciągłe zamieszanie, z drugiej przygotowywanie mojego pierwszego kursu online.

Na szczęście jedno i drugie jest już na ostatniej prostej. Tak jak pisałam na początku – dziś wreszcie pojawi się kuchnia. Zostanie nam więc już tylko dokończenie renowacji drzwi i futryn – nigdy bym nie przypuszczała, że będzie z tym tyle roboty. No i założenie listew przypodłogowych.

A poza tym to już taka drobnica – kilka brakujących żyrandoli, firanki/zasłony/ żaluzje (wciąż się nie mogę zdecydować, co wybrać, więc będę na pewno pytać Was o radę), pranie dywanów, wymiana obić na krzesłach i fotelach (meble są już u tapicera, więc kwestia odebrania ich).

Jeszcze trochę to pewnie zajmie, ale teraz to już sama przyjemność.

A jeśli chodzi o kurs, to co nie co możecie poczytać na jego temat tutaj Kurs Medytacji i świadomej relaksacjo online >>>

Czy ten kurs jest dla mnie?

Ten kurs przeznaczony będzie dla każdego.

Nie musisz mieć ŻADNEGO wcześniejszego doświadczenia z medytacją.

Wszystko wytłumaczę Ci dokładnie, od podstaw.

Będziesz praktykować na własnych warunkach, w swoim własnym tempie, we własnym domu, czy w każdym innym dowolnym miejscu na Ziemi.

Zobacz, czy identyfikujesz się z którymiś z poniższych stwierdzeń:

  • Czujesz przeciążenie, zmęczenie i zalewa cię nadmiar bodźców
  • Masz wrażenie, że nie umiesz się w pełni zrelaksować
  • Wiesz, że potrzebujesz odpoczynku, jednak nie potrafisz wyluzować i odpuścić
  • Czujesz nieuzasadnione bóle i napięcia w ciele (np. zaciśnięta szczęka, ból karku, spięte mięśnie), ale nie wiesz, jak je uwolnić
  • Moment usypiania to dla ciebie udręka
  • Nawet po przespaniu wielu długich godzin, budzisz się zmęczony/a
  • Odczuwasz lęki, gnębią cię niespokojne myśli
  • Masz problemy z koncentracją i zapamiętywaniem
  • Wiesz, że brakuje Ci mocy do działania i nie potrafisz zrealizować swoich planów

Jeśli tak – to kurs jest jak najbardziej dla Ciebie :)

Kurs będzie miał swoją premierę już lada dzień.

Przedsprzedaż

Przedsprzedaż rozpocznie się w niedzielę rano przy magicznej dacie 02.02.2020 – mam wrażenie, że nie mogłam trafić lepiej :) I będzie trwała do 10.02.2020

Dodatkowa zniżka

Osoby zapisane na specjalną listę osób zainteresowanych kursem otrzymają DODATKOWY KOD ZNIŻKOWY na zakup kursu. Dlatego jeśli nadal nie ma Cię na liście, to śmiało się zapisuj:

 

Dołącz do nas >>>

Możesz dołączyć do naszej społeczności TYLKO przez 2 tygodnie.
Kolejna edycja zapisów odbędzie się dopiero za 3 miesiące.

Dlaczego tak?

Ponieważ nie ilość, a jakość ma znaczenie.
Chcemy poprowadzić cię przez holistyczny, niczym niezakłócony 3-miesięczny proces.

Co otrzymasz?

Wysoką jakość domowej praktyki jogi w każdym wymiarze.
Dostęp do unikalnych materiałów niedostępnych nigdzie indziej w sieci.
Kameralną atmosferę w obliczu wzajemnego wsparcia wyjątkowej społeczności

Dołącz do nas >>>

Myślę też nad nowym wyzwaniem na @jogawdomu, bo widzę, że to poprzednie bardzo Wam się spodobało. Daliście czadu biorąc udział i motywując tym samym innych.

Wyzwanie cały czas możecie znaleźć w postach na:

Po tym ciepłym przyjęciu – myślę nad nowym wyzwaniem na luty.

Pytanie tylko: medytacja czy joga? – dajcie znać, co myślicie :)

Pytacie mnie też często o to, jak:

  • zmotywować się do jogi
  • zachować regularność
  • praktykować codziennie
  • wyrobić sobie nawyk

Chcecie tutaj takie posty? Dajcie znać :)

Na co dzień możecie posiłkować się JOGAnizerem. Tutaj jest cały post o tym, jak ja organizuję swój czas i swoją praktykę >>>

A w JOGAnizerze jest na każdy tydzień specjalna strona właśnie do okiełznania swojej praktyki i zachowania regularności. Do zachowania regularności i budowania nawyków inspiruje przede wszystkim habit tracker (czyli ta tabelka pod “moje nawyki”).

plan jogowy

Zobacz JOGAnizer >>>

Cieszę się…

Z tego Kursu Medytacji się cieszę. Nie ukrywam. Wecie, że on się we mnie kotłował już ze 2 lata? I cały czas miałam w głowie taką niedokończoną sprawę, o której niby się nie myśli, ale jednak niepokoi.

Na pewno znacie to uczucie. Dlatego jeśli też macie jakieś takie niepoodmykane sprawy, to polecam zebrać się w sobie i zamknąć wreszcie te drzwi ;) Co wcale nie znaczy, że trzeba zrobić to, co się założyło! Wręcz przeciwnie!

Czasem najlepszym domknięciem jest po prostu powiedzenie sobie “tego NIE robię” i dzięki temu nie zostawianie już dłużej otwartej furtki w mózgu.

Uwiercie mi – jedno i drugie przynosi KOSMICZNĄ ulgę.

Cieszę się z remontowej końcówki. Z tego, że mamy już gdzie spać i to mega wygodnie – wcześniej spaliśmy na starej kanapie i, no cóż, nie polecam.

A teraz to ja się czuję co najmniej jak Księżniczka na ziarnku grochu ;)

W lutym pewnie zasypię Was postami mieszkaniowymi, bo wiele osób o to prosiło.

Chociaż…

Sama nie wiem. Potrzebuję trochę czasu na to, by zrobić krok w tył i przyjrzeć się moim działaniom z większej odległości, tak trochę z boku.

Wiecie, że tworzę simplife już od ponad 5 lat? Nie wiem, od kiedy tutaj ze mną jesteście, ale w tym poście możecie sobie prześledzić wszystkie te lata mojego tworzenia 5. urodziny bloga >>>

Nadal będę wdzięczna za uzupełnianie ankiety, którą znajdziecie w tym urodzinowym poście :)

Cieszę się też ze śniegu, który gościł u nas… niecałe 24 h. Ale było go na tyle dużo, że mogłam się nacieszyć i choć trochę poczuć, że to jednak styczeń a nie październik za oknem.

Cieszę się również z nowości na simplife.shop. Rozszerzyliśmy kolekcję SIMPLINE aż o 4 nowe siostry. Dawno nie było już nic nowego i dotarło dzięki temu do mnie, jak bardzo kocham ten proces stwarzania i projektowania. A potem robienia zdjęć. A na końcu pokazywania Wam efektów naszej pracy.

Jeśli zajmujecie się jakimkolwiek rękodziełem, to na pewno wiecie dokładnie, o jakie uczucie mi chodzi :)

Jestem dumna…

Brakowało mi w tym zestawieniu zakładki “Jestem dumna…” więc ją sobie dodałam.

Bo ja jestem szalenie dumna z WAS w tym miesiącu. Z tego jak wspaniale się zaangażowaliście w moją akcję charytatywną na WOŚP.

Przygotowałam tym celu specjalną medytację, z której cały dochód przekazaliśmy na fundację.

W tym bardzo krótkim czasie kupiło ją ponad 800 osób! Dziękuję!

Medytacja nie jest już dostępna w sprzedaży, ale że dostałam od Was tyle pozytywnych wiadomości, komentarzy i opowieści o przeżyciach i wrażeniach po jej użyciu – postanowiłam, że dodam ją gratis do mojego Kursu Medytacji i Świadomej Relaksacji. Kto nie zdążył wtedy, będzie miał okazję nadrobić teraz :)

Czytam…

W tym miesiącu udało mi się czytelniczo ustrzelić kilka naprawdę dobrych pozycji.

Insight. Droga do mentalnej dojrzałości- Michał Pasterski

Insight jest moim numerem jeden z tego miesiąca. To książka która bardzo pięknie porusza tematykę psychologii, rozwoju wewnętrznego i poznawania siebie. Znajdziecie w niej masę ćwiczeń (bo jest to naprawdę opasłe tomiszcze). Ja nie przebrnęłam jeszcze przez całą, bo to nie jest książka fabularna, którą połyka się w jeden wieczór. Tu trzeba sobie dozować po troszku, myślę, że spokojnie można rozbić ją na kilak miesięcy.

Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza – Szczepański Dominik

To jest książka którą “wciągnęłam” w górach. Czas okołosylwestrowy spędziliśmy w Bieszczadach, więc sami rozumiecie, jakie miałam klimatyczne i śnieżne tło do czytania.

Bardzo polecam, choć przypuszczam, że miłośnicy górskiej tematyki mają ją już dawno za sobą. Ja nie jestem jakimś znawcą tematu, po prostu wpadła mi w ręce w bacówce, w której spaliśmy i postanowiłam przeczytać.

Podobała mi się forma tej książki, to że autor naprawdę włożył spory wysiłek w poznanie Tomka. Rysuje tu jego portret już od czasów, w których był małym chłopcem, pokazuje jego okres młodzieńczy – to pozwala nam lepiej zrozumieć bohatera  i poczuć, skąd wzięło się w nim to zamiłowanie do gór.

Warto po nią sięgnąć. A teraz, przy braku śniegu, choćby po to, by sobie ten śnieg w wyobraźni przywołać.

Jak pokochać siebie – Dagmara Gmitrzak

Książka Dagmary to taki inspirujący poradnik dla kobiet. Jest zbiorem porad i inspiracji do tego, by przyjrzeć się sobie i swojemu wnętrzu.

Coraz częściej (i słusznie) mówi się o tym, że kobiety lubią się zatracać w stawianiu potrzeb innych ponad swoimi. W książce poruszane są więc kwestie stawiania granic, odnajdywania swojego miejsca, określania swoich potrzeb, szanowania siebie itd. Jest też trochę o kobiecych archetypach, kobiecości i związkach.

Kłamczucha – E. Lockhart

A to książka, po którą sięgnęłam tak trochę z przypadku, bo potrzebowałam odmóżdżenia.

Liczyłam na wciągający kryminał, ale się przeliczyłam ;) W sensie książka jest spoko, ale nie jest niczym intrygującym czy zapadającym w pamięć. Ciekawym zabiegiem jest to, że akcja pokazywana jest od tyłu, ale… to jednak do końca jej nie ratuje ;)

Oglądam…

W tym miesiącu mam same seriale. Na początek idzie majstersztyk czyli…

Ania nie Anna

To jest serial inspirowany Anią z Zielonego Wzgórza (podkreślam to, że inspirowany, bo dla niektórych to problem,że akcja nie pokrywa się do końca z tym, co było w książce). Polecałam Wam już sezon I, który był cudowny. Sezon II, który był tak samo cudny.

A sezon III? To już jest totalne mistrzostwo świata. Nie dość, że zdjęciowo i kolorystycznie jest moim zdaniem jeszcze piękniejszy niż poprzednie, to jeszcze ta tematyka…

Ania jest już tutaj nastolatką, a jej życie wewnętrzne (i zewnętrzne) staje się jeszcze bardziej barwne. Nie chciałabym Wam tu spojlerowac, ale ja ze wzruszenia popłakałam się nie raz… Naprawdę jak dla mnie to jest działo sztuki.

Poza tym przewija się tu dużo takiego girl power, kobiecych kręgów, dorastania, wspierania się nawzajem, poszukiwania siebie i swojej tożsamości, popełniania błędów, wyciągania wniosków.

Polecam. Naprawdę! Choćby obejrzenie tego serialu miało być jedyną sensowną rzeczą, którą zrobicie w lutym ;)

The Crown

To już też III sezon serialu. Wciągnął mnie zdecydowanie mniej niż 2 poprzednie, które bardzo mocno Wam polecałam.

Może to kwestia zupełnie nowego podejścia, każdy odcinek jest tak jakby osobną historią, nie ma więc takiego oczekiwania na to, co będzie dalej. Poza tym sama fabuła dotyka już ustatkowanego życia królewskiego, nie ma jakichś wielkich przewrotów czy zwrotów akcji.

Jest spoko. Mężczyzn twierdzi, że podoba mu się bardzo. Ale mi jakoś mniej.

Niewiarygodne

Niewiarygodne to serial, na który trafiliśmy przypadkiem. Niech Was nie zmyli tytuł, bo to wcale nie jest o UFO czy innych potworach (bo ja tak wnioskowałam po samym tytule).

Historia jest najbardziej przyziemna jak tylko się da, a dotyczy… gwałtu. A konkretnie tego, jak podchodzi do sprawy policja.

Zaczyna się od tego, że pewna nastolatka (z trudną przeszłością) zeznaje, że została zgwałcona. Potem jednak odwołuje swoje zeznanie. Nie chcę Wam spojlerować, ale naprawdę ciężko się patrzyło na to, jak została po prostu olana i zostawiona ze swoją sprawą. Całej sprawie przyglądali się niestety tylko mężczyźni. Dla kontrastu, w innym miejscu w Stanach na podobną sprawę trafia policjantka i wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Zwiedzam…

Styczeń przesiedzieliśmy w domu. Bo remont ;)

Ale za to okres okołosylwestrowy spędziliśmy w Bieszczadach i to była prawdziwa magia. Nie jesteśmy jakimiś górskimi zdobywcami, więc zdobywanie szczytów w naszym wykonaniu to raczej średnio ;)

Ale wystarczyły mi śnieg, atmosfera bacówki i ta cisza. Obiecuję sobie, ze wiosną, latem lub jesienią przyjedziemy tu raz jeszcze. Tak po prostu odpocząć i połazić.

Tylko czemuż, ach czemuż, te Bieszczady są tak daleko??! :D

Do poczytania…

Blogowe wpisy z tego miesiąca, które mogły Wam gdzieś umknąć:

Tapeta z kalendarzem na luty do pobrania

Jak zawsze przygotowałam dla Was 2 tapety z kalendarzem na luty.

Jedna jest śnieżna i górska (dla tych za śniegiem tęskniących), a druga wręcz przeciwnie – sielankowa, trochę jakby wiosenna (dla tych którzy śniegu jednak nie lubią).

Która lepsza? Którą bierzecie do siebie?

 

Obie są również dostępne w wersji na telefon.

Pobierz tapetę >>>

Gotowe do druku kalendarze na luty

Gotowy do druku kalendarz na luty znajdziesz tu również w 2 wersjach:

  • Minimalistyczny z motywującym cytatem – dokładnie tym samym, co na tapecie.

Pobierz minimalistyczny kalendarz na 2020 >>>

  • Jogowy – z inną pozycją jogi na każdy miesiąc i z inspirującym cytatem

Pobierz jogowy kalendarz na 2020 >>>

Tyle ode mnie. Piszcie koniecznie, co dobrego słychać u Was!

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

 

No more articles
Close