Dziś 21. stycznia. Tego samego dnia, 5 lat temu, pojawił się na świecie simplife.

I wcale nie był to jakiś prosty poród, nie obyło się bez komplikacji – pierwszy wpis pisałam chyba z tydzień, a potem kolejny tydzień zastanawiałam się, czy w ogóle go publikować i ciągle coś zmieniałam. Ale ostatecznie go zamieściłam i było to właśnie 21. stycznia 2015 roku….

Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta te początki?

Ja pamiętam bardzo dobrze. Miałam fatalny okres w życiu, w sensie – niby spełniałam swoje marzenia, bo dostałam się na studia magisterskie w Danii, więc się tam przeprowadziliśmy, ale… szybko poczułam, że to jednak nie to.

Szukałam dla siebie jakiegoś oderwania od szarej codzienności i sama siebie inspirowałam do działania. Zaczęłam sobie wtedy robić takie comiesięczne kalendarze, w których umieszczałam cele, inspiracje i założenia na każdy miesiąc. Zdałam sobie sprawę, że jeśli ja nic nie zmienię, to nic się nie zmieni.

Założenie bloga było moim celem na styczeń 2015.

Potem pojawił się Maraton Minimalisty, który nadal darzę ogromną sympatią i stopniowo cała reszta.

Gdyby ktoś mnie zapytał, gdzie widzę siebie za 5 lat…

To na pewno nie powiedziałabym, że tu gdzie jestem!

Dlaczego?

Bo nie miałam pojęcia, że tak może wyglądać życie. Że można robić i żyć sobie po swojemu. I że pasja naprawdę może być pracą.

Ale po kolei, bo nie zawsze było tak różowo. A moje życie to jednak nie jest niekończące się pasmo sukcesów a sinusoida, która trwa do dziś. Jednak to właśnie jest w nim piękne!

A tak na marginesie…

Z okazji urodzin bloga, mam również prezent dla Ciebie – z kodem UrodzinySimplife otrzymasz 15% zniżki na wszystko na simplife.shop.

Kod jest ważny do niedzieli 26.01 do północy.

Bloga założyłam głównie dla siebie, bo chciałam mieć swoje miejsce w sieci. Chciałam, żeby skupiło się wokół niego wiele osób o podobnych poglądach i zainteresowaniach. I nie miałam zielonego pojęcia, jak wygląda rzeczywistość blogowa! Nie spodziewałam się, że jest tam tylu profesjonalistów, ludzi zarabiających na blogach itepe itede. Moja wiedza zatrzymała się na pamiętniczkach zagubionych nastolatek zakładanych swego czasu chyba na onecie.

Pierwszy wpis na blogu wyglądał tak oto. I powstał gdy blog był jeszcze na darmowej domenie na blogspot. I nie miał Facebooka. Ani Instagrama. Ani w sumie niczego ;) bo nawet nie wiedziałam, co to jest fanpage i w sumie to po co to?

Co wydarzyło się przez tych 5 lat?

Siłą rzeczy – dużo. Bo 5 lat to jednak kawał czasu jest.

Zapraszam Was więc na krótkie zdjęciowe podsumowanie tego czasu. Wybrałam te momenty, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

I chciałabym, żebyście mieli świadomość, że wszystko to wydarzyło się dzięki Wam, a nie mnie samej. Pracowitych ludzi jest na świecie bardzo wiele, ale nie każdy ma możliwość spotkania na swojej drodze aż tylu życzliwych, pomocnych, dopingujących i… po prostu czytających osób! <3

Swoją drogą – dajcie znać, od kiedy tutaj ze mną jesteście? :)

2015

2015 to czas raczkowania bloga. Nie pojawiało się wtedy na nim zbyt dużo zdjęć. Przełomowe było już samo dodanie profilowego (tak! byłam wtedy blondynką!).

Potem długo, długo nic. W sensie pojawiały się wpisy, ale bez zdjęć.

Kolejne pojawiły się jakoś w okolicy września czy października.

minimalizm

I to są czasy w których mieszkaliśmy prawie na samej północy Danii. I niech Was nie zmyli to letnie zdjęcie – bo dni w których można było rozebrać się do krótkiego rękawka było bardzo mało.

Ja studiowałam, Bartek pracował. Później otworzyłam swoje pierwsze małe studio jogi w Danii i zaczęłam uczyć “na obczyźnie”. I to było mega wyzwanie, byłam początkującym nauczycielem, a tu przyszło mi pracować w wielonarodowościowym towarzystwie, prowadzić zajęcia po angielsku i… samodzielnie szukać klientów, bo postanowiłam działać na własną rękę.

minimalistyczny makijaż ślubny

Przełomowym momentem roku 2015 był też nasz ślub w sierpniu. Ale zdjęciami z niego też się wtedy nie dzieliłam :)

2016

Poniżej wspominki bardzo fajnej, śnieżnej sesji, którą udało mi się zrealizować z przemiłą fotografką. Na tyle mi się to spodobało, że powtarzałam to później co roku.nie bać się

pozycja gołębia

Tutaj już wiosennie w wersji z nieco dłuższymi włosami. Początkowo na blogu pojawiały się wpisy najróżniejsze, byłą chociażby szafa kapsułkowa czy pomysły na pielęgnację.

natalia knopek

A tutaj na chwilę przed obroną “magisterki” wyrwałam się do Polski na Dzień Jogi. Dla porównania rok wcześniej byłam na tym duńskim i, no cóż, był zdecydowanie lepszy. Dużo merytorycznej wiedzy i ZERO komercji. Tutaj niestety stoiska stały jedno na drugim, a zajęcia były bardzo krótkie, raczej pokazowe.

W tym samym roku wybrałam się również do Kopenhagi na warsztaty z Kino MacGregor, które całkiem miło wspominam. Jak i samą duńską stolicę – bardzo wielokulturowe i hipsterskie miasto.

 

A potem nastąpił mały (no dobra, ogromny przełom), postanowiłam zorganizować pierwsze warsztaty w Polsce. Bardzo się bałam, bo nie miałam wtedy jeszcze aż tylu czytelników i nie wiedziałam, czy w ogóle skompletuje się jakaś grupa…

Ale się zebrała! I to nawet 2 – warsztaty odbyły się wtedy we Wrocławiu i w Warszawie. Pamiętam, że strasznie się wtedy tremowałam po takim czasie prowadzenia zajęć w języku angielskim, ciężko było mi się przestawić.

Jednak wszystko się udało, było pięknie, a my byliśmy już pewni tego, że chcemy wracać do Polski.

Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, bo… tak naprawdę nie mieliśmy do czego wracać.

W 2016 ruszyłam również ze swoim kanałem na YouTube. Jest plan, żeby w tym roku wreszcie trochę bardziej się do niego przyłożyć, więc jeśli macie jakieś zamówienia na filmy, to śmiało.

dzień jogi

2017

Początki pobytu w Polsce nie należały do łatwych. Wracaliśmy jakoś na przełomie stycznia i lutego (mam bardzo słabą pamięć do dat). Początkowe przez kilka tygodni pomieszkiwaliśmy nieco u teściów i u mojej mamy, szukając jednocześnie czegoś dla siebie.

Nie mieliśmy kompletnie pojęcia, gdzie chcemy zamieszkać. Braliśmy pod uwagę najróżniejsze opcje – zarówno domy jak i mieszkania. Zarówno miasta jak i wsie.

Padło na miasta: Warszawa, Łódź, Trójmiasto.

Wybraliśmy Warszawę. Nie wiem, czemu. Jednak jak przyjechaliśmy do Warszawy na kilka dni, szybko okazało się, że to nie dla nas. Po całym tym duńskim slow life i hygge, warszawski pośpiech był totalną abstrakcją.

Postanowiliśmy więc zamieszkać gdzieś pod. Padło na Nowy Dwór Mazowiecki.

Dlaczego?

Bo ma ładną nazwę i znaleźliśmy całkiem fajne mieszkanie do wynajęcia. Jednak samego miejsca nie polecam. Mieszkaliśmy tam dokładnie rok i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Ale… po kolei.

W 2017 moje tlenione włosy były już na tyle długie i na tyle dawno farbowane, że mogłam je ściąć na krótko i zostać z moim własnym kolorem włosów. I tak jest do dziś.

Korzystając z tego, że mieszkaliśmy bardzo blisko Stolicy, przyjęłam 2 zaproszenia do telewizji i była to naprawdę fajna przygoda. Ciekawie było zobaczyć, jak to wszystko wygląda od środka.

I nie, wcale nie opowiadałam wtedy o naleśnikach ;) Tu akurat o zastosowaniu olejku rycynowego.

W Nowym Dworze mieliśmy mieszkanie z ogromnym, ale to naprawdę OLBRZYMIM balkonem. Mieliśmy więc na nim całkiem spory ogród – było trochę warzyw, ziół i kwiatów. Siedziało się na nim wyjątkowo miło. I to właśnie na nim powstała spora część mojej pierwszej książki – tak, bo jakoś w tym okresie zaczęłam pisać swoją pierwszą książkę.

aranżacja balkonu

Mieszkaliśmy w mieście, ale ciągnęło nas nad wodę i do natury. Dlatego często wpadaliśmy nad wodę do mojego rodzinnego miasta. 

W 2017 pojawiłam się również po raz pierwszy na Woodstocku, gdzie prowadziłam codzienną poranną jogę dla wszystkich festiwalowiczów. Tutaj możecie sobie podejrzeć, jak to wygląda.

Od tej pory na Woodstocku jesteśmy z jogą co roku (cóż za wspaniały wierszyk) i za każdym razem cieszę i wzruszam się tak samo mocno.

natalia knopek joga

A jesienią… pojawił się nowy członek naszej rodziny – mały, puchaty Edek. Z którego dziś jest już kawał poważnego, dorosłego kociska ;)

Jesienią wydałam również swoją pierwszą książkę – która była kontynuacją Maratonu Minimalisty i która była tak naprawdę pomysłem czytelników – to Wy namawialiście mnie do tego, by przenieść Maraton na papier. Stwierdziłam jednak, że bez sensu jest wydawać coś, co dostępne jest za darmo w internecie. Ale pomysł wydawał mi się na tyle dobry, że napisałam na potrzeby tej książki kolejne 52 kroki.

miej umiar z dedykacją

Książka, ku mojemu wzruszeniu, bardzo szybko znalazła się na topowych miejscach w Empiku.

Moją książkę Miej umiar z możliwością dedykacji możecie znaleźć o tutaj >>>

miej umiar empik

Przeglądając zdjęcia trafiłam również na to poniżej. To jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie dostałam od Was. Breloczek Muminek. Było mi bardzo, bardzo smutno gdy go zgubiłam…

mama muminków książka

2018

W 2018 byliśmy jak Vasco da Gama i uciekliśmy do Indii. Spędziliśmy tam miesiąc i było to spełnienie jednego z moich największych marzeń, które miałam od zawsze.

Ten czas spędziliśmy głownie na północy w szkole jogi, ale zahaczyliśmy też o stolicę (której nie polubiłam).

Co ciekawe – nadal nie zrobiłam jeszcze wpisu na ten temat, mimo iż Rishikesh znam jak własną kieszeń.

Przyda Wam się taki wpis? Może to wreszcie nadrobię ;)

Przed wyjazdem do Indii, po upływie równego roku, wyprowadziliśmy się z Nowego Dworu. Wywieźliśmy rzeczy do garażu do teściów i wsiedliśmy do samolotu. Stwierdziliśmy, że po powrocie pomyślimy co dalej.

I wymyśliliśmy – wprowadziliśmy się do Gdyni, czyli II miasta z naszej duńskiej listy.

To był naprawdę niesamowity czas. Nasza fascynacja morzem przechodziła ludzkie pojęcie – byliśmy nad wodą codziennie. I to nawet 2-3 razy dziennie.

2018 był dla mnie trochę rokiem Indii, bo w czerwcu wylądowałam tam raz jeszcze. Tym razem na południu.

Miałam wtedy okazję stać się jednym z 52 Ambasadorów Jogi z całego świata. Dzięki zaproszeniu Ministry of AYUSH (ministerstwa Jogi, Ajurwedy i Medycyny naturalnej) mogłam uczestniczyć w konferencjach poświęconych współczesnym i tradycyjnym aspektom jogi. Poznając jednocześnie tajemnice indyjskiej Kerali.

natalia knopek indie

W 2018 zaczęłam również regularnie pisać artykuły dla Magazyny Yoga & Ayurveda. W jednym z numerów ukazał się również całkiem obszerny wywiad ze mną.

W 2018 po raz pierwszy również poprowadziłam kilka zajęć na Festiwalu Jogi w Sulisławiu. Miło wspominam ten weekend. 

No i, już tradycyjnie, Woodstock. Jak zawsze poranna joga dla wszystkich.

Kolejny przełomowy moment nastąpił w sierpniu, kiedy to zdobyliśmy się na odwagę i otworzyliśmy nasz sklep – simplife.shop.

I tu zaczęła się nowa, niekończąca się przygoda z tworzeniem i powadzeniem sklepu.

Zaczęliśmy od kilku prostych projektów bransoletek z kamieni naturalnych.

 To też jeden z naszych pierwszych projektów –  Minimalistyczny naszyjnik z kryształem górskim. I o ile większość rzeczy pojawia się i szybko znika, bo wszystko powstaje w niewielu egzemplarzach, tak on jest z nami do dziś. Ma dla nas dużą wartość sentymentalną.

Na zdjęciu moja młodsza siostra – solidny filar naszego sklepu.

Po początkowych chwilach niepewności, ryzyka i przerażenia, przyszła ogromna radość, bo przyjęliście simplife.shop bardzo ciepło i coraz chętniej go odwiedzacie.

We wrześniu 2018 ukazała się moja II książka – Dlaczego joga? Chciałam, żeby znalazło się w niej jak najwięcej informacji, dlatego podzieliłam ją na 2 części – pierwsza połowa to teoria i wszystkie potrzebne wieści, druga to asany i ich dokładny opis.

joga w domu książka dla początkujących dlaczego joga

Książkę Dlaczego Joga z możliwością dedykacji możesz znaleźć o tutaj >>>

natalia knopek maroko

W 2018 oglądaliśmy również najpiękniejsze zachody słońca – a wszystko to w Maroku. Dzień w dzień, bez jednego wyjątku chodziliśmy oglądać słońce tonące z morskiej pianie.

I właśnie wtedy narodził się kolejny wielki pomysł.

zachód maroko

A pomysłem tym było wydanie Księżycowego Planera – który dziś jest już dostępny w zupełnie nowym, odświeżonym nakładzie. 

 

 

 

 

Planer NIE jest kalendarzem, więc można zacząć go prowadzić w dowolnym momencie. Oprócz kalsycznej zawartości planera znajdziesz w nim dokładne informacje dotyczące:

  • Faz księżyca wraz z opisem
  • Działań związanych z poszczególnymi fazami księżyca
  • Rytuałów na czas pełni
  • Rytuałów na czas nowiu
  • Kalendarza pielęgnacji opartego na fazach księżyca
  • Pełni w poszczególnych znakach zodiaku, wraz ze wskazówkami jak najlepiej wykorzystać energię Księżyca
  • Energetyki poszczególnych dni tygodnia – dzięki temu łatwiej będzie Ci planować w oparciu o to, który dzień jest najlepszy na dane działania
  • Kryształów, sposobów ich oczyszczania i tego, jak najlepiej wybierać kamienie dla siebie
  • Ayurvedy i idealnego rozkładu dnia zgodnego z ayurvedą – dzięki niemu dowiesz się, o której najlepiej wstawać i jak planować posiłki by zachować pełnię energii i zdrowia
  • Medytacji i tego jak zacząć, wraz z kilkoma scenariuszami do wykorzystania
  • Mocy kolorów i tego jak oddziałują na Twoje życie
  • Znaków zodiaku i ich charakterystyki

fazy księżyca zakładka

Gratis do każdego Planera dodawana jest również Księżycowa zakładka, która pozwoli Ci każdego dnia bezbłędnie określić fazę Księżyca.

Zobacz Księżycowy Planer >>>

Tym co dość mocno zapadło mi w pamięć w 2018 były pierwsze Święta w simplife.shop. Mieliśmy tyle roboty, że ręce odpadały. Ale cieszyliśmy się ogromnie, bo to oznaczało, że naprawdę lubicie nasze produkty.

 

Stół w salonie niezmiennie pozostawał zawalony robotą. Z małymi przerwami na herbatę rzecz jasna ;)

W 2018 zaczęły się też pierwsze poważne przymiarki do wprowadzenia do simplife.shop własnych mat do jogi. Ale najpierw musiały przejść porządne testy. Ludzkie i kocie ;)

2019

To była pierwsza zima nad morzem, którą nadal bardzo miło wspominam. Morze zimą totalnie różni się od tego wakacyjnego – co polecam doświadczyć na własnej skórze.

Z początkiem roku zabraliśmy się też porządnie za temat mat do jogi. Definitywnie postawiliśmy na duet korek & kauczuk, który uważam za niezawodny.

Pozostało jeszcze stworzenie wzoru…

Zajęła się tym Ola Rau, tatuażystka z Łodzi, z którą poznałam się kiedyś na moich warsztatach. Stworzyła dwa i oba były tak genialne, że nie mogliśmy się zdecydować. Poprosiliśmy o pomoc Was i… wcale nie było lepiej. Zdania były tak podzielone, że ostatecznie pojawiły się oba.

W marcu 2019 zorganizowaliśmy też pierwsze warsztaty zagraniczne. Wybraliśmy się na tydzień na Gran Canarię.

Powitania słońca o wschodzie z takim widokiem to coś naprawdę niesamowitego…

Wiosną maty do jogi zawitały już na stałe do simplife.shop. Aktualnie czekamy na dodruk jednego z wzorów i… w tajemnicy powiem, że niedługo pojawi się jeszcze coś nowego.

Simplife.shop zaczął się rozwijać w niesamowitym tempie. Obok fascynacji naturalnymi kamieniami i sznurkiem, pojawiły się również szlachetne kruszce. I znów to Wy byliście inspiracją, prosząc o “coś bardziej eleganckiego”.

Tuż po majówce wybraliśmy się na tydzień do drewnianej górskiej chatki.

I to był moment, w którym zaczęłam naprawdę doceniać możliwości Airbnb. W sensie – korzystaliśmy z tego serwisu już od kilku lat, jednak zawsze były to takie zwykłe mieszkania. A tu – taka perełka.

Jeśli nie macie jeszcze konta na Airbnb, to skorzystajcie z mojego linka, żeby dostać zniżkę na pierwszy wyjazd.

Z rzeczy bardziej przyziemnych to odrosły mi włosy, rozjaśniłam końcówki (czego mocno żałowałam, na szczęście już je ścięłam) i zrobiłam grzywkę.

ekologiczna pielęgnacja

W lipcu odwiedziliśmy Ateny, które zaskoczyły mnie chyba jak nic nigdy. Spodziewałam się typowo turystycznego, sprzedażowego miasta, a było naprawdę pięknie. Jedne z najlepszych wakacji w życiu.

Co ciekawe – byliśmy wtedy tak zmęczeni i zabiegani, że… mieliśmy nie lecieć. To był czas warsztatów, festiwali i… poszukiwania mieszkania do kupienia.

Byliśmy wiecznie w rozjazdach i twierdziliśmy, że może lepiej zamiast lecieć do Aten, to zostać w domu i odpocząć. Dobrze, że ostatecznie zmieniliśmy zdanie!

W tamtym czasie dojazdy nas wykańczały. I to był jeden z głównych powodów, dla których postanowiliśmy porzucić gdyńską lokalizację. Ale o tym później…

ateny co zobaczyć w weekend

Po kilku dniach w stolicy, przejechaliśmy do Artemidy, a przy tym stole w otoczeniu najprostszego na świecie greckiego jedzenia i domowego wina odkrywałam, czym zachwycała się autorka Jedz, módl się i kochaj.

greckie siga siga

A jak Grecja to i grecka kolekcja na simplife.shop z dodatkiem muszli. Każda bransoletka i naszyjnik nosiła nazwę innej greckiej wyspy a całość nazywała się Cyklady. Dziś w sklepie możecie znaleźć tylko Nea Kameni, ale być może wrócimy do nich bliżej wakacji, bo bardzo je lubiłam.

Potem przyszedł czas na moje okrągłe urodziny, które wyprawiałam w 2 turach. Najpierw w gronie rodzinnym. A potem niespodzianka od męża i przyjęcie urodzinowe z udziałem wielu przyjaciół.

Kolejne wydarzenie, które zapadło mi w pamięć, to nasza pierwsza profesjonalna, nadmorska sesja zdjęciowa do simplife.shop.

A wraz z nią wprowadzenie do sklepu Kolekcji Serce Gór – w tajemnicy Wam powiem, że to zacne grono niedługo zaszczyci jeszcze 1 bransoletka, z cytrynem w roli głównej.

O mały włos umknęłaby mi nasza pierwsza (i jak na tę chwilę jedyna) profesjonalna produkcja filmowa. Wszystko jest dziełem zaprzyjaźnionego Grzesia.

I tradycyjnie – codzienna, poranna joga na Woodstocku. Niby po raz 3 a przeżycia za każdym razem tak samo ogromne.

W te wakacje simplife.shop po raz pierwszy wyszedł również z internetu. Pojawiliśmy się ze swoim stoiskiem na Festiwalu Wibracje oraz Festiwalu jogi w Sulisławiu.

Nie macie pojęcia, jak miło nam było poznać tylu z Was na żywo!

Na tych festiwalach miałam również okazję poprowadzić swoje warsztaty jogi i wykłady. Dziękuję Wam bardzo za liczne przybycie!

Ach, no i właśnie. Umknęła mi jedna z najważniejszych informacji – jakoś w okolicy czerwca… kupiliśmy nasze pierwsze, własne mieszkanie. Przeprowadziliśmy się do niego we wrześniu i… do tej pory walczymy z remontem.

Tutaj możecie zobaczyć i poczytać o naszym mieszkaniu:

Życie w świecie retro, czyli pierwsze wrażenia i zdjęcia z naszego mieszkania >>>

A tu update remontowy:

Nasze mieszkanie – jak nam idzie remont i co już jest zrobione?

We wrześniu byłam też na genialnych warsztatach wokalnych ze śpiewu białego z Karoliną Skrzyńską. Spałyśmy w mongolskich jurtach, co sprawiło, że ten wyjazd był jeszcze ciekawszy. 

W połowie września znów teleportowałam się do Indii. Tym razem raz jeszcze na północ. I to na ponad 5 tygodni.

Tu czytam Shantaram z widokiem na Himalaje. Niektóre książki mają to w sobie, że pięknie się je czyta w konkretnym miejscu.

Znów wylądowałam w moim ukochanym Rishikesh. To chyba naprawdę najwyższa pora, żeby przygotować na blogu przewodnik po tym mieście.

Większą część wyjazdu spędziłam na kursie nauczycielskim. Dzięki temu jestem już certyfikowanym nauczycielem jogi RYT 500 w standardzie Yoga Alliance. I zgodnie z tym systemem certyfikacji – nie da się już zrobić nic więcej ;)

A  tu kilka zdjęć z naszej sali do jogi. Już tęsknię za tym czasem i bardzo chętnie go powtórzę ;)

 

Nie obyło się oczywiście bez możliwie najczęstszych spacerów nad Ganges. Ta rzeka ma w sobie coś magicznego i trudnego do opisania.

W międzyczasie narodził się pomysł na stworzenie JOGAnizera. Czyli specjalnego planera dla joginki. I to jest piękny, holistyczny projekt, z którego jestem naprawdę dumna.

Cały papier do jego wykonania pochodzi z recyklingu. 

Planer stworzony został z myślą o wszystkich joginkach, niezależnie od tego ile czasu przyjaźnisz się z jogą, jakie masz cele i marzenia.

JOGAnizer to narzędzie, które daje Ci osobistą przestrzeń do notowania wszystkiego, co pragniesz osiągnąć zarówno na macie jak i poza nią.

W JOGAnizerze znajdziesz specjalne sekcje poświęcone spisywaniu swoich codziennych przemyśleń, samopoczucia, celów, trudności i sukcesów oraz habit tracker stojący na straży przestrzegania codziennych nawyków.

Wyobraź sobie, że za 52 tygodnie usiądziesz z własnoręcznie zapisanym JOGAnizerem niczym z mapą i podsumujesz drogę, którą przeszłaś.

W JOGAnizerze znajdziesz ponad 200 stron informacji o tym, co ważne dla joginki, a w tym:

  • Ośmiostopniowa ścieżka jogi
  • Pozycje na dobry sen, redukcję stresu, lepsze trawienie, dodanie energii, powitanie słońca
  • Niezbędne informacje o czakrach
  • Ciekawostki o kamieniach naturalnych, ich dobroczynnym działaniu i pielęgnacji
  • Księżycowe tajemnice – ciekawostki o jego fazach i ich wpływie na ludzki organizm
  • Ajurweda w pigułce, czyli ajurwedyjski rytm dnia, ajurweda na cztery pory roku, a także przepisy kulinarne dla joginki

Zobacz JOGAnizer >>>

A po powrocie z Indii – urodziny prababci – 96. Rozumiecie? Dziewięćdziesiąte szóste. Marzę o tym, żeby choć trochę tych genów mi się udzieliło.

A tak wyglądał pierwszy nakład JOGAnizera. Pomieszkał trochę w bagażniku, bo mieszkanie było wciąż w remoncie.

Równolegle do JOGAnizera powstały też Kalendarze Księżycowe. W tym roku mam dla Was aż 3 różne wzory:

kalendarz księżycowy

kalendarz fazy księżyca

Zobacz Księżycowe Kalendarze >>>

 

A tu pierwsza choinka w naszym pierwszym własnym mieszkaniu. Choć jej pojawienie się do samego końca stało pod znakiem zapytania.

Remont wydawał się nie mieć końca…

Z zapowiadanych 2 tygodni na wykończenie 2 pokoi zrobiło się… ponad 2 miesiące. Ale jakoś udało się spiąć i ukończyć choć z grubsza, więc i miejsce na zielone drzewko się znalazło.

Niestety nadal nie mogę powiedzieć, że remont został ukończony. Na szczęście widać już naprawdę spore światełko w tunelu.

Nie mogę się doczekać, aż będę mogła Was wszystkich wirtualnie zaprosić do siebie.

Co roku w grudniu przygotowuję dla Was kilka różnych kalendarzy do darmowego pobrania i wydrukowania. Tak było i teraz, z tym że jeden z nich jest szczególny.

Zaprojektowałam darmowy kalendarz jogowy. Każdy miesiąc to zupełnie inna asana i inny inspirujący cytat.

2020 kalendarz joga

Pobierz kalendarz jogowy >>>

kalendarz joga 2020

Kalendarz dopasowałam graficznie do JOGAnizera, tak żeby razem stanowiły zgrany duet.

Zobacz JOGAnizer >>>

 

Na koniec jeszcze rzut okiem na to, co było zalążkiem naszej sypialni i przez chwile puściutkim pokojem do mojej codziennej jogi. Dziś już stoi tam łóżko, szafa i inne takie. I to cieszy mnie najbardziej, bo nasze mieszkanie wreszcie zaczyna wyglądać jak DOM.

Choć do końca miałam nadzieję, że uda nam się zamknąć kwestie remontu w 2019 roku. Niestety – nie tym razem.

Plany?

Nie wiem czemu, ale mam jakieś przekonanie, że 2020 będzie rokiem magicznym. Zobaczymy za rok o tej samej porze, czy mnie czutka nie myliła.

Planów mam wiele. Jednym z nich jest otwarcie fundacji wspierającej jogę.

Od wielu lat już chodzi mi po głowie stworzenie fundacji, która dawałaby możliwości dalszych i szerszych badań nad leczniczymi właściwościami jogi. I przede wszystkim – dawałaby chorym możliwość skorzystania z takich form leczenia. A dla zdrowych – byłaby formą prewencji.

Marzy mi się, marzy… zobaczymy, co z tego będzie :)

A z rzeczy na dziś to dzielę się taką WIELKĄ dla mnie informacją. Kończę przygotowania Kursu Medytacji dla Was!

Już teraz można się zapisać na listę osób zainteresowanych. Będę wysyłała newsletter z informacją o premierze i sporą zniżką dla pionierów, tak że dobrze jest tu być :)

Premiera – na samym początku lutego. Będzie to mój pierwszy kurs online. Nie macie pojęcia, ile radości (i strachu!) się z tym wiąże.

Formularz poniżej:

Dołącz do nas >>>

Co otrzymasz?

  • Wysoką jakość domowej praktyki jogi w każdym wymiarze.
  • Dostęp do unikalnych materiałów niedostępnych nigdzie indziej w sieci.
  • Kameralną atmosferę w obliczu wzajemnego wsparcia wyjątkowej społeczności

Dołącz do nas >>>

Dziękuję!

W tym miejscu chciałam Wam ogromnie podziękować. Każdej jednej osobie, która tu zagląda, czyta regularnie, albo tylko od czasu do czasu. Dziękuję zarówno tym, którzy są od dawna, jak i tym, którzy pojawili się ostatnio.

Dzięki za komentarze, maile, wiadomości… uwielbiam je czytać i na nie odpowiadać!

Blog istnieje dla Was i dzięki Wam, bo gdybym miała pisać sama do siebie, to po co przenosić to do sieci? ;)

Pomóż mi ulepszyć bloga

Na koniec mam do Ciebie ogromną prośbę. Chciałabym, żeby blog stał się dla Ciebie jeszcze bardziej przyjaznym miejscem. Ale żeby tak się stało – muszę wiedzieć, czego oczekujesz.

Jeśli tylko znajdziesz chwilę, wypełnij proszę (zupełnie anonimową) ankietę, która pomoże mi ulepszyć bloga i być bliżej Twoich potrzeb i oczekiwań.

Wypełnij ankietę >>> 

Z góry ogromnie dziękuję. Każda wypełniona ankieta dużo dla mnie znaczy <3

I raz jeszcze ogromnie dziękuję, że jesteś tutaj ze mną!

PS i pamiętaj, że z okazji urodzin bloga, mam również prezent dla Ciebie – z kodem UrodzinySimplife otrzymasz 15% zniżki na wszystko na simplife.shop.

Kod jest ważny do niedzieli 26.01 do północy.

Ajurweda na jesień – nowe wyzwanie w szkole jogi

Wraz z nadejściem jesieni przygotowałam dla Was nowe wyzwanie w mojej autorskiej Szkole Jogi w Domu >>>

Pozostaniemy w połączeniu z naturalnym rytmem przyrody, budując dzięki temu odporność, pełnię zdrowia i dobre samopoczucie.

Praktyki jogi i oddechu pozwolą nam się zaopiekować sobą w tym okresie i przygotować nas do zimy.

Sprawdź szczegóły Szkoły Jogi w Domu >>>

Wyzwanie Ajurweda na jesień to jednak nie wszystko. Śmiało możesz korzystać:

  • z ponad 100 gotowych lekcji
  • spotkań na żywo
  • medytacji
  • afirmacji
  • jogi nidry
  • tygodniowych wegetariańskich jadłospisów z przepisami i listą zakupów
  • oraz maaaaaaaaaaaaaaasy wiedzy

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

 

No more articles
Close