Czasem mam wrażenie, że żyję w internecie. W sensie wydaje mi się, że masa kwestii związanych z ekologią czy less waste, to są rzeczy oczywiste, tymczasem w realu (i wcale nie mam tu na myśli tego sklepu) czasem tego nie widać.

Statystycznie wyrzucamy około kilograma śmieci dziennie. My, Polacy. Przypuszczam, że na Zachodzie czy w Stanach może być jeszcze gorzej. Co wcale nie wynika z jakiegoś bycia złym człowiekiem. Po prostu oni dostali cywilizację wcześniej i mieli jej więcej. Nas przed tym, stety czy niestety uchronił ustrój, kapitalizm dotarł do nas dopiero w latach 90′ a i tak robił to małymi kroczkami.

Swoją drogą, przygotowywałam kiedyś w liceum materiał o Dzieciach Kwiatach – jednym z zagadnień były właśnie narkotyki, które w USA święciły wtedy swój sukces. Nas przed zalewem tych chemicznych substancji uchronił właśnie ustrój i trudna dostępność tego typu towarów. To tak wiecie, z optymistycznego punktu widzenia na początek ;)

Dziś przed zalewem plastiku nie chroni nas nic. Wszystko jest ogólnodostępne, a to, czym się otaczamy, jest jedynie kwestią naszych własnych wyborów.

Zmiany zaczynaj od siebie

Zawsze jestem zwolenniczką małych kroków i zaczynania zmian od siebie. Rewolucje często przynoszą skutek odwrotny do zamierzonych.

Temat śmieci, plastiku i ekologii jest aktualnie problemem globalnym. Dla mnie takim najbardziej wstrząsającym dowodem na to, że mamy z tym naprawdę spory problem, był wyjazd do Indii. Tam śmieci tańczyły po ulicach. Co gorsza – często były to nasze śmieci. Rzeczy, których my na Zachodzie już nie chcemy, a z których oni, tam w dalekiej Azji, próbują robić użytek. Domy, czy raczej namiastki domów, budowane ze starych billboardów i folii były w biednych dzielnicach na porządku dziennym. Poniżej wymowne wideo, co prawda z Afryki, ale Azja wygląda bardzo podobnie.

Jaki jest twój ślad węglowy?

Życie w kapitalizmie, w kraju wysokorozwiniętym w sposób ekologiczny czy niskoenergetyczny wcale łatwe nie jest. Warto mieć świadomość, że po prostu nie da się być w 100% ekologicznym i zeroodpadowym. Nawet jeśli ty nie widzisz swoich śmieci, bo dokonujesz takich a nie innych wyborów, wcale nie oznacza, że np. do wytworzenia danego produktu nie były potrzebne śmieciogenne procesy.

Poza tym nie wszystko można zmienić tak na trzy cztery. Nie mamy do tego odpowiednio przygotowanej infrastruktury. Łatwo jest mówić o odchodzeniu od paliw kopalnych. Trudniej jest jednak to zrobić przy naszym aktualnym stanie budownictwa. Dla porównania – przez 3 lata mieszkania w Danii ani razu nie musieliśmy włączać ogrzewania, ponieważ budynki były budowane zgodnie z wymogami zeroenergetycznymi. U nas takich nie buduje się nadal, tam było to wymogiem – inny budynek nie otrzymałby zgody na budowę.

Tak że na przestrzeni lat wszystko da się zrobić. Przydatna do tego będzie oczywiście globalna i ogólnokrajowa polityka. Jednak na sam początek najlepiej jest zacząć od siebie.

Jak pisał Tiziano Terzani w mojej ukochanej książce – “Nic nie zdarza się przypadkiem”:

Wielkim ekonomistą byłby dziś ten, który przemyślałby na nowo cały system, biorąc pod uwagę to, czego ludzkość na prawdę potrzebuje – i to nie tylko z materialnego punktu widzenia.

Ponieważ system nie zmieni się sam z siebie, każdy może przyczynić się do jego zmiany… poszcząc*. Wystarczy zrezygnować z jednej rzeczy dzisiaj, z innej jutro. Wystarczy zredukować tak zwane potrzeby, o których szybko się przekonamy, że wcale nie były potrzebami. To sposób na ocalenie. To prawdziwa wolność: nie wyboru, ale bycia. Dobrze znał ją Diogenes, który krążył po targu w Atenach, mamrocząc: “Popatrz, popatrz, ile tu rzeczy, których nie potrzebuję”.

Dzisiaj wszyscy potrzebujemy wyobraźni, aby na nowo przemyśleć nasze życie, wyjść ze schematów i nie powtarzać tego, co jest błędne.

* Przy czym “post” jest tutaj użyty w rozumieniu ograniczenia ilości niepotrzebnych przedmiotów, a nie głodzenia się.

Co więc możemy zrobić tak samodzielnie, aby nieco ulżyć planecie? Poniżej 23 moje pomysły –  śmiało dodawajcie kolejne w komentarzach :)

1. Przestań TYLE kupować

Ja wiem, że to jest trywialne i że nie ma w tym niczego odkrywczego, ale naprawdę – kupujemy zdecydowanie więcej, niż potrzebujemy.

Jak to padło w Podziemnym Kręgu:

“Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy”

Kupowanie nowej rzeczy, to tak naprawdę bardzo złożony proces, bo niesie za sobą nie tylko obecność kolejnego przedmiotu w Twojej przestrzeni, ale również takie kwiatki jak:

  • wydobycie i zużycie surowców
  • przerabianie ich
  • pracę ludzką
  • transport gotowej rzeczy
  • i jej utylizacja po zużyciu, albo… gdy po prostu nam się znudzi

Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że cała ta 23-punktowa lista mogłaby zakończyć się na tym jednym punkcie – kupuj tyle, ile potrzebujesz. Nie więcej.

2. Zabierz swoją torbę na zakupy

Niby proste i tyle razy przewijające się tu i ówdzie, jednak cały czas masa zakupów pakowana jest w jednorazowe reklamówki. Taka materiałowa zajmuje na tyle mało miejsca, że można ją po prostu mieć zawsze przy sobie w torebce czy plecaku.

A jak już weźmiesz torbę plastikową, zadbaj o to, by ją wykorzystać.

Nie wiem, czy pamiętacie te czasy (bo ja znam je już tylko z opowieści), kiedy jednorazówki były oznaką luksusu? Myło się je po użyciu, tak żeby móc się z nimi pokazać na mieście jeszcze nie raz ;) Podobnie z puszkami czy plastikowymi opakowaniami – stawiało się je na meblościance jak trofeum.

Dziś plastiku mamy tyle, że nie warto się z nim obnosić ;)

3. Wybieraj lokalne produkty

Wspieranie lokalnych producentów jest przede wszystkim po prostu miłe. Poza tym przyczynia się w znaczący sposób do ochrony środowiska, ponieważ dzięki temu unikamy długiego transportu zakupionych rzeczy.

Dodatkowo owoce czy warzywa kupowane w ten sposób nie potrzebują tylu konserwantów i środków “na przetrwanie”. Można również dzięki temu ograniczyć ilość opakowań.

4. Ograniczaj rzeczy jednorazowego użytku

Są rzeczy, które muszą być jednorazowego użytku, takie jak chociażby igły czy strzykawki. Nie znam się na medycynie na tyle, żeby mieć jakieś woje zdanie, ale Wikipedia podpowiada, że:

Do połowy lat pięćdziesiątych XX wieku używano strzykawek metalowo-szklanych lub szklanych. Były to instrumenty wielokrotnego użytku, wymagające każdorazowo sterylizacji, dlatego stwarzały wysokie ryzyko przenoszenia zakażeń (np. wirusami HIV czy HBV).

Stąd wnioskuję, że do wielorazowych raczej wrócić się nie da.

Niemniej jednak jest wiele przedmiotów, których jednorazowość nie wynika z konieczności, a po prostu z przypadku (lub lenistwa). Do tego zaliczymy plastikowe talerze, sztućce, opakowania na wynos, kubki z kawą czy inne takie.

W dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest je zastąpić odpowiednikami wielokrotnego użytku. Albo biodegradowalnymi (np talerzami z otrąb), ale z takiej wersji jeszcze nie korzystałam.

jak byc eko

5. Pokochaj lumpeksy

Kiedyś na story zrobiłam bardzo długą pogadankę na temat lumpeksów i dostałam kilka wiadomości o tym, że fajnie, że się przyznaję do tego, że kupuję używane rzeczy, bo jednak wciąż to siara.

I tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach to wcale nie wstyd, jednak miał na to wpływ jeden ultra ważny czynnik. Mianowicie – kupowanie rzeczy z drugiej ręki jest w dużej mierze kwestią naszego świadomego wyboru. Wiele osób kupujących w lumpeksach może sobie bez problemu pozwolić na zakup nowych ubrań, ale… po prostu woli taką wersję.

Tańszą, bardziej ekologiczną i, co niemniej ważne, wybiegającą nieco poza obowiązujące trendy. Nie oszukujmy się – gdy idziemy do galerii kolekcje w większości sklepów wyglądają tak samo. Ale… chyba na tym w końcu polega moda? :)

Warto mieć świadomość, że przemysł modowy jest jednym z najbardziej zanieczyszczających planetę. Kupujemy rzeczy na potęgę, wiele z nich jest naprawdę wątpliwej jakości, przez co po kilku praniach siłą rzeczy lądują na śmietniku. Jest również duży procent rzeczy, które kupujemy, a których… nigdy nie założymy, bo po przyjściu do domu okazuje się, że jednak nie spełniają naszych oczekiwań, nie leżą tak, jak byśmy chcieli albo nie pasują do niczego, co już mamy w szafie.

Kombinezon, który mam na sobie w tym wpisie, też jest z lumpeksu :)

6. Wyposażenie domu z drugiej ręki

Sprzęty i meble z drugiej ręki to coś, co wyjątkowo dobrze rozwinięte było w Danii. Dla tych, którzy czytają mnie od niedawna, dodam tylko informacyjnie, że przez 3 lata tam mieszkałam.

Polityka wynajmowania mieszkań wyglądała tam tak, że mieszkanie wynajmowało się puste i odmalowane. I dokładnie w takim samym stanie należało je oddać – białe, odświeżone ściany i brak mebli.

Wszystkie sprzęty domowe zataczały sobie takie koło – ktoś się wyprowadzał, wystawiał je koło śmietnika skąd przejmował je ktoś inny. Kwitł również handel na grupach na FB i odpowiednikach naszego OLX.

Możliwe, że korzystali z tego tylko przyjezdni, wcale tego nie wykluczam ;) ale działało.

7. Olej modę

Przemysł modowy to bomba ekologiczna, która generuje tony śmieci i zanieczyszczeń.

Z jednej strony są to zanieczyszczenia i wykorzystanie surowców (i ludzi) do samej produkcji. Z drugiej – rzeczy lądujące na śmietniku, bo… nie są już modne.

O bezsensie tego procederu wypowiadała się nawet ostatnio Anja Rubik, więc może warto wziąć to pod uwagę i… olać aktualne trendy?

8. Ogranicz kupowanie papierowych magazynów

Nie kupuję gazet papierowych od… nawet nie pamiętam już od kiedy. I jakoś z tym żyję. Wcale jednak nie oceniam ani niczego nie narzucam – jeśli lubisz czasopisma, to sobie kupuj. Postaraj się jednak przedłużyć im życie – po przeczytaniu daj mamie czy koleżance albo oddaj na jakiejś grupie tematycznej.

Ostatnio na warsztatach śmialiśmy się, że najlepiej pod tym kątem wypadają gazety o jodze, tam nic się nie dezaktualizuje i można śmiało przekazywać je dalej. Z tymi plotkarskimi czy modowymi to jednak gorzej ;)

Były kiedyś takie czasy, że w gazety zawijało się chociażby rybę ;) Dziś tego nie robimy, ale… prawda jest taka, że gazety przydałyby się nam przy nadchodzącej przeprowadzce do zawijania szklanych rzeczy.

less waste

9. Polub ebooki

Są książki, które wolimy w wersji papierowej – bo coś trzeba zapisać, zaznaczyć albo po prostu od czasu do czasu chcesz je przekartkować, by czegoś poszukać. Do tego dochodzi oczywiście czynnik dotykowo-zapachowy, którego nie da nam czytnik ebooków.

Są jednak osoby, dla których zapach papieru nie jest kwestią nadrzędną, a ponad to stawiają ekologię i po prostu lekkość podróży z książką elektroniczną.

Ja swój czytnik kupiłam jakieś 7-8 lat temu i uważam, że była to jedna z lepszych decyzji w życiu.

Moja nowa książka też będzie ebookiem, również z powodów ekologicznych.

10. Zapisz się do biblioteki

Z biblioteki można korzystać na dwa sposoby, po pierwsze oczywiście wypożyczając książki. Jeśli dawno nie byliście w żadnej, to naprawdę zdziwicie się, jak dobrze są zaopatrzone. Nie mają zbyt wiele wspólnego z biblioteką z moim miasteczku, którą pamiętam z czasów szkolnych. Dziś bez problemu znajdziecie w nich masę nowości.

A druga opcja to oddawanie swoich starych książek. Wiem, że nie wszystkie biblioteki to robią (podobno), u mnie jednak nigdy nie był problemu. Wręcz przeciwnie, pani bibliotekarka była bardzo zadowolona z takiego prezentu.

11. Oszczędzaj papier

Zostając wciąż przy papierze – ten na którym piszemy, też można oszczędzać. W czasach szkolnych wykorzystywała kartki z zeszytów, które nie zostały zapisane do końca. Dziś staram się pisać na dwóch stronach, zanim jakaś notatka wyląduje w śmieciach. Wykorzystujemy też np. drugą stronę źle wydrukowanych kartek z adresem do wysyłek z simplife.shop. Zdaje sobie sprawę, że w skali globalnej są to śmiesznie małe rzeczy, ale zawsze coś.

Wiem, wiem że tak samo jak z ebookami – ze wszystkimi notatkami możemy się przenieść na komputer i telefon. Ale ja po prostu wolę zapisywać na papierze, nie wyobrażam sobie życia bez papierowego kalendarza (na szczęście nasz Księżycowy Planer pochodzi z papieru z recyklingu), a nie można sobie odbierać w życiu wszystkich przyjemności ;)

12. Oddawaj do recyklingu

Pozostając w temacie recyklingu – staraj się segregować śmieci. A wybierając opakowania plastikowe – wybieraj te, które do przetworzenia się nadają.

I przede wszystkim – wyrzucaj śmieci do kosza, nie pod nogi. Wiem, że to oczywiste dla Was, ale nie raz już natknęłam się na jakieś dziwne wysypiska w lesie. Ktoś musiał je zrobić, bo raczej nie naznosiły tego dziki ;)

love beauty planet

13. I kupuj z recyklingu

Coraz więcej produktów możemy kupić  w opakowaniach pochodzących z recyklingu. Ogromnie cieszy mnie fakt, że duże marki również zaczynają zwracać na to uwagę. Jedną z nich jest Love Beauty And Planet.

Butelki, w których sprzedawane są produkty, pochodzą z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia. Moim zdaniem to dobre posunięcie i cieszę się, że pochodzi od dużego koncernu. Dzięki temu informacje o takich możliwościach trafiają do coraz większego grona ludzi.

Poza tym globalnie marka Love Beauty and Planet jest Cruelty Free i nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego.

Do tego dochodzi kilka innych wytycznych, które przed sobą stawia. Składniki dodawane do kosmetyków pochodzą z certyfikowanych źródeł i są pozyskiwane w zrównoważony sposób – mowa np. o oleju kokosowym i rozmarynie. Dodatkowo olejki eteryczne w kosmetykach pozyskiwane są etycznie. Celem marki jest również ciągłe minimalizowanie śladu węglowego.

balsam lbp

14. Wykorzystuj na nowo

Pisałam Wam już kiedyś o idei upcyklingu. Przy czym wcale nie musi on mieć bardzo zaawansowanej formy. Zwykłe słoiki mogą posłużyć za opakowania na makaron czy produkty sypkie. Ja tak robię od wielu lat i myślę, że to bardzo spoko.

15. Planuj zakupy spożywcze, albo…

Albo kupuj po prostu mało, na bieżący użytek. Nie będę udawać, że jestem mistrzem planowania. Często obiecuję sobie, że zaplanuję menu na cały tydzień, ale wcale tego nie robię. Mimo wszystko jednak nie marnujemy jedzenia, kupujemy po prostu bardziej na bieżąco.

Wiadomo, ma to swoje minusy – jak ktoś wpadnie z zaskoczenia, może się natknąć na prawie pustą lodówkę. Ale nie żyjemy na końcu świata, można po prostu skoczyć do sklepu i kryzys zażegnany ;)

16. Ogranicz spożycie mięsa

Produkcja mięsa to bardzo złożony proces, pochłaniający wiele surowców. To duże zużycie wody, monouprawy, karczowanie lasów, do tego mięso pochodzące z takiej przemysłowej hodowli jest wątpliwej jakości.

Ograniczenie spożycia mięsa może być sporą ulgą dla naszej planety. Więcej na ten temat pisałam we wpisie o fleksitarianizmie >>>

Przy czym tu też nie wszystko jest takie zero jedynkowe. Sporna pozostaje kwestia awokado i wielu, wielu innych owoców i warzyw sprowadzanych do nas z odległych zakątków kuli ziemskiej. Albo produkowana na masową skalę soja.

Jak zawsze najlepsze wyjście, to wybieranie lokalnych produktów – zarówno mięsnych jak i roślinnych.

Tutaj możesz pobrać moją darmową wegańską książkę kucharską z gotowym menu na tydzień >>>

17. Zaprzyjaźnij się z lunch-boxem

Lunch-boxy to genialny pomysł na posiłek w pracy, który jest zdrowy i tańszy, niż jedzenie na mieście. Poza tym nie wymaga od nas dodatkowych opakowań.

Aktualnie nie mam potrzeby szykowania sobie jedzenia na wynos, ale w okresie studiów gotowałam po prostu nieco więcej obiadu, dodawałam do niego rano świeże warzywa i zieleninę i voalá!

18. Sięgaj po nieprzetworzoną żywność

Pozostając w sekcji “jedzenie” – staraj się sięgać po żywność jak najmniej przetworzoną. Obróbka niestety pozbawia produkty wielu cennych witamin i mikroelementów. Wiadomo, że najlepszym wyjściem jest jedzenie przygotowane w domu, tuż przed spożyciem, bardzo dużo mówi o tym ajurweda. Ale teoria teorią, a życie życiem – czasem po prostu trzeba wybierać najlepszą możliwą wersję.

Jeśli nie mamy możliwości gotowania w domu ze świeżych produktów, wybierajmy te jak najmniej przetworzone, z krótszą datą przydatności do spożycia. I zwracajmy uwagę na składy, dzięki temu naprawdę całkiem sprawnie można uniknąć oleju palmowego, wielu konserwantów i barwników czy ogromnych ilości cukru, które producenci z uporem maniaka dodają do żywności.

Poza tym świeże produkty, to też mniejsza produkcja opakowań.

19. Własna butelka i termos

Noszenia własnej butelki nauczyłam się w Danii. Tam też polubiłam się z kranówką – przed wyjazdem jakoś nie brałam pod uwagę możliwości picia tego, co w kranie. Tam wszyscy tak robili i to raczej widok osoby pijącej mineralną z plastiku był niecodzienny ;)

20. Nie bierz próbek

Firmy i sztaby marketingowe wspinają się na wyżyny kreatywności, aby zachęcić nas do zakupów. Jedną z form takiej zachęty są właśnie darmowe próbki, długopisy czy inne przydasie. Bez problemu można żyć bez nich – no chyba, że oferowany w ten sposób krem, faktycznie jest tym, który chcesz przetestować.

21. Wielorazowe waciki, ściereczki itd.

Masa ekologii może się pojawić również w łazience. I to w bardzo łatwy sposób. Wystarczy waciki jednorazowe zastąpić bawełnianymi (mam i bardzo polecam), do demakijażu można wykorzystywać ściereczkę (stosuję od wielu lat i jest naprawdę super. A z wacików do uszu… można po prostu zrezygnować, bądź używać patyczków bambusowych z niebielonej bawełny

22. Zanim włączysz ogrzewanie, nałóż sweter i skarpety

Sezon grzewczy przed nami. Wiem, że to brzmi jak zbrodnia u schyłku wakacji ;) ale tak niestety jest. Zanim jednak sięgniemy po magiczną gałkę przyczepioną do kaloryfera – warto zastanowić się, czy nie wystarczy założyć swetra czy skarpet.

23. Nie traktuj zakupów jak leku na zły dzień

Często zakupy traktujemy jak lek na zły dzień. To niezbyt fajne, zwłaszcza, że rzeczy kupione w podłym nastroju wcale niekoniecznie będą przez nas później mile widziane. Dlatego następnym razem, gdy wpadniesz na pomysł, by kupić sobie nową sukienkę na lepszy humor… postaraj się zrobić zamiast tego coś dobrego dla siebie.

Zadbaj o siebie (może masaż?), idź na jogę, medytuj daj sobie czas i odpoczynek. W dzisiejszych czasach często najlepszym lekiem na wszystkie bolączki jest… po prostu spokojny sen.

love beauty planet zele

Patronem wpisu jest marka Love Beauty And Planet.

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close