Dziwny jest ten dzisiejszy dzień, tak jak i całe to podsumowanie jest dla mnie niezwykłe.

Od samego rana mocno czuć w powietrzu, że wakacje się skończyły. Pogoda postawiła bardzo wyraźną granicę między latem, a powrotem do rzeczywistości. I mimo iż początek szkoły w żaden sposób mnie nie dotyczy, to energia rozpoczynającego się września jakoś trwało zapisała się w umyśle i w ciele.

Zza okna widać już było jesień, słońce schowało się za chmury, a cykliczność przyrody okazała się być jeszcze bardziej namacalna. W takich momentach zawsze przypomina mi się tekst Lato pęka – nic nie trwa wiecznie >>>

Czy ja dwa miesiące temu pisałam, że czerwiec przeleciał jak z bicza strzelił?!

Możliwe…

A czy miesiąc temu pisałam, że w takim razie tym bardziej nie wiem, co powiedzieć o lipcu, bo przeleciał jeszcze szybciej?

Też możliwe…

W związku z czym na sierpień to już totalnie nie mam słów.

Działo się dużo i było bardzo emocjonalnie. Wszystkie zdjęcia z dzisiejszego wpisu pochodzą z mojego Instagrama, gdzie jak zawsze serdecznie zapraszam >>> ).

To pierwsze podsumowanie z którym… spóźniłam się o kilka dni. Pierwszy raz w historii bloga tapeta z kalendarzem nie pojawiła się na czas. Ale ostatecznie jest, choć nieco spóźniona – na końcu wpisu znajdziecie tapetę z kalendarzem na pulpit i telefon (znów są dwie wersje!) i gotowy do druku planer na wrzesień.

Chciałabym…

W tym miesiącu limit chcenia mam zdecydowanie wykorzystany, tak że o nic się absolutnie nie dopraszam :) Kolejny zresztą zapowiada się nie gorzej – zwłaszcza biorąc pod uwagę nadchodzący wyjazd do Indii. Nic, tylko się cieszyć.

Przywiozę Wam masę nowych inspiracji i wiedzy, aż nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła się tym dzielić na warsztatach.

Mówiąc o warsztatach – mam dla Was nowy termin warsztatowy, krótko po moim powrocie z Indii. Zapraszam!

Jesienny detoks ciała i umysłu – 5 dni z jogą w listopadzie

7 – 11 listopada

Nasz termin to długi weekend – 11 listopada i tak jest wolny :)

Detoks ciała i umysłu to 5-dniowy program oczyszczający. Skupimy się na pracy z ciałem i umysłem przy akompaniamencie zdrowej kuchni wegetariańskiej i wegańskiej.

Codziennie czekają nas poranne, energetyzujące sesje jogi. W ciągu dnia pojawią się również sekwencje oczyszczające i przyspieszające metabolizm. Każdy dzień zakończymy relaksacją lub medytacją.

Wszystko to przeplatane długimi spacerami po złotych liściach, kontemplowaniem zachodów słońca i rozmowami z kubkiem gorącej herbaty.

Willa, w której się zatrzymujemy, jest malowniczo położona nad potokiem Wrzosówka, u podnóża Śnieżnych Kotłów na styku szlaków turystycznych prowadzących w Karkonosze.

Otaczać nas będą góry, lasy, wielowiekowy park, a w uszach szumieć będzie górski potok.

Wszystko to w połączeniu z jogą i przepyszną ajurwedyjską kuchnią zachęci nas do jesiennego zatrzymania, odpoczynku, zadbania o siebie i podarowania sobie ogromu miłości.

Sprawdź szczegóły wyjazdu >>>

 

Jestem wdzięczna za…

Jestem ogromnie wdzięczna za sierpniową łaskawość. Za to że na sam koniec tak pięknie dopieścił nas pogodowo. Za to że przeprowadzka poszła (prawie) jak po maśle. Za wszystkich wspaniałych ludzi, których w tym miesiącu spotkałam. Mam wrażenie, że wiele rzeczy właśnie teraz zaczęło się układać samo z siebie i to w dobrym porządku.

Jestem wdzięczna również z to, że i w tym roku udało mi się poprowadzić codzienną poranną jogę na Woodstocku. Dziękuję za Waszą festiwalową energię, otwartość i za to, że po prostu Wam się chciało.

Dostaliśmy największy możliwy namiot i… i tak nie mogliśmy się pomieścić. To niebywale piękne.

Na Woodstocku również Księżycowa Mata do jogi przeszła swój chrzest bojowy i poradziła sobie bez zarzutu.

Dzięki Waszej porannej jogowej energii nawet spanie w namiocie podczas ulewy było zupełnie niestraszne ;)

Wdzięczna jestem również za sierpniowe warsztaty i wspaniałe grono w jakim udało nam się spotkać. Dziękuję za wieczorne (i nocne!) rozmowy, jogę na trawie i czas spędzony razem.

Sierpień to również czas naszej rocznicy ślubu – już czwartej! Niesamowite jest to, że czasem mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Innym razem – że od tego momentu wydarzyło się już TYLE, że aż trudno uwierzyć. Wszystkie te miejsca, historie, ludzie i wydarzenia, które przeżyliśmy razem. Trochę kosmos, a trochę piękno prozy życia.

Wdzięczna jestem również za to, że przeprowadzka trafiła nam się (dzięki wielu zbiegom okoliczności), akurat podczas wyjątkowo oczyszczającego nowiu Księżyca. Nie mogłam wyobrazić sobie lepszego terminu.

Bieżące księżycowe informacje znajdziecie zawsze w naszej tajnej grupie, na social mediach i w Księżycowym Planerze.

Pracuję nad…

W sierpniu pracowałam raczej nad tematami związanymi z przeprowadzką. Sklepowo też działo się trochę – poniżej “kadr” z naszego filmu, pokazującego cały proces tworzenia dla Was biżuterii. Już niedługo oficjalna premiera :)

Poza tym przede mną naprawdę MASA pracy – już 11 września wylatuję do Indii na ponad miesiąc, więc przed tym muszę zamknąć wiele tematów. Po to chociażby, żeby na wyjeździe mieć spokojną głowę i pozwolić sobie na odpoczynek i praktykę.

Jednym z tych tematów jest nowy Planer – już niedługo obok tego Księżycowego pojawi się również… jogiczny. Będzie grubszy, będzie też więcej miejsca na notatki, inne też będą zawarte w nim informacje. Dzięki takim różnicom mam nadzieję, że każdy znajdzie idealną wersję dla siebie.

Cieszę się…

Cieszę się z nadchodzącej jesieni. Z tego, że świat stygnie, zwalnia i powoli się wycisza. Kocham jesień właśnie za tę powolność i chwile wytchnienia. Mam wrażenie, że tak się teraz zagalopowałam myślowo, że prawie poczułam Święta :D

Czytam…

Czytelniczo szału nie ma. Wszystko opierało się na “dokańczaniu” rozpoczętych swego czasu książek.

Wróciłam do czytania “Mądrość ciała. Czaszkowo-krzyżowe podejście do istoty zdrowia” nie skończyłam jeszcze, ale książka sprawia, że mam ochotę spróbować tej terapii.

Dokończyłam “Powiedział mi wróżbita” – bardzo polecam. Uwielbiam sposób, w jaki Terzani pisze nawet o sprawach zupełnie zwyczajnych. Mam wrażenie, że gdyby spod jego pióra wyszedł przepis na kanapkę z masłem, to również przeczytałabym z chęcią.

Chwyciłam również powtórnie za “4-godzinny tydzień pracy” –  nie jest to jakiś przełom, czy książka, która odmienia ludzkie życia. Niemniej jednak aktualnie, gdy uczę się oddelegowywać zadania i nie brać wreszcie wszystkiego na siebie, znalazłam w niej kilka drogowskazów.

Z tego miejsca od razu proszę o polecenie dobrych pozycji na nadchodzącą jesień.

Oglądam…

W tym miesiącu obejrzeliśmy 3 seriale. Jeden z nich – taki najbardziej hitowy – był dla mnie wielkim rozczarowaniem. I chodzi tutaj o “Dom z papieru”. Może czegoś nie zrozumiałam? Nie wiem. W każdym razie przez cały sezon kompletnie się nie wciągnęłam, ostatnie odcinki oglądałam tak już jednym okiem, pakując jednocześnie kartony. I nie, wcale nie jestem ciekawa, co wydarzy się w kolejnej serii.

Drugi serial to “Derry Girls”. Już kiedyś Wam go polecałam, teraz obejrzeliśmy II sezon. Ta produkcja to taki festiwal absurdu, że aż miło oglądać. Czasem mam wrażenie, że scenarzysta losuje sobie 3-4 losowe słowa, które zupełnie do siebie nie pasują, a potem na nich oplata całą fabułę odcinka. Jeśli lubicie taki abstrakcyjny humor, to naprawdę warto obejrzeć.

Poza tym obejrzeliśmy I sezon “Dark”. To niemiecki serial trochę podobny do “Stranger Things”, ale jednak utrzymany w dużo bardziej mrocznej konwencji. Do momentu wciągający, potem trochę zaczynał się nudzić i plątać, więc nie wiem, czy zabierzemy się za II serię. Opowieść o zaginięciu dzieci, która budzi do życia zamiecioną już pod dywan podobną historię, która wydarzyła się 33 lata temu.

Zwiedzam…

W tym miesiącu w dziale “zwiedzam” pojawia się Woodstock, sierpniowe warsztaty i końcowoletnie warsztaty w których to ja byłam uczestnikiem. Choć w sumie nie wiem, czy nazwa “warsztaty” będzie tu odpowiednia. Lepiej powiedzieć – typowo babskie spotkanie, którego motywem przewodnim było uwalnianie głosu i praca z pierwotną, kobiecą siłą. Idealny czas, miejsce i okoliczności na przepracowanie wszystkich emocji związanych z przeprowadzką i innymi takimi. Jestem ogromnie wdzięczna za ten wspólnie spędzony czas.

Dodatkowo – spałyśmy w Mongolskich Jurtach, a to jest prawdziwy czad!

Do poczytania…

W tym miesiącu na blogu ukazał się jeden post. Dokładnie JEDEN. Jakiś przewrotny ten sierpień, nie dość, że tapety nie na czas ;) to jeszcze wpisów jak na lekarstwo. Najwyraźniej potrzebowałam takiej właśnie przerwy.

A wpis jest o moim nowym, tajemniczym projekcie >>> 

Tapeta z kalendarzem na wrzesień do pobrania

Jak zawsze przygotowałam dla Was 2 tapety z kalendarzem na wrzesień. Tym razem – kosmos i góry. Która lepsza?

Obie są również dostępne w wersji na telefon.

Pobierz tapetę >>>

Gotowy do druku planer na wrzesień

Wystarczy pobrać i wydrukować. Korzystajcie śmiało!

Pobierz planer >>>

Tyle ode mnie. Piszcie koniecznie, co dobrego słychać u Was!

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close