Minął prawie rok od momentu, kiedy światło dzienne ujrzała moja druga książka. Minęło półtora roku od chwili, w której skończyłam ją pisać. Potrzebowałam naprawdę dużo czasu na to, by odchorować. By przetrawić wszystko to, co się w niej wydarzyło. Wszystko to, co mnie spotkało i co związane było z jej wydaniem. A nie były to dobre rzeczy. Bo ta książka nie była dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam. Trafiła na skały, a skałami tymi były wymogi i wizja wydawnictwa, które nie do końca pokrywały się z moimi. Było przepychanie się, były obietnice, które niestety nie zostały dotrzymane. To tak pokrótce.

Dlatego w głowie wciąż słyszę różne głosy. Jeden, który mówi, że widocznie tak miało być i że ta przygoda była jedną z najważniejszych życiowych lekcji. Bo była – nauczyła mnie dokładnego czytania umów i tego, że nie wszystkim można wierzyć na słowo.

Drugi, który zawsze wyrywał się do odpowiedzi, gdy ktoś pytał “kiedy kolejna książka?” i moim głosem grzecznie acz stanowczo odpowiadał, że NIGDY. Że za żadne skarby. Że nie po tym, co już przeszłam.

I kolejny, który od czasu do czasu stukał wciąż od spodu, mówiąc, że książka o jodze jest moim wciąż niedokończonym projektem. I że prędzej czy później musi przyjść czas, w którym tama pęknie i wszystko to, co się we mnie gromadzi, przeleje się na papier.

Tak się stało. Dokładnie dzisiaj 9. sierpnia 2019 roku ten głos dobijający się gdzieś od spodu skruszył tamę. W końcu nie na darmo się mówi, że kropla drąży skałę. Ta kropla drążyła na tyle usilnie, że dopięła swego. Sprawiła, że z nieco drżącym sercem zasiadłam do komputera i pozwoliłam, by zadziało się to, co prędzej czy później i tak musiało się wydarzyć.

Ten ebook będzie dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Od okładki aż po ostatnią stronę.

Czyżby?

Tak, dobrze Ci się wydaje – postanowiłam wydać ebooka o jodze. A to, co znajduje się powyżej i poniżej, to jego małe fragmenty. Taki przedsmak, który dla Ciebie również jest informacją, czy jest to coś, co chcesz przeczytać, czy wcale niekoniecznie.

Jeśli coś Ci podpowiada, że być może jest to pozycja dla Ciebie – zostaw maila, do zapisanych na newsletter polecą pierwsze informacje o możliwości zakupu i… oczywiście zniżka :)

* Zapisując się akceptujesz regulamin >>>

Z tym że proszę się uzbroić w cierpliwość – nie od razu Rzym zbudowano, książki też nie pisze się w jeden wieczór. Choć sporo materiału mam już gotowego…

A na co mi to?

Po co Ci ta kolejna książka?!

Być może tak właśnie myślisz czytając ten wpis. Tymczasem ja traktuję ją jako moją odpowiedź na wewnętrzną potrzebę stworzenia czegoś, co stanie się przeciwwagą dla jogicznego mainstreamu. Dla tego ślizgania się po powierzchni. Dla zbytniego skupiania się na tym, co nieistotne, aczkolwiek bardzo widoczne. Wcale jednak nie chciałabym, by zabrzmiało to jak krytyka. Nie twierdzę też również, że to co się dzieje, jest niepotrzebne.

Jest potrzebne! Jest ważne! Jak najbardziej. To właśnie te ruchy pozwoliły jodze jako takiej zaistnieć wśród naprawdę szerokiego grona odbiorców.

Jedyne, co chciałabym do tego dodać, to taka mała informacja, że za tymi pierwszymi, asanowymi drzwiami, istnieją jeszcze kolejne. I kolejne. I jeszcze kolejne. I tak bez końca. Bo na tym właśnie polega to poszukiwanie i to życie, które, jak twierdzą, jest ciągłą drogą.

Grafiki zamiast zdjęć

Nadal trzymam się mojej wizji wykorzystywania grafik zamiast zdjęć w celu zaprezentowania poszczególnych asan?

Czemu?

Przede wszystkim po to, żeby się nie porównywać i żeby nie stawiać sobie cudzego ciała za cel. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inne słabe i mocne strony i w żadnym wypadku nie chciałabym, żeby dla kogokolwiek joga była drogą do zapominania o swojej wyjątkowości i dążenia do bycia kimś innym.

Asany to tylko wskazówka, pewne ramy, w które w żadnym wypadku NIE MUSIMY się wpisywać. Wszystkie pozycje nadają jedynie ogólny kierunek ruchowi, podają enigmatyczny przepis na to, co możesz próbować tworzyć u siebie. Powiedziałabym, że to jest trochę jak w kuchni, gdy dostajemy od kogoś przepis “na oko”. Słyszymy: dodaj trochę tego, szczyptę tamtego, przypraw według uznania, tak jak lubisz.

I ja bym chciała, żeby w Twojej świadomości każda asana była takim właśnie przepisem, który to Ty musisz sobie doprawić zgodnie z własnym smakiem. A smakiem w tym wypadku będzie Twoje ciało i wszystkie zapisane w nim historie, które trzeba uszanować. Może nawet nie tylko uszanować, co celebrować, kochać i cieszyć się nimi. W końcu każda zmarszczka, każda fałdka, każde zadrapanie czy słabość opowiada historię nas samych. Mówi o naszych wzlotach, upadkach i emocjonalnych bagażach, które ze sobą nosimy. W ciele zapisane są wszystkie nasze przeżycia i emocje. Są sukcesy, ale są też porażki – te które uczą nas podnoszenia się po upadku, otrzepania kolan i wyruszenia w dalszą drogę. Już jako mocniejszy i bardziej osadzony człowiek.

Pamiętaj o tym, że joga każdemu daje możliwość rozwoju i poznawania siebie – nie ma tutaj żadnych ograniczeń wiekowych, wagowych, płciowych czy jakichkolwiek innych związanych z ciałem.

I tu ważna informacja

Jeśli jesteś grafikiem i interesuje Cię zlecenie narysowania pozycji jogi do tego ebooka (w wersji cyfrowej, nie odręcznej) – to wysyłaj śmiało portfolio i swoją ofertę na simplife.pl@gmail.com

To taki podgląd, jak mniej więcej wyglądać powinny grafiki – te pochodzą z “Dlaczego joga?”, a screena zapożyczyłam od  Agnieszki. Swoją drogą – profil @jogawdomu też śmiało można obserwować – postaram się, by już niedługo coś się na nim regularnie pojawiało :)

Pytanie do Was

No, a teraz nie trzymajcie mnie w niepewności i piszcie koniecznie – czy taki ebook będzie dla Was interesujący?

A jeśli tak – śmiało podrzucajcie tematy, które powinnam w nim poruszyć.

Planuję również rozdział “Pytania i odpowiedzi”, więc tam znajdzie się miejsce nawet na krótkie pytanka, niekoniecznie elaboraty :)

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

No more articles
Close