Marzec był wspaniałym miesiącem. Przepełnionym warsztatami i byciem totalnie offline – atmosfera warsztatów ma to do siebie, że zawsze mi się udziela i zostaje na dłużej. Instagramowo więc działo się u mnie niewiele, ale poza siecią – całkiem sporo.

Jak zawsze we wpisie znajdziecie tapetę z kalendarzem na pulpit i telefon (znów są dwie wersje!) – tym razem jasna i ciemna. Która lepsza?

Planer na kwiecień do pobrania oczywiście też jest.

Proszę śmiało się częstować :)

Wszystkie zdjęcia we wpisie pochodzą z mojego Instagrama, gdzie jak zawsze serdecznie zapraszam >>> 

Chciałabym…

Wyjątkowo tym razem mam swoje chcenie. Chciałabym, żeby jak najwięcej osób dołączyło do wyzwania #stopynamacie 

Jeśli nie wiesz, to już piszę, o co chodzi :)

Pomysł na wyzwanie narodził się podczas mazurskich warsztatów. Wiele osób było na warsztatach po raz kolejny, z czego oczywiście się cieszę. Jednak przyznało się otwarcie, że na warsztatach joga cieszyła ich bardzo, sprawiała przyjemność i przynosiła wiele dobrego… jednak po powrocie do domu zabrakło motywacji i rozkładali matę bardzo rzadko… albo wcale.

Poprosiłam ich więc, żeby po powrocie wysyłali mi codziennie swoje zdjęcie z maty :)

I dokładnie do tego samego zapraszam Was wszystkich – rozkładamy matę CODZIENNIE, chociażby na chwilę (jeśli nie mamy zbyt wiele czasu, to lepiej krótko niż wcale), robimy zdjęcie i wrzucamy na Instagram, story, Facebooka lub na naszą tajną grupę dodając hasztag #stopynamacie 

Możecie mnie również oznaczać – na bieżąco udostępniam zdjęcia i story u siebie, tak żeby zainteresować akcją jak najwięcej osób :)

Niech joga i motywacja idzie w świat wraz z tą wiosną

Kto dołącza? Liczę na Waszą pomoc w #jogowamotywacjakraju posyłajcie dalej informację o wyzwaniu.

Czemu #stopynamacie ? Dlatego, że czasem ciężko jest samodzielnie zrobić sobie zdjęcie, więc żeby to nie było wymówką… wystarczą same stopy :)

A poza tym to moim nowym systemie na “chciałabym” pisałam Wam już nie raz. Chodzi o tworzenie intencji na każdy tydzień. Na tyle się z nimi zaprzyjaźniłam, że na każdym arkuszu tygodniowym w Księżycowym Planerze jest miejsce właśnie na intencję.

Takie poranne afirmacje to jeden z moich sposobów na dobry dzień i tydzień – możesz dodawać je do medytacji. Jakiś czas temu pisałam Wam o tworzeniu świadomych intencji czyli moim sposobie na dobry tydzień – można je stosować nie tylko w wersji tygodniowej ale również dziennej, wyznaczając sobie jedną myśl, która ma przyświecać kolejnym 24 godzinom.

W marcu moją intencją było: Otaczam się ludźmi, którzy inspirują. I faktycznie tak się stało dzięki warsztatom.

Ach, i Księżycowy Planer celowo zaczyna się od niedzieli i jednym z powodów, dla których zdecydowałam się na taki właśnie układ jest to, że mamy czas w niedzielę na ustalenie sobie takiej afirmacji.

Pracuję nad…

Mam wrażenie, że moja głowa kipi od pomysłów. Nie wiem, czy to kwestia tego bardzo offline’owego marca czy tej wiosny za oknem, ale zwyczajnie chce mi się o wiele więcej.

Jedyny problem, jaki się teraz pojawia, to mierzenie sił na zamiary, bo niestety nie da się zrobić wszystkiego, a przynajmniej nie na raz ;)

Jesteśmy już na samym końcu rekrutacji na nową osobę do pracy w SIMPLIFE. Wpłynęło do nas prawie 400 zgłoszeń! Zupełnie się tego nie spodziewałam, w głowie miałam jakieś 30 maksymalnie 50 osób, które zainteresują się ofertą. Musieliśmy więc wprowadzić zadanie praktyczne, przed którym stanęły osoby wybrane przez nas do II etapu. Wczoraj dokonaliśmy ostatecznego wyboru i kilka z nich zaprosiliśmy na rozmowę. Mam nadzieję, że do końca tygodnia poznacie nowego członka załogi.

I żeby to było jasne i oczywiste, bo wyłapałam z niektórych zgłoszeń o pracę, że kilka osób myślało, iż chodzi o przygotowywanie postów tu na bloga.

Otóż nie, nic z tych rzeczy. Pomoc potrzebna będzie w simplife.shop i niektórych działaniach pobocznych. Ale ten blog i związane z nim social media pozostaną na zawsze TYLKO w moich rękach. Nie ma innej możliwości :)

Generalnie dzieje się dużo, nie chcę Was tym wszystkim zanudzać. Szykuje się wiele nowości w sklepie. Jak na tę chwilę mogę Was zapoznać z naszą piękną kawową nowością – to narodzona w księżyca nowiu INKA OMBRE.

Kamienie w bransoletce ułożone są kolorystycznie, tworząc efekt pięknego ombre. Na środku umieszczone zostały popielate agaty, które dalej przechodzą przez agaty w kolorze orzechowym, na brązowym jadeicie kończąc.

Agat często uznawany jest za symbol długiego, szczęśliwego życia i bogactwa. Jest kamieniem sprzyjającym nowym początkom i odważnym posunięciom. Budzi pozytywne nastawienie do własnego ciała i aktywizuje energię seksualną.

Jadeit to kamień przyciągający miłość. Otwiera serce i pogłębia uczucia. Polecany osobom mającym problemy z wyrażeniem swoich uczuć i określaniem pragnień. Działa odmładzająco, wspierając tarczycę i przyswajanie jodu.

Idealna dla miłośniczek brązów. Jak Wam się podoba? :)

Poza tym – zdecydowaliśmy się po raz pierwszy w życiu na wyjście poza sieć – niedługo nasze stoisko znajdziecie na jednym z jogowych festiwali. Będzie okazja się bliżej poznać i wyściskać. O wszystkim będę  Was jeszcze informować.

A z innych rzeczy ważnych to oczywiście maty, które już niedługo pojawią się w sklepie. Kto oprócz mnie nie może się doczekać? :)

Tak, jeden z wzorów to ten, widoczny poniżej :)

Cieszę się…

Bardzo się cieszę z tego, co się dzieje. I z miejsca w którym jestem. I z tego jak wiele czynników miało na to wpływ.

Na zdjęciu poniżej budynek mojej uczelni stoi za mną na zdjęciu. W ramach ciekawostki – skończyłam Planowanie Przestrzenne na wydziale architektury we Wrocławiu. W międzyczasie rozpoczęłam również Architekturę – na tym samym wydziale. I tu już robiłam sobie urozmaicenia – na pół roku przeniosłam się na studia do Hiszpanii. Później wróciłam do Polski, obroniłam inżyniera i złożyłam papiery na magisterkę do Danii – na daleką północ bo do Aalborga.

To tam zaczęłam pisać bloga.

Tam również prowadziłam swoją pierwszą szkołę jogi.

Tak że tak… studia jedne i drugie skończyłam, ale nie pracuję w zawodzie. A przynajmniej nie bezpośrednio.

Niemniej jednak uważam, że studia same w sobie dużo mi dały. To był wspaniały czas, cudowni ludzie, inspirujący prowadzący (przynajmniej niektórzy) i masa wiedzy (nie tylko tej książkowej).

I gdy czasem zastanawiam się nad tym, czy teraz podjęłabym inną decyzję odnośnie studiów czy kierunku, to myślę sobie, że… nie! Jestem wdzięczna za ten czas i wszystkie lekcje, które dostałam.

Napiszcie, jak to było/jest u Was. Jestem bardzo ciekawa!

Jestem wdzięczna za…

Jestem wdzięczna za ludzi którzy mnie otaczają. Na warsztatach zaczynam się czuć jak w rodzinie – wiele osób wraca (często w większym gronie zabierając ze sobą męża, chłopaka, siostrę, mamę koleżankę). Pojawiają się również ludzie z polecenia.

To bardzo piękne, mam nadzieję, że ta jogowa rodzina będzie się rozrastała jak najbardziej.

Jestem też wdzięczna za te wszystkie piękne wschody i zachody słońca, które miałam przyjemność oglądać w marcu. Ten ze zdjęcia powyżej był jednym z najcudowniejszych zjawisk, jakich miałam okazję doświadczać.  Świat jakby wstrzymał oddech, słońce chowało się pod grubą warstwą chmur, które piętrzyły się nad oceanem. I w sumie nie można było mieć pewności, czy słońce ponownie wstanie. Może będzie mu zbyt dobrze, ciepło i wygodnie, by się z nich wynurzać?

Dobrze, że słońce nie jest człowiekiem, bo mi by się z tych chmur wychodzić nie chciało.

I tak sobie myślę, że może jak jakiś dzień jest cięższy i jakoś trudno jest znaleźć powód do wdzięczności – wystarczy wdzięczność za to, że słońce wstało i że jednak mu się chciało? W końcu nigdy nie możemy mieć co do tego pewności.

Myślę sobie, że…

Pamiętam, że moim bardzo długim marzeniem, takim jeszcze z czasów dzieciństwa, było posiadanie ogromnej domowej biblioteczki. Najlepiej takiej z drabiną, żeby książki sięgały do samego sufitu.

Później doszłam do wniosku, że to w sumie nie ma sensu, bo większość książek czyta się tylko raz i lepiej jest je posłać dalej w świat. Dlatego zaczęłam sprzedawać, wymieniać lub oddawać do biblioteki te, które przeczytałam.

Obecnie szalenie podoba mi się idea, jaką można znaleźć w wielu ośrodkach jogi, kawiarniach, agroturystykach itd – są w nich książki, masa wartościowych książek, które służą do czytania ich tam na miejscu. Umilając pobyt, służąc inspiracją czy odpowiedzią na pytanie – w końcu nigdy nie jest tak, że na jakąś książkę trafiamy zupełnie przypadkiem.

Chciałabym kiedyś również stworzyć takie miejsce. Takie w którym książki będą centrum domu (drugim centrum – zaraz po ogromnym stole w jadalni). I te książki będą w ciągłym ruchu, w ciągłym użyciu, będą znikać a na ich miejsce pojawią się nowe.

Ach, no i huśtawka w takim miejscu oczywiście też jest mile widziana!

Czytam…

Pozostając w klimacie czytania, podpowiem, co z tym miesiącu polecam

Uzdrów sam siebie. Rewelacyjna i rewolucyjna ścieżka wzmocnienia odporności – Deepak Chopra, Rudolph E. Tanzi

Książka porusza tematykę medycyny holistycznej, wpływu psychiki na samopoczucie, połączenia między stresem za zdrowiem. Ogromnie się cieszę, że (wreszcie!) zaczyna się o tym głośno mówić. Podawane w niej przykłady i założenia poparte są badaniami, co dla niektórych może być szczególnie ważne.

Są również konkretne odpowiedzi i sugestie dotyczące leczenia często występujących chorób i poszukiwania przyczyn ich powstawania.

Inżynieria wnętrza – Sadhguru

Autor mógł Wam się już gdzieś przewinąć, bo jest osobą dość medialną. W tej książce Sadhguru dzieli się swoimi przemyśleniami na temat jogi i próbuje przybliżyć zachodniemu czytelnikowi jej tajniki. Posługuje się opowieściami ze swojego życia i różnymi przypowieściami, dzięki czemu łatwiej jest podążać za jego myślą.

W jednym zdaniu można by powiedzieć, że wszystko czego usilnie poszukujemy, tak naprawdę znajduje się już wewnątrz nas. Musimy jedynie nauczyć się to czuć i odkrywać.

Jeśli nie traktujesz jogi jedynie jako fitnessu czy metody na rozciąganie, to powinna Cię zainteresować.

Paulo Coelho – El Zahir

To książka, którą wypożyczyłam sobie z biblioteki i zaczęłam czytać przed wylotem na Gran Canarię, żeby przypomnieć sobie hiszpański. Wybrałam Paulo Coelho, bo stwierdziłam, że język nie będzie zbyt skomplikowany. Nie doczytałam do końca, bo po pierwsze – nie wciągnęła mnie specjalnie, po drugie – jest coś takiego przekornego w człowieku, że teraz, gdy już nie potrzebuję tego języka, to zwyczajnie mi się nie chce.

Dlatego podziwiam osoby, które uczą się języków bez wyraźnie określonej potrzeby. To wymaga dużej dyscypliny i motywacji.

Oglądam…

W marcu z uwagi na wyjazdy nie obejrzałam prawie nic. Jedyne, co udało mi się zobaczyć to dwa odcinki (jeden wczoraj, drugi dziś, więc gdybym pisała posta wcześniej, to nie miałabym co tu dodać ;) nowego serialu – Atypowy.

Nie wiem, czy po 2 odcinkach można już coś oceniać, ale no cóż – to chyba tym razem taka miłość od pierwszego wejrzenia i myślę, że dalej będzie tylko lepiej.

Serial Atypowy to pełna ciepła opowieść o chłopcu chorym na autyzm, który stara się odnaleźć w maturalnej rzeczywistości. Sam, bo tak mu na imię, powoli wchodzi w dorosłość. A wchodzenie w dorosłość nie jest łatwe dla nikogo, dla osób chorych tym bardziej nie. Serial w ciekawy sposób pokazuje, jak wygląda świat osoby z autyzmem. I, co nie mniej ważne, jak wygląda przez to życie jego najbliższych.

Moim zdaniem warto zobaczyć :)

Zwiedzam…

Marzec był bogaty w warsztaty, mam wrażenie, że praktycznie cały miesiąc spędziliśmy poza domem. Zaczęliśmy od odwiezienia Edka do teściów (niech też ma wakacje ;). Później spędziliśmy kilka dni w Warszawie z powodu kilku spotkań.

Udało nam się przy okazji odwiedzić Muzeum Postania Warszawskiego. Choć to “przy okazji” jest tu bardzo źle dobrane, bo miejsce naprawdę robi wrażenie. Mi w pamięci najbardziej zapadły listy pisane przez powstańców i próba “normalnego życia” pomimo tego, co dzieje się wokół. Druga rzecz to coś w rodzaju serca muzeum – w którym zostały zamknięte odgłosy walki. A trzeci wstrząsający element to film zrealizowany w technologii 3D, który pokazuje jak Warszawa wyglądała po powstaniu. Czyli totalne zgliszcza.

Wiecie, ja nie jestem mistrzem historii czy geografii. Być może to kwestia tego, jak były podawane jako przedmiot szkolny :/ Dlatego nie zdawałam sobie sprawy, że to wyglądało AŻ tak strasznie. Nabrałam ogromnego szacunku do stolicy, do ofiarności powstańców i do jakiejś niesamowitej siły, którą Polacy znaleźli w sobie po wojnie, która to pozwoliła im w jakiś magiczny sposób to wszystko odbudować i tchnąć w tę całą przestrzeń nowe życie.

Nie jestem historykiem, więc nie mnie to oceniać, ale musiała za tym wszystkim stać jakieś nadludzkie: siła, oddanie i miłość.

Schodząc już na ziemię – wizytę w Warszawie zakończyliśmy warsztatami jogi z piękną energią wspaniałej grupy. Obiecałam, że będę odwiedzała Stolicę z warsztatami częściej, więc chyba trzeba będzie słowa dotrzymać.

Z Warszawy wyruszyliśmy na 8-dniowe warsztaty na Gran Canarii, gdzie codziennie witaliśmy słońce na naszym jogowym dachu. Zwiedzaliśmy, jedliśmy pysznie, a dzień kończyliśmy medytacją lub jogą nidrą.

Poniżej mój subiektywny wybór najpiękniejszego zdjęcia z wyjazdu.

Mieliśmy również okazje praktykować na piasku, na plaży, która wyglądała jak niekończąca się pustynia. Na kolejnych zdjęciach nasza grupa joginów-beduinów relaksujących się w promieniach zachodzącego kanaryjskiego słońca. I ja z Maćkiem z dumą prowadzący wspaniałą grupę.

Fun fact – wiecie, że nie lubię chodzić po świeżo “napadanym” śniegu? Albo po takim idealnie zawianym piasku jak na pustyni czy pustej plaży? Zawsze jest mi szkoda, kiedy muszę go popsuć swoimi śladami.

A wy jakie absurdalne problemy macie? :D

Przemiłym zaskoczeniem tego wyjazdu była również wizyta w Las Palmas. Z reguły nie rozpływam się nad stolicami, więc nie oczekiwałam niczego specjalnego.

W Las Palmas zupełnie niechcący uchwyciłam piękny zachód słońca i muszę szczerze przyznać – bardzo dawno żadne miasto nie zaskoczyło mnie tak pozytywnie.

Jadąc tam nie oczekiwałam żadnych rewelacji, należę do osób, które przed wyjazdem nie googlują, nie przeglądają zdjęć i nie czytają przewodników. Spodziewałam się więc typowo wakacyjnego miasta, pełnego szalonych turystów, magnesów, waty cukrowej i ulicznych magików biegających z kapeluszem. Tymczasem… nic z tych rzeczy!

Las Palmas ma naprawdę piękną kolonialną architekturę, na ulicach panuje spokój (choć nie wiem jak jest w pełni sezonu), wszystko dzieje się powoli, można znaleźć masę miejsc gdzie z uśmiechem na ustach, ciesząc uszy i oczy, można wypić pyszną kawę.

Jeśli nie byliście, to szczerze polecam.

Myślimy sobie obecnie nad jakimś weekendowym wypadem w kwietniu lub maju – polecacie jakieś urokliwe europejskie miasteczko, które równie pozytywnie nas zaskoczy?

A po powrocie z Gran Canarii – kilka dni przerwy i…. Mazury.

Z przyjemnością wspominam sobie mazurskie spacery i pogodę, która tak nas rozpieszczała. Dawno się tyle nie nachodziłam! I to w towarzystwie wspaniałych ludzi i wyjątkowo ciekawych rozmów.

Dziękuję Wam za ten czas. Wciąż jeszcze muszę się szczypać i upewniać co do tego, że to co kocham, jest moją pracą i że mi się to wszystko nie śni :D

A jeśli macie ochotę na wspólne codzienne witanie słońca, jogowanie, spacery i po prostu bycie tu i teraz – to zapraszam w czerwcu – 5 dni detoks ciała i umysłu na południu Polski. Wszystko w otoczeniu cudownej natury do tego nocleg w XVIII w pałacu.

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

Do poczytania

Posty z tego miesiąca, które mogły Wam gdzieś umknąć:

Spiritual bypass – czyli gdy rozwój osobisty pójdzie w złym kierunku >>>

Joga dla mężczyzn – inspirujące historie praktykujących panów >>>

Ekologiczny dom – 50 moich sposobów >>>

9 moich sposobów na spokojny poranek bez stresu >>>

Upcycling – czyli nowe życie zużytych opakowań >>> 

15 sposobów by zadbać o siebie bez wychodzenia z domu >>>

Tapeta z kalendarzem na kwiecień do pobrania

Tradycyjnie przygotowałam dla Was tapetę na pulpit z kalendarzem na kwiecień. Po raz kolejny jest w 2 wersjach: jasnej i ciemnej. Którą wybierzesz?

Wersja na telefon oczywiście też jest.

Pobierz tapetę >>>

Planer na kwiecień

Oprócz tego gotowy do pobrania i wydrukowania planer na kwiecień.

Pobierz planer >>>

 


Podoba Ci się tapeta i planer?

Będę bardzo wdzięczna, jeśli udostępnisz informację dalej :)
A w komentarzu podziel się koniecznie, co ciekawego Ciebie spotkało w marcu?
I co polecasz do oglądania i czytania :)

 

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close