Słyszeliście kiedyś o czymś takim jak Efekt Rosenthala?

Najprościej rzecz ujmując – jest to rodzaj samospełniającego się proroctwa. Można powiedzieć, że zgodnie z tym założeniem, zachowujemy się tak, jak tego oczekują od nas inni ludzie. Albo też – tak jak tego sami od siebie oczekujemy.

W związku z czym pojawia się taka myśl, by o sobie i o innych mówić i myśleć… po prostu dobrze.

To kolejny, czwarty krok Maratonu Minimalisty. O tym co i jak przeczytasz tutaj – Maraton Minimalisty – o co w tym chodzi? >>>

Efekt Rosenthala

Efekt Rosenthala, jak łatwo się domyślić, został zbadany i opisany przez Rosenthala właśnie.

Rosenthal wraz z pomocą Lenore F. Jacobson przeprowadzili w szkole podstawowej w West Coast w San Francisco eksperyment. Badacze zapowiedzieli, że będą przeprowadzać testy na inteligencję i na podstawie uzyskanych wyników przydzielą dzieci do dwóch różnych klas. W jednej wylądują dzieci o wyższym ilorazie inteligencji, w drugiej te o niższym.

Prawda jest jednak taka, że przydzielili dzieci do klas zupełnie losowo. Na tym właśnie polegało sedno eksperymentu.

Oficjalnie jednak wciąż mówili , że w klasie nr 1 są dzieci o wyższym ilorazie inteligencji niż w klasie nr 2. Po pewnym czasie sprawdzili, jak taka sugestia przekłada się na wyniki osiągane przez dzieci.

Okazało się, że powiązanie jest bardzo widoczne. Dzieci w klasie 1 wiedziały, że są mądrzejsze, w związku z czym poświęcały więcej czasu na naukę – w końcu mają do tego predyspozycje. Podobnie zachowywali się również nauczyciele – otaczali je zdecydowanie większą troską i uwagą. Dzieci w klasie 2 zdawały sobie sprawę z tego, że są mniej bystre, więc nie przykładały się do nauki. Również nauczyciele byli wobec nich bardziej pobłażliwi.

Po roku badacze ponownie przeprowadzili test na inteligencję. Dzieci z klasy „lepszych” zdecydowanie bardziej poprawiły swoje wyniki niż dzieci z klasy „gorszych”.

Jak Efekt Rosenthala przekłada się na nasze życie?

Można z tego eksperymentu wyciągnąć szereg wniosków i lekcji.

To co jednak do mnie trafiło najbardziej, to fakt jak ogromną siłą jest siła sugestii!

A sugestie dopadają nas wszędzie, kwestia tylko tego, jak bardzo jesteśmy na nie podatni. Poza tym – nawet jeśli wydaje nam się, że jesteśmy na nie zupełnie odporni to… lepiej jest dmuchać na zimne.

Już kiedyś gdzieś Wam o tym wspominałam, że był taki czas, w którym dojeżdżałam do pracy na 8 rano. Samochodem. I w tym samochodzie było zawsze włączone radio, jedno z tych najpopularniejszych. A w nim wszystko przeplatało się tak prawie po równo – trochę muzyki, trochę reklam i tak w kółko. Co ciekawe, praktycznie wszystkie reklamy dotyczyły lekarstw. Wierzcie lub nie, ale po kilku dniach sama zaczęłam się zastanawiać, czy nie cierpię przypadkiem na nietrzymanie moczu albo hemoroidy.

Autentyk! Efekt Rosenthala w życiu codziennym. Jak w kółko słyszy się to samo, to po prostu człowiek zaczyna się przekonywać, że może coś w tym jest. W końcu kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą…

U nas w domu od dawna nie oglądało się telewizji, pewnie właśnie dlatego taką uwagę przykuły wtedy te reklamy.

Obecnie telewizji nadal nie mamy. Praktycznie nie słuchamy radia, nie wchodzimy na portale informacyjne. Unikamy dzięki temu reklam i… wiadomości. Które, wiadomo – im bardziej depresyjne, bardziej okraszone trupem i nieszczęściem, tym lepsze.

Często w rozmowie łapię się na tym, że nie wiem, co dzieje się na świecie. Nie wiem, gdzie wybuchła kolejna wojna. Co zmieniło się w polityce. Co jest modne. Kto z kim się przespał. I jaka sukienka była najpiękniejsza na danej gali.

Nie wiem. Ale czy jest mi z tym jakoś gorzej? Nie powiedziałabym.

Będziesz zbierać to, co zasiejesz

Dokładnie tak samo dzieje się z sugestiami, które my wysyłamy do innych. Tutaj również Efekt Rosenthala ma swoje miejsce.

Mówiąc do partnera: ty nigdy nie pomagasz mi w sprzątaniu, a do dziecka: zawsze przynosisz ze szkoły jedynki, sprawiasz… że faktycznie tak się dzieje.

Tworzysz najprostsze w świecie samospełniające się proroctwo.

I odwrotnie – jeśli wierzysz w innych, w ich możliwości, kompetencje i chęci (i dajesz im to odczuć, np. mówiąc o tym otwarcie) – sprawiasz, że faktycznie stają się lepszymi ludźmi.

Dlatego zamiast krytykować, staraj się wspierać pozytywne zachowania. Mów – cieszę się, że mi pomagasz, nawet jeśli będzie to dotyczyło tylko zebrania własnego talerza ze stołu po obiedzie. Każda taka pozytywna wzmianka, przynosi za sobą kolejne, które również zasługują na pochwałę.

Doceniając swoich pracowników czy członków rodziny sprawiamy, że nie chcą oni zawieźć naszych oczekiwań i zwyczajnie zaczynają działać, zamiast olewać sprawę.

Nauczyciel wierząc w swoich uczniów i wspierając ich, powoduje, że osiągają oni coraz lepsze rezultaty i ochoczo sami poszerzają swoje horyzonty. Zastanów się – który nauczyciel obudził w tobie zainteresowanie danym przedmiotem: ten który potrafił zaciekawić i zachęcał do poszukiwań, czy ten który straszył kartkówkami i stawiał jedynki?

Efekt Rosenthala i samospełniającego się proroctwa znajduje swoje odbicie w praktycznie każdej dziedzinie życia. Jeśli zakładasz, że będzie dobrze, to bardzo prawdopodobne, że tak będzie. A jeśli z góry stwierdzasz, że na pewno się nie uda, to już na starcie skazujesz siebie na porażkę.

Mów i myśl o sobie dobrze

Dokładnie to samo tyczy się nas samych. Efekt Rosenthala działa również na płaszczyźnie relacji, którą tworzymy ze sobą.

Chętniej otaczamy się i pracujemy z ludźmi, którzy w nas wierzą i którzy dodają nam wiary w siebie. Choć też niekoniecznie, niektórzy z natury lubią wystawiać się na ciosy i podcinanie skrzydeł. Niemniej jednak zwykle wolimy się otwierać na tę sugestię budującą i wznoszącą.

Co więcej – często zachowujemy się tak, jak tego oczekują od nas inni. Nie jest to wcale takie wspaniałe, bo jednak życie nie polega na spełnianiu cudzych oczekiwań… ALE! Jeśli te oczekiwania pokrywają się dokładnie z tym, do czego sami dążymy, to poczucie, że ktoś wierzy w nas i w to co robimy, będzie na pewno ogromnie pomocne.

Poza tym sugerować możemy również sami sobie. Patrząc w lustro, nie mów (i nie myśl): jestem gruba, brzydka, pryszczata, pomarszczona, zabiedzona itp. itd.

Idąc na rozmowę o pracę nie myśl: nie dam rady, są lepsi, znów mi się nie uda.

Umawiając się na pierwszą randkę, nie stwierdzaj na starcie, że na pewno nie masz szans i że ten facet umówił się z tobą tylko dlatego, że nic lepszego mu się w danej chwili nie trafiło.

Energia podąża za uwagą, więc niech podąża za tym, czego naprawdę chcesz. Nieco więcej na ten temat pisałam w poście o tworzeniu świadomych intencji >>>

Mów i myśl o sobie dobrze. Dostrzegaj możliwości. Zachęcaj siebie do rozwoju. Dosłownie i w przenośni – poklepuj po ramieniu.

Ciężko jest stworzyć lepszy związek, niż przyjaźń z samym sobą. Zwłaszcza, że możemy mieć stuprocentową pewność, że taki przyjaciel nigdy nas nie opuści :)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

 

No more articles
Close