Dziś pierwsze “kwadraty” w nowym roku. Znajdziecie tu trochę prywaty z tego miesiąca. I oczywiście jak zawsze – tapetę z kalendarzem na pulpit i telefon (znów są dwie wersje!) – jedna z górami, druga z alpaką :D Która lepsza? Oraz planer na luty do pobrania.

Proszę śmiało się częstować :)

Tak sobie myślę – może macie jakieś sugestie odnośnie tego cyklu? Może jest coś, czego chcielibyście tu więcej? Albo mniej? Jestem bardzo otwarta na sugestie, bo w sumie sama myślę nad jakąś nową albo nieco odświeżoną formą.

Chciałabym…

Tym razem tak bez zastanowienia napiszę o moim chciałabym, bo zwykle miałam z tym problem.

A może inaczej – nie że napiszę konkretnie, co bym chciała, ale bardziej o takim moim nowym systemie, z którym bardzo się polubiłam. Chodzi o tworzenie intencji na każdy tydzień. Na tyle się z nimi zaprzyjaźniłam, że na każdym arkuszu tygodniowym w Księżycowym Planerze jest miejsce właśnie na intencję.

Więcej na temat tworzenia intencji pisałam w oddzielnym wpisie: Mój sposób na dobry tydzień, czyli świadoma intencja >>>

W praktyce wygląda to tak, że w każdą niedzielę zastanawiam się nad tym, czego bym chciała i wpisuję to w odpowiednie miejsce w planerze. W poprzednim tygodniu było to np. słucham intuicji, ponieważ miałam kilka ważnych decyzji do podjęcia i chciałam dobrze wybrać.

Pracuję nad…

Nie wiem na ile mądrze to zabrzmi, ale pracuję nad sobą. Jest kilka rzeczy, które chcę zmienić, spróbować, zrobić inaczej. I tak sobie próbuję, sprawdzam, patrzę jak jest. Czyli robię sobie taki mały eksperyment na sobie. Jak wszystko dobrze pójdzie, to pewnie w kolejnym podsumowaniu podzielę się rezultatem.

Poza tym myślę nad nowym jogowym wyzwaniem na YouTube. Było już:

wyzwanie dla kręgosłupa >>>

i wyzwanie dla początkujących >>>

Jeśli masz propozycje tematu kolejnego wyzwania, to pisz śmiało.

Za jakiś czas pojawi się również kilka nowości w naszym simplife.shop. Mam nadzieję, że Wam się spodobają, bo są odpowiedziami na Wasze sugestie.

Ze styczniowych nowości mamy naszyjnik LEŚNY do kompletu do bransoletki, którą bardzo lubicie. Jest kompozycją złożoną z jaspisu i agatu, rodonitu i hematytu, dzięki czemu kolorystycznie reprezentuje wszystkie pory roku w naturze: różowa wiosna (rodonit), zielone lato (agat), złota jesień (hematyt) i biała zima (jaspis).

Jaspis uważany jest za kamień, który pomaga osiągać cele. Pomocnym dla osób, które żyją w stresie i napięciu, bywa nawet nazywany kamieniem antystresowym.

Rodonit wspiera związki, dodaje spokoju i pomaga wybaczać. Pomaga wyrażać uczucia i uczy bezwarunkowej miłości. Ułatwia porozumienie z partnerem. Ugruntowuje uczucie miłości.

Agat jest kamieniem sprzyjającym nowym początkom i odważnym posunięciom. Daje nową odwagę i pomaga stawić czoło przeciwnościom.

Hematyt przejawia ogromne działanie lecznicze na poziomie fizycznym i emocjonalnym. Sprowadza miłość, siłę i odwagę.

Dopinamy również (wreszcie!) kwestię mat. Pozostała już najprostsza (a przynajmniej tak mi się wydawało) kwestia, jaką jest wybór wzoru. Pytałam już na Facebooku i Instagramie o to, który wzór jest lepszy. Jednak głosy są na tyle podzielone, że za bardzo mi to nie pomogło ;)

Chętnie się dowiem, jaka jest Twoja opinia i który wzór jest Twoim zdaniem lepszy.

Maty, zgodnie z tym co już mówiłam nie raz, wykonane będą z korka i naturalnego kauczuku. Ja na swoim prototypie joguję już od roku i jestem bardzo zadowolona!

A to pamiątkowe zdjęcie ze spaceru z moją młodsza siostrą, czyli cząstką składowa simplife.shopu :)

Cieszę się…

Cieszę się, że nam kocina wyzdrowiała. Edek załapał jakiegoś dziwnego wirusa, musiał mieć zastrzyki i inne takie. Na szczęście wszystko już jest dobrze i wrócił do bycia takim urwisem, jakim był wcześniej.

Jestem wdzięczna za…

Akapit o wdzięczności pojawia się w każdym podsumowaniu. Chciałam to jednak robić zdecydowanie częściej, dlatego na to również pojawiło się specjalne miejsce w Księżycowym Planerze.

W tym miesiącu jestem ogromnie wdzięczna za pogodę. Zima nad morzem to jakiś zupełnie inny stan. Jeśli macie możliwość przyjechania nad Bałtyk poza sezonem, najlepiej jak jest śnieg, to koniecznie to zróbcie. Niesamowite wrażenie.

Aż ciężko uwierzyć, że te piękne, puste tereny latem pękają w szwach od turystów. A teraz jest tak pięknie, biało i cicho…

Myślę sobie, że…

To taka nowa zakładka, którą dodałam do podsumowania. Postanowiłam podrzucać tutaj strzępki przemyśleń, które pojawiły się na Instagramie.

Jedną z nich jest kwestia MUSZENIA czy może bardziej – poczucia powinności.

Wiecie, że przez wiele lat miałam to samo postanowienie noworoczne? (Co oznacza mniej więcej tyle, że nigdy nie udało mi się go zrealizować) i tym postanowieniem było to, że… zacznę się malować. Zupełnie nic z tego nie wyszło.

Dlaczego?

Bo prawda jest taka, że ja wcale nie chciałam, nie umiałam ani nie lubiłam tego robić. Po prostu wydawało mi się, że tak wypada i że kobieta powinna to robić, więc czemu by nie wykorzystać 1.01 na to, by ten nawyk jakoś w siebie wmusić? Oczywiście to działało nie tylko w styczniu, ale również wraz z każdym nowym rokiem szkolnym, czy nawet nowym tygodniem (wtedy to już wiadomo, że nie każdym). Głupie prawda? Wiem! Ale nie ukrywam, tak właśnie było.

Później również miałam taki okres, kiedy zaczęłam pojawiać się na zdjęciach w mediach społecznościowych. Też mi się wydawało, że jako blogerka POWINNAM być w makijażu. Bo tak wypada po prostu. Wiecie, że kiedyś nawet przez to byłam na kursie makijażu? 😂 Jak widać – nie pomógł.

Tak sobie dziś myślę, że cieszę się z tego, że mniej jest we mnie: POWINNAM i TAK WYPADA a więcej: LUBIĘ i TAK WOLĘ. Bo tak jest po prostu wygodniej i po swojemu.

A jak u Was? Macie jakieś powracające jak bumerang postanowienia, z których nic nie wychodzi? 🤔 a sam makijaż – lubicie, umiecie? Czy wolicie bez? 🙂

A druga rzecz to wakacyjne zdjęcie, które wrzuciłam sobie na IG, choć jest zupełnie nieadekwatne do pogody. Przy okazji pojawiło się pytanie o to, jaka jest Twoja ulubiona księżniczka z bajek Disney’a?

Moja to… Pocahontas. Do dziś pamiętam jak byłam z mamą w kinie. I śpiewane potem pod nosem “Możesz zdobyć świat, lecz to będzie tylko świat, tylko świat! Nie barwy, które niesie wiatr…”

Robiłam porządek w zdjęciach i sobie pomyślałam, że wyglądam tu jak Pocahontas. I proszę mi nie psuć dnia pisząc, że wcale nie! 😂

Korzystając z obecności łabędzi, chciałam Wam opowiedzieć jeszcze o medytacji SO HAM. Ale musicie doczytać do końca, żeby łabędź w tej opowieści w ogóle nabrał sensu.

Mantra SO HAM nazywana bywa mantrą jaźni lub mantrą naturalną, ponieważ codziennie wielokrotnie powtarzamy ją zupełnie nieświadomie. Mówi się o tym, że powietrze podczas wdechu i wydechu wydaje dźwięk: SO (wdech) i HAM (wydech). Mantra ta pozostaje aktywna w nas tak długo, jak żyjemy. Nie przynależy do żadnej religii, istnieje razem z nami, a gdy odchodzi – odchodzimy z nią i my.

Postaraj się codziennie znaleźć chwilę na to, by wsłuchać się w tę mantrę i powtarzać ją bardziej świadomie. Może podczas spaceru, może podczas jazdy do pracy, może siedząc przy biurku. .
Wraz z wdechem powtórz w myślach SO z wydechem HAM. Wsłuchanie się w kojący dźwięk SO HAM pozwala nam skupić się na sobie, uspokoić i połączyć się z energią życia.

Zwróć uwagę na to, że powtarzane SO HAM zmienia się jednocześnie w słowo HAMSA. W sanskrycie Hamsa oznacza łabędzia. Oddech porusza się wewnątrz nas w górę i w dół – dokładnie tak, jak skrzydła tego ptaka. Poza tym łabędź w wielu kulturach uważany jest za symbol niewinności, piękna i miłości. Oprócz tego przypisuje mu się również ogromną mądrość – mówi się o tym, że gdy podamy mu wodę zmieszaną z mlekiem, jest w stanie oddzielić jedno od drugiego i wypić tylko mleko. Symbolizuje to jego niezwykłą umiejętność odróżniania dobra od zła i podejmowania właściwych wyborów.

Chcecie więcej tego typu inspiracji tutaj?

Jeśli tak, to zapraszam od razu na naszą tajną grupę: joga, medytacja, świadome życie, zdrowe odżywianie >>>

Czytam…

Nawa Yogini Tantra: Yoga for Women – Satyananda Saraswati

Książkę kupiłam będąc w czerwcu w Indiach. I tutaj taki protip – jeśli będziecie w Indiach i interesujecie się jogą (albo macie znajomych, którzy się intersują), to pamiętajcie, żeby kupić sobie książki. A to dlatego, że po pierwsze – w Polsce ich nie znajdziecie, a po drugie – jeśli kupicie przez Amazon czy coś w tym stylu, to będą nawet 5 razy droższe.

A wracając do książki Nawa Yogini Tantra to bardzo ciekawa pozycja, która opowiada o potrzebach współczesnych kobiet z punktu widzenia klasycznej jogi. Mówi się tutaj o problemach kobiet w każdym wieku, o powrocie do korzeni i poszukiwaniu. Przewija się kwestia bólu pleców, depresji, porodu, ciąży, menopauzy, tycia, miesiączki… czyli w sumie wszystkiego co w pewnym stadium rozwoju nas dotyczy. Autorka każde zagadnienie rozpatruje w ujęciu holistycznym. W książce znajdziecie również odpowiednio ułożone sekwencje kierowane na poszczególne dolegliwości.

Ja polecam mocno. Naprawdę warta przeczytania.

Krótka wymiana ognia – Zyta Rudzka

Krótka wymiana ognia to jedna z tych książek, w których kwiecisty język góruje nad fabułą. Ja takie coś od czasu do czasu przeczytać lubię, ale wiem, że wielu osobom się nie podoba, więc lojalnie uprzedzam.

Książka to historia poetki będącej już w podeszłym wieku, która robi sobie w głowie coś w rodzaju retrospekcji. Przywołuje najróżniejsze spotkania, sytuacje i wydarzenia. Opowiada o relacjach i osobach, które na pewnym etapie życia ją otaczały. Przypomina sobie o erotycznych uniesieniach i wszelkiego rodzaju miłostkach.

Historia moim zdaniem słodko-gorzka. Kobieta, która w teorii jest już w podeszłym wieku, w głowie wciąż pozostaje młoda. Przez to nie do końca może pogodzić się z tym, jak obecnie wygląda jej ciało. Jej życie prywatne nie należy do tych, które uważamy za “udane”, a bohaterka przywołując do siebie wszystkie te wspomnienia, chyba boleśnie to sobie uświadamia.

Moim zdaniem śmiało można po nią sięgnąć.

Pełna moc życia – Jacek Walkiewicz

To jest moja druga książka tego autora. Pełną moc możliwości już też Wam kiedyś polecałam, tę również uważam za wartościową.

Jacka Walkiewicza po prostu lubię za ton jego wypowiedzi. Jest psychologiem, jednak jego książki nie są w żaden sposób przeładowane suchą wiedzą. Tak naprawdę mówi w nich o sobie, ale robi to tak umiejętnie, że po prostu chce się czytać. Niczego nie narzuca, niczego nie próbuje udowodnić, po prostu rzuca luźnymi przemyśleniami, które dla mnie są w takiej formie naprawdę inspirujące.

Nie jest to jakiś poradnik o tym, jak zostać zwycięzcą i królem świata. Nie ma tam tez wytartych sloganów. To raczej opowieść człowieka o życiu, masa spostrzeżeń, anegdot i zastrzyk takiej ciekawej energii.

Jak dla mnie – bardzo warto.

Biegnąca z wilkami

Tę książkę czytam już 3 miesiąc, ale robię to celowo. Autorka tłumaczy archetypy i baśnie tak, byśmy mogły odnieść je do naszego współczesnego życia. Poszczególne rozdziały nie łączą się ze sobą, więc można czytać sobie tak jak ja – na raty.

Oglądam…

Styczeń był bogaty w ciekawe i mniej ciekawe seriale i filmy, mam nadzieję, że kilka z nich również Wam się spodoba.

Co się wydarzyło w Madison County

Ten film był naprawdę PRZEPIĘKNY. Lubię klimat filmów z lat 90, bo są jakieś takie niespieszne i pozwalają się skupić na historii i emocjach bohaterów, a nie na szalonym tempie czy efektach specjalnych. Poza tym uwielbiam grających tu aktorów: Clinta Estwooda i Meryl Streep. Żałuję, że nie wiedziałam, że film jest na podstawie książki, bo chętnie bym ją przeczytała przed oglądaniem. Ale może zrobię to za kilka lat, jak już mi zupełnie wyparuje z głowy fabuła.

Film jest naprawdę cudowny i poruszający. Opowiada historię zaklętą w sercu kobiety, którą ta postanawia wyjawić dopiero po swojej śmierci, zostawiając swoim dzieciom list.

Nie będę Wam spojlerować, musicie uwierzyć mi na słowo, że naprawdę Warto obejrzeć. Coś mi mówi, że znajdzie się w moim TOP z 2019 roku, a przecież mamy dopiero styczeń.

Narodziny Gwiazdy

Również bardzo dobry. Leci jeszcze w niektórych kinach, więc jeśli macie możliwość, to koniecznie się wybierzcie. Moim zdaniem Lady Gaga zagrała w nim kapitalnie i miałam wrażenie, że pokazała swoją prawdziwą twarz a nie tę, którą znamy z teledysków.

Sama fabuła wcale nie opowiadała o życiu piosenkarki, ale trochę wątków tak jakby się pokrywało i być może właśnie przez to tak dobrze odnalazła się w tej roli. Bradley Cooper również bardzo pozytywnie mnie zaskoczył tym, co pokazał.

Film opowiada historię romansu wielkiej gwiazdy i nieznanej nikomu piosenkarki. Jest naprawdę dobrze zrobiony, pokazuje piękne i trudne wybory, ludzie na sali kinowej, ze mną włącznie, płakali jak bobry.

Do tego ścieżka dźwiękowa – również bajka. Bardzo, bardzo sobie życzę słyszeć (i widzieć) artystki w takiej własnie odsłonie.

Derry Girls

Serial obejrzany w sumie z przypadku. Ma tylko kilka odcinków, które są naprawdę zabawne, o ile oczywiście lubi się ten rodzaj humoru. Opowiada o życiowych perypetiach nastolatków, ich problemach z dorastaniem, a wszystko to na tle politycznych konfliktów targających Irlandią Północną.

Black Mirror: Bandersnatch

A to taka ciekawostka, ponieważ film jest interaktywny. Netflix wprowadził w nim taka możliwość, dzięki której możemy za pomocom pilota zagłosować na to, co powinien zrobić główny bohater.

Film można więc obejrzeć na kilka sposobów, za każdym razem przebieg i zakończenie jest zupełnie inne.

Rzecz dzieje się w latach 80 i jest to historia młodego programisty, który chce stworzyć ponadczasową grę wideo opartą na komiksie fantasy.

Bardzo ciekawa sprawa!

You

You to serial, który, mam wrażenie, był polecany wszędzie, dosłownie wyskakiwał z lodówki. Mówi się o nim w samych superlatywach. Dlatego i ja się skusiłam i… no cóż, serial był ok, ale nic poza tym.

Ale! Nie oglądałam ani Plotkary ani Dextera a podobno serial jest taką mieszanką obu, więc fanom powinien się spodobać.

Zwiedzam…

Styczeń był taki jakiś przydomowy. W sumie nie zdobyliśmy się na jakieś dalsze podróże. Ale za to zrobiliśmy ciekawą rzecz mianowicie: naprawdę dbamy o to, by weekendy były zupełnie niepracujące.

Wstajemy niespiesznie, spacerujemy, idziemy na dobry obiad. Taka proza życia w najpiękniejszym wydaniu.

Do poczytania

Posty z tego miesiąca, które mogły Wam gdzieś umknąć:

52 kroki czyli nowy Maraton Minimalisty >>>

Mój sposób na dobry tydzień – świadoma intencja >>>

Ajurweda na przeziębienie, czyli naturalne sposoby na zdrowie >>>

Najlepsze filmy, seriale i książki z 2018 >>>

Kalendarze na 2019 – 6 różnych wzorów do pobrania >>>

Tapeta z kalendarzem na luty do pobrania.

Żeby tradycji stało się zadość – jak co miesiąc przygotowałam dla Was tapetę z kalendarzem. I znów do wyboru są dwie wersje. Jedna z górami, druga z alpaką :D

Która lepsza?

Wersja na telefon oczywiście też jest :)

Pobierz tapetę >>>

Planer na luty

I oczywiście jak co miesiąc w linku czeka na Was gotowy do druku planer :)

Pobierz planer >>>


Podoba Ci się tapeta i planer?

Będę bardzo wdzięczna, jeśli udostępnisz informację dalej :)
A w komentarzu podziel się koniecznie, co ciekawego Ciebie spotkało w styczniu?
I co polecasz do oglądania i czytania :)

 

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close