Jest piątkowy wieczór, więc pomyślałam, że taki wpis może być jak najbardziej na miejscu.

Przygotowywanie takiego podsumowania to bardzo miłe zajęcie, ponieważ aby je napisać, przejrzałam wszystkie podsumowania miesiąca. Miło było zobaczyć, co ciekawego (i nieciekawego) wydarzyło się w tym roku.

Na podsumowanie całego 2018 przyjdzie jeszcze czas, bo jest jeszcze całkiem sporo rzeczy, które sama chcę przemyśleć.

Na dziś więc bardziej lekko – seriale, filmy i książki które z przyjemnością Wam polecam :)

Napiszcie mi koniecznie, co ciekawego polecacie do czytania i oglądania!

Najlepsze seriale 2018

Kolejność jest zupełnie przypadkowa :)

The Crown

Zapewne znany wszystkim serial opowiadający historię brytyjskiej monarchii. Jeśli ktoś nie oglądał, to bardzo zachęcam, zupełnie zasłużenie umieszczam go w tym rankingu.

Ale wiecie, ja bardzo lubię filmy kostiumowe, co będzie widać w dalszej części wpisu ;) więc mogę być nieobiektywna.

Grace i Grace

Miniserial (6 odcinków) produkcji Netflixa. Świetnie zrobiony, ciekawa fabuła i piękne ujęcia. Oparty na prawdziwej historii Grace Marks, pokojówki, która w 1843 została oskarżona o współudział w podwójnym morderstwie.

Historia doskonale pokazuje realia tamtych czasów i miejsce (a raczej jego brak) kobiety w społeczeństwie. Trochę o feminizmie i buntowniczym podejściu do życia. Naprawdę BARDZO polecam.

Ania, nie Anna

Nowy sezon przygód Ani z Zielonego Wzgórza. Ja uwielbiam filmy kostiumowe i kocham Anię, ale czytałam książki na tyle dawno, że nie doszukiwałam się podobieństw między nimi a serialem. Wiem, że kilka wątków nie pojawiło się w książce, ale nie brałam tego pod lupę. Spotkałam się jednak również z opiniami zagorzałych fanek Ani, które twierdziły, że serialu nie da się oglądać, bo tyle w nim niespójności z oryginałem.

Każdy musi ocenić sam.

Jak dla mnie ujęcia są przepiękne, aktorzy robią świetną robotę, poza tym sama historia Ani pokazana w serialu jest wyjątkowo ciekawa.

To jest już druga seria, pierwsza ukazała się w 2017. Dlatego jeśli nie oglądaliście, to polecam nadrobić.  Niestety odcinków jest mało – tylko 10.

American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona

W 10 odcinkach zamyka się sprawa byłego futbolisty, O. J. Simpsona, który jest oskarżony o dokonanie podwójnego morderstwa. Tak naprawdę cały serial to relacja z procesu, pokazywana z punktu widzenia adwokatów. Fabuła oparta jest na faktach, sytuacja rzeczywiście miała miejsce, ja jednak jej z mediów nie znałam.

Jak dla mnie – bardzo fajnie ukazuje realia takiego procesu i tajniki pracy adwokatów. I to raczej te brudne i wstydliwe. Nie jest to jakieś arcydzieło, bo ja sama przyznam, że przez pierwsze 3 odcinki nie mogłam się wkręcić, ale stwierdzam, że warto było zobaczyć.

Jedyne do czego się przyczepię, to dobór aktora do roli O. J. Simpsona. Moim zdaniem kompletnie do niej nie pasował. Poza tym w jednej z głównych ról jest John Travolta – ciekawie było zobaczyć go po latach. I David Schwimmer, znany bardziej jako Ross Geller z Przyjaciół – mimo że tu był adwokatem, ja wciąż widziałam w nim Rossa ;)

Droga przez mękę

Droga przez mękę to dla odmiany serial produkcji rosyjskiej, więc jeśli ktoś szuka odskoczni od wszystkich tych amerykańskich produkcji, to naprawdę trafił idealnie.

Droga prze mękę to serialowa adaptacja trzytomowej książki. Jako powieść, przypuszczam, że jest ciężka, jednak oglądało się naprawdę ciekawie. Opowiada o rosyjskiej inteligencji w czasie wojny i rewolucji. Czyli pokazuje historię Rosji od strony, której nie znamy. A przynajmniej ja nie znam, bo osoby zainteresowane tą tematyką, na pewno wszystko wiedzą.

Głównymi bohaterkami są dwie siostry, pochodzące z bogatej inteligenckiej rodziny. Bardzo ciekawie śledzi się zachodzące w nich zmiany i to jak odnoszą się do samej idei wojny i rewolucji.

Poza tym jest to oczywiście serial kostiumowy, a ja takie uwielbiam.

Najlepsze filmy 2018

Billy Elliot

Wspaniały film trochę na pograniczu musicalu. Opowiada historię nastoletniego chłopca, który odkrywa w sobie zamiłowanie do baletu. Wszystko to oczywiście nie podoba się ojcu, który widziałby go w zdecydowanie bardziej “męskim” wydaniu, konkretnie jako boksera.

To opowieść o spełnianiu marzeń, rozmowach i więzi jaka łączy ojca z synem. Moim zdaniem idealny na wieczór.

Lęk pierwotny

Staroć, ale ja go wcześniej nie oglądałam. Poleciła nam go znajoma i muszę przyznać, że jest to kawał naprawdę dobrego kina. Poza tym jedną z głównych ról gra Edward Norton, więc to się po prostu rozumie samo przez się. To historia dwóch mężczyzn: znanego prawnika i młodego chłopaka który oskarżony zostaje o morderstwo arcybiskupa. Ich drogi przecinaną się w momencie gdy Richard Gere (czyli nasz prawnik) postanawia zostać jego obrońcą.

Warto wspomnieć, że jedną z cech charakterystycznych Gere’a w tym filmie jest to, że nie szuka prawdy, ani nie docieka. Jego życiowym celem jest skuteczna obrona skazanych.

Film wciąga i zaskakuje do ostatniej chwili.

Koneser

Film jest przede wszystkim piękny i wspaniale nagrany. Jednak opowiedziana w nim historia wcale nie ustępuje obrazom.

Głównym bohaterem jest Virgil Oldman, znany i szanowany właściciel domu aukcyjnego. Pedantyczny stary kawaler, który skrywa w sobie masę lęków i uprzedzeń. Wszystko zmienia się, gdy nagle w jego życiu pojawia się Claire Ibbetson, która za wszelką cenę chce zlecić mu wycenę dzieł sztuki i antyków, które odziedziczyła po rodzicach.

Ten film również jest dobry do ostatniej kropli. I wcale nie jest to głupie romansidło, jak mogłoby to wyniknąć z mojego opisu.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Film idealny na wieczór. Nosi abstrakcyjny tytuł,  ale niech Was to nie zraża, bo jest naprawdę magiczny. Oczywiście, jak to u mnie bywa, kostiumowy, akcja dzieje się kilka lat po zakończeniu II wojny światowej, rozgrywa się trochę w Londynie a głównie na przepięknej angielskiej wyspie.

Krajobrazy i ujęcia są PRZEPIĘKNE, po raz kolejny żałuję, że nigdy nie byłam w Anglii. Historia romantyczna, trochę banalna, ale z dobrym pomysłem – moim zdaniem idealny na miły wieczór. Poza tym pojawia się kilku aktorów z Downton Abbey, a ja ten serial uwielbiam.

Bohemian Rhapsody

Jak zobaczyłam gdzieś reklamę tego filmu, to od razu wiedziałam, że na niego pójdziemy. Dodam tylko, że nie jesteśmy stałymi bywalcami kina. Mężczyzn jest największym na świecie miłośnikiem Freddiego Mercurego, więc po prostu nie mogliśmy sobie odpuścić. Ja sama Queen też bardzo lubię, ale nie aż tak, żeby podchodziło to pod psychofanatyzm  ;)

Moim zdaniem idealny film na wyjście do kina. Zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę, bo w domu to raczej takiego nagłośnienia nie ma. Sama historia też bardzo spoko. Szczerze mówiąc, gdyby nie to, że miałam akurat kiepski dzień i spłakałam się przed wyjściem, to pewnie ryczałabym przez cały film.

Najlepsze wydarzenia

Notre-Dame de Paris (musical)

Dostałam do męża na urodziny bilety do teatru muzycznego w Gdyni na Dzwonnika z Notre-Dame. Historia raczej znana, ale to co się działo na scenie, to prawdziwe mistrzostwo. Nie jestem jakimś znawcą, bo nie bywam w teatrze co drugi dzień, ale ten spektakl mogę bardzo serdecznie polecić.

Widowisko dopracowane pod każdym względem. Jest na co patrzeć, bo występują naprawdę genialni tancerze. Jest też czego posłuchać – aktorzy mają wspaniałe głosy, a, przynajmniej w Gdyni, również orkiestra gra na żywo. Bajka!

Posłuchać i pooglądać można też na YouTube, ale ja bym tego nie robiła, żeby nie psuć sobie efektu. Bo wiadomo – na żywo jest miliard razy lepiej.

Maroko

Najlepsze książki 2018

Biegnąca z wilkami – Estes Pinkola Clarissa

Biegnąca z wilkami to książka, którą kupiłam ponad rok temu. I wtedy też zaczęłam ją czytać, jednak chyba nie trafiła na swój właściwy czas, bo jakoś mnie nie wciągnęła i wróciła na półkę.

Pod koniec roku sięgnęłam po nią raz jeszcze i uważam, że jest wspaniała i bardzo wartościowa. Autorka analizuje baśnie, legendy, przypowieści i poszukuje w nich motywu kobiecego, tłumacząc jednocześnie głębszy sens wszystkich tych opowiadań. To naprawdę niesamowite, jak wiele możemy nauczyć się przez baśnie, szkoda że dzisiaj zastępuje je Świnka Peppa ;)

I wiecie – właśnie na podstawie takich doświadczeń zawsze twierdzę, że pisanie recenzji książek, filmów, restauracji i innych takich jest po prostu do bani. Bo po pierwsze – każdy człowiek jest inny i nie powinien się sugerować czyimś zdaniem na temat utworu. Po drugie – nawet ten sam człowiek (czyli w tym przypadku ja) może mieć ZUPEŁNIE odmienne zdanie na ten sam temat, w zależności od humoru, emocji, przeżyć, wieku, pory roku… No, wiecie o co mi chodzi, mam nadzieję.

Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia – Krajewska Orina

Ogromnie się cieszę, że dożyłam czasów, w których powoli, powoli zaczyna się mówić więcej o medycynie integralnej, oraz o wpływie emocji, stresu i relacji na nasze życie i zdrowie.

Moim zdaniem to bardzo ciekawa pozycja. Książka jest zbiorem wywiadów, które Orina przeprowadziła ze specjalistami różnych dziedzin, związanymi z medycyna alternatywną, sportem, dietetyką czy psychologią.

Dla autorki bodźcem do napisania książki, była śmierć jej matki, która przegrała w starciu z chorobą nowotworową. Tak że nie jest to zbiór suchych i mechanicznych wywiadów. Moim zdaniem Orina faktycznie szuka odpowiedzi na wiele nurtujących ją pytań.

Jakbym miała podsumować tę książkę, to po pierwsze – chętnie sama porozmawiałabym z autorką. Po drugie – marzy mi się, że i w Polsce zaczną powstawać kliniki medycyny holistycznej, w której chory nie będzie musiał wybierać czy “chemia” czy “szaman”. Zamiast tego obydwie te dziedziny wiedzy będą się nawzajem dopełniać i wzmacniać.

Śmierć Komandora. Pojawia się idea – Haruki Murakami

Dawno żadna książka nie wciągnęła mnie tak bardzo. Czytałam ją podczas wyjazdu do Maroka i pochłonęłam w 3 dni. A muszę dodać, że ja na wakacjach zwykle czytam śladowe ilości książek. Wszystko dlatego, że chodzimy tak dużo, że wieczorami po prostu szybko zasypiam.

Tu jednak było inaczej, wciągnęła mnie na tyle, że nie było odwrotu. Śmierć Komandora to historia malarza, którego z dnia na dzień porzuca żona. Przez chwilę szuka dla siebie nowego miejsca w tym świecie, po czym postanawia osiąść w domku na uboczu, należącym do starego malarza, przebywającego obecnie w domu opieki.

W tym zupełnie niespotykanym otoczeniu, decyduje się odnaleźć siebie na nowo. Porzuca malowanie portretów, co robił zarobkowo, ze świetnym skutkiem, ale trochę mechanicznie. Zamiast tego postanawia ponownie odkryć urok tworzenia. W momencie kiedy na strychu starego domu znajduje ukryty obraz (pokazujący śmierć komandora właśnie) rzeczywistość zaczyna się przeplatać delikatnie z surrealizmem. I o ile nie lubię fantasy, science fiction czy temu podobnych, to tutaj ten zabieg został wykonany z takim smakiem, że ja to kupiłam.

Analfabetka, która potrafiła liczyć – Jonas Jonasson

Książka polecona i pożyczona od koleżanki. To ten sam autor, który napisał Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął. Kilka lat temu widziałam film na jej podstawie i jakoś tak nie zapadł mi w pamięć, dlatego do książki podeszłam trochę nieufnie. Zupełnie niepotrzebnie, bo jest naprawdę świetną komedią. Kilka razy nawet zaśmiałam się w głos.

Tytułowa Analfabetka to dziewczynka z Soweto w Afryce południowej, która ma niesamowite zdolności matematyczne. Do tego dochodzi zdolność wyjątkowo logicznego myślenia i talent do pakowania się w kłopoty. A jak nie kłopoty, to przynajmniej dziwne sytuacje. Wszystko to sprawia, że z Soweto udaje jej się dotrzeć aż do króla i premiera Szwecji i zjeść z nimi kolację. Choć tak naprawdę nie to jest w książce najbardziej zaskakujące.

Szczerze polecam, wciąga i skutecznie poprawia humor.

Broad Peak. Niebo i piekło

Książka pokazuje wspaniały portret ludzi gór. Ciekawie było tak zajrzeć im do głowy, czytać o tym dlaczego robią, to co robią, co czują i jak to przeżywają. Pojawiają się również opisy pochodzące od rodziny czy środowiska, dlatego całą historię poznajemy nie tylko przez pryzmat osób, które biorą w niej udział, ale również osób postronnych.

Nie czytałam innej książki na ten temat, ale tę mocno polecam. Naprawdę bardzo dobra!

I mała wtrącka na koniec

Tak jak pisałam na początku, aby zrobić to podsumowanie, zrobiłam przegląd wszystkich podsumowań miesiąca z minionego roku. I wysnułam sobie taki wniosek, że przeczytałam zbyt mało książek wyjątkowo wartościowych. Często zdarzało mi się czytać coś, co po prostu dostałam jako prezent od wydawnictwa. I mimo tego, że już po kilku stronach stwierdzałam, że jest “takie sobie”, to czytałam dalej.

To duży błąd i po prostu strata czasu. Biorę z tego lekcję i obiecuję sobie czytać więcej tego, co naprawdę chcę przeczytać, zamiast tego, co po prostu wpadło mi w ręce :)

 

A tutaj takie samo podsumowanie, tyle że roku 2017. Jeszcze więcej ciekawych rzeczy do przeczytania lub obejrzenia:

Moje top 3 – najlepsze filmy, książki i wydarzenia 2017

 


Podzielcie się koniecznie Waszymi odkryciami z tego roku. Albo tym co aktualnie czytacie/oglądacie i uważacie za warte uwagi.

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close