Ajurweda jest stosunkowo starym systemem, który skrótowo można nazwać sposobem leczenia. Nie jest to jednak do końca trafne określenie – celem tej nauki jest utrzymanie człowieka w pełni zdrowia, a nie leczenie chorób. Różnica jest (niby) subtelna, jednak to właśnie tym medycyna Zachodu różni się od tej wschodniej. W okresie wzmożonych zachorowań rodzi się więc pytanie: ajurweda na przeziębienie – jak możemy sobie pomóc naturalnie?

Wiadomo, że wszystko co robimy, zależy od naszych przyzwyczajeń, przekonań i schematów, w które (zwykle nieświadomie) się wpisujemy. Dlatego jeśli napiszę, że antybiotyk brałam raz w życiu i to raczej z głupoty, a mama od zawsze leczyła mnie syropem z cebuli, czosnkiem i mlekiem z miodem, to… niektórym się to wyda dziwne.

Ale tak właśnie było. I dla mnie właśnie to jest normalne. Staram się to kontynuować i utrzymywać ciało w zdrowiu, bez konieczności faszerowanie siebie chemią.

Ajurweda – co to takiego?

Ajurweda to nauka, która powstała ok 5000 lat temu w starożytnych Indiach. Na podstawie studiów dotyczących życia i zdrowia powstał system, który w tłumaczeniu na polski można rozumieć jako “nauka o życiu”. To coś w rodzaju instrukcji obsługi człowieka, z uwzględnieniem tego, że nie chodzi jedynie o ciało, a o jedność: ciała, duszy i umysłu.

Zgodnie z tą nauką, każdy z nas rodzi się z określonym typem konstytucyjnym. Każdy taki typ jest indywidualny i składa się z mieszanki trzech energii: vaty, pitty i kaphy. Przy czym zwykle dwie (czasem jedna) z nich są dominujące.

Na podstawie określenia takiej indywidualnej konstytucji, lekarz ajurwedyjski może zaczynać leczenie.

Pfu! Wróć!

Nie leczenie. Różnica między tradycyjnym lekarzem ajurwedyjskim a współczesną medycyną jest taka, że zadaniem tego pierwszego było utrzymywanie człowieka w pełni zdrowia. Czyli otrzymywał comiesięczną wypłatę tylko wtedy, kiedy jego podopieczny był zupełnie zdrów. Nie odwrotnie, jak to jest u nas.

Ajurweda na przeziębienie – naturalne leki

Wiecie, że w Europie przodujemy w spożyciu antybiotyków na osobę? Koszmar. Gdy mieszkaliśmy w Danii, lekarze jako lek na przeziębienie przepisywali… leżenie w łóżku. I tyle. Uwierzcie mi, że to powodowało burze wśród Polaków. Na polskich grupach na Facebooku ludzie przekrzykiwali się w prośbach o to, kto przywiezie im z Polski określony lek czy antybiotyk.

Ale! Muszę zauważyć, że i w Polsce dużo się pod tym kątem zmienia :) Już kilka razy miałam okazję usłyszeć, że lekarz przepisał komuś… właśnie odpoczynek, zamiast faszerowania się chemią.

W sumie tak sobie po cichu myślałam, że może ten post jest w ogóle nie potrzebny, bo przecież wszyscy już wiedzą, że można inaczej. I tak sobie myślałam do momentu aż nie przyszła ta obecna fala zachorowań. Co krok ktoś ze znajomych jest chory. I niestety – ląduje na antybiotyku.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tym, że można inaczej. Będzie o naturalnych sposobach na przeziębienie. Niektóre z nich zaczerpnięte są z ajurwedy inne – po prostu z domu.

Warto jednak pamiętać, że zarówno jedna jak i druga metoda jest mocno intuicyjna, uczymy się dzięki nim lepiej rozumieć własny organizm i wychodzić mu na przeciw.

Przeziębienie w rozumieniu ajurwedy

Jeśli zastanawiacie się teraz – czy da się zwalczyć przeziębienie i gorączkę bez użycia leków we współczesnym tego słowa znaczeniu? To owszem – da się.

Jako ciekawostkę mogę Wam jeszcze powiedzieć, że najczęstsze propozycje współpracy na blogu, jakie do mnie spływają to właśnie… reklamy leków. Ale spokojnie, nic takiego się tutaj nie pojawi, bo zupełnie nie ma tu na to miejsca.

Wracając do tematu – ajurweda tłumaczy chorobę jako nierównowagę dosz (czyli właśnie vaty, pitty i kaphy). Przeziębienie pojawia się wtedy, gdy za mało jest pitty (ognia) a za dużo ziemistej i zimnej kaphy. Jej niepożądanym produktem ubocznym jest śluz. Wytwarzany jest w żołądku, jednak gdy pojawi się nadmiar, transportowany jest do układu oddechowego, aby organizm mógł się go pozbyć przez drogi śluzowe. Jednak zanim się go pozbędzie – zalega w nosie, zatokach itd.

Ajurweda na przeziębienie zaleca podniesienie poziomu pitty – ciepła i ostrości, których możemy szukać w takich pokarmach jak imbir czy chilli. Dla kontrastu – lody, ze swoim zimnem i śmietankowością, zwiększają poziom kapha. Nie do końca więc rozumiem, skąd biorą się pomysły, by przeziębienie leczyć właśnie nimi, ale jeśli działa to… niech działa, to najważniejsze! :)

zioła na przeziębienie ajurweda

Ajurweda na przeziębienie

Poniżej napiszę Wam o naturalnych sposobach na przeziębienie, które u mnie się sprawdziły i o których wspomina ajurweda. Jednak pamiętajcie o tym, że to Wasze ciało, nie ja, wie co dla Was jest najlepsze.

Pij duże ilości ciepłej wody

Ajurweda na przeziębienie zaleca picie dużej ilości ciepłej wody, ponieważ taka jest lepiej przyswajalna przez nasz organizm.

I to jest dla mnie jednym z dowodów na to, że ajurweda faktycznie odpowiada na prawdziwe potrzeby naszego ciała. Bo ja dla przykładu przez długi czas miałam problem z piciem wody. Wiedziałam, że piję za mało, ale ta zimna woda z butelki jakoś całkowicie mnie odrzucała. W końcu doszłam do wniosku, że OK, jak nie zimna, to będę sobie piła ciepłą, przegotowaną, z imbirem, cytryną, miodem, czy co mi tam przyjdzie do głowy. To okazało się świetnym rozwiązaniem, które służy mi do dzisiaj.

A o tym, że medycyna Wschodu to zaleca, dowiedziałam się dużo, dużo później. Podobnie z ciepłymi śniadaniami. Też nie miałam pojęcia, że są wskazane zwłaszcza w okresie zachorowań. Jakoś tak – samo przyszło.

Imbir

Imbir ma bardzo wszechstronne lecznicze działanie. Oprócz przeziębienia przydatny bywa również przy wymiotach. Jest ostry, przez co redukuje nadmiernie nagromadzone cechy kapha. Ja sama używam imbiru takiego w  korzeniu, ale w Indiach nasz nauczyciel polecał ten w proszku, mówiąc, że nie jesteśmy w stanie spożyć tak “zmasowanej” dawki bazując na korzeniu.

Przy czym ten w proszku zalecany jest głównie przy problemach z trawieniem. Ale o tym może innym razem. Chcecie taki post o ajurwedyjskich sposobach na dobry metabolizm?

A taki w korzeniu można pokroić na plasterki i po prostu sobie rzuć – cudowne działanie antybakteryjne i oczyszczające nos oraz gardło.

Herbata imbirowa

Herbata imbirowa to coś, co wybrałabym, gdyby wszystkie napary miały zniknąć z tego świata. Uwielbiam! A w okresie jesienno-zimowym (i w ogóle w chłodniejsze dni, bo takie trafiają się nawet latem) nie wyobrażam sobie bez niej życia.

Od kilku lat mam nawyk rozpoczynania dnia od szklanki ciepłej wody – gdy jest ciepło to z cytryną, gdy zimno to z imbirem właśnie. W takiej wersji codziennej zalewam plastry imbiru wrzątkiem. Gdy napój ostygnie, dosładzam miodem.

W wersji bardziej leczniczej lepiej jest zagotować imbir. Mówi się o tym, by zagotować wodę z plasterkami (kilka, ja zawsze robię to na oko) imbiru i gotować tak długo, aż wyparuje tak 10-20% całości.

zioła na przeziębienie

Woda z cytryną

Na jej temat już tyle razy pisałam, że aż mi głupio zrobić to raz jeszcze. Ale to właśnie od niej zaczynam swój dzień. Codziennie od jakichś 7 lat. Obecnie w chłodne dni wybieram jednak wodę z imbirem, albo mieszankę – woda, imbir, cytryna miód.

Co ważne – miód zawsze dodajemy do letniej, nie gorącej wody, ponieważ straci swoje właściwości.

Ostra herbata

Generalnie oprócz naparu imbirowego, możemy wzbogacić sobie każdy inny wywar czy herbatę, dodając do niego pieprz, imbir, kurkumę, goździki, chilli…

Zioła na przeziębienie

Oprócz tych powyższych, ajurweda na przeziębienie poleca również inne zioła . Jak byłam mała, mama w czasie choroby zawsze podawała mi dużo herbat malinowych i z dzikiej róży. To będzie na pewno idealne dla dzieci.

A poza tym mile widziane są: lipa, czarny bez, rumianek, szałwia, tymianek, rozmaryn, lukrecja…

Syrop miodowy z cynamonem i cytryną

Na łyżeczkę nabierz pół łyżeczki miodu, dodaj szczyptę cynamonu i kilka kropel soku z cytryny. Taki syrop możesz pić 2 razy dziennie.

Eukaliptus

Kryształki eukaliptusa to akurat nasze nowe odkrycie, przywiezione z Maroka. Ale w Polsce oczywiście też można je kupić i bardzo polecam. Udrażnia nawet najbardziej zatkany nos i gardło.

Taki kryształek rozpuszczamy w gorącej wodzie i robimy sobie normalną inhalację. Czyli pochylamy się nad kubkiem z wodą i oddychamy – trochę nosem trochę ustami. Ale to jest inhalacja w takiej wersji naprawdę hiper! Dlatego lepiej jest zamknąć oczy.

Jestem kiepska w opisywaniu takich wrażeń, ale uwierzcie, że to uczucie orzeźwienia czuć nawet w mózgu, wypełnia całą czaszkę.

Złote mleko

Mleko i produkty mleczne nie są zalecane przy przeziębieniach. Zawsze jednak możemy wybrać “mleko” roślinne i przygotować sobie cudowny napój, jakim jest złote mleko. Złote, ponieważ w swoim składzie zawiera kurkumę, która tak naprawdę zasługuje na osobny wpis na blogu. Może nawet to zrobię?

Złote mleko przyrządzamy na bazie przygotowanej wcześniej pasty – mieszanki kurkumy, imbiru, cynamonu i pieprzu – którą mieszamy z mlekiem i olejem kokosowym.

Płukanie gardła wodą z solą

Raz w życiu musiałam uciekać się do tej metody. Nie jest niestety przyjemna, ale naprawdę pomaga.

Korzystałam z niej kilka lat temu, gdy wszelkie inne metody zawiodły. I zdziałała cuda.

Jeśli bardzo boli Cię gardło, tak że nie możesz jeść ani mówić ;) to płucz je kilka razy roztworem ciepłej wody z solą. Ale niech to będzie prawdziwa sól a nie jakieś chemiczne cudo. Ja proporcje dawałam na oko.

naturalne sposoby na przeziębienie

Syrop z cebuli

Prawie bym o nim zapomniała, a przecież to taki sztandarowy przepis z domu.

Przygotowanie jest bardzo proste – wystarczy obrać kilka cebul i zasypać je cukrem (przynajmniej moja mama tak robiła), można wykorzystać również miód. Czekamy kilka godzin, aż cebula puści sok. I tak – ten sok – to właśnie cebulowy syrop. Można śmiało wypić łychę kilka razy dziennie.

Surowy czosnek

Czosnek jako lek na przeziębienie był u mnie w domu chyba od zawsze. To śmierdzi, wiem! Ale to też nie jest tak, że nie da się z tym nic zrobić – po zjedzeniu czosnku, możesz rzuć natkę pietruszki. Niweluje zapach a poza tym jest po prostu zdrowe.

Czosnek najlepiej jest spożywać w towarzystwie tłuszczy, bo inaczej może zeżreć nam żołądek ;) ja preferuję w wersji: ząbek czosnku pokrojony na kanapkę, najlepiej z awokado.

Pamiętajcie, że czosnek jest naturalnym antybiotykiem :)

Ajurweda – czego unikać przy przeziębieniu?

Jak łatwo się domyślić, oprócz listy rzeczy, które warto jeść/pić jest również to, czego powinno się unikać.

Znajduje się tu wszystko, co stymuluje doszę kapha – nabiał, cukier, cukierki, pszenica. Wszystko to, co w smaku jest ciężkie, tłuste, słodkie.

Zamiast tego – postaw na zupy – (tutaj moja ulubiona (skuteczna) zupa przeziębieniowa – pomidorowa z chilli >>>) duszone warzywa, pełnowartościowe zboża. I pamiętaj o przyprawach, które będą regulowały poziomy dosz w organizmie: pieprz, chili, pieprz cayenne, goździki, imbir, kmin itd.

ajurweda na przeziębienie

Ajurweda na przeziębienie – co jeszcze może pomóc

Nie samym jedzeniem człowiek żyje. Oprócz remediów ajurweda zaleca również odpoczynek. Dużo odpoczynku.

Dlatego jeśli możesz, poleguj tyle ile potrafisz. Odpuść sobie treningi i cięższe prace. Weź kilka dni wolnego.

Moim zdaniem często jest tak, że przeziębienie jest tak naprawdę sygnałem dla nas, że jesteśmy przeziębieni i powinniśmy się zatrzymać. Pozwól więc ciału na to, by całą swoją energię poświęciło na zdrowienie.

 

A jeśli będziecie chcieli kolejny wpis, taki z domowej apteczki, to śmiało dajcie znać :)

 

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

(Visited 2 360 times, 5 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

(Visited 2 360 times, 5 visits today)
(Visited 2 360 times, 5 visits today)
No more articles
Close