Zostawiacie wolne miejsce przy wigilijnym stole? Jecie makowca? Macie 12 potraw? Ubieracie choinkę? A wiecie skąd wywodzą się wszystkie te tradycje i co mają na celu? Dziś przed nami przesądy wigilijne i bożonarodzeniowe.

Jestem bardzo ciekawa, czy wszystkie je znacie :)

Boże Narodzenie obecnie jest czasem rodzinności i bliskości. Historycznie jednak wypełnione było magią. Wierzono, że to czas, w którym jasność zwycięża mrok – mija najkrótszy dzień w roku i na nowo zwiększa się ilość godzin słonecznych. Pomagano więc Słońcu i jasności, wybaczano wszystkie krzywdy i odprawiano rytuały, które miały zapewnić pomyślność na cały nadchodzący rok.

Jako wprowadzenie polecam przeczytać poprzedni wpis o przesileniu zimowym i magii odradzającego się słońca >>>

Między światem żywych i umarłych

Chyba jedną z najbardziej znanych tradycji wigilijnych jest zostawianie pustego miejsca przy stole. Obecnie mówi się, że to dla wędrowca lub każdego, kto nie chce spędzić tego wieczoru samotnie.

Tymczasem stojące za tym przekonanie jest zupełnie inne. Jak już pisałam w poście o zimowym przesileniu – wierzono, że w jego czasie (czyli właśnie w okresie obecnych Świąt) granica między światem żywych i umarłych jest najcieńsza. W związku z tym to miejsce zostawiane było właśnie dla tych członków rodziny, którzy znajdowali się już po drugiej stronie.

Co więcej – zanim w Wigilię usiadło się na krześle należało dmuchnąć lub machnąć nad nim ręką, żeby przez przypadek nie usiąść na jakimś dziadku czy stryjku.

Z tego samego powodu w Wigilię nie można szyć, po to aby igłą nie ukłuć przypadkiem zmarłego. Podobnie z używaniem siekiery i ostrych narzędzi – przecież nie chcemy pozbawić krewnego reki czy nogi.

Tego dnia nie wieszano również prania, aby żaden duch przypadkiem się w nie nie zaplątał. Po czasie równonocy granica między dwoma tymi światami zaczynała się zacierać i taki przybysz mógłby się przez to zaplatanie spóźnić z powrotem i zostać z nami na cały rok. Wieszanie prania, zwłaszcza na strychu, było także złą wróżbą – wierzono, że wywieszanie męskich koszul powoduje, że ktoś w bliskiej rodzinie w niedługim czasie się powiesi.

Wigilijna kolacja

Oprócz wolnego krzesła przy stole, przejawiało się wiele innych symboli i przesądów. Wierzono, że przy stole powinna zasiąść parzysta ilość gości. Nieparzysta – wróżyła powiększenie się lub pomniejszenie rodziny. Aby się przed tym uchronić – zapraszano do stołu bezdomnego, a w bogatych domach kogoś ze służby. Wokół stołu siadano według starszeństwa, aby w odpowiedniej kolejności żegnać się ze światem.

Kolację, tak jak dzisiaj, zaczynało się, gdy ktoś wypatrzył pierwszą gwiazdkę.

Przy stole nie można było się kłócić, należało być dla siebie miłym i życzliwym. Nie można było wstać od kolacji zanim wszyscy skończą jeść – wróżyło to nagłą śmierć. Jedynym wyjątkiem były gospodynie domowe, które donosiły potrawy.

Czy na stole było 12 potraw?

Liczba potraw wigilijnych musiała być nieparzysta – 13 u najbogatszych, 9 u klasy średniej 7 u chłopów. Nie do końca wiadomo, skąd wzięło się obecnych 12.

Potrawy musiały być przyrządzone z płodów pola, lasu, ogrodu i sadu – tak by wszystko obrodziło również w kolejnym roku. Należało skosztować każdej, by w przyszłym roku nie zaznać głodu. Nie można jednak było się objadać.

Wiele ze spożywanych potraw pozostało z nami do dziś. Ważne były przede wszystkim ich składniki. Wierzono, że mak, suszone owoce, miód – to rzeczy, którymi posilają się umarli, którzy w tym okresie goszczą na ziemi. W piernikach starano się zamknąć jak najwięcej słodyczy, która miała nam towarzyszyć w całym nadchodzącym roku. Miód był również panaceum na zimową depresję.

Obecnie po kolacji po prostu odpoczywamy. Dawniej był to czas wróżb. Obserwowano np. cienie rzucane na ścianę przez domowników. Wyraźny oznaczał dobre życie, niewyraźny – chorobę. Zdmuchiwano świecę i patrzono w którym kierunku poniesie się dym – jeśli okna lub drzwi, wróżyło to niepowodzenie, jeśli pokoju, to zapowiadał pomyślność.

Co z tym karpiem?

Obecnie wiele osób na szczęście nosi w portfelu łuskę wigilijnego karpia, choć… karp nie jest żadną tradycją. Pojawił się na naszych stołach dopiero “za komuny” i był zagrywką czysto polityczną.

Kwiat paproci i gadające zwierzęta

Wigilijny wieczór był również czasem, kiedy zgodnie z wierzeniami, kwitły paprocie, woda przemienia się w miód, a ziemia pęka ukazując całe swoje bogactwo.

Do głosu dochodzą również zwierzęta, które zaczynają przemawiać po północy. Podobno gospodarze dzielili się ze swoim inwentarzem resztami z kolacji, po pierwsze – żeby zapewnić im zdrowie, po drugie… żeby jednak nie mówiły ;)

Przesądy wigilijne – co robić tego dnia?

Odnośnie jedzenia i napojów można doszukać się wielu najróżniejszych historii. Jedną z tradycji było picie rano po wstaniu z łóżka kieliszka wódki z dodatkiem miodu i imbiru. Alkohol i pikantna przyprawa miały wypalić choroby, zło i nieszczęście, a miód – zapewnić słodycz i powodzenie na cały nadchodzący rok.

Mówiło się również o nacieraniu zębów i dziąseł czosnkiem, aby uchronić je przed psuciem się.

Ważne było również to, kto jako pierwszy przekracza próg domu w dniu Wigilii. Gdy chodziło się w odwiedziny, dbano o to, by jako pierwszy wchodził mężczyzna. Kobieta przekraczająca próg w pierwszej kolejności niosła za sobą nieszczęście.

Poza tym oczywiście poszczono cały dzień, jadło się tylko śniadanie lub zupełnie nic. I tak o pustym brzuchu wyczekiwało na uroczystą kolację.

Symbole wigilijne

Choinka, bez której obecnie nie wyobrażamy sobie wigilii, wcale nie jest częścią dawnych tradycji. W Polsce na dobre pojawiła się dopiero w XIX wieku, a zwyczaj ten przywędrował z Niemiec. Wcześniej w polskich domach pojawiała się tzw. podłaźniczka – czyli przystrojone gałązki zawieszane pod sufitem. To one miały chronić mieszkańców przed urokami, chorobami i zapewniać im dobrobyt.

Ważne jest również to, co na choince zawiśnie:

  • Orzechy – symbol pomyślności i bogactwa
  • Jabłka – symbol urody i zdrowia
  • Lampki – chronią dom przed urokiem i złym okiem
  • Łańcuchy – zacieśniają więzy rodzinne
  • Gwiazda na czubku – pomaga zbłąkanym duszom znaleźć dom

Wierzono, że im piękniejsza choinka, tym większe powodzenie rodziny w nadchodzącym roku.

Przesądy wigilijne a pieniądze i bogactwo

Oczywiście również tematyka pieniędzy pojawiała się w wigilijnych przesądach. Przygotowania należało zacząć wcześniej, ponieważ szalenie ważne było, aby przed Wigilią spłacić wszystkie długi – w przeciwnym razie cały nadchodzący rok będziemy musieli pożyczać.

Inna sprawa to poranek. Należało wstać możliwie najwcześniej, nie wylegiwać się w łóżku i umyć się w misce z zimną wodą, do której wrzucano kilka złotych lub srebrnych monet. Miało to zapewnić powodzenie.

Podczas samej kolacji również należało mieć przy sobie trochę pieniędzy, po to aby nie brakowało ich w kolejnym roku.

Tego dnia nie można było nikomu niczego pożyczać – nawet chleba czy mleka, bo zapowiadało to niepowodzenie.

wigilijne przesądy

A jakie w Waszej okolicy panują przesądy wigilijne i bożonarodzeniowe?

Podzielcie się koniecznie, może uda się uzupełnić post o nowe informacje :)

Nadchodzące warsztaty jogi:

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close