O tym, że mieszkamy w Gdyni, wie prawie każdy. Ale nigdy jeszcze nie pokazywałam naszego mieszkania, choć może lepiej powinnam powiedzieć… biura? manufaktury?

Mieszkamy na 32 metrach kwadratowych. I oboje pracujemy w domu. Znalezienie przestrzeni dla siebie i skuteczne oddzielenie życia prywatnego od pracy wcale nie należy do najprostszych, ale to nie znaczy, że nie da się tego zrobić.

Work-life balance – jak go znaleźć pracując w domu?

Od prawie 4 lat pracuję w domu. To czas w którym udało mi się wypracować jako taki system pozwalający mi na dość sprawne poruszanie się w tym systemie. Po wszystkich błędach, które popełniłam, wiem, że umiejętność oddzielania pracy od życia prywatnego jest naprawdę bardzo ważna.

Przestrzeń do życia

Nasze wynajmowane 32 metry to kuchnia, łazienka i salon z wydzieloną sypialnią. Wchodząc widzimy taki właśnie obraz. Z ciekawostek – jedyne drzwi, jakie posiadamy (oprócz wejściowych) to te od łazienki.

Na zdjęciu na kanapie, zamiast nas, siedzą Wasze zamówienia z naszego simplife.shopu – gotowe do wysyłki. I to idealnie pokazuje, jak przestrzeń do życia przenika się u nas z tą do pracy.

Kuchnia jest oddzielona ścianą od salonu i ja osobiście wielbię takie rozwiązanie. Wiem, że pokój z aneksem daje wrażenie o wiele większej przestrzeni, mimo wszystko jednak wolę, gdy wszystko jest oddzielnie. Jak już zdecydujemy się na zakup mieszkania, na pewno jednym z kryteriów będzie właśnie ta osobna kuchnia. Bo to przecież w kuchni zawsze są najlepsze imprezy, wiadomo ;)

Nasza kuchnia jest zwyczajna, nie wyróżnia się absolutnie niczym. Mamy w niej stół z 3 krzesłami, jednak w wakacje, gdy odwiedzało nas wielu znajomych, rekordowo udało nam się przy nim usiąść w ósemkę. Dlaczego nie przenieśliśmy się wtedy do salonu? Nie mam pojęcia.

W salonie mamy kanapę, stół, komodę, biurko i 2 półki – jedna na książki, druga na przybory biurowe i inne takie. Stół w przeważającej części pełni funkcję biurka. Jakoś tak przyzwyczailiśmy się do tego, że jemy w kuchni.

Salon ma wydzieloną część sypialną. Na zdjęciu poniżej widać dokładnie, że tworzą się z tego osobne dwa światy.

Takie wydzielenie ma chyba tyle samo plusów co minusów. W sensie – z jednej strony spoko, jeśli możliwości metrażowe nie pozwalają na inne rozwiązanie, to jest to jakiś sposób na stworzenie przestrzeni służącej jako sypialnia. Moim zdaniem to bardzo ważne. Dobrze jest mieć poczucie, że dany kawałek mieszkania służy tylko do spania. To jakoś tak sprzyja odpoczynkowi.

Z drugiej strony ma jednak swoje minusy. Po pierwsze – w sypialni zawsze jest ciemno. Jedyne światło, jakie do niej wpada, przechodzi przez luksfery. Umówmy się, że wcale nie pomaga to w porannym wstawaniu. Po drugie, nie ma drzwi. Po trzecie, nie ma okna, żeby można było sobie wywietrzyć przed snem (a ja to bardzo lubię). Po czwarte, tworzy się naprawdę bardzo, bardzo mała przestrzeń, w której nie mieści się nic prócz łóżka i dwóch półeczek nocnych.

Poniżej widok z salonu na przedpokój. A w nim Edkowe przydasie czyli kuweta i transporter.

Ach, niektórzy pytają, czemu nie dodaję nowych filmów na YouTube. Cóż, wielkość mieszkania jak na tę chwilę uniemożliwia mi nagrywanie.

Ale też chciałam Was jednocześnie uczulić – brak miejsca dedykowanego tylko jodze, nie powinien być dla nas wymówką. Jak widzicie ja wślizguję się pomiędzy stół i biurko i jakoś daję radę :)

Przestrzeń do pracy

Nasze mieszkanie jest jednocześnie przestrzenią do pracy. Nie dało się tu już wstawić drugiego biurka. Dlatego jeśli to możliwe – dzielimy się jednym. A jeśli nie, to ta druga osoba rozkłada sobie laptopa na stole.

Edek ma swoje miejsce w kąciku przy grzejniku. Jest mu tam cieplutko, ma widok na cały pokój i ogląd na podwórko przez drzwi balkonowe. Z tym że “balkonowe” powinno być w cudzysłowie, bo balkonu w normalnym tego słowa znaczeniu nie mamy. To balkon francuski, czyli tak naprawdę drzwi ze szczebelkami, bo nie da się na niego wyjść.

Stół pełni na zmianę rolę stołu i biurka. To przy nim siedzi ta druga osoba, jeśli potrzebujemy pracować przy komputerach jednocześnie. To również przy nim powstają wszystkie naszyjniki i bransoletki z naszego simplife.shopu.

Zwykle siedzę przy nim wspólnie z siostrą, która jednak nie była zbyt skora do zdjęć. I tak sobie siedzimy, nawlekamy, gadamy o wszystkim i o niczym. Co, jak ktoś to ostatnio stwierdził, przypomina historyczne już darcie pierza.

Na ścianie testowaliśmy Kalendarz z fazami księżyca, który znajdziecie w naszym sklepie. To jedna z tych rzeczy, które sprawiają, że nie mogę się doczekać nowego roku, abym mogła w pełni zacząć go używać. To taki kalendarz dzięki któremu każdego dnia możesz dokładnie sprawdzić, w jakiej fazie jest aktualnie księżyc. A poza tym jest po prostu piękną ozdobą ściany.

Przez długi czas szukaliśmy dobrego sposobu na to, by przechowywać już zrobione bransoletki i naszyjniki. Ważne było również to, aby nie zajmowały one zbyt dużo miejsca, stąd pomysł, by powiesić je na ścianie.

Zaczęliśmy od zrobienia przemeblowania, aby w ogóle mieć jakąś wolną ścianę w pokoju – wcześniej w tym miejscu stała półka z książkami.

Do stworzenia wieszaka wykorzystaliśmy znalezione na plaży gałęzie wyrzucone przez morze. Mężczyzn powkręcał w nie haczyki i przywiesił do ściany.

Ściana na której stała półka była już trochę brudna przez to, że oprócz książek stoją na niej pudełka, które przy wsuwaniu i wysuwaniu ocierały się o ścianę. Do odświeżenia koloru wykorzystaliśmy farbę z linii  Magnat Ceramic Care.

Wybraliśmy kolor Harmonijny Agat, czyli biały. Swoją drogą w tej serii jest też na przykład Księżycowy Hematyt, Zielony Turmalin czy Stalowy Awenturyn – wszystkie te kamienie znajdziecie w naszych naszyjnikach i bransoletkach.

Szczerze mówiąc, gdyby to nie było wynajmowane mieszkanie, pewnie pomyślałabym o zmianie koloru i dodała jakiś mocniejszy akcent. Może coś nawiązującego do naszej turkusowej kanapy?

Farby Magnat mają tę zaletę, że są odporne na zmywanie, gdybyśmy mieli ściany pomalowane nimi wcześniej, nie musielibyśmy ich odświeżać po odsunięciu półki. Nowa linia czyli Magnat Ceramic Care jest antybakteryjna i oczyszcza powietrze z formaldehydu. Ponadto nie łapie kurzu – to jeszcze sprawdzimy w praniu. Właśnie dlatego jest polecana do pomieszczeń, w których spędza się dużo czasu. A my, jak widać, spędzamy w mieszkaniu… cały czas oprócz tego, który spędzamy poza domem ;) dlatego ważne jest dla mnie to, żeby przestrzeń była przyjazna dla człowieka. I kota oczywiście.

A jak Ty dbasz o swój work-life balance?

Jestem bardzo ciekawa, gdzie i jak pracujesz – w domu, poza domem? Jeśli poza, to czy chciałabyś pracować w takim systemie domowym?

I niezależnie od tego jaka jest Twoja praca – chciałabym zachęcić Cię do podjęcia wyzwania Slow&Care challenge by Magnat Care i wzięcie pod lupę swojego stosunku do pracy i czasu wolnego i poszukiwania pomiędzy nimi złotego środka. Pamiętaj że czas, który poświęcasz dla siebie i dla swoich przyjemności jest szalenie ważny dla zdrowia fizycznego i psychicznego.

Patronem postu jest Magnat.

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

No more articles
Close