Joga robi się coraz bardziej mainstreamowa. Jej motywy wykorzystywane są przez marki, korporacje i przemysł reklamowy. Asany zdobią co drugą gazetę, a jogiczne produkty wyskakują z lodówek i toaletek. Zaczynają również pojawiać się pytania o to, czy joga to sport.

Nie wiem, czy mocno się pomylę, jeśli powiem, że joga jest jednym z najszerzej importowanych rzeczy z Indii. Myślę, że pomału może konkurować z herbatą i curry.

Wpis jest kolejnym z cyklu “Praktyka poza matą”

Joga jest znana i przestała być wiedzą tajemną. To na pewno. Pytanie jednak na ile jej obecny przekaz pokrywa się z pierwotnym zamysłem?

Odnoszę dziwne wrażenie, że jej sens trochę się rozmył. Pierwotnie asany miały służyć joginom do tego, by przygotować ciało do siedzenia bez ruchu w medytacji. Wyzbycie się bólu i schorzeń miało wspomóc koncentrację. Obecnie coraz częściej spotykam się z jogą na płaski brzuch, długie nogi czy spalanie tłuszczu.

Niektórzy zaczynają uważać jogę za nową modę i kolejną odmianę fitnessu. Tymczasem joga jako filozofia znana jest od zarania dziejów, a do ćwiczeń fizycznych trudno ją zaliczyć. W sensie jasne, można to zrobić, ale wtedy pozwala nam to czerpać tylko z bardzo powierzchniowego działania jogi.

Ciało, owszem, modeluje się, jednak jest to jedynie efektem ubocznym jogi. I najczęściej wcale nie polegającym na spalaniu kalorii, bardziej na oddziaływaniu na mental.

Czy joga to sport?

Pytanie które powraca jak mantra. Nie wiem, czy byłabym w stanie zliczyć maile i wiadomości, z pytaniami o to “jakie ćwiczenia proponuję na płaski brzuch?”, “ile kalorii można spalić podczas sesji jogi?”czy “jak wymodelować jogą uda i pośladki?”

Nie dalej jak wczoraj dostałam maila o treści:

Sesje jogi na Pani kanale są wręcz skrojone na miarę moich możliwości, jednak po wykonaniu ćwiczeń nie odczuwam, abym wkładała wystarczający wysiłek w kształtowanie sylwetki, do jakiego przywykłam przy innych treningach. Po ćwiczeniach czuję się lekka i bardzo rozluźniona, jest to wspaniały stan, jednak mam poczucie, że robię za mało. Stąd moje pytanie, czy joga właśnie tak działa? Czy to naprawdę tak proste, że bez wielkiego wysiłku można ukształtować ciało w tak piękny sposób, a wszystko dzięki jodze?

I od razu uspokajam – nie udostępniam treści maili ani wiadomości. U mnie jak na spowiedzi. Zanim ten fragment znalazł się tutaj, spytałam autorki, czy mogę to zrobić.

Skupienie uwagi w jodze

Zasadnicza różnica pomiędzy aktywnością fizyczną a jogą polega na skupieniu uwagi.

W sporcie i wszelkiego rodzaju aktywnościach nasza uwaga skupiona jest na zewnątrz: na przeciwniku, czasie, poprzeczce, wytrzymałości, wyścigu czy biciu rekordu. Często do jogi porównuje się gimnastykę, ale nawet w niej ćwiczący skupia się na precyzji ruchu, a nie reakcji swojego ciała, organów wewnętrznych i ducha.

Natomiast praktykując jogę, staramy się jak najbardziej wyłączyć i odizolować od otoczenia. Wszystkie nasze zmysły skupiają się do wewnątrz. Nie ma tutaj mowy o współzawodnictwie, nie można nawet mówić o ściganiu się ze sobą samym czy biciu rekordów. Nie chodzi o zewnętrzny efekt, ale o to, co się dzieje w środku.

Joga nigdy nie miała na celu stać się sportem ani przedmiotem rywalizacji. Niestety na Zachodzie trafiła trochę na taki właśnie grunt. Jesteśmy przyzwyczajeni do wyścigu, do ulepszania siebie, do udowadniania innym, do podnoszenia poprzeczki i do bicia własnych rekordów – dlatego tego samego zaczynamy szukać w jodze.

Co poza asanami?

Asany, czyli pozycje jogi, które w naszej kulturze znamy już doskonale, nie są podstawą jogi.

Iyengar, czyli jeden z największych współczesnych nauczycieli, w Świetle jogi pisał:

„Bez mocnych fundamentów dom nie może stanąć. Bez praktykowania zasad yamy i niyamy, kładących podwaliny pod kształtowanie charakteru, nie może być mowy o zintegrowanej osobowości. Praktykowanie asan bez opanowania yamy i niyamy jest czystą akrobatyką”.

Yamy i niyamy to dwa pierwsze z ośmiu członów jogi. Dopiero trzecim z nich są asany. Wszystkie będziemy sobie omawiać w kolejnych częściach tego cyklu.

Niemniej jednak na podstawie tego, co już wiemy, albo tego, co było już w tym wpisie, możemy sobie wnioskować, że joga przeznaczona była do nieco wyższych celów niż modelowanie pośladków i ud. Zrobiliśmy z niej fitness.  Ma to jakieś tam swoje uzasadnienie – poznając nowe rzeczy, zupełnie nieświadomie odnosimy się do tego, co już znamy i szukamy podobieństw. A na pierwszy i bardzo powierzchowny rzut oka, joga faktycznie przypomina gimnastykę.

Trochę przypomina też fizjoterapię, metodę leczenia, sposób na stres czy drogę do odpowiedzenia sobie na pytanie “jak żyć?” Rozdzielamy, rozczłonkowujemy, porównujemy, próbujemy odpowiednio zaszufladkować. Nie zawsze bierzemy pod uwagę to, że joga jest systemem na tyle złożonym, że możemy znaleźć w niej wszystko. A nawet więcej, bo o wielu rzeczach nie mamy pojęcia, zanim się w nie zagłębimy.

O jodze można śmiało powiedzieć, że jest dyscypliną totalną. Co oznacza, że obejmuje każdy obszar naszego życia. I co najważniejsze – żaden z tych elementów się nie wyklucza. Techniki jogi łączą w sobie elementy pracy z ciałem, umysłem i oddechem. Patrząc pod tym kątem joga jest jednocześnie praktyką duchową jak i cielesną.

Joga jest funkcjonalną całością. Dlatego branie z niej tylko niektórych elementów (zwykle ćwiczeń fizycznych) jest jak gra w Jengę jednym klockiem. Trochę słabo. Zwłaszcza że tak samo jak w Jendze – w jodze również wszystko jest od siebie zależne i wyciąganie losowego elementu ze spodu stosu może się zakończyć porażką.

czy joga to sport

Płaski brzuch zamiast otwartego umysłu

Oczywiście jeśli w jodze korzystać będziesz tylko z jednego elementu, to świat się nie zawali. Koniec końców życie to jednak nie jest Jenga. Wszystko w naszym życiu działa w zgodzie z naszymi wyborami i przekonaniami.

Ponoć Gandhi miał kiedyś powiedzieć:

”Nie ten jest joginem, który siedzi i ćwiczy oddychanie, lecz ten, który patrzy na wszystko sprawiedliwym okiem i widzi inne istoty w sobie”.

Bądźmy joginami na miarę naszych przekonań. Mając jednak świadomość, że poza matą istnieje coś więcej.

Joga na dobry sen – sekwencja ułatwiająca zasypianie

Na koniec nowe jutbowe – sekwencja ułatwiające zaśnięcie. Polecam do wykorzystania już w łóżku i w piżamie. A po zakończeniu już nigdzie nie chodzić i nie scrollować telefonu, tylko od razu próbować zasnąć :)

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

 
(Visited 2 613 times, 3 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

(Visited 2 613 times, 3 visits today)
(Visited 2 613 times, 3 visits today)
No more articles
Close