Jakiś czas temu byliśmy na weselu. Takim z serii tych, na których, oprócz własnego partnera, nie zna się praktycznie nikogo. Niewielu bliskich i masa osób spotkanych po raz pierwszy w życiu.

Rozmowy – wiadomo jak to bywa – trochę o sukni pani młodej, trochę o kapeli, do tego dwa słowa o jedzeniu. Czyli zachowawczo i niezobowiązująco. Do momentu.

Do momentu w którym każdy poczuje się już luźniej. I dojdzie do wniosku, że skoro zna już twój pogląd na temat welonu i tiulu, to w sumie tak, jakby znał cię od przedszkola. Dlatego śmiało dodaje sobie dwa do dwóch, łączy puzzle, układa sobie w głowie jakiś określony obraz ciebie i zaczyna się zastanawiać, jak by cię tutaj zaszufladkować… jednak w niektórych momentach coś zaczyna nie pasować. Czegoś brakuje, dlatego trzeba dopytać:

Ale jak to NIE jesz mięsa? To co ty jesz?!

To już jest taki klasyk, że w sumie nie ma się nad czym rozwodzić. Myślę, że wielu (jeśli nie wszyscy?) niemięsych wie, o czym mówię. Dlatego to bardziej do tych pytających.

Wszystkie pytania i uwagi o to:

  • czy wiem, że robię sobie krzywdę?
  • że zdecydowana większość ludzi wraca do jedzenia mięsa
  • albo że człowiek z natury jest mięsożerny

są marnowaniem energii na rozmowy bez sensu.

Nigdy nie miałam na celu tego, żeby zawartość mojego talerza przykuwała czyjąś uwagę. Nie próbuję również nikogo przekonywać do zmiany diety.

Serio, NIGDY nie zdarzyło mi się powiedzieć komuś, weź przestań jeść to mięso. Albo: jak ty możesz to jeść?!

Nic z tych rzeczy. Wychodzę z założenia, że to, co ktoś je, to zupełnie nie moja sprawa.

I w zamian oczekuję dokładnie tego samego – braku głupich żartów, kaznodziejstwa i dopytywania.

A dzieci? Serio?! Nie macie dzieci?

Pal licho tę sytuację, nie dotyka mnie ona jakoś osobiście, w sensie – jest jedną z takich, które to ani ziębią, ani grzeją. Równie dobrze ktoś mógł się zapytać o to, czy mamy zmywarkę. Otóż nie, nie mamy. Nad czym akurat  ubolewam ;)

Ale uwierzcie mi, że jest masa osób, które starają się o potomstwo zupełnie bezskutecznie. Mam kilka takich osób w bliskim lub dalszym otoczeniu. Jednak przede wszystkim najczęściej spotykam się z tą sytuacją jako nauczyciel jogi. W mailach czy po warsztatach często ktoś pyta o to, jak joga może pomóc przy problemach z zajściem w ciążę? Albo jak jogą mogą wyregulować hormony? Z czego chyba jednoznacznie wynika, że problemy na tym polu naprawdę są.

Wiem, że takie sytuacje istnieją. Wiem również, że tym ludziom wcale nie jest z tym wesoło. A uwagi w stylu “to co, kiedy wreszcie zrobicie sobie potomka?” jeszcze nigdy nikomu nie pomogły.

Dzieci nie mamy, jak pewnie wiecie. I w tym momencie często pada: Czyli co, jesteście świeżo po ślubie?

No też nie, bo po ślubie jesteśmy już prawie 3 lata. I co więcej – nie mamy kredytu na mieszkanie, nie posadziliśmy też w swoim ogrodzie żadnego drzewa. Bardzo możliwe, że wszystko przez to, że nie mamy ogrodu.

To gdzie mieszkacie?

Zgodnie z prawda mówimy, że mieszkamy w Gdyni, w sumie to od niedawna, od jakichś 3 miesięcy.

Po szybkiej analizie mapy, pada kolejne: macie tam pracę, znajomych, rodzinę, albo chociaż większe szanse na żłobek dla dzieci? A nie, wy nie macie dzieci.

Pracę też mamy internetową, rodzina mieszka daleko, a znajomych poznajemy na nowo.

No to czemu ta Gdynia?! Przecież to bez sensu!

I wszystko byłoby spoko, gdybym pytała o radę. Gdybym nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Albo chociażby gdyby był to ktoś bliski, kto dobrze mnie zna i np. widzi, że dzieje się coś niedobrego i z potrzeby serca postanawia pomóc.

Ale ja o radę nie pytam. O komentarz również nie. Nie rozmawiam w tej chwili również z nikim bliskim.

Naprawdę mam taką nadzieję, że doczekam czasów, w których przestaniemy zaglądać sobie do majtek i talerzy, a doradzanie każdemu, kto nas o tę poradę NIE prosi, przestanie być naszym największym hobby.

Nadchodzące warsztaty jogi:

Kliknij zdjęcie, by zobaczyć szczegóły

(Visited 4 203 times, 1 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 4 203 times, 1 visits today)

 

(Visited 4 203 times, 1 visits today)
No more articles
Close