W zeszłym tygodniu obchodziliśmy urodziny mojego męża. Co nieco mogliście już podejrzeć na Instagramie. Poza tym w tym roku to Wy byliście odpowiedzialni za wybór prezentu. Za co chciałabym Wam podziękować, bo wybór okazał się strzałem w dziesiątkę!

Przeżycie zamiast przedmiotu

Jedno i drugie na “P” a jednak różnica jest ogromna. To pierwsze zostaje z nami na długo w postaci wspomnień. To drugie często okazuje się zbytkiem.

Ja sama od kilku już lat staram się obdarowywać najbliższych właśnie przeżyciami. Chyba że wiem, że jest coś, co faktycznie im się marzy. I widzę, że oni odwdzięczają się tym samym – w tym roku pod choinkę dostaliśmy od mojej siostry bilety do teatru na spektakl taneczny „Boxality”, o którym kiedyś Wam pisałam.

Moim zdaniem są przynajmniej 3 rzeczy, które sprawiają, że tego typu prezenty są wartościowe.

1. W pamięci, nie pod łóżkiem

Obecnie wszyscy mamy coraz więcej. Rzeczy stają się relatywnie tanie, co niestety jest odwrotnie proporcjonalne do ich jakości. Pamiętam, że jak byłam mała to wyczekiwałam urodzin czy gwiazdki, bo wiedziałam, że tylko wtedy mam szansę napisać (czy też narysować) list do “Mikołaja” prosząc o wymarzoną lalkę. Teraz wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki i, umówmy się, nie ma rzeczy, na które wyczekujemy z taką niecierpliwością, jak ja wtedy na Mikołaja ;)

Dlatego właśnie już od dłuższego czasu staram się by prezent był przeżyciem, wyjściem gdzieś, doznaniem a nie po prostu przedmiotem.

W tym roku prezent dla męża wybierałam z Waszą pomocą. Wahałam się pomiędzy dwoma: jazdą quadem offroad i wizytą na strzelnicy. Dlatego pytałam Was o pomoc na Instastory.

Strzelnica wygrała prawie jednogłośnie, do tego dostałam od Was całą masę wiadomości, w których pisaliście o tym, że podarowaliście lub dostaliście taki własnie prezent i że naprawdę warto.

Urodziny w tym roku obchodziliśmy z małym opóźnieniem, kto czyta bloga regularnie, ten wie dlaczego. Dlatego bardzo się wzruszyłam, gdy instruktorka pytała męża, czy strzelał już wcześniej, bo świetnie mu idzie, a on odpowiedział, że wszystkiego nauczył go dziadek. I zaczął wspominać wspólne celowanie do tarczy z wiatrówki.

Po części oficjalnej poszliśmy oczywiście na pizzę. Chyba nikogo to nie dziwi ;)

2. Z dala od rutyny

Jasne, można podarować komuś kolejną parę skarpet. Można sweter, można nową myszkę. Czyli takie prezenty bezpieczne, praktyczne. Takie które raczej nie wylądują w kącie, bo po prostu się ich używa.

Jednak czy takie prezenty rzeczywiście cieszą? Zaskakują? Dają znać tej drugiej osobie, że naprawdę zależało nam na tym, by ją uszczęśliwić.

W zeszłym roku z okazji mężowskich urodzin wybraliśmy się na kilka dni do Neapolu. Nie był to przypadkowy wybór – Neapol uchodzi za kolebkę pizzy, a mój mąż kocha ją najbardziej na świecie. W sensie – zaraz po mnie. A przynajmniej mam taką nadzieję ;)

Od razu mówię, że tego typu prezenty wcale nie muszą być drogie. Czasem wystarczy odrobina szczęścia przy wyszukiwaniu lotów (ja znalazłam wtedy przeloty za 39 zł) i trochę cierpliwości przy wynajdywaniu atrakcji i noclegów na miejscu.

Jak pisał Wojciech Cejrowski:

Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni przez całe życie śnią o przygodach a inni, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, wstają z fotela i wyruszają na spotkanie swoich marzeń.

Marzenia to coś takiego szytego na miarę. Każdy ma swoje. Dla jednego będzie to zdobycie szczytu, dla drugiego weekend spędzony na jedzeniu pizzy.

Swoją drogą ostatnio odwiedziła mnie koleżanka oznajmiając, że zrobiła sobie prezent na urodziny i w wakacje leci do Gruzji zdobywać pięciotysięcznik! Bardzo jej kibicuję, bo wiem, że sama nie dałabym rady i że przede wszystkim nawet nie wpadłabym na taki pomysł ;) ona zaś kocha to nad życie.

3. Podaruj emocje

Pamiętam, że w sali od matematyki w liceum, nad tablicą wisiało takie zdanie:

Usłyszałem i zapomniałem. Zobaczyłem i zapamiętałem. Zrobiłem i zrozumiałem.

Konfucjusz

Parafrazując to nieco na potrzeby wpisu – pamiętasz swój zeszłoroczny prezent gwiazdkowy? Bardzo możliwe, że nie, bo nie wywołał w Tobie żadnych emocji.

Dopiero przeżycie czegoś i związane z tym odczucia, śmiechy, wzruszenia budują wspomnienia.

To dlatego nauka suchych faktów na historię przychodzi zwykle z trudem – nie ma tam emocji, co nie stymuluje naszego umysłu do pracy i zapamiętywania.

Akcja #ChcęToPrzeżyć czyli wygraj możliwość spełnienia marzenia

Jak pisała Magdalena Witkiewicz:

Czy wiesz, że nieszczęśliwi ludzie nie mają marzeń?
Żyją z dnia na dzień i biernie przyjmują to, co szykuje dla nich los.

Dlatego marzenia warto mieć, a jeszcze bardziej warto je spełniać. A teraz jest ku temu świetna okazja.

Katalog Marzeń organizuje właśnie akcję, która Wam to umożliwi, zapraszając do… testowania marzeń. Co w praktyce oznacza możliwość bezpłatnej realizacji atrakcji z katalogu. Wybór jest ogromny – od strzelnicy czy offroad, przez tunele aerodynamiczne, skoki na spadochronie czy loty awionetką.

Udział może wziąć każdy, wystarczy wejść na Katalog Marzeń, wybrać swoje marzenie z dostępnej listy i napisać, dlaczego to właśnie Ty zasługujesz na nagrodę.

Każda wybrana osoba będzie mogła przetestować przynajmniej jedną wybraną przez siebie atrakcję. A następnie zamieszczając relację z przeżycia na Facebooku/Instagramie/blogu dać sobie możliwość przejścia do kolejnego etapu, gdzie nagrodą główną jest roczny abonament do Katalogu Marzeń o łącznej wartości 2 400 złotych.

Rejestrować można się do 30. kwietnia na stronie Katalogu Marzeń >>>


Partnerem wpisu jest Katalog Marzeń


Nadchodzące warsztaty jogi:

(Visited 2 756 times, 1 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 2 756 times, 1 visits today)
(Visited 2 756 times, 1 visits today)
No more articles
Close