Pod jednym z wpisów na blogu pojawił się swego czasu komentarz, który bardzo zapadł mi w pamięć. Od razu powiem, że komentarze czytam wszystkie, na wiele z nich odpisuję, jednak to właśnie ten jeden cały czas siedzi mi w głowie, dlatego postanowiłam się nim z Wami dziś podzielić.

Kinga pod postem 7 rzeczy, które warto dla siebie robić napisała:

“A propos wdzięczności, natknęłam się swego czasu na zdanie dające wiele do myślenia – wyobraź sobie, że budzisz jutro mając tylko to, za co byłeś dziś wdzięczny. Pozwala lepiej dostrzec, ile jest osób/rzeczy/spraw, których nawet nie dostrzegamy, tak głęboko są w naszej codzienności, a bez których nie umielibyśmy funkcjonować…”

I tak sobie myślę, dokładnie teraz, w momencie pisania tego posta (bo wcale nie miałam na niego jakichś konkretnych planów, po prostu chciałam podzielić się z Wami tą złotą myślą Kingi) – że ja sobie to hasło, które pogrubiłam, zapiszę gdzieś w widocznym miejscu, najlepiej w sypialni, tak żeby o nim zawsze, ale to zawsze pamiętać.

Gorsze momenty w życiu były, są i będą. Cały nasz świat oparty jest na zasadzie kontrastów, jest dzień i noc, lato i zima, deszcz i słońce. Gdybyśmy nie doświadczyli cierpienia, nie potrafilibyśmy docenić ulgi. Gdyby nie smutek, radość też nie miałaby takiego smaku. Gdyby noc nie była ciemna, wcale nie czekalibyśmy na świt.

Nie mamy wpływu na rzeczy i wydarzenia, ale możemy bezpośrednio wpływać na to, jaka jest nasza reakcja na nie. Możemy pogrążać się w mroku. Możemy również szukać światełka w tunelu.

Nawet w chwilach, gdy wszystko idzie zupełnie nie po naszej myśli, możemy szukać powodów do wdzięczności. Bo mamy nogi. Bo mamy oczy. Bo mamy dach nad głową. Bo nikt nam nie grozi. Bo stać nas na komputer/telefon. Bo umiemy czytać.

Bo po prostu jesteśmy.

Tu przypomina mi się jeden z moich ulubionych tekstów na blogu Mam szczęście, który moim zdaniem pasuje tu idealnie.

Miałam kiedyś taki zwyczaj, by zawsze przed zaśnięciem, leżąc już w łóżku, przypominać sobie cały dzień i wszystkie miłe drobnostki, które mnie spotkały. I zwyczajnie za nie dziękować. Zamiast rozpamiętywać wszystkie potknięcia minionego dnia czy stresować dniem jutrzejszym – wolałam szukać tych małych iskierek radości.

To było dawno, w czasach kiedy słowo wdzięczność nie było modne i nie wyskakiwało z lodówki ;) Bardzo chciałabym wrócić do tego zwyczaju. Bo wiem, że jest prosty i naprawdę skuteczny.

I Wam również to polecam. Tak samo jak zapisanie w widocznym miejscu „wyobraź sobie, że budzisz jutro mając tylko to, za co byłeś dziś wdzięczny”.

 

Nadchodzące warsztaty jogi:

(Visited 9 108 times, 383 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 9 108 times, 383 visits today)
(Visited 9 108 times, 383 visits today)
No more articles
Close