Dziś wpis wyjątkowo mało rzeczowy. Wierzcie lub nie, naprawdę miałam w planach napisanie mądrego posta o tym jak żyć? albo chociaż w którym kierunku zmierzać? Ale jak widać go nie napisałam.

A tak zupełnie serio – zaczynałam dziś pisanie z 5 razy od nowa, bo za każdym razem wydawało mi się, że albo temat jest za mało interesujący, albo litery jakoś tak nie chcą się do siebie kleić, albo że w ogóle nic z tego nie będzie i nikt tego nie przeczyta, więc po co pisać?

Doszłam więc do wniosku, że z pustego to i Salomon nie naleje, dlatego nie ma sensu drążyć. Widocznie żaden z tych tematów nie był dobry na dzisiaj. Zamiast tego mam dla Was garść takich zupełnie luźnych przemyśleń. Chciałabym, by i na nie znalazło się miejsce na tym blogu.

Co jest?

Na początek taki mały life update, czyli co u mnie, dlaczego i po co.

Wróciliśmy z Indii. Mam wrażenie, że ten cały miesiąc minął jak jeden dzień. Przed wyjazdem trzęsłam portkami, bo nigdy nigdzie nie wyjeżdżałam na tak długo (w sensie – nigdy w charakterze zwiedzaniowo-rekreacyjno-naukowym) i jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić. Jednak okazało się, że życie toczy się dalej i daje sobie znakomicie radę beze mnie. Co więcej, wiele osób z bliższego i dalszego otoczenia na wieść o naszym powrocie bardzo się dziwiło i mówiło “jako to?! przecież miał być miesiąc, niemożliwe że to tak szybko minęło!”

Jak widać minęło, zarówno tym którzy byli tam jak i tu.

Co do samych Indii – jeśli chcecie by na blogu pojawił się post o poszczególnych miastach, które odwiedziliśmy, albo o Indiach w ogóle – jak przygotować taki wyjazd, co zabrać, gdzie jechać, co robić i czego unikać, to dajcie znać w komentarzu. Pojawiło się kilka głosów i pytań na ten temat, ale nie wiem, co na to ogół ;)

Poza tym przeprowadziliśmy się. Uprzedzając pytania – nie, nie jest to nasze mieszkanie własnościowe. Jednak czuję pod skórą, że to jest miejsce, w którym zostaniemy na długo. A przynajmniej chciałabym, żeby tak było. Nie będę pisać, że już na pewno i na zawsze, bo dla mnie brzmi to trochę jak “żyli długo i szczęśliwie”, a w życiu, wiadomo, bywa różnie. Niemniej jednak to miejsce ma w sobie coś, co każe mi tu wracać. Zdradzę tylko, że jest to Polska. O tym gdzie dokładnie – opowiem Wam kolejnym razem. Chcę się jeszcze tym faktem nacieszyć w tajemnicy :)

Co będzie?

Odnośnie rzeczy, które dopiero będą się wydarzać, to jest wiele fajnych planów. W przyszłym tygodniu pojawię się na małej pogadance w Galerii Malta, więc jeśli ktoś jest z Poznania, to już teraz zapraszam (21.03 a wszystkie szczegóły jeszcze podam). O reszcie wydarzeń będę Was informowała bardziej na bieżąco. A trochę ich będzie ;)

Ostatnie swoje warsztaty prowadziłam w styczniu – Joga wdzięczności w Warszawie i Poznaniu. Już wtedy zapowiadałam, że po nich będzie długa przerwa na praktykę własną. I zgodnie z zapowiedzią – taką indyjską przerwę sobie zrobiłam. Jednak teraz, być może przez tę dzisiejszą wiosnę za oknem, mocno czuję, że chciałabym już do Was wrócić z kolejnym cyklem warsztatów.

Tutaj jednak staję na rozdrożu – z jednej strony chciałabym odwiedzić miejsca, w których jeszcze nie byłam. Małe miasta, o których piszecie, że nie ma w nich jogi, a jeśli jest, to nie do końca taka, jakiej szukacie. Z drugiej jednak wiem, że przy obecnym zasięgu Facebooka (wiecie, że posty docierają do 2-5% osób, które lubią stronę?) ciężko będzie mi poinformować osoby ewentualnie zainteresowane. A co za tym idzie – bardzo prawdopodobne, że nie uda się tam zebrać grupy.

Mózg podpowiada, by lepiej wybrać pewniaki w postaci większych miast. A serce i tak wie swoje ;) Dlatego jedyne co w tej chwili przychodzi mi do głowy – jeśli jesteście z mniejszego miasta i macie jakąś tam swoją zorganizowaną grupę i chęć uczestniczenia w warsztatach – dawajcie znać, może wspólnymi siłami uda nam się to zorganizować.

Większe miasta niech też się odezwą, kto chce się spotkać na warsztatach? Wiadomo, że wszystkich nie da się odwiedzić od razu, więc zacznę od tych bardziej aktywnych :)

Myślę również o jakimś jogowym wyjeździe weekendowym, ale tu się waham – lato, późne lato czy wczesna jesień?

Na blogu

Co do samego bloga, bo niektórych właśnie to może interesować najbardziej, nie jakieś tam moje prywatne pitu pitu – nie wiem, czy pamiętacie jeszcze ankietę na urodziny bloga? Jeśli ktoś ma ochotę – wciąż można brać w niej udział, pozostaje otwarta.

Nie odniosłam się nigdzie do niej, nie podsumowałam ani nie skomentowałam. Niemniej jednak jest dla mnie ogromną skarbnicą wiedzy. Wypełniło ją kilkaset osób, ciężko uwierzyć, że aż tylu z Was zechciało poświęcić swój cenny czas! Ogromnie mi miło.

W ankiecie było kilka pytań o to, co się na blogu podoba, co nie i jakie tematy chcecie poruszyć. Wiele z nich się powtarzało, co oznacza, że naprawdę jest określone zainteresowanie z Waszej strony. Znalazło się również dużo sugestii zupełnie unikatowych, które bardzo mi się spodobały, dlatego je również postaram się tutaj poruszyć.

Krótko mówiąc – pomysłów na tematy mam dzięki Wam na jakieś 3 lata do przodu ;) Postaram się to przeplatać z tym, co ja chcę powiedzieć, dlatego jeśli czekacie na jakiś konkretny wymyślony przez siebie temat, to proszę o cierpliwość.

Chyba tyle na dziś. Piszcie co tam u Was, wcale niekoniecznie odnosząc się do pytań w tekście. Bo czasem jak tak nikt się nie odzywa, to mam wrażenie, że piszę po próżnicy ;)

Trzymajcie się i ubierajcie ciepło, bo te pierwsze dni wiosny bywają bardzo podstępne ;)

Nadchodzące warsztaty jogi:

Kliknij zdjęcie, by zobaczyć szczegóły

(Visited 3 411 times, 1 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 3 411 times, 1 visits today)
(Visited 3 411 times, 1 visits today)
No more articles
Close