Dawno, dawno temu, za górami za lasami istniała płaszczyzna więzi i porozumienia między ludźmi i przedmiotami.

Były to czasy, kiedy człowiek potrafił przez całe życie pracować tymi samymi narzędziami, jeść jedną i ta samą łyżką, chodzić w butach zdecydowanie dłużej niż jeden sezon i spać w łóżku, odziedziczonym po przodkach. A potem część z tych rzeczy przekazywać dalej, zostawiając je w spadku po sobie.

Rzeczy stawały się dzięki temu częścią ludzkich losów, nosiły w sobie historie, a w śladach ich użytkowania kryły się tajemnice. Przedmioty zostawały z ludźmi na długo. Trochę dlatego, że rzeczy były drogie. Ale również przez to, że były po prostu lepszej jakości.

Twórcy, rękodzielnicy

Dawniej rzecz była czymś więcej niż tylko wyrobem, kaprysem czy tanim produktem kupionym na przecenie. Miała swój własny, odrębny charakter, o czym decydował jej rękodzielny twórca.

Mówiło się o tym, że przedmioty mają duszę. Pewne jest, że miały swój charakter. Wykonywane ręcznie, różniły się od siebie już na samym wstępie. Zużywając się w czasie i dostosowując do kształtów właściciela, nabierały jeszcze większej niepowtarzalności. Człowiek i przedmiot zaczynały tworzyć zgrany duet.

Ważny był też sposób traktowania i użytkowania rzeczy. Z szacunkiem i starannością. Tak żeby użyć we właściwym celu i nie poniszczyć bardziej, niż to było konieczne.

Do tego wszystkie potrzebne naprawy. Samodzielne lub wspomagane przez specjalistów: krawców, szewców, stolarzy. Bo jakość produktu była wystarczająco dobra, by je naprawiać, a nie wyrzucać.

Epoka tanich, seryjnych wytworów

Dziś wartość produktów w dużej mierze określa nie ich przydatność i faktyczna potrzeba, ale reklama i moda. Po krótkim czasie użytkowania często rzecz wpisuje się w jeden z dwóch najczęstszych schematów: wychodzi z mody, przez co staje się kulą u nogi, lub psuje się i koszty jej naprawy przewyższają zakup nowej.

W jednym i drugim przypadku rzecz najczęściej ląduje na śmietniku.

Kupujemy za dużo i wyrzucamy za dużo, bo produkty często są słabej jakości. O zżyciu się z nimi, zaprzyjaźnieniu, czy dopasowaniu do siebie nawzajem w ogóle nie ma mowy.

Co z oczu, to z serca

Rzeczy po stosunkowo krótkim czasie użytkowania, spisane zostają na straty. Lądują w kuble pod zlewem, a stamtąd w jakiś magiczny sposób… na zawsze znikają z naszych oczu w otchłani wysypisk, z których istnienia i lokalizacji większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy.

Z tą jednak różnicą, że tak naprawdę one wcale nie znikają, tylko straszą na tych wysypiskach po wieki wieków. Produkujemy 3,5 mln ton odpadów dziennie, co objętościowo odpowiada 145 tysiącom załadowanych tirów pełnych śmieci.

Śmieci, które kiedyś były naszymi „koniecznie muszę to mieć!” i „co z tego, że w szafie wiszą już cztery czerwone spódnice!

Były też jedzeniem, które jedliśmy oczami, wędrując pomiędzy sprytnie ustawionymi półkami supermarketów. Którego jednak później nie udało się przejeść.

Były też opakowaniami, często niepotrzebnymi, które występowały w parze z zakupioną rzeczą.

Naczelna konsumpcja i człowiek wiecznie głodny

Nie same rzeczy są problemem, a nasz głód i wieczne nienasycenie. Podsycane przez konsumpcjonizm i niekończące się „chcę więcej!” Bo przecież zawsze znajdzie się gdzieś coś lepszego, modniejszego i z większą ilością błyskotek.

Jesteśmy bombardowani bodźcami, reklamami, informacjami, które zamiast zapewniać nam możliwość wyboru, dają poczucie jeszcze większej pustki i konieczności zapełnienia jej czymś.

Rzeczami chcemy coś udowadniać innym i sobie. Że nas stać, że możemy, że gust mamy wspaniały. Zakupami leczymy złamane serce i świętujemy awans w pracy.

Zaskakująco zgodnie z tym, co proroczo zauważył Henry Thoreau:

Tymczasem jednak ludzie stali się narzędziami swoich narzędzi.

Zawsze mamy wybór. Możemy analizować swoje potrzeby i zadawać sobie pytanie o niezbędność zakupu. Możemy poczekać i odłożyć sobie na piękną i funkcjonalną rzecz, która zostanie z nami na długo, albo zgodzić się na tanią i szybką bylejakość.


Więcej na ten temat dowiecie się z filmu:

i na energiaodnowa.pl

 

Miej umiar z dedykacją

(Visited 4 148 times, 29 visits today)

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

 

(Visited 4 148 times, 29 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 4 148 times, 29 visits today)
(Visited 4 148 times, 29 visits today)
  • Kinga Kova

    …smutne, ale prawdziwe.
    Szkoda wielka,iz wiekszosc ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy – co gorsze, nie chce zrozumiec – jaki konsumpcjonizm jest okropny i gdzie tkwi problem… pocieszajace jest to,ze nie jestem sama, z takimi „dziwnymi” pogladami na zycie. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Pięknie napisane! Bardzo miło mi się Ciebie czyta i zostanę tu na dłużej i pozwiedzam troszkę ;) To prawda, wszystko teraz jest „jednorazowe”, na tyle tanie, że jak się zepsuje czy zniszczy po prostu jest wyrzucane i zastępowane nowym. Do tej pory mam rzeczy, które odziedziczyłam po rodzicach bo są świetnej jakości na nadal mi służą. Meble były lepsze, ubrania, przedmioty codziennego użytku. Ja osobiście dążę do jak największego zminimalizowania posiadanych rzeczy. Używam jednego talerza, dwóch kubków. Mam tylko kilka par bielizny, kiedy wszyscy w około mają całe szuflady skarpet… I nie zabrakło mi czystej bielizny mimo tych paru posiadanych sztuk :) Mam swój zestaw drewnianych sztućców, którymi jem na co dzień. Zdecydowanie wolę jakość a nie ilość :) Ale smutne jest to, że większość osób wybiera jednorazówki i nawet nie zastanawia się dokąd ich śmieci wędrują po wyrzuceniu. Niektórzy chcą mieć więcej i więcej, nawet za cenę zniszczonego środowiska naturalnego… Bardzo ważny wpis i cieszę się, że tutaj trafiłam :) Pozdrawiam :)

  • Zabrnęliśmy już bardzo daleko w tę jednorazowość, ale na szczęści podejmowanych jest już coraz więcej działań na rzecz ograniczenia konsumpcji. Jest coraz więcej ludzi, którzy odżywiają się zdrową, żyją ekologicznie i minimalistycznie. To jest cudowne, że właśnie to staje się niejako modą :)

  • Pocieszające jest to że coraz częściej zwracamy uwagę na efektywność energetyczną kupowanych sprzętów elektrycznych. Ostatnie badania pokazują że dzięki temu zmniejszyło się zużycie energii w gospodarstwach domowych. Coraz więcej dzieciaków ma większą świadomość ekologiczną i w nich nadzieja!

Close