W internecie krąży sobie film. Taki który wszystkich wzrusza i to tak że co druga osoba “popłakała się przy oglądaniu“. Jesteśmy tacy wrażliwi, dobrzy i chętni by nieść pomoc. Pod warunkiem, rzecz jasna, że ta pomoc nie będzie od nas wymagała wstania z fotela, ruszenia się sprzed komputera, albo (co gorsza!) odłożenia smartphona.

Jednak w takich sytuacjach wychodzi z nas również ta druga strona, ta w której Polak Polakowi Polakiem. A mottem przewodnim staje się “nie znam się, więc się wypowiem“. Bo komentarze pełne są wyzwisk, nazywania siebie nawzajem zacofanymi, zaściankowymi i oczywiście – cebulą. Poza tym panuje dziwne przekonanie, że nigdzie indziej tak się nie dzieje i że to my jesteśmy jedynym nietolerancyjnym i rasistowskim krajem.

Mowa o tym filmie, jeśli ktoś nie widział, śmiało można nadrabiać.

Jeśli macie dziś obejrzeć jedną rzecz, to obejrzyjcie to. Viren to mój kumpel. Pochodzi z Indii. Nigdy nie spotkało mnie z jego strony nic poza życzliwością. Fajnie jakby ze strony świata jego też nie spotykało nic innego. Niestety jest inaczej.Fragment wideo za zgodą Blog Forum Gdańsk. Warto się tym dzielić. Może realny, żywy przykład konsekwencji pewnych rzeczy da do myślenia bardziej, niż zwykłe apele.

Opublikowany przez Paweł Opydo na 10 października 2017

Oglądając to, w pierwszej chwili myślę sobie tak “no dupa totalna, chłop przyjechał do Polski i biedny nie ma życia“. Jednak zaraz potem przypominam sobie, że też mieszkałam za granicą. I że nie wróciłam stamtąd tak sobie, o, bez powodu.

Wiele rzeczy w naszym życiu jest kwestią wyborów i po prostu priorytetów.

O tym się nie mówi

Jak dziś pamiętam jeden z pierwszych dni na duńskiej uczelni. Zostaliśmy podzieleni na 4-5 osobowe grupy,  w których mieliśmy pracować cały semestr. Zasada podziału była prosta: połowa tutejszych, połowa zagranicznych.

Moja grupa składała się z 4 osób, czyli dwóch lokalnych i dwóch przyjezdnych.

Wiecie co usłyszałam praktycznie na dzień dobry? Mniej więcej zaraz po jak masz na imię? i skąd jesteś? Dostałam kolejne pytanie: jak myślisz, co w Danii mówi się o Polakach? Wzruszyłam ramionami, bo nie wiedziałam.

Ich zdaniem mówi się, że:

Polacy to najtańsza siła robocza. I brudasy. I złodzieje. A kobiety to dziwki, są łatwe i lecą na pieniądze. 

Powiedzieli to młodzi ludzie. Wykształceni. Światowi.

I tak zaczęła się moja przygoda z tym pięknym krajem…

Nie wejdziesz, bo jesteś z Polski

Jeśli przyjeżdżasz z Polski, automatycznie stajesz się mieszkańcem gorszej kategorii. I dowiesz się o tym na każdym kroku.

Wiele klubów i pubów w ogóle nie wpuszcza Polaków. W niektórych miastach jest to przerażająca większość (pozdrawiamy Odense!). Nie i koniec, na wejściu musisz pokazać dowód, a jak jesteś z Polski, to wiesz, gdzie Twoje miejsce. O tym ile razy znajomi zostali wyrzuceni z klubu przez ochronę tak sobie, bez powodu – nie wspomnę. Nad tym że nie raz oberwali “na mieście” za złe pochodzenie, też nie ma się co rozczulać.

Miałam to szczęście w nieszczęściu, że większość nieprzyjemności jednak mnie ominęła. Oprócz docinek na studiach nie było ku temu za bardzo okazji. Nie miałam “normalnej pracy” – tam również prowadziłam własną działalność, prowadziłam swoje studio jogi, a ludzie jogi są, powiedzmy to sobie szczerze, bezkonfliktowi.

Praca nie dla Polaka

Wykształcenie i znajomość języka wcale nie staje się przepustką do pracy. Mam koleżankę, która w Danii mieszka od wielu lat, zdawała tu nawet maturę. Jej praca polega na kontakcie z dziećmi. Po duńsku mówi bajecznie. Co jednak wcale nie wystarczało rodzicom dzieci, którzy przyszli na skargę i oświadczyli, że nie życzą sobie, żeby ich dziećmi zajmowała się Polka! Nie i już.

To że Polacy, mimo wykształcenia (często gęsto studiów kończonych w Danii), zajmują najniższe stanowiska, takie na które żaden szanujący się Duńczyk nawet nie spojrzy, też nie jest przypadkiem.

Nikt nie urodził się rasistą, a jednak…

A jednak to dzieci cierpią najbardziej. Historii polskich znajomych na temat tego, że ich dzieci są w szkole bite, prześladowane, wyzywane i gnębione – nie zliczę. To one ponoszą konsekwencje rodzicielskiej decyzji o wyjeździe.

Pamiętam, że przez pierwszy tydzień mieszkania w Danii wynajmowaliśmy mieszkanie od pewnej młodej Węgierki, bo nasze jeszcze nie było gotowe. Rozmawiałyśmy o planach na przyszłość, głównie przez to, że ona szykowała się wtedy do własnego ślubu, który miał się odbyć bodajże za miesiąc. Najbardziej utkwiło mi w głowie to, jak powiedziała, że pod żadnym pozorem nie chce tutaj wychowywać dzieci. Chce wracać. Mimo tego, że płynnie mówi po duńsku i że studia też tu skończyła.

Wiem, że wtedy nie potrafiłam tego zrozumieć. Sama byłam na takim etapie, że wydawało mi się, że właśnie spełniłam swoje duże marzenie. W końcu wyjechałam do Skandynawii. Lada dzień zacznę tu studiować. Jestem obywatelem Europy. Świat stoi przede mną otworem.

A ona już wtedy po prostu wiedziała, jak to jest.

Lubimy udawać, że wszystko jest w porządku

Jako Polacy mamy tak waleczną naturę, że nie lubimy dzwonić z płaczem. Pokazywać, że coś nam się nie udaje.

Bo przecież jak przyznać się rodzinie i znajomym, że za granicą jednak wcale nie jest tak kolorowo jak miało być? I że często jedynym, tak JEDYNYM czynnikiem, który nas tam trzyma, są po prostu pieniądze?

Dlatego zaciskamy zęby i orzemy dalej ten kawałek gówna, który przypadł nam w udziale.

I jasne, to są sytuacje, na które prędzej czy później każdy się uodparnia. Stwierdza, że po prostu tak musi być i już. Pytanie jednak, czy warto jest obrastać w taki gruby pancerz?

Może lepiej zacząć o tym mówić, niech inni też wiedzą? Żeby nam się przestało wydawać, że tylko Polacy są tacy najgorsi na świecie i że u podstaw tylko naszego działania leży nacjonalizm i rasizm.

Jesteśmy ludźmi. Wszyscy. I na własnym podwórku w wielu aspektach zachowujemy się zupełnie identycznie.

Nadchodzące warsztaty jogi:

(Visited 10 035 times, 1 visits today)

Miej umiar z dedykacją

(Visited 10 035 times, 1 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 10 035 times, 1 visits today)
(Visited 10 035 times, 1 visits today)
No more articles
Close