Wakacje w pełni. Pogoda nareszcie nas rozpieszcza. Coraz chętniej wychodzimy z domów, wyjeżdżamy i używamy. Każdy na swój sposób.

Zanim jeszcze wpadliśmy na pomysł weekendowego wypadu do Trójmiasta, miałam okazję jechać warszawską taksówką. Kierowcy zwykle dzielą się na dwie grupy: albo nie mówią nic, albo gadają zdecydowanie za dużo. Ten z którym przyszło mi jechać, należał do tej drugiej. Gdy podzielił się już ze mną wszystkimi historiami ze swojego życia, temat zszedł na wakacje.

Wakacje w pełni. Pogoda nareszcie nas rozpieszcza. Coraz chętniej wychodzimy z domów, wyjeżdżamy i używamy. Każdy na swój sposób.

2017-07-3110.25.301

Zanim jeszcze wpadliśmy na pomysł weekendowego wypadu do Trójmiasta, miałam okazję jechać warszawską taksówką. Kierowcy zwykle dzielą się na dwie grupy: albo nie mówią nic, albo gadają zdecydowanie za dużo. Ten z którym przyszło mi jechać, należał do tej drugiej. Gdy podzielił się już ze mną wszystkimi historiami ze swojego życia, temat zszedł na wakacje.

Ja wtedy wychodziłam z założenia, że w tym roku polskie morze odpada, bo pogoda płata straszliwe figle.

On zaś optymistycznie stwierdził, że pogoda to nic, ważne żeby alkoholu było pod dostatkiem.

I tutaj właśnie pojawił się zgrzyt. Bo zdecydowanie bardziej wolę podróżować po to, by coś z tej podróży przywieźć. Nawet jeśli tym „czymś” ma być po prostu święty spokój. Na pewno jednak nie powinien nim być kac.

 

2017-07-3110.25.251

Tysiące kilometrów po to by się napić

Zostając przy kwestii pogody, naszej narodowej ulubienicy – gorsza pogoda wcale nie skreśla udanego wyjazdu. Spędziliśmy weekend w Trójmieście, pogoda była średnia, ale za to plaże stosunkowo puste dzięki czemu udało nam się zrobić naprawdę wspaniałe zdjęcia, bez potrzeby lawirowania miedzy parawanami. Mieliśmy okazję na to by pospacerować, pozwiedzać i po prostu odpocząć.

2017-07-3110.25.231

 

2017-07-3110.25.261

 

2017-07-3110.25.291

Wypad do Trójmiasta połączony był również z jedną z blogerskich konferencji. I wierzcie mi na słowo – wieczorne bankiety zdecydowanie lepiej jest przeżywać na trzeźwo, by dać sobie okazję do inspirujących rozmów z innymi twórcami, a nie do pijackiego bełkotu z którego nic nie wynika.

Poza tym, jeśli pogoda i słońce jest  dla nas priorytetem, co jest absolutnie normalne, warto pamiętać, że wakacje za granicą wcale nie są dużo droższe od tych w Polsce.

Kolekcjoner stolic

Kilka dobrych lat nie miałam już okazji spać w hostelu. Jednak wcześniej była to dla mnie jedyna możliwość zwiedzania Europy. Mieszkanie w wieloosobowych pokojach z ludźmi, o których absolutnie nic nie wiemy, daje duże pole do poznawania i obserwacji. Ludzie byli najróżniejsi, jedni szukali odpoczynku drudzy chcieli zwiedzać, jeszcze inny przyjeżdżali po prostu na ostry melanż.

Co ciekawe – to wcale nie jest tak, że na wakacjach alkoholowo bawią się tylko Janusze i Grażyny, choć  w dużej mierze właśnie do Polaków przylgnęła ta dziwna pijacka nalepka. Europa bawi się podobnie.

Wracając jednak do hosteli – często widywałam tam tę ciekawą odmianę turystyki, gdzie ludzie przejeżdżali lub przelatywali tysiące kilometrów po to, by iść na kilka imprez z rzędu, w dzień spać i nawet nie zwiedzić miasta, w którym byli. Czasem mieliśmy wrażenie, że w naszym pokoju panuje swoista zmiana warty – my wracamy wieczorem ze zwiedzania, podczas gdy inni zbierają się właśnie do wyjścia na podbój świata. Rano zaś znów mijamy się w drzwiach – my wychodzimy, zmieniamy miejsca, zapuszczamy się w jeszcze dalsze zakątki miasta, oni padają na łóżko i cały dzień leczą kaca.

Czy warto przemierzyć pół świata i nie pamiętać z wypadu nic poza kacem? Ani nawet nie zobaczyć w pełnej krasie miejsca, które się odwiedziło?

No nie warto.

Jeśli ktoś ma ochotę po prostu zalać się w trupa, to lepiej zostać w domu i pójść na okoliczną dyskotekę. Picie do nieprzytomności wygląda tak samo u stóp wieży Eiffla jak i we własnym salonie. Nie ma sensu przepłacać.

Poznawanie kultury miejsca w którym jesteś, jest cudowne. Jednak możesz to robić jedynie wtedy, gdy sam starasz się otworzyć i w nią wpasować. Nie niszczyć, jedynie obserwować i starać się zrozumieć. A przypuszczam, że spanie do popołudnia i leczenie kaca do wieczora raczej nie leży u podstaw żadnej z kultur.

W czerwcu mieliśmy okazję spędzić przedłużony weekend w Neapolu. Czasu nie było dużo, ale udało nam się wiele zobaczyć właśnie przez to, że wstawaliśmy o przyzwoitej porze.

2017-07-3110.24.181

2017-07-3110.25.331

2017-07-3110.25.321

2017-07-3110.24.174

2017-07-3110.24.211

2017-07-3110.24.221

 

2017-07-3110.24.281

Twardy reset

Całkiem niedawno znajomi namawiali nas, byśmy dołączyli do nich w wypadzie w góry.  Jednak wcale nie po to, by chodzić po górach. To raczej wyjazd o kryptonimie „twardy reset”, którego ramowy plan był taki: jedziemy setki kilometrów od domu, pijemy ile dusza zapragnie, rano obudzimy się na kacu, staramy się przetrwać do wieczora i powtarzamy wszystko od początku.

Zapewne nie jest to urwany z kosmosu plan wycieczki. Wiele osób zamiast w wakacje faktycznie odpocząć, zrelaksować się, odespać, poruszać  i odkrywać, decyduje się na alkowersję. Wyjeżdżamy z dala od domu tylko po to, by się odmóżdżyć. Zaaplikować sobie chwilowe rozluźnienie. A z wyjazdu przywieźć kaca zamiast wspomnień.

Ja sama nigdy nie byłam wielko fanką gór. Zawsze bardziej ciągnęło mnie do wody. Chyba jestem jednym z nielicznych Polaków, któremu nie udało się jeszcze nigdy odwiedzić Zakopanego. Jakoś zawsze było mi nie po drodze.

Jednak to chyba jedna z tych rzeczy, do których trzeba dorosnąć. W górach Izerskich spędziłam w tym roku kilka wspaniałych tygodni. Z przerwami. Dzięki czemu miałam okazję podziwiać góry zimą, wiosną i latem. Byłam tam na jednym z jogowych kursów nauczycielskich, który miał formę tygodniowych zjazdów. Dzień zaczynaliśmy poranną praktyką jogi przed 6 rano, później było śniadanie i długi spacer po górach. Wróciłam do domu wypoczęta jak nigdy wcześniej. A mogłoby się wydawać, że z uwagi na poranne wstawanie, będzie zupełnie odwrotnie.

Alkohol wcale nie jest źródłem odpoczynku. A już na pewno nie spożywany w takich ilościach. Pozostając „pod wpływem” może się nam wydawać, że jesteśmy wypoczęci i wyluzowani. Jednak prędzej czy później trzeba będzie wytrzeźwieć i wrócić do rzeczywistości. Lepiej zabrać ze sobą z wakacji naładowane baterie, dużo energii i wspaniałych wspomnień niż kaca.

 

2017-07-3110.24.271

W końcu pracujesz na to cały rok

Jadąc na wakacje, często wychodzimy z założenia, że wszystko nam się należy. Pracowaliśmy ciężko cały rok na to, żeby zasłużyć sobie na te 2 tygodnie odpoczynku.

Wyjeżdżamy, żeby zapomnieć. Odciąć się od studiów i pracy. Odbić sobie godziny spędzone na tym, czego nie lubimy i przeimprezować ciężko zarobione pieniądze. Na urlopie można spać do woli, więc teoretycznie nie musimy przejmować się liczbą wypitych drinków.

Jesienią zeszłego roku pierwszy (i jak na tę chwile ostatni) raz w życiu byliśmy na wczasach all inclusive. Myślałam, że opowieści o osobach, które przez cały wyjazd siedzą nad basenem i sączą drinki, to legendy. Myliłam się. To było na porządku dziennym i nie dotyczyło jedynie osób 30 czy 40+ ale również dwudziestolatków.

I nie, ja wcale przez to nie mówię, że wakacje all in są złe. Albo że alkohol już z samego założenia jest niedobry. My wtedy również potrzebowaliśmy wyjazdu, o który nie trzeba się martwić. Takiego gdzie nie trzeba szukać noclegów, dojazdów, jedzenia. Gdzie wszystko jest podane na talerzu. Organizowane wczasy są świetną odpowiedzią na tego typu potrzebę.

Jednak we wszystkim ważny jest umiar. A całodzienne leczenie kaca na pewno umiarem nie jest.

2017-08-1102.20.331

2017-08-1102.20.322

2017-08-1102.20.321

My na swoich wczasach all in zamiast kisnąć przy basenie, wypożyczyliśmy quada i urządziliśmy sobie zwiedzanie Krety offroad. Przywieźliśmy ze sobą wspaniałe wspomnienia i zobaczyliśmy masę przepięknych widoków. Łącznie z wioskami, które zostały zupełnie zapomniane przez cywilizację. Tam ludzie, zamiast gapić się w smartphony, od rana pracują wspólnie, sjestują rozmawiają, popijają kawę. Dla mnie było to idealnym kontrastem dla naszego świata, zamykającego się powoli w internecie.

Trzymaj pion i przywieź ze sobą wspomnienia

Wakacje które znasz tylko ze zdjęć i opowieści znajomych są słabe. Co z tego, że byłeś na końcu świata, skoro nie udało Ci się zobaczyć ani poczuć niczego ciekawego? Równie dobrze możesz zostać w domu a po powrocie posłuchać ciekawych historii i obejrzeć zdjęcia wrzucone przez znajomych na Facebooku. Efekt jest ten sam – i tu i tu nie przeżywasz na własnej skórze.

Najwspanialsze w wakacjach są zawsze te chwile, które możesz wspominać po powrocie. Przywoływać w pamięci ich smak, zapach i związane z nimi emocje.

Podróż to odkrywanie. Nie tylko nowych lądów, ale przede wszystkim siebie. Wyjazd, nawet taki zaplanowany, zawsze pozostawia cień wątpliwości, margines błędu. Nigdy do końca nie wiemy, czy na miejscu wszystko będzie zgodne z naszymi oczekiwaniami i wymaganiami. Nie możemy być również pewni, jak zachowamy się w niespodziewanych sytuacjach

Jest to również możliwość spojrzenia na swoje życie z nowej perspektywy, z daleka. Poznanie nowych ludzi, kultur inspirowanie się i wplatanie nowych zachowań i poglądów do własnego życia. Zwiedzamy po to, by cieszyć zmysły i poszerzać własne horyzonty.

Podróż to również ludzie, z którymi łączy Cię coś więcej, niż jedna głupia impreza w klubie, którego nazwy nawet nie pamiętasz. To osoby, przed którymi możesz się otworzyć, być sobą i świetnie się bawić. W ich towarzystwie nie musisz niczego udawać.

To przeżycia, których nie zastąpi nam żadne zdjęcie, ani żadna, nawet najciekawsza opowieść. Takie które trzeba poczuć na własnej skórze i zobaczyć na własne oczy.

Z każdej podróży przywozisz coś dla siebie. Nawet jeśli od razu rzucasz się w wir swojego codziennego życia, to jednak coś w Tobie zostaje. Jakaś zmiana, inspiracja, refleksja. Te kawałki składają się na nowy obraz Ciebie. Gdy zobaczysz, że można inaczej, że warto się otworzyć i wpuścić do swojego życia nowe i świeże – bardzo prawdopodobne, że nie będziesz już chciał wracać do poprzedniej stagnacji.

Jednak możesz to poczuć tylko wtedy, gdy pozwalasz sobie na pełne, świadome doświadczanie.

2017-08-1102.20.341

 

 

Tekst powstał we współpracy z Grupą Żywiec w ramach kampanii Trzymaj Pion 

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 2 076 times, 1 visits today)

 

 

(Visited 2 076 times, 1 visits today)
No more articles
Close