Mówię do siebie: „Nie myśl. Jest tyle kobiet, które nie myślą i jakoś im idzie.” – Krystyna Janda

Wbrew temu co mogło się wydawać – z myśleniem i napychaniem głowy informacjami też można przesadzić.

Wracałam dziś wieczorem z zajęć jogowych. Przede mną szły trzy osoby, na oko dwudziestoletnie lub nieco młodsze. Każdy poruszał się we własnym tempie, bo wszyscy byliśmy sobie obcy. Spotkaliśmy się dopiero na przejściu dla pieszych, gdy zapaliło się czerwone światło.
 
I wiecie co się stało?
 
Cała trójka jak na komendę wyciągnęła telefony komórkowe i zaczęła sprawdzać wszystkie maile, fejsbuki i inne cuda.
 
Być może jestem mentalnym starcem, ale ręce mi odpadły. Serio? To już nie da się zająć sobą i tym co mamy w głowie nawet przez 30 sekund?

Zacznijmy od tego, że…

…nie musisz wiedzieć wszystkiego.

Kiedyś czytałam, że obecnie w ciągu dnia atakuje do nas więcej informacji, niż przez całe życie docierało do osoby żyjącej w XIX wieku. Nie wiem kto i kiedy to przeliczył i zmierzył (a tym bardziej nie wiem po co to robił), ale powiedzmy, że tak jest faktycznie.

Krótki i jasny wniosek jaki z tego płynie – wszystkiego wiedzieć się nie da, choćbyśmy nawet bardzo chcieli.

Oczyszczająca moc spacerowania.

Nie wiem jak Wy, ale ja jak mam jakiś problem, albo czuję że podczas pracy mózg zawiązał mi się na supeł, robię zwykle jedną z dwóch rzeczy – kilka ćwiczeń rozciągających albo krótki spacer. Jedno i drugie działa tak samo dobrze.

Skoro więc mamy już taki luksus, że jesteśmy na spacerze, albo chociaż w drodze skądś dokądś, to wykorzystajmy sobie ten czas nicnierobienia, na doładowanie umysłu i nie pakujmy mu kolejnych informacji do przetrawienia. A telefon warto po prostu zostawić w domu. Tak na wszelki wypadek, żeby nie kusiło.

Jak oczyścić umysł podczas spaceru?

Wyłącz myślenie.

Brzmi śmiesznie, ale serio warto.

Gdy prześladuje Cię masa rzeczy do zrobienia, terminów do nadgonienia czy problemów do rozwiązania – wychodząc, zostaw je wszystkie w domu. Jeśli boisz się, że o czymś zapomnisz – zanim wyjdziesz, zrób sobie listę spraw, o których musisz pamiętać. W przeciwnym wypadku bardzo prawdopodobne, że podczas spaceru, zamiast oczyścić umysł, będziesz wałkować w głowie wszystkie niedokończone zadania.

Spacerowa bezmyślność jeszcze nikomu nie zaszkodziła. W sensie że, jasne, trzeba uważać, by nie wejść pod jakiegoś tira, ale poza tym można wędrować sobie bez celu i bez większego sensu.

Porozmawiaj z losową osobą.

Jeśli chodzi o zagadywanie przechodniów to jestem naprawdę ostatnią osobą. Dlatego raczej mało prawdopodobne jest, bym zaczepiła jakąś nieznaną mi osobę i spytała o coś więcej niż o drogę.

Na szczęście jednak ludzie są różni, jedni należą do tych zagadywanych a drudzy do zagadujących ;) dzięki temu i mnie czasem zdarza się pogadać z nieznajomym. I tak chociażby wczoraj, podczas zbierania liści do wazonu, zaczepił mnie starszy pan radząc, bym sobie te liście zasuszyła w książce telefonicznej. Powspominał przy tym dawne czasy, pouśmiechał się i poszedł. Liści nie zasuszę, bo nie mam ani książki telefonicznej, ani tym bardziej chęci by to robić, ale rozmowa była miła i to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Rozmawiając z kimkolwiek, siłą rzeczy musimy oderwać się od nękających nas problemów czy list zadań. W przeciwnym wypadku rozmówca może mieć wątpliwości, co do obecności naszego mózgu.

Powiedzmy sobie jednak szczerze – jeśli idziesz z nosem w telefonie, szansa, że ktoś będzie chciał zamienić z Tobą kilka słów, jest raczej bliska zeru. A czasami naprawdę warto – w końcu niejedna miłość życia narodziła się z przypadku ;)

 oczyścić umysł

Skup się na rytmicznym chodzie.

Zamiast powłóczyć nogami, z nosem utkwionym w telefonie i co rusz zderzać się z słupami albo spadać z krawężnika, skup się na tym co robisz.

Energiczny chód to samo zdrowie zwłaszcza dla tych, którzy (tak jak ja) nie przepadają za bieganiem. Można nawet pokusić się o nordic walking, o którym za dużo Wam nie powiem, bo to zupełnie nie moja bajka, ale zdaje się mieć sens ;)

Rozglądaj się wokół.

Nie ważne czy mieszkasz w mieście czy na wsi. Obojętne jest również czy idziesz przez las czy raczej wzdłuż torów kolejowych. Zawsze znajdzie się coś ciekawego do zobaczenia. A nawet jeśli nic Ci się nie spodoba, to Twój umysł będzie Ci wdzięczy za to, że może analizować  sobie krajobraz zamiast kolejnego ciągu liczb w excelu. Albo zdjęć na Instagramie.

Nie mówiąc już o tym, że takie działanie jest zbawienne dla wzroku. Nasze oczy w ciągu dnia w dużej mierze przyzwyczajają się do obserwowania tego, co jest blisko – książka, zeszyt, komputer, telefon. Wypatrywanie tego, co znajduje się w oddali to dla nich wspaniała gimnastyka. Galopująca ostatnio krótkowzroczność znikąd się nie bierze.

Oddychaj głęboko.

Chyba że idziesz wzdłuż ruchliwej ulicy, to wtedy trochę średnio.

Jeśli jednak masz możliwość przespacerowania się w bardziej ustronnym miejscu, to warto to zrobić. Nawet kosztem nadłożenia drogi.

W ciągu dnia często zapominamy o prawidłowym oddechu. Oddychamy płytko i nierównomiernie, przez co nasz mózg i całe ciało bywa niedotlenione. Dlatego właśnie minuty spędzone na świeżym powietrzu, warto jest wykorzystać na świadome oddychanie. Takie wiecie spokojne i pełną piersią :)

 

A jak to wygląda u Was? 
Spacer z telefonem czy raczej zupełnie przeciwnie? :)

 

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 2 143 times, 1 visits today)

(Visited 2 143 times, 1 visits today)
  • Marta

    Dzisiaj wyszłam na spacer w deszczu i nie żałuję :)

  • Doceniam fakt, że nie mam internetu w telefonie. Czytam te porady tak jakby trochę z innego świata- jak to, są ludzie, którzy robią inaczej? Bardzo lubię chodzić z własnymi myślami, skupiać się na krokach, łapać ciekawe sytuacje z ulicy. Raz dzisiaj odpisywałam na sms-a i już spadłam z krawężnika, to nie jest sport dla mnie :D

  • Jak wiem, że ktoś ma zadzwonić to z telefonem. Na szczęście już bez, od kiedy doszło do mnie, że dobrych zdjęć nie robi. Wolę aparat wiec i większe wyciszenie. Nie skupiam się tylko na zdjęciach, miła odmiana od tego, co na co dzień.

  • Anja Trener

    Spacery… stały się u mnie przyjemną „rutyną”. Uwielbiam wyjść w plener, zbierać liście i oddychać. Mogłabym trwać w takim stanie wiele godzin i dni.
    Odkąd prowadzę jogę, spaceruję, tworzę bransolety z agatów, pstrykam zdjęcia, nie gonię już tak mocno za pieniądzem i „wymarzoną” pracą w korporacji, które dla wielu osób w Warszawie są jedynym celem życia… Przez pewien rok , pewien czas temu, miałam ten sam problem. Nieustanne podnoszenie kwalifikacji, przygotowywanie się do następnych rozmów kwalifikacyjnych, ostra rywalizacja. Odkąd potraktowałam sport i pracę instruktora fitness, jak moją pełną pracę w życiu, przestałam wciąż nakręcać się robieniem nowych uprawnień oraz pędzeniem za grupą „korpo-szczurków”, kupowaniem… od tego wszystkiego może zakręcić się nieźle w głowie, ale większość Warszawiaków tak żyje. W nieustannej walce o PSEUDO PRESTIŻ. Zapytana kiedyś na rozmowie kwalifikacyjnej przez szefa, znanej firmy ubezpieczającej ludzi :”Co oznacza dla mnie prestiż?”. odpowiedziałam po swojemu. Według niego prestiż to : „kupa kasy, KASA i tylko KASA, wszystko by okroić ludzi:. Według mnie prestiż oznacza:” możliwość rozwoju, poszerzanie wiedzy, pracę z pasją oraz z ludźmi, którzy chcą coś zmienić, zrobić w dobrej sprawie, ulepszyć życie.”.
    Jak widzicie pełen rozjazd priorytetów. Dlatego nie rozumiem ludzi uganiających się za szeleszczącym kawałkiem papierka. W końcu król Midas złotem się nie najadł….

  • Anna Nowakowska

    spacery i bieganie bez telefonu :) uczę się być off-line i rozmawiać z bliskimi w realu, nie na chatach itd, itp… nawet nie sądzilam, że to będzie na początku tak trudne, gdy człowiek prawie się uzależnił od świata wirtualnego. Ciężko było mi również zrozumieć, że ktoś nie posiada konta na FB, na Insta, a telefon komórkowy służy mu po prostu do komunikacji zawodowej i do rozmów głosowych, kiedy dzieli odległość :) nie zaś do klikania, chatowania i przeglądania mediów społecznościowych

  • Uwielbiam spacery, ale tak rzadko z tej przyjemności korzystam :( nawet wracając z uczelni jedyne o czym myślę, to aby jak najszybciej znaleźć się w domu. A te kilka minut można przecież zamienić w jedną z przyjemniejszych części dnia :) Dzięki za ten tekst!

  • Emilia Maciejewska

    Na spacerze jakoś zwykle nie udaje mi się uciec od myślenia ani od internetu (tak, gram jeszcze w pokemony;). Za to właśnie bieganie jak nic pozwala mi przestać myśleć – w pewnym momencie mam już siły tylko na to by myśleć o tym by się nie zatrzymać. A rytmiczna muzyka dodatkowo pomaga się wyłączyć. Ale nieważne czy spacer czy bieganie – ruch na powietrzu niezależnie od pogody jest dobry.

Close