Zarówno to co robisz, jak i to czego NIE ROBISZ ma wpływ na Twój wygląd i samopoczucie. Wiadomo, że najłatwiej jest po prostu nałożyć makijaż, szpilki, najnowszą sukienkę i mieć sprawę z głowy. Ale te wszystkie przydatki będzie trzeba z siebie prędzej czy później zdjąć i wtedy niestety wszelkie problemy wrócą na swoje miejsce.

Dbać o siebie trzeba kompleksowo, na każdej płaszczyźnie. Tak, by piękno zaczynało się od wewnątrz, a zdrowe ciało było tylko skutkiem ubocznym. Swoją drogą – fajnym skutkiem ;)

Holistyczny sposób dbania o organizm, ma to do siebie, że skutków nie widać od razu. Często trzeba poczekać kilka tygodni, a nawet miesięcy. Za to efekty są trwałe i dają zdecydowanie więcej satysfakcji od tych, osiągniętych natychmiastowo.

Jest kilka elementów, o które każdy może, a nawet powinien, zadbać. I nie ma tu miejsca na szukanie wymówek, usprawiedliwianie się brakiem czasu, pieniędzy, pomysłu czy zapału.

Dieta.

Jesteś tym, co jesz – tak mówi się chyba od zawsze. Na potrzeby tego tekstu próbowałam nawet znaleźć autora tego stwierdzenia, ale niestety nie udało mi się. Jeśli macie jakieś informacje na ten temat – koniecznie się podzielcie.

Hipokrates (a przynajmniej jemu to przypisujemy) powiedział:

„Wszystkie choroby przychodzą do człowieka przez usta z pożywieniem”.

Skubany wpadł na to kilkaset lat przed naszą erą. A my wciąż udajemy, że nie wiemy. Albo nie chcemy wiedzieć.
I zamiast wziąć się do pracy od podstaw, to tuszujemy, zamalowujemy, łykamy tabletki i zakładamy korygujące majtki. 

Problem w tym, że jak później te gacie zdejmiesz, to jednak tyłkens się wylewa. I wszelkie możliwe przeziębienia, pomimo łykania trzy razy dziennie zestawu ultra mega fast i complex, też jakoś nie chcą się odczepić. Czyli jednak problem nie został rozwiązany? No chyba, że został, tylko ja tego jakoś nie rozumiem.

Od tysięcy lat wiemy, że jedzenie to nasze paliwo i ma wpływ na to jak się czujemy i wyglądamy (i nie mówię tu o dietach zmieniających rysy twarzy.), ale jakoś nie chcemy z tej mądrości skorzystać. Nie wiem, czy Hipokrates powiedział to za cicho, czy po prostu nie wszyscy zdążyli to jeszcze wbić do głowy, przecież kilka tysięcy lat minęło jak oka mgnienie, ale czas najwyższy to zapamiętać. I przede wszystkim wykorzystać tę wiedzę.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie namawiam Cię w tym miejscu do przejścia na jakąś drakońską dietę, a jedynie do odrobiny pomyślunku i świadomości. Bo czasem jak przy kasie podglądam zakupy, to naprawdę niewiele z tego rozumiem.

Pełnowartościowe, jak najmniej przetworzone produkty, to klucz do każdego sukcesu.

Kiedyś czytałam, że im krótsza jest droga produktu od jego źródła do pojawienia się na naszym stole, tym lepiej. Także zrywając jabłko prosto z drzewa, robisz swojemu organizmowi dobrze. Jednak kupując w sklepie gotową szarlotkę z trzyletnim terminem przydatności – już niekoniecznie.

Pij na zdrowie.

Picie wody i ziołowych herbat, działa cuda. Nawadnia i nawilża nasz organizm i skórę od środka. Wypłukuje toksyny i nadaje naszemu ciału lekkości. Bo nie wiem, czy wiesz, ale często wydaje Ci się, że umierasz z głodu i znowu sięgasz po jakąś szybką przekąskę, tymczasem Twój organizm chce po prostu pić. Jeśli więc następnym razem dopadnie Cię głód, mimo iż niedawno jadłeś – wypij szklankę wody lub herbatę.

Oczywiście jeśli okaże się, że nadal jesteśmy głodni to jemy. I bez gadania!

Ja zaczynam swój dzień od szklanki ciepłej wody z cytryną. I chyba szybko nie przestanę, bo jakoś lepszego sposobu na obudzenie organizmu jeszcze nie znalazłam.

W ciągu dnia, latem stawiam zwykle na wodę. Gdy zaczyna się robić chłodniej – coraz częściej wybieram ciepłą wodę z cytryną i imbirem oraz herbatki. Wszelkich kolorów, smaków i aromatów. Uwielbiam.

Wiadomo, że lepiej jest wybierać herbaty dobrej jakości, nie jakieś zmiotki z podłogi, ale jakie konkretnie – to już Twoja w tym głowa.

Aktywność fizyczna.

Jakakolwiek. Nie chciałabym żeby znowu ktoś zarzucił mi, że gloryfikuję jogę i że w moim mniemaniu wszelkie pozostałe aktywności fizyczne są złe. To nie jest prawda. Szanuję każdą formę ruchu. Byleby tylko jakaś była.

I wcale nie trzeba myśleć o aktywności, jako o konkretnym treningu czy zestawie ćwiczeń. Spacer, to też aktywność. Jeśli możesz gdzieś dojść pieszo – rób to. Jak najczęściej. Poza tym omijaj windy (chyba że mieszkasz na 10 piętrze, wtedy może być ciężko;). Pamiętaj, że energiczne sprzątanie mieszkania, czy spacer z wózkiem to także aktywność fizyczna i to wcale nie gorsza od innych.

Wyprostuj się i wciągnij brzuch.

To takie piękno instant, wcale nie trzeba czekać na efekty do jutra.

Pisałam całkiem niedawno, że jeśli się garbisz, to brzuch wylewa się ze spodni jak lawa i żadna Chodakowska ani Lewandowska NIC tu nie pomoże.

Także głowa do góry, cycki do przodu (czy tam klatka piersiowa, żeby nie było faworyzowania konkretnej płci) i uśmiech, to przede wszystkim – uśmiech na buzię. Reszta jakoś sama się uda, serio.

Wrzuć na luz.

Ogromny wpływ na nasz wygląd ma również stres i niepotrzebne zamartwianie się. Ponad 90% rzeczy, o które się martwisz, nigdy się nie wydarzy, ale co się pomartwisz, to już Twoje. Dokładnie to samo tyczy się stresu.

I to nie jest tak, że naszym celem powinno stać się absolutne usunięcie stresu z naszego życia, bo tego się zrobić nie da. Narzekamy, że takie czasy, ale to nie jest wymówka. Kiedyś człowiek martwił się tym, że jak mu w nocy zgaśnie ognisko, to zje go mamut. Kiedy indziej, w czasach wojny, ludzie bali się nalotów. Zawsze, absolutnie zawsze jest, było i będzie coś, czego się obawiamy. I wbrew pozorom, żyjemy w bardzo spokojnych i komfortowych czasach – nikt nie próbuje nas pożreć, nie musimy walczyć o przetrwanie, mamy gdzie spać, jest również co do garnka włożyć, a jak lodówka świeci pustkami, to zwykle wystarczy zrobić dwa kroki do sklepu. Wcale nie trzeba wyruszać na tygodniowe polowanie, ani też przyzwyczajać się do życia z głodem, bo susza zniszczyła wszystkie plony. A jeśli mimo wszystko burczy Ci w brzuchu, to najprawdopodobniej jesteś na jakiejś drakońskiej diecie odchudzającej.

22 niezawodne sposoby na radzenie sobie ze stresem już Wam kiedyś podsyłałam. Joga na stres też już była. Nie chcę Cię tutaj namawiać na wykonywanie konkretnych czynności, które pomogą ci się odprężyć, bo najważniejsze jest znalezienie własnego, skutecznego sposobu.

Zdrowy sen.

To jest moja największa bolączka i przyznaję Wam się do tego bez bicia. Zawsze staram się rozciągnąć dzień do granic możliwości. Dlatego właśnie moim celem w tym i najbliższych miesiącach, jest szybsze mówienie sobie dość i najzwyczajniej w świecie pójście spać.

Wszelkie źródła mówią, że trzeba kłaść się spać najpóźniej o 23. Wszystko dlatego, że nasz organizm działa z porządkiem tego świata i jeśli położymy się za późno, to nawet jeśli będziemy spać te 8 godzin, to i tak w pełni nie wypoczniemy.

Mimo wszystko jednak najlepiej spróbować na sobie. Jesteśmy różni, jedni funkcjonują lepiej rano, inni wieczorem i nie warto się  z tym spierać.

Karm swój umysł.

Zawsze mówię, że ładność to coś, co widać w oczach.

Można mieć idealny rozstaw oczu, wielość ust i krzywiznę nosa, ale jeśli „źle nam z oczu patrzy”, to i tak nie wzbudzamy sympatii. Z drugiej strony – są osoby daleko odbiegające swoim wyglądem od ideału a mimo to, nie można się na nie napatrzeć.

Zwracaj uwagę na to, co kładziesz sobie do głowy, zarówno na to co czytasz, jak i na to co oglądasz i to czego słuchasz.

Słuchaj innych i ucz się od nich.

Życz innym dobrze i, przede wszystkim, nie zazdrość. Dla każdego wystarczy miejsca na tym świecie, dla Ciebie również.

Kochaj siebie.

Bo tak naprawdę jesteś absolutnym ideałem. Nie ważne co tam o sobie myślisz, tak właśnie jest.

I pamiętaj, że cokolwiek robisz, robisz to tylko i wyłącznie dla siebie. Nie dla dziewczyny, chłopaka, mamy, taty, dziadka, sąsiadki czy wrednej koleżanki. Zanim się za coś zabierzesz, upewnij się, że właśnie Tobie przyniesie to radość i lepsze samopoczucie.

Kochaj siebie i dbaj o siebie. Odłóż na bok wszystkie wymówki, bo nie ma na świecie nic ważniejszego od Ciebie i Twojego zdrowia. Szacunek do własnego ciała i ducha to nie egoizm a wyrażenie szacunku do samego siebie.

Miej umiar z dedykacją

(Visited 14 257 times, 1 visits today)

Nadchodzące warsztaty jogi:

 

(Visited 14 257 times, 1 visits today)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 14 257 times, 1 visits today)

 

(Visited 14 257 times, 1 visits today)
  • Maria

    Chyba jeden z najlepszych postów, naprawdę. Wszystkie uwagi i rady bardzo trafiają do mnie, już czuję, że często będę tu zaglądać:)

  • Mądrze prawisz :) Tyle tysięcy lat, a ludzie wciąż tego nie pojmują. Nad ruchem powinnam popracować, bo pracę mam siedzącą – częste nadgodziny a ostatnio zaniedbałam kondycję, a to kluczowe

    • Przy siedzącej pracy ruch to bardzo ważna sprawa. Chociaż kilka minut rozciągania rano i/lub przed snem da Ci odczuwalną różnicę :)

  • Kinga

    Rady trafione w 10, chyba naprawdę czas przełożyć sobie do głowy, że warto postarać się o odrobinę wysiłku, w końcu to dla siebie… i jakby nie patrzeć dla innych, bo z ludźmi zadowolonymi z życia łatwiej wytrzymać :D Czytając Twojego bloga regularnie coraz bardziej kusi mnie spróbowanie jogi!

    • Próbuj koniecznie! Daj znać skąd jesteś, może będę mogła polecić jakiegoś fajnego nauczyciela :)

      • Kinga

        Studiuję we Wrocławiu, może znasz tu kogoś godnego polecenia? :)

  • Mira Jurecka

    Sen przed 23 – zdecydowanie taaaaaaaaaak! Ja już od dłuższego czasu się przestawiłam (z małymi wyjątkami od czasu do czasu) i działa cuda! Bardzo dobrze przypomnieć sobie to wszystko na nowo i na nowo i na nowo, także dzięki za fantastyczne zebranie tych rad w przyjemny do przeczytania i sensowny post!

    • To już powoli trzeba zbierać się do spania ;) jutro odpiszę Ci/Wam na maila, bo dziś go wyszperałam w gąszczu, ale już nie miałam siły :/ teraz piszę z komórki z kanapy :D

  • Niby proste i banalne, ale często zapominane. A potem tak jak piszesz, suplementy, korektory i gacie modelujaace.
    Pisałam ostatnio u siebie i takiej „pracy i podstaw” w kontekście chorujących dzieci.
    Trzeba mieć świadomość po prostu przy wszystkim co się je i robi.
    Ps. Też dzień zaczynam od ciepłej wody z cytryną – i jeszcze miodem i chili;)

  • Takie proste zasady, a tak wiele osób nie potrafi sobie w większości z nimi poradzić… Cieszę się, że jakoś udało mi się znaleźć w sobie siłę do tego żeby zmienić swoje życie na lepsze. Odżywiać się zdrowo, ćwiczyć, żyć w zgodzie ze sobą.

  • Świetne zasady i wskazówki! Zgadzam się w 100 procentach z postawą – mam ogromne problemy z kręgosłupem, czasem nie mogę aż chodzić. Nie miałam pojęcia, że biedna postawa tak wpływa na mój humor i poczucie własnej wartości (poza rzecz jasna bólem). Zaczęłam ćwiczyć jogę dla poprawy i po dwóch latach regularnych ćwiczeń jestem bardziej wyprostowana, ból się zmniejszył i krocząc po mieście czuje się tą większą pewność, niż wcześniej kuląc się pod ciężarem kręgosłupa ;)
    Dbanie o wiedzę i umysł to też ogromna forma okazania sobie miłości i szacunku. Zgadzam się, że po oczach widać, kto jakim jest człowiekiem. A dieta – bez komentarza. Wiadomo, że to wielka część sukcesu do zdrowego życia i samopoczucia. Kiedy zacznie się od tego, od razu przychodzi ochoto na dbanie o siebie w innych aspektach życia :)

    • bardzo się cieszę, że joga Ci pomogła :) super, że pojawia się coraz więcej takich komentarzy, bo wiele osób niestety nie wierzy i uparcie twierdzi, że joga to zwykły fitness ;)

  • Świetny post ! Rady, które są proste i oczywiste zarazem, jednak często zdarza się nam o nich zapominać – pozdrawiam serdecznie :)

  • Pytałaś ostatnio o propozycje książkowe, to serdecznie polecam Ci „Babie lato, czyli bądź szczęśliwa całe życie” Agnieszki Perepeczko. Książka trochę biograficzna, ale też trochę o zdrowiu i dobrych nawykach w życiu. Myślę że kilka swoich rad też tam znajdziesz :)

  • lili

    Ja na mojej liście wrześniowej mam detoks (uśmiech w Twoją stronę ;)) mniej pracy, bo ile można pracować na kilka etatów. Wakacje pomogły mi w wprowadzeniu tego w życie, a tym samym będę miała czas na pilnowanie diety (czyli stylu odzywiania-nie mylić z dietą odchudzająca), na karmienie swojego umysłu wartościowym papu, rozwój zainteresowań i regularne ćwiczenia- mój rehabilitant już grzeje maty ;p
    Wcześniej z przepracowania wpadłam w tak głęboki dołek, że głupotą byłoby kolejne pakowanie się w taki schemat.
    Uczymy się na błędach i szukajmy co dla nas dobre, wprowadzając to w życie. Ot co ;)

  • Zgadzam się absolutnie z każdym punktem! Nic nie wpłynęło na jakość mojego życia tak jak odpowiednia dieta i dostateczna ilość snu. Jedynie nad regularną aktywnością fizyczną czeka mnie jeszcze duużo pracy :D

Close