Pytałam Was wczoraj na Facebooku o to jakie książki polecacie. Wzięłam Wasze sugestie pod uwagę, zaczęłam przeglądać czy i co jest dostępne w wersji e-bookowej i trafiłam na „Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły.”. To sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać czy sama mam jakieś czynności, które powtarzam cyklicznie i jaki wpływ mają one na moje życie.

Mam wrażenie, że w pośpiechu dnia codziennego, przestaliśmy dostrzegać i odróżniać wykonywane przez nas czynności. Wmawiamy sobie, że nie ma sensu marnować czasu na rzeczy, które nie są konieczne. Zapominamy o tym, że to co sprawia nam przyjemność, tak naprawdę nie ma ceny. A czymś takim na pewno są rytuały.

Nie ważne jak młodzi, czy starzy jesteśmy. Nie liczy się to czy jesteśmy w związku, mamy dzieci, wnuki czy też pozostajemy singlami. Zawsze tak samo ważne jest, by nie zapominać o sobie i i robić rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. 

Zamiast ślepo przebiegać przez każdy kolejny dzień i odbijać się od jednego wykonanego zadania do drugiego, pozwól sobie na drobne rytuały, które nawet szary dzień i zwykłe czynności podnoszą do rangi wydarzenia.

I pamiętaj, że rytuał to nie to samo co rutyna.

Poniżej kilka moich dnioumilaczy :)

Wstaję prawą nogą.

Teraz jak się nad tym zastanawiam, to faktycznie – nasze łóżko jest tak ustawione, że wstaję prawą nogą. Ale nie o to chodzi. Sęk w tym, żeby zacząć dzień fajnie, a nie od narzekania na wszystko, na czym świat stoi. Na pewno poranek wygląda zupełnie inaczej u osoby pracującej na etacie, niż u kogoś kto działa na własną rękę z domu.

Nie ważne jak bardzo spieszę się rano (choć staram się jednak tego nie robić, nawet jeśli mam jakieś umówione spotkanie albo plany z samego rana, zawsze nastawiam budzik z drobnym zapasem), kilka pierwszych minut wykorzystuję na poprzeciąganie się i kilka głębokich wdechów.

Poranek to czas, kiedy nastrajamy się na cały nadchodzący dzień. Ważne jest by oprócz ciała obudzić także móżdżek i ducha, dlatego jeszcze w łóżku układam sobie zarys całego nadchodzącego dnia. Ale tylko zarys, nie szczegółowy plan, którego muszę się trzymać jak scenariusza. Oczywiście w myślach wszystko odbywa się idealnie, więc z nadzieją że tak właśnie będzie, rozpoczynam dzień. A później jak to w życiu, nie oszukujmy się – bywa różnie.

Nawadniam organizm.

Dzień zawsze zaczynam od szklanki ciepłej wody z cytryną, robię tak już od dawna i raczej nieprędko się to zmieni. Czasem gdy nie uda mi się kupić ładnej cytryny, a tak niestety bywa, robię odstępstwo i zadowalam się herbatą.

W czasie kiedy podgrzewam/studzenia wody, odsłaniam okna, wietrzę mieszkanie i ścielę łóżko.

Czytam.

Rano zwykle na chociaż 10 minut siadam (albo rozwalam się) na kanapie i czytam książkę. Zwykle tę samą z którą zasnęłam wieczorem. Poranek to u mnie taki czas, kiedy mój mózg jeszcze nie do końca wie co się dzieje, wyobraźnia działa dwa razy mocniej, dlatego czytanie staje się jeszcze przyjemniejsze. Lubię ten czas, bo zwykle jest jeszcze stosunkowo cicho, a wpadające przez okna powietrze jest przyjemnie rześkie, co ważne jest zwłaszcza latem.

Swoją drogą, książkę o której pisałam Wam we wstępie, kupiłam sobie w wersji elektronicznej. Nie zdążyłam jej jeszcze przeczytać, ale z tego co przejrzałam, zapowiada się ciekawie. E-booka możemy upolować już za 19 zł, tylko odrobinę droższa jest wersja papierowa. Jeśli więc interesuje Was życie codzienne wybitnych jednostek, od malarzy, przez reżyserów, aż po polityków, to myślę, że całkiem warto w nią zainwestować. Takie trochę reality show na przestrzeni dziejów ;)

dobre nawyki

Joguję.

Rano nie tylko moje, ale każde ciało jest zupełnie inne niż wieczorem. Trochę sztywne, trochę jeszcze nieobudzone. Dlatego właśnie nie ważne jak bardzo czas goni, staram się wygospodarować chociażby 10 minut na jogę. Zwykle jednak gdy już się przebiorę, poranne rozciąganie wydłuża się do 40 minut.

Zawsze marzę sobie, że choć przez pewien czas będę miała okazję pomieszkać w domu nad samym morzem i fundować sobie codziennie jogową sesję, taką jak ta którą prezentuję poniżej ;)

Wspólne śniadanie.

Trochę przeraża mnie panująca obecnie nagonka na „instagramowe śniadania”. Nie wiem, być może są osoby, które tworzą ładne i smaczne kompozycje tylko na potrzeby zdjęcia. Na pewną są również tacy, którzy nie przywiązują wagi do tego, jak wygląda jedzenie na jego talerzu. I mi absolutnie nic do tego, jedni i drudzy robią tak, jak uważają.

Ja sama lubię, gdy to co mam zamiar zjeść nie tylko dobrze smakuje ale i ładnie wygląda. Uwielbiam jeść powoli i podziwiać to, co leży pod moim nosem. Dlatego właśnie staram się, dbać o świeże kwiaty na stole, ładną zastawę oraz sposób w jaki podane są potrawy. Poza tym dbam również o różnorodność tego, co jemy. Bardzo cieszę się, że możemy jeść wspólnie i bez pośpiechu.

codzienne rytuały

Praca.

Po śniadaniu zabieram się za rzeczy związane z moim życiem zawodowym. Staram się jak najbardziej skupić na tym, co robię, tak by możliwie najefektywniej wykorzystać ten czas. Chcę zrobić dużo w krótkim czasie, co wcale nie oznacza pracy na „odwal się” i po łebkach, a raczej pełne oddanie się aktualnemu zadaniu.

Codzienny spacer.

Należę do osób, którym w ciągu dnia pracuje się… najgorzej. Serio. Nie wiem z czego to wynika, ale najbardziej efektywna jestem rano i popołudniu/wieczorem. Dlatego „środek dnia” to dla mnie zwykle pora na przerwę. Spacer, gotowanie obiadu, jedzenie.

Gdy tylko czuję, że zaczynam się rozpraszać i moja praca nie jest już tak efektywna jak na początku, wiem że pora na przerwę. Nie ważne jaka pogoda panuje za oknem, absolutnie zawsze muszę wybrać się na chociaż półgodzinny spacer.

W ramach spaceru przynajmniej raz w tygodniu staramy się odwiedzić nowe, fajne miejsce i zatrzymać się tam chociażby na kawie.

 

rytuały

 

Obiad.

Wracając ze spaceru przeważnie robimy zakupy na obiad. Nasza lodówka jest zwykle stosunkowo pusta, co wcale nie oznacza, że przymieramy głodem ;) po prostu wolimy kupować na bieżąco, po to by mieć pod ręką to, na co faktycznie mamy ochotę i by było to świeże.

 

moje codzienne rytuały

 

Wieczorne zajęcia.

W roku szkolnym prowadzę 3 razy w tygodniu wieczorne zajęcia jogowe. Obecnie jestem w czasie wakacyjnej przerwy, z uwagi na fakt, że większość ludzi jest fizycznie albo przynajmniej psychicznie na wakacjach.

Dlatego teraz popołudniami ćwiczę sama, z zaciszu domowym lub parkowym.

joga mostek

Wieczór offline.

Prawdopodobnie nie zabrzmi to jak „idealne blogerskie życie”, ale nie mam konkretnej godziny zasypiania. Wszystko zależy od tego, co robię danego dnia, jak wciągnie mnie temat, nad którym pracuję i jak efektywna jestem.

Jakkolwiek jednak nie potoczyłby się mój dzień, staram się by chociażby godzina przed snem była zupełnie offline. Jest wtedy czas na spokojną herbatę, kolację, wieczorną toaletę i książkę. Choć nie ukrywam, że czasem po intensywnym dniu, zdarza mi się zasypiać z książką.. na twarzy ;)

Jak stworzyć swoje własne codzienne rytuały?

Wbrew pozorom to bardzo proste. Zwykle już je macie, tylko nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Dlatego właśnie warto przeanalizować swój dzień, po to by wyłapać elementy, które chcecie rozwijać, jak i takie, których chcecie się oduczyć.

  • Wypisz czynności, które robiłeś rano/wieczorem/w ciągu dnia na przestrzeni ostatniego tygodnia. Zarówno te fajne, takie jak spokojne śniadanie, jak i te mniej fajne jak chociażby spędzanie 20 minut przed szafą w poszukiwaniu czegoś, co nadawałoby się do ubrania.
  • Podziel wszystkie te czynności na 3 grupy: pozytywne, negatywne i obojętne.
  • Wybierz z nich te, które chcesz pielęgnować. Czyli te, które wnoszą coś do twojego życia, te potrzebnych i sprawiające, że czujesz się lepiej. Skup się na nich i dbaj o to, by nie pomijać ich w ciągu dnia.
  • Podkreśl takie, których chcesz się oduczyć. I szukaj sposobów, by to zrobić. Jeśli nie chcesz spędzać godzin przed szafą, być może przyda Ci się generalne sprzątanie garderoby.
  • Zastanów się, czy jest coś, co chcesz wprowadzić do swojej codzienności. Może trening, picie większej ilości wody, wcześniejsze kładzenie się spać. Możliwości jest cała masa i ciężko mi powiedzieć, co akurat Tobie okaże się potrzebne.
  • Wybierz najważniejsze zadania i ułóż z nich swój rytuał.

Nie wiem jak to wygląda w Waszym przypadku, u mnie jednak najlepiej działa to, co sobie zapiszę. Zwłaszcza wtedy, kiedy zachowane zostaje w fajnej, estetycznej postaci ;) Jeśli i Wy macie podobnie, to nadchodzę z ułatwieniem – poniżej znajdziecie linka do planera dobrych nawyków, gotowego do wydruku i kolorowania ;) Zapiszcie w nim zwłaszcza rzeczy, które chcecie pielęgnować.

dobre nawyki planer

>>> Planer dobrych nawyków do pobrania. <<<

Jeśli skorzystacie z planera, będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się ta informacją na Facebooku czy Instagramie.
Zwłaszcza jeśli będzie już wypełniony – będziecie mieli możliwość zainspirowania innych do zmian :)
Jestem bardzo ciekawa, jakie to wygląda u Was? 
Macie jakieś swoje rytuały, które staracie się pielęgnować?
Albo nawyki, których za wszelką cenę chcecie się oduczyć? 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 10 688 times, 4 visits today)
(Visited 10 688 times, 4 visits today)
  • Moje rytuały są praktyczne- zrobienie sobie kawy każdego ranka, włączenie laptopa, by sprawdzić pogodę w mieście oraz wyjście na balkon, by się porozciągać i sprawdzić pogodę na wsi. Gdy mam pracę na później idę w pidżamie do kuchni, włączam dobrą, rockową płytę i smażę czekoladowe placki z migdałami. Albo jasne placki z warzywami. Większość z moich fajnych rytuałów związana jest z pidżamą, rockową muzyką i jedzeniem.
    Ale najfajniejszy był rytuał czasu szkolnego- każdego wieczora wraz z dwójką rodzeństwa siadaliśmy w kuchni, piliśmy kakao i opowiadaliśmy sobie o szkole, filozofii życiowej, ciekawych ludziach i przypadkach ostatnich dni itp. Niestety wraz z moim pójściem na studia temu rytuałowi nastąpi kres, a w wakacje rzadko bywamy wszyscy troje naraz w domu, no cóż. Może da się go kontynuować na studiach, ze współlokatorkami, chociaż to nie będzie to samo…

    • koniecznie zadbaj o tak samo dobry kontakt i rytuały ze współlokatorkami, wiadomo, że nie są i nie będą to osoby tak bliskie jak rodzeństwo. mimo wszystko jednak można w ten sposób nawiązać naprawdę wartościowe relacje :) a gdzie się wybierasz na studia? :)

      • Mam cichą nadzieję, że spotkam w mieszkaniu dziewczyny które też wolą pogadać o życiu i Kancie, niż siedzieć ciągle przed laptopem…
        Jestem prawie-studentką uam w Poznaniu (filologia polska) ;)

  • Bardzo pielegnuje swoje rytualy, obawiam sie, ze moze to nawet podchodzic pod nerwice natrectw! Rano musze wykonywac czynnosci po kolei, od dawna zaplanowane i „wyrobione” – w szlafroku. Nie mam balkonu, wiec otwieram okna, by sie dowietrzac. Pracuje w systemie zmianowym, wiec u mnie kazdy dzien inaczej wyglada. Jednak poranki i wieczory staram sie zachowywac mozliwie takie same. Zauwazylam, ze jak pomijam moje rytualy (np. przy wyjezdzie) to bardzo do nich tesknie, dzieki nim czuje sie „jak w domu”. Dziekuje za artykul!

    • też ostatnio miałam trochę rozwalony dzień z uwagi na gości i niewielkość mieszkania, więc wiem, co to znaczy tęsknić za rytuałami ;)

  • Odkąd mam swoje mieszkanie i firmę znacznie łatwiej jest mi mieć rytuały, bo jestem panią swego losu i czasu :D a że mieszkam blisko lasu i kocham gotować to dwa podstawowe rytuały to gotowanie i spacerowanie :D

  • Do tej pory miałam tylko swój poranny rytuał (który trochę musiałam zmodyfikować ze względu na przeprowadzkę), ale po przeczytaniu tego posta zaczynam się zastanawiać, dlaczego nie ustaliłam jeszcze swoich codziennych nawyków? Chyba skuszę się na Twój planer :)

  • Iza

    Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz widzę, że nic takiego dla siebie nie robię. Oczywiście znajduję czas na swoje zainteresowania czy np. odpoczynek, ale nie mam rytuałów, bo tak naprawdę rozkład mojego dnia podporządkowany jest planem dnia dzieci i obowiązkom domowym, a siebie wciskam gdzieś z doskoku. Myślę jednak, że to kwestia nastawienia i że powinnam to zmienić. :) PS. Piękne zdjęcia. :)

    • wiesz, zawsze ktoś może stwierdzić, że mi łatwo jest się mądrować, bo nie mam dzieci, ale kurcze, widzę to po wielu mamach, że działają tak jak piszesz – siebie wciskają gdzieś z doskoku :) a przecież są tak samo ważne jak każdy inny :)

  • Blanka Legowska

    Jak czytam ten post jest prawie poludnie, ja zdazylam sprzatnac pranie, ogarnac mieszkanie po sniadaniu i zabawie rocznego synka, dwa razy zmienic pieluche, sto razy podniesc z podlogi placzaca fajtlapkę, podlac kwiaty, ugotowac obiad, pozmywac, w koncu wypic kawe na kanapie bo dziecię padlo i doszlam do wniosku ze moim rytualem jest…mycie zebow. Czekam z wytesknieniem na 3 minuty spokoju tylko dla mnie, gdzie juz nic wazniejszego po drodze nie musze zrobic, tylko sobie stanac przed lustrem i umyc wreszcie zeby :)

    • czyżby maluch był na etapie nauki chodzenia, że trzeba go zbierać z podłogi? :)

      • Blanka Legowska

        Przeciwnie, biega jak oszalaly i nie zdazy zauwazyc,ze na podlodze stoja tez meble i lezy kupa jego zabawek. A boli do czasu, jak mama przyjdzie i postawi na nogi. Wtedy mozna przestac plakac:)

  • Kasia z @drogadominimalizmu zmotywowała mnie kilka tygodni temu do wcześniejszego wstawania i porannego jogowania. Joga w domu to już normalka, ale wczoraj postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu i zrobić codzienną sesję wśród drzew na biwaku. Nie powiem, była lekka trema przed pierwszą asaną ale o dziwo nie miałam problemu z odcięciem się od rozmów i wzroku ciekawskich. Bo kto tu się powinien wstydzić – ja, bo ćwiczę? czy oni, bo się lenią na leżakach? ;P Może i taka joga z czasem stanie się moim rytuałem ;)

    • świetnie że wyszłaś „z jogą do ludzi” :) zawsze mam nadzieję, że to zmotywuje podglądających do hmmm… jeśli nie do jogi, to chociaż do innej aktywności :)

  • świetny planer

  • Rytuały są dla mnie nieodłącznym elementem celebrowania codzienności! Uwielbiam moje poranki. Popołudniowe zajęcia na sali baletowej. Godzinę popołudniu z książką. Wspólną kawę. Chwilę na plaży. Rozkoszuję się każdym takim momentem. Nawet jeśli oznacza to pracę przy komputerze- to także sprawia mi przyjemność! Właściwie to starałam się tak dostosować swoje życie, bym czuła się z tym życiem, które prowadzę.

  • kolendziolka.pl

    Ja również mam swoje codzienne rytuały, które wprowadzają porządek i spokój w moim życiu ;)

Close