„Życie spędzone na popełnianiu błędów jest nie tylko bardziej honorowe, ale i bardziej użyteczne niż życie poświęcone na nierobienie niczego” – George Bernard Shaw.

Niepopełnianie błędów jest tak naprawdę największym błędem. Życie nie polega na tym, by unikać sytuacji, w których coś mogłoby nam się nie udać. Trzeba spróbować wielu rzeczy i przejść wiele różnych ścieżek, sparzyć się, przewrócić, spróbować raz jeszcze, by ostatecznie dostać to, czego naprawdę się pragnie.

Jeśli wszystko Ci się udaje, to wcale nie znaczy, że jesteś super. Świadczy to jedynie o tym, że nie robisz niczego nowego. 

Można się bać wielu rzeczy: pająków, zastrzyków czy nawet własnego cienia. Jednak na pewno nie powinniśmy nosić w sobie lęku przed działaniem.

Każdy, absolutnie KAŻDY ruch odbiegający choć odrobinę od naszych wyuczonych schematów, niesie za sobą ryzyko błędu. Jednak to właśnie umiejętność wyciągania wniosków, otrzepania się i pójścia dalej, odróżnia ludzi postępu od tych, którzy drepczą w miejscu.

Błąd to najlepszy życiowy nauczyciel.

Już od najmłodszych lat mamy to do siebie, że najlepiej uczymy się na własnej skórze. Mama może sobie mówić: nie dotykaj garnka, który stoi na kuchni, bo jest gorący. Jednak większość z nas dopóki nie dotknie i nie przypali sobie palca, nie zazna spokoju.

Popełniając błąd dostajesz swoją lekcję i to wprost proporcjonalną do porażki. Przysmażysz palec, poboli kilka dni i już wiesz, żeby nie dotykać kuchenki. Nowo poznany facet po spędzeniu z Tobą nocy, więcej już nie zadzwonił – będzie bolało kilka tygodni, w końcu to miał być ten jedyny, ale przynajmniej następnym razem będziesz bardziej uważna przy doborze partnerów.

Popełniając błędy dostajesz po tyłku, jednak uczysz się tylko wtedy, gdy traktujesz to jako życiową lekcję, a nie jako porażkę. 

Rozwijaj się… na błędach.

Zastanów się: jak chcesz się nauczyć czegokolwiek, albo rozwinąć bez popełnienia błędu? Rodząc się nie umiesz nic. Albo prawie nic. Z czasem sukcesywnie nabywasz potrzebnych Ci umiejętności.

Odpowiedz sam/a sobie na pytanie – ile raz trzeba upaść na dupę, żeby nauczyć się chodzić?

Pewnie z miliard. Czemu więc upadanie w trakcie nauki chodzenia, traktujesz jako coś normalnego, natomiast błąd w życiu dorosłym, klasyfikujesz jako porażkę?

Masa ludzi drepcze w miejscu tylko dlatego, iż boją się, że stawiając krok do przodu, mogą się poślizgnąć i upaść. Nawet jeśli tak się stanie, to co z tego? Podniesiesz się, otrzepiesz tyłkens i pójdziesz dalej.

Dzięki porażkom zaczynasz rozumieć, że nikt nie jest idealny. I wiesz, że trzeba wybaczać.

Jedną z największych lekcji jaką dostajesz przy popełnieniu błędu, nauka wybaczania.

Z każdym kolejnym potknięciem coraz bardziej dociera do Ciebie fakt, że nikt nie jest idealny – ani Ty, ani ludzie w Twoim otoczeniu, ani osoby które znasz z radia, telewizji, internetu, blogów czy wybiegów. Jesteśmy tylko ludźmi.

Błądząc, uczysz się wybaczać zarówno innym jak i sobie. Już wiesz, że ideały nie istnieją i że każdy od czasu do czasu się potyka. Mimo najlepszych intencji nie zawsze wszystko nam się udaje.

Błądząc poznajesz siebie.

Każdy błąd to możliwość lepszego poznania siebie. Dzięki pomyłkom odkrywasz rzeczy, które lubisz jak i te, których więcej robić nie masz zamiaru. Znajdujesz swoje granice, wiesz na co Cię stać, jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że nie wszystko jesteś w stanie zrobić.

Póki więc masz ku temu okazję – szukaj i… błądź!

Możesz zmieniać pracę, miejsce zamieszkania, uczelnię. Nawet jeśli robisz coś na własne życzenie, ale wiesz, że źle się z tym czujesz – zmień to. Lepiej jest przyznać się do złego wyboru, niż męczyć się z czymś, co nas frustruje. 

Nie żałuj i nie bój się ryzyka.

Istnieje porzekadło, mówiące o tym, że zawsze bardziej żałujemy rzeczy, których NIE zrobiliśmy, niż tych, które zrobiliśmy.

Patrząc wstecz, często mówimy do siebie „żałuję że nie miałem/am odwagi żeby…”. I tutaj jest milion różnych „żeby”. Brak odwagi, by zagadać do osoby, która nam się podoba. Obawa przed zmianą pracy czy studiów. Rezygnacja z życia na własnych warunkach, z obawy przed wyśmianiem.

Nie chcesz żałować w przyszłości, rób to czego pragniesz już teraz. 

Jeśli tylko wiesz, czego chcesz, niewiele rzeczy jest w stanie Cię powstrzymać. A już na pewno nie powinien paraliżować Cię strach przed działaniem. Nie wyjdzie, to nie wyjdzie, zawsze możesz spróbować raz jeszcze. Jak mówił Michael Jordan:

„Nie trafiłem ponad 9000 rzutów w moim życiu. Przegrałem ponad 300 meczów. 26 razu zaufano mi, gdy miałem oddać rzut na miarę zwycięstwa i spudłowałem. Przegrywałem w moim życiu ciągle. Dlatego właśnie osiągnąłem sukces”

Wierz lub nie, ale choćbyś nie wiem jak się starał/a, na pewno nie popełnisz wszystkich tych błędów, których tak bardzo się obawiasz. A jeśli nawet raz, drugi, trzeci czy osiemdziesiąty pierwszy powinie Ci się noga, to niebo nie spadnie Ci na głowę. Świat wcale się nie zatrzyma tylko po to, by ponabijać się z Twojej porażki. Karuzela jedzie dalej, wystarczy tylko z powrotem wsiąść na konia.


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 1 492 times, 1 visits today)
(Visited 1 492 times, 1 visits today)
  • zocha

    Dziękuję za ten wpis! Czegoś takiego właśnie potrzebowałam, bo jestem właśnie o krok przed wielkimi zmianami w moim życiu i trochę się ich obawiam.

  • Otóż to. Ucząc się matematyki, nie od razu zaczniemy rozwiązywać całki, a kilka razy się coś pomyli w rozwiązaniu. I to jest właśnie proces nauki. Tak jak w każdej innej dziedzinie. Nie mówimy tu oczywiście o rozwalaniu boeing’a od razu, ale o drobnych błędach w trakcie szkolenia. A próba nowych rzeczy jest rozwijająca sama w sobie, przez poznawanie czegoś nowego – zawsze in plus

  • To jedne z tych prawd, którym zawsze przyznajemy rację, wydają się oczywistością i dostajemy je podane na talerzu co najmniej dwa razy w tygodniu, ale kiedy budzimy się z ręką w nocniku i uświadamiamy sobie że dotyczą one również NASZEGO ŻYCIA, i że my również zapętlamy się w klatce myślenia o błędach jako o porażkach i przyklaskując tezie „weź życie w swoje ręce” dalej pracujemy w znienawidzonym zakładzie tak jak rok, dwa, pięć temu, uświadamiamy sobie dlaczego to musi być powtarzane ciągle i ciągle i ciągle. Bierz lekcje z życia, nie bój się porażki. Natalia jak zwykle w punkt.

  • Ja podziwiam koszykarza, który się zwie Kobe Bryant. Przychodził kilka godzin przed treningiem i cały ten czas rzucał, poszukując coraz to lepszych sposobów, aby trafić. Albo rzucał sam sobie wyzwanie, np trafić 500 razy do kosza. I rzucał tyle godzin, dopóki nie rzucił 500 razy. Analizując postawy różnych koszykarzy to uważam, że jest jednym z najbardziej upartych i zawziętych co do rozwijania swoich umiejętności :)

  • Nawet jeśli my sami potrafimy przetłumaczyć sobie że popełnione błędy są elementem nauki, to zawsze znajdzie się ktoś kto powie nam w twarz że to „porażka” i że „znów się nie udało”. Dlatego myślę że to właśnie na tym polu potrzeba jest więcej samozaparcia, żeby nie dać się przekonać że „kolejna porażka i że może nie było warto”.

  • Nawet nie wiesz jak bardzo pomagasz tymi swoimi tekstami :) Dziwię się, że trafiłam na Twojego bloga dopiero w tym roku.

Close