Jeśli chodzi o pielęgnację i kosmetyki same w sobie, zawsze wychodzę z założenia, że im mniej tym lepiej.

Pamiętajmy o tym, że pielęgnacja to tylko dodatek do naszego życia. Często mamy tendencje do przesadzania, zwłaszcza do nadmiernego malowania się, co jest tylko pozornym dbaniem o siebie. Nakładanie na siebie jak największej ilości kosmetyków tylko dlatego, że któryś z nich jest aktualnie modny, ktoś nam go polecił, albo po prostu chcemy go wypróbować, bo fajnie wygląda czy ładnie pachnie, do niczego dobrego nie prowadzi. Nasza skóra to nie poligon wojskowy, na którym możemy sobie próbować w nieskończoność, tylko po to, by zaspokoić naszą ciekawość.

Wpis jest kontynuacją cyklu o naturalnej pielęgnacji. Poniżej znajdziecie poprzednie:

W próbowaniu, o którym pisałam na samym początku, nie ma nic aż tak złego. Pod warunkiem rzecz jasna, że jest to początek naszej przygody z kosmetykami, nie znamy jeszcze dobrze naszej skóry ani jej potrzeb. Z czasem na bazie obserwacji i wniosków płynących zarówno z sukcesów jak i z błędów, cały proces powinien się w pewien sposób unormować. Zwykle mija trochę czasu, zanim dojdziemy do zestawu, który się u nas sprawdza.

Oczywiście musimy liczyć się z tym, że nasza skóra się zmienia, również warunki atmosferyczne i pory roku nie pozostają bez zmian, dlatego od czasu do czasu musimy modyfikować to, co udało nam się stworzyć.

Najważniejsze jest to, żeby robić wszystko z głową, a wtedy ciężko o błędy.

Na początku najlepiej jest zastanowić się nad tym, jakich zabiegów, jakich kosmetyków i jak często potrzebujemy. Zwykle jest to bezpośrednio związane z typem naszej skóry.

Pamiętaj, zawsze rób tak i tyle ile potrzebujesz. Absolutnie każdy z nas jest inny. To że ja używam takiego czy innego kosmetyku raz dziennie, wcale nie oznacza, że i u Ciebie się to sprawdzi. Nie porównujcie się z koleżankami, blogerami, gwiazdami czy innymi inspiracjami. Słuchajcie swojej skóry i szukajcie własnej ścieżki.

naturalna pielęgnacja twarzy

Na początek odkrycie, którym zapomniałam się z Wami podzielić poprzednio – bazyliowa pasta do zębów. Ja swoją kupiłam na allegro, nie wiem czy jest dostępna stacjonarnie. W tej samej serii znajdziecie jeszcze pastę Neem i z goździkiem.

Pozostałych nie próbowałam, jednak bazyliowa jest świetna i na pewno nie przerazi nas cenowo. W smaku jest bardzo łagodna, delikatnie ziołowa. Nie daje efektu zamarzniętej szczęki, jak to się nieraz zdarza przy pastach mocno miętowych. Fajnie oczyszcza i nawet całkiem nieźle się pieni.

naturalne kosmetyki

Kosmetyki naturalne – oczyszczanie twarzy i demakijaż:

Do zmywania makijażu używam olejku z Resibo. Nadal jest moim demakijażowym ulubieńcem. Pachnie obłędnie (wciąż nie mogę rozgryźć co to za zapach), bez problemu wszystko zmywa i pozostawia fajnie nawilżoną skórę. Najpierw myjemy twarz olejkiem, możemy przy tym zafundować sobie fajny masaż. Potem wszystko zmywamy za pomocą zamoczonej w ciepłej wodzie ściereczki, która jest dołączona do produktu. Możemy ją potem wyprać w ręku mydłem, w razie potrzeby można ją również prać w pralce. Ogromny plus to wielokrotność użytku ściereczki, przez co nie musimy już zużywać tony wacików. Ekologia pełną gębą. A i przyjemność wykonania takiego demakijażu “na ciepło” jest całkiem spora :) Poza tym niesamowitą zaletą stosowania olejku jest także wyraźna poprawa stanu skóry.

Nadal pozostałam wierna tymiankowemu żelowi do twarzy z Sylveco. Nie ściąga skóry, a jednocześnie dokładnie oczyszcza. Obecnie rozglądam się nad czymś jednocześnie nawilżającym – jakieś sugestie? :)

Tonik mam produkcji własnej. Ostatnio dużo eksperymentuję na tym polu i tak się zastanawiam – chcecie post z zestawieniem skutecznych i łatwych receptur? Ta na zdjęciu jest akurat na bazie rumianku.

naturalna pielęgnacja

Kosmetyki naturalne – nawilżanie:

W kwestii nawilżania niezmiennie podkreślam konieczność działania nie tylko od zewnątrz ale i od środka. Co jest równoznaczne z odpowiednią dietą i spożywaniem dużej ilości płynów (wody, herbat ziołowych, czy chociażby miętowych oraz wody z cytryną).

Na dzień obecnie stosuję krem z Bio IQ, który ma naprawdę fajny skład, a dodatkowo idealnie wpasował się w potrzeby mojej skóry. Szybko się wchłania, nie napina, nadaje się pod makijaż. Na noc mam serum również z Bio IQ,bardzo fajnie nawilżające. Co kilka dni stosuję je zamiennie z olejem kokosowym.

Fajnym odkryciem jest również krem z Biolaven z olejkiem lawendowym. Nie wiem jednak jak sprawdza się na dłuższą metę, bo zużyłam jedynie próbki.

Do ciała nadal stosuję olej migdałowy i rękawicę do masażu.

peeling z płatków owsianych

Kosmetyki naturalne – maseczki i peelingi:

Tutaj również żadnych niespodziewanych przewrotów nie odnotowałam. Nadal stosuję maseczkę z czarnego sezamu, która dodaje skórze fajnego blasku. Złuszczająco wciąż dobrze działa peeling sodowy. Jeśli zależy nam na delikatniejszym oczyszczaniu – polecam peeling owsiany.

Peeling/maseczka z płatków owsianych.

Składniki:

  • 1 łyżka płatków owsianych
  • niewielka ilość przegotowanej wody lub mleka (tyle by powstała papka)
  • 0,5 łyżeczki miodu (opcjonalnie)
  • kilka kropel soku z cytryny
  • 0,5 łyżeczki oleju (np. jojoba, sezamowy, z pestek brzoskwini, z pestek malin, sojowy, lniany – u mnie był ten ostatni)

Płatki zalewany wodą. Pozostawiamy na chwilę by spęczniały, potem dodajemy resztę składników. Nakładamy na twarz i masujemy przez chwilę, następnie pozostawiamy na twarzy na ok 10 minut.  Zmywamy letnią wodą. Po “zabiegu” cera jest fajnie wygładzona i rozjaśniona. Jednak musimy liczyć się z tym, że takiej masce daleko jest do konsystencji sklepowych kosmetyków, warto więc maseczkowanie przeprowadzać w łazience, nad umywalką ;)


I jak zawsze bardzo chętnie poczytam o Waszych kosmetycznych ulubieńcach :)


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 4 548 times, 1 visits today)

(Visited 4 548 times, 1 visits today)
No more articles
Close