„Uroda kobiety nie jest jej wyłączną własnością, lecz częścią bogactwa, które przynosi ona ze sobą na świat. Ma obowiązek dzielić się tym bogactwem.” – John Maxwell Coetzee

Bycie piękną to bycie przede wszystkim sobą. I to bycie jak najlepszą wersją siebie. Jednak piękno fizyczne promieniuje tylko wtedy, gdy jest w pełnej harmonii z pięknem wewnętrznym.

Dziś kolejny krok Maratonu Minimalisty. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz o co chodzi – patrzymy tutaj :)

Piękno ma to do siebie, że zawsze jest kwestią subiektywną. I bardzo dyskusyjną. Mimo wszystko jednak chyba każdy zgodzi się z tym, że piękno to nie tylko ładna buzia i figura modelki. Dochodzą do tego, teoretycznie nieuchwytne dla oka, jednak podświadomie wychwytywane czynniki takie jak: pewność siebie, duma, dobre samopoczucie we własnej skórze, energia, pasja, zaangażowanie czy postawa ciała.

Kobieta która czuje się pociągająca, rzeczywiście taka jest. Dlatego też najważniejsze jest to, by poznać siebie, zaakceptować i nauczyć się podkreślać wszystkie swoje atuty. Pisałam już o tym na podstawie jogi dla kobiet, o czym przy okazji również warto przypomnieć.

SONY DSC

Tak naprawdę tylko my ponosimy odpowiedzialność za to jak wygląda i czuje się nasze ciało. To naszą zasługą jest fakt, że wygląda cudownie. Jednocześnie to my sami winni jesteśmy wszelkim zaniedbaniom. Żadna kosmetyczka ani żaden lekarz nie zna nas na tyle dobrze, by zadbać o nie lepiej niż my sami. Piękno to nie tylko efekt wizualny, ale przede wszystkim zdrowie, które jest naszym najcenniejszym darem.

Dołożenie wszelkich starań do tego aby wyglądać pięknie i czuć się wspaniale, powinno być jednym z naszych celów. Być pięknym, to być miłym dla oka. Niezależnie od pogody, humoru czy wieku. Wbrew temu, co mówią media, ludzie z wiekiem stają się piękniejsi i dojrzalsi. Jak wino. To rozwój naszej świadomości, przejaw wzbogacenia się naszego piękna wewnętrznego, które z biegiem lat jeszcze bardziej się uzewnętrznia.

Z wiekiem uczymy się także naszego stylu. Nie ulegamy już dziwnym zachciankom i nagabywaniu nowych trendów w modzie. Wiemy co jest dla nas dobre i w czym czujemy się komfortowo. Nie oznacza to jednak wcale, że stajemy się nudni i zgorzkniali, oraz że popadamy w taką stagnację, że nie stać nas na jakiekolwiek zmiany. Ucząc się swojego stylu, uczymy się jednocześnie żyć i wyglądać w zgodzie ze sobą, nie przejmując się niczyim zdaniem.

znajdź swój zapach

Z ciałem jest trochę tak, jak z utrzymaniem domu. Dbamy o to, żeby zawsze było czysto, pachnąco i schludnie. Jednocześnie zdarza nam się w tym całym natłoku obowiązków zapomnieć o sobie samej. Wyprowadzanie psa na spacer w piżamie, czy wyskok do sklepu w powyciąganym dresie staje się naszym nawykiem. Paznokcie których poodpryskiwany lakier straszy na odległość i odrosty na głowie długości kilku centymetrów, stają się częścią nas. Tłumaczymy się brakiem czasu i pieniędzy na zabiegi upiększające. Tymczasem nie zdajemy sobie sprawy, że wprowadzając do naszego życia minimalizm kosmetyczny nie tylko zaoszczędzimy czas i pieniądze, ale też wyglądać będziemy lepiej niż kiedykolwiek w życiu.

Bycie atrakcyjną fizycznie w bardzo dużym stopniu zależy od naszego samopoznania, nastawienia, aktywności fizycznej, zdrowia i zaufania do siebie. Jeśli mamy energię, cel i radość w sobie, stajemy się jednocześnie bardziej atrakcyjni dla otoczenia.

Piękno utożsamia się czasem z błahą zachcianką, o czym pisałam już na podstawie elegancji jaką daje nam praktyka jogi. Tymczasem tak naprawdę dbałość o nasz wygląd zewnętrzny i postawę jest wyrazem szacunku dla samego siebie.

Obecnie trochę mylnie rozumiemy definicję piękna. Wyznacznikiem ideału stały się ciała wymuskane na siłowni, okraszone jeszcze pociągnięciami pędzla w Photoshopie. Twarze poprawiane przez chirurgów plastycznych i modelowane grubymi warstwami makijażu. Ukrywamy zmiany skórne i cienie pod oczami. Tak jakby nasze własne tchórzostwo czy niedbalstwo kazało nam jedynie zatuszować problem zamiast z nim walczyć. Tymczasem by stać się piękną, trzeba zacząć od podstaw: piękna skóra, piękne włosy, zadbane paznokcie, nienaganna postawa, to fundamenty na których budować możemy swoją kobiecość. Energia życiowa i pierś wypięta dumnie do przodu sprawiają, że nasze piękno staje się wyraźnie dostrzegalne dla otoczenia.

Zadanie na ten tydzień? Zastanów się nad wprowadzeniem minimalizmu kosmetycznego. Zrób przegląd swojej kosmetyczki, znajdź rzeczy które nie są konieczne. Naucz się oszczędzać dzięki temu czas i pieniądze i jednocześnie wyglądać zjawiskowo.

minimalizm-kosmetyczny

W dbaniu o urodę powinien przyświecać nam minimalizm kosmetyczny i świadomość własnych atutów. Tak naprawdę żeby wyglądać dobrze wcale nie potrzebujemy zastępu kosmetyków. Na pewno potrzebujemy zaś swojego kątka, nie ważne czy to w sypialni czy w łazience, zaopatrzonego w lustro. I czasu. Takiego wartościowego i tylko dla siebie. Pracując bowiem nad naszym wyglądem, pracujemy jednocześnie nad naszym wewnętrznym dobrym samopoczuciem. 

naturalne-piękno

Piękno naszej twarzy w dużej mierze zależy od wyglądu naszej skóry. A wygląd zależy od w jakiej kondycji jest nasza skóra, a nie jak wiele jesteśmy w stanie zamaskować. Jeśli borykamy się z jakimikolwiek problemami skórnymi, szukajmy sposobu na to, by w naturalny sposób je zniwelować. Samo maskowanie jest tchórzostwem i najnormalniej w świecie uciekaniem od problemu. Poza tym – wszystkie chcemy wyglądać dobrze tuż po wstaniu z łóżka a nie dopiero po nałożeniu makijażu ;)

Inwestycja w kondycję naszej skóry to nasza najlepsza lokata. Pijmy dużo wody, nie przesiadujmy zbyt długo na słońcu, nie przesadzajmy z makijażem. Dobierzmy pielęgnację odpowiednio do naszej skóry. Zwracajmy uwagę na skład tego, co nakładamy na skórę. Skóra ma takie same umiejętności jak układ trawienny – potrafi wchłaniać różnego rodzaju składniki do wnętrza organizmu. Nakładając więc kosmetyki o zawiłym składzie chemicznym wprawiamy, że wszystko to wnika do naszego ciała. Moja złota rada – to co służy do jedzenia, bardzo często jest też doskonałym kosmetykiem. Postaram się rozwinąć ten wątek w kolejnych wpisach. 

minimalistyczny-makijaż

Wygląd naszej twarzy zależy nie tylko od kondycji naszej skóry, ale przede wszystkim od tego jak się czujemy. Jeśli coś leży nam na przysłowiowej wątrobie, cały smutek widoczny jest w oczach. I nakładanie cieni rozświetlających i powiększających oko w niczym tu nie pomoże. Minimalizm kosmetyczny także w dziedzinie makijażu pozwala nam zaoszczędzić czas i jednocześnie podkreślić atuty naszej twarzy. Eksperymentujmy. Korzystajmy z próbek. Sprawdzajmy co podkreśla nasze naturalne piękno, a co je tłamsi. Jeśli makijaż nie jest naszą mocną stroną, pytajmy ludzi, którzy się na tym znają. Być może masz koleżankę z zacięciem wizażystki? Spytaj jej o radę. Na pewno będzie jej bardzo miło, że doceniłaś jej umiejętność.

minimalistyczny-manicure

Musimy nauczyć się odróżniać zabiegi konieczne, od tych mile widzianych. Te które wymagają interwencji specjalisty od tych, które zrobić możemy w domu. Do tych ostatnich należą na pewno zadbane stopy i dłonie, do czego zaliczają się oczywiście pomalowane paznokcie. Wszelkiego rodzaju sztuczne, plastikowe czy żelowe nowości, są sprawą naprawdę wartą wyeliminowania. Na pewno nie służą kondycji naszych własnych paznokci. Dodatkowo zaś ich urok jest mocno wątpliwy.

Zadbane skórki, odpowiedni kształt paznokci i delikatny (lub też bardziej intensywny) kolor, są doskonałą wizytówką każdej kobiety. Czytałam kiedyś, że kobieta powinna mieć pomalowane paznokcie do 90 roku życia. Może to wydawać się głupie, jednocześnie jednak napawa swego rodzaju optymizmem – 90 lat i pewne ręce oraz dobry wzrok to coś o czym wszyscy marzymy ;)

pielęgnacja-włosów

Wiele osób, zwłaszcza mężczyzn, uważa, że piękno kobiety tkwi w jej włosach. Nie chodzi tutaj jednak o codzienne 50-minutowe układanie skrzętnej i wyszukanej fryzury, spryskanej lakierem tak mocno, że nie zagrozi jej nawet tsunami. Stała się bowiem tak twarda, że w razie wypadku z powodzeniem zastąpi nam kask.

Piękne włosy to zdrowe i zadbane włosy. Zawsze świeżo umyte, odżywione i błyszczące. Fryzura powinna być dobrze dobrana do naszej urody. Warto jest znaleźć sobie fryzjera, któremu możemy w tej kwestii zaufać i który wybierze fryzurę doskonale pasującą do naszej twarzy i figury. I że będzie to jednocześnie fryzura którą będziemy w stanie błyskawicznie ułożyć same w domu. Dopóki takowej nie znajdziemy, warto jest eksperymentować w poszukiwaniu odpowiedniego dla siebie stylu. 

Jak widać, minimalizm kosmetyczny nie jest żadnym ograniczeniem. Jest tak naprawdę niekończącą się rzeką inspiracji i poszukiwań. Spróbuj. Choć przez tydzień. To nic nie boli, a być może i ty przekonasz się jak wiele korzyści przynosi :)

Bardzo chętnie poczytam również w komentarzach o Waszych sposobach na minimalizm kosmetyczny i naturalnych sposobach dbania o urodę. 

A pod wpisem znajdziecie bardzo nastrojową muzykę, nadającą się doskonale dla takiej małej, kosmetycznej chwili dla siebie :)

Polecam również rzucić okiem na wpisy, w których pokazuję zawartość mojej kosmetyczki:


Wszystkie pozostałe kroki Maratonu Minimalisty znajdziesz tutaj :)


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

(Visited 9 077 times, 14 visits today)
(Visited 9 077 times, 14 visits today)
  • Zgadzam się! Z każdym słowem;) I od takiego kosmetycznego minimalizmu cały minimalizm w moim życiu się zaczął. Czułam po prostu przesyt w tej materii. Chociaż kosmetyków do makijażu mam jeszcze sporo bo zajmuję się wizażem, to dla siebie używam niewiele. Niestety cienie pod oczami maskować muszę dalej, bo tarczyca daje we znaki:/ Ale podkładu i inne dziwadła poszły w odstawkę;)

  • The Natural Minimalism

    Świetny post. Ciało jest naszą świątynią, od dawna mam minimalistyczne podejście do kosmetyków jakich używam :)

  • Mam to szczęście, że nigdy nie posiadałam zbyt wielu kosmetyków. Aktualnie zbudowałam swoją toaletką tak, by mieć te najpotrzebniejsze, a zarazem najbardziej uniwersalne rzeczy. Olej kokosowy i masło shea to dla mnie podstawa. Mam swoją ulubioną paletę cieni, krem BB, dosłownie trzy lakiery do paznokci, tusz do rzęs i jedyną szminkę, która zawsze dodaje mi animuszu. Nic więcej. Staram się, by ten minimalizm szedł w parze z jakością. Dlatego zdecydowanie wolę inwestować w kosmetyki bardzo dobrej jakości.

  • Akurat w tej sferze życia nie mam czego zmieniać. Od zawsze mam mało kosmetyków. Tylko te podstawowe. Nawet powiedziałabym, że w kilka mogłabym jeszcze zainwestować np jakiś dobry balsam do ciała :). Nigdy nie miałam problemów z cerą. Też uważam, że piękno to sposób bycia :)

    • nigdy nie miałaś problemów z cerą? szczęściara! :)

      • Karolina Kułakowska

        Również nigdy nie miałam żadnych problemów z cerą. Żadnych krostek, wyprysków, niczego takiego :) póki nie zaczęłam farbować, miałam też naprawdę piękne włosy, teraz mi trochę odżyły [znalazłam do nich odpowiedni szampon i odżywkę], ale był moment, że właśnie przez farbowanie przesuszyły mi się i w ogóle były takie nijakie.
        Makijaż – zawsze delikatny, nie przerysowany, nie posiadam nawet bronzera, jedynie delikatny podkład, dwie kredki, tusz do rzęs no i kilka cieni. Za to lakierów i pomadek mam dość – jak dla mnie – sporo, ale ostatnio redukowałam te pierwsze. No i balsamy do ciała :) to tyle.

  • Bardzo fajny artykuł:) Ja o swoje piękno staram się w pierwszej kolejności dbać od środka – zdrowe jedzenie no i woda, woda i jeszcze raz woda. Według mnie właśnie nawilżenie jest najważniejsze – zarówno te wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Tak więc moimi najważniejszymi kosmetykami są kremy, balsamy, maseczki nawilżające oraz olejki, zwłaszcza kokosowy. A kosmetyki kolorowe oczywiście tak, ale w wersji minimalistycznej:)

  • Myślę, że w treśc Twojego postu idealnie wpisują się słowa Coco Chanel: „Nie rozumiem, jak kobieta może wyjść z domu, nie zadbawszy trochę o siebie – choćby z grzeczności. Przecież nie wie, czy akurat tego dnia nie zdarzy jej się randka z przeznaczeniem. A dla przeznaczenia trzeba wyglądać jak najpiękniej.”

    • nie znałam tego cytatu, piękny jest :) wykorzystam we wpisie :)

  • Gosia

    Olej kokosowy, moje odkrycie sprzed około 2 lat, to bardzo minimalistyczny kosmetyk. Można nim posmarować wszystko i wszędzie :-), natłuszcza, nawilża, może służyć do demakijażu, jako balsam do ciała, krem do rąk i stóp, olejek do opalania i po, a wszystko w jednym słoiczku. Ilość zastosowań to jedynie kwestia pomysłowości.

  • Pingback: 18. Warto pisać. Pamiętnik, bloga, powieść, cokolwiek. - simplife.pl()

  • Pingback: Mój minimalizm kosmetyczny. - simplife.pl()

  • Monika

    Pani Natalio,
    zgadzam się z wszystkim jednak brak lakieru na paznokciach nie świadczy o niezadbanych dłoniach.
    Jest Pani świadoma wpływu sztucznych kosmetyków na skórę i ciało, w takim razie jestem zdziwiona, że nie słyszała Pani o lakierach ociekających toksycznym formaldehydem i innymi smaczkami..
    Jeśli Panie nie wierzy – proponuję zrobić test i nie malować paznokci przez kilka miesięcy – odkąd przestałam używać lakierów, nie wiem co to pękające, rozdwojone paznokcie i brudy na nich. Teraz moje paznkockie szybko rosną, są zdrowe, gładkie i błyszczące

    • Edyta Girgiel

      Popieram Panią Monikę. Na mojej uczelni wręcz kpiono z kobiet z pomalowanymi paznokciami i patrzono na nie trochę z góry… Ale to pewnie takie dyrdymały intelektualistów… ;) Sama też nie maluję paznokci – uważam, że piękna zdrowa zadbana płytka paznokcia jest najlepszą ozdobą naszych rąk i do tego najbardziej elegancką – pewnie takie spaczone poglądy po studiach zostają… Jeżeli nic innego… :-) Ale to tylko moje zdanie – wiem, że inni głoszą różne inne opinie, więc najlepiej niech każdy robi tak, jak uważa, że jest ładniej. Miejsca na świecie jest dużo. :)

      • Monika

        Takie poglądy to wynik wnikliwych obserwacji i rozsądnego myślenia – mnie nie nauczono tego na studiach.
        Każdy robi jak uważa ale wchodząc na tego typu bloga spodziewałam się zdrowszego podejścia a nie gonienia za modą, tym bardziej że innymi artykułami jestem zachwycona ;)
        Pozdrawiam

        • Cześć Monika :) przede wszystkim jak piszesz „tego rodzaju bloga” to mi się robi najzwyczajniej w świecie smutno, bo dla mnie to nie jest „tego rodzaju blog” tylko zbiór tekstów które sama wymyśliłam i z jakiegoś powodu napisałam. I jakieś takie szufladkowanie odnośnie tego co może się znaleźć na „tego rodzaju blogu” a co nie, po prostu mnie boli. Idąc dalej, w kwestii gonienia za modą, aż specjalnie sprawdziłam kiedy został wynaleziony lakier do paznokci. Wikipedia mówi „Według niektórych źródeł lakier do paznokci wynaleziono w Chinach ok. 3000 lat przed naszą erą.”, ale nie wiem czy mozna uznać ją za wiarygodne źródło.
          Odnośnie sprawdzenia na sobie – obecnie maluję paznokcie rzadko, jeszcze kilka lat temu miałam pomalowane praktycznie zawsze i w sumie za każdym razem były tak samo mocne i zdrowe – najwyraźniej im to nie szkodzi.
          Podobają mi się pomalowane paznokcie u kobiet i nic z tym nie zrobię, tym że sama tego nie robię, wcale się nie szczycę, po prostu nie mam do tego cierpliwości. Możliwe że plasuje mnie to gdzieś na samym dole drabiny intelektualnej, albo czyni ze mnie człowieka bez wyrafinowanego gustu, ale co poradzę ;)
          I co ważne -nigdy nigdzie nie napisałam, że brak pomalowanych paznokci, świadczy o niezadbanych dłoniach :)

          • Monika

            W żadnym razie moim celem nie było sprawianie przykrości a jedynie uświadomienie, bo razi mnie pewna niespójność. Piszesz dużo o szkodliwym wpływie kosmetyków na ciało a tu zdanie „Do tych ostatnich należą na pewno zadbane stopy i dłonie, do czego zaliczają się oczywiście pomalowane paznokcie”. Powoduje to zupełnie sprzeczny sygnał z Twojej strony.
            Oczywiście to Twój blog i możesz pisać co chcesz, malować co chcesz i nic mi do tego, takie Twoje prawo ;-)
            Ja chciałam tylko podzielić się własnym odczuciem po przeczytaniu wpisu, jak widać powyżej nie jestem odosobniona, choć pewnie Twoja intencja była inna.
            Mnie również podobają się pomalowane paznokcie ale znając szkodliwość po prostu tego nie robię. Piszesz, że nie malujesz paznokci z braku cierpliwości, to że nie widać po Twoich paznokciach skutków ubocznych nie znaczy, że ich nie ma. Proponuję zgłębić temat a mocno się zdziwisz ;-)
            Pozdrawiam

Close