“Płyń pod prąd – z prądem płyną tylko śmieci.” Zbigniew Herbert

Ostatnimi czasy mieliśmy z mężczyznem przyjemność podróżować nieco po Wielkopolsce. Ta część naszego kraju naszpikowana jest wręcz lasami i zbiornikami wodnymi. O tym, że jest pięknie, wie i mówi każdy. Jednak o tym, że istnieje również druga strona medalu, często wolimy milczeć.

Czasem spacerując po lasach i wzdłuż jezior, nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedyś istniał świat bez tych wszystkich śmieci. Nie mówię tutaj o wymuskanych plażach, których również jest tutaj mnóstwo, ale o tych bardziej na uboczu, w poszukiwaniu których codziennie ruszaliśmy. Całkiem często zużyte opony, stare meble, strzępki ubrań, puszki, butelki i inne cuda przyciągały uwagę bardziej niż błękitne tafle jeziora.

SONY DSC

Nie jest  łatwo uwierzyć w to, iż istniały kiedyś czasy, gdy śmieci same w sobie po prostu nie istniały. Człowiek obrabiał wtedy materię na tak podstawowym poziomie, że wszystko co w naszym pojęciu było śmieciem czy też odpadkiem, miało postać na tyle organiczną, że bez problemu wracało do przyrody i prawie natychmiast się z nią stapiało. Ciężko bowiem, żeby wiórki drewniane, kamienne łupki czy obgryzione kości mogły wyrządzić jej jakąś krzywdę. Trochę inaczej jest dzisiaj. Na rozłożenie “naszych” śmieci czekać możemy setki lat.

Paradoksalnie, w czasach “eko” odpadków, było ich bardzo niewiele. Człowiek starał się wykorzystać wszystko tak długo i tak doszczętnie jak to tylko było możliwe. My, wychowankowie cywilizacji, nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, aby w naszym świecie nie istniały śmieci.  Wytwarzamy ich codziennie kilogramy.

Wyrzucamy nie tylko odpadki, rzeczy popsute i nienadające się do dalszego użytku. Tak samo traktujemy również niecałkowicie zużyte, nie do końca wykorzystane, niechciane rzeczy będące w całkiem dobrym stanie. Widzimy w nich już jedynie zawalidrogi. Usuwamy je z oczu. Pół biedy jeśli wykorzystujemy do tego śmietniska. Gorzej jeśli wykorzystujemy do tego ziemię niczyją, lasy, potoki, przydrożne rowy i łudzimy się, że natura sama rozwiąże ten wstydliwy problem. Natura zaś, nie ważne jak bardzo by chciała, nie jest w stanie przyjąć ich z powrotem do swojego łona, tak dalece bowiem substancje te zostały zmienione.

Klasyczne odpadki to tylko jeden z wierzchołków góry lodowej. Osobny problem stanowią rzeczy, których po prostu nikt już nie potrzebuje. Te kupione bez pomyślunku, gdzieś na wyprzedaży. Te których już nie chcemy, bo najzwyczajniej wyszły z mody. Lub te, które po prostu nam się znudziły. Nie lubimy ponosić konsekwencji naszych decyzji. Nie chcemy się również przyznawać do tego, że popełniamy błędy przy wyborze. Wydaje nam się, że wyrzucając, pozbywamy się problemu.

Smutny jest więc los śmiecia, dryfującego gdzieś pomiędzy tym co ludzkie, będące wytworem cywilizacji, a tym co naturalne i pozostawione samemu sobie.

“Chodząc do pracy, której nie cierpimy, kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy, usiłując zaimponować ludziom, których nie lubimy, udając kogoś, kim nie jesteśmy.”

Nieśmiertelny cytat w którym jednym zdaniem Tyler Durden, bohater filmu „Fight Club” podsumował nasze obecne podejście do rzeczy i posiadania.

Nie oszukujmy się, śmieci ciągle przybywa. I nie jest żadną tajemnicą, że dzieje się tak dlatego, że pozbywamy się wszystkiego zbyt pochopnie i nieodpowiedzialnie. Taka jest dziwna natura epoki w której żyjemy. To czasy podążania za modą i gonitwy za tym, by ciągle mieć więcej. To właśnie na śmietniskach spotykają się ze sobą wszystkie nasze rzeczy. Te niegdyś kupione, wymarzone lub wybłagane. Przez jakiś czas ulubione, ukochane i niezbędne. Ostatecznie zaś wzgardzone i odrzucone. Tam znajdują swój ostateczny odpoczynek, znikając nam ostatecznie z oczu. A często to właśnie o to nam chodzi.

Bądźmy jednak ze sobą szczerzy, dopóki nawet tam, na śmietnisku, w tym mrocznym kłębowisku, chaosie i bezładzie nasze rzeczy będą istnieć, w zgodzie ze swoją formą, nadal świadczyć będą o niczym więcej, jak tylko o nas. Musimy być jednak świadomi, że jest to pamięć raczej mało chwalebna. Przypominająca o tym, czego zazwyczaj staramy się uniknąć i co pragniemy usunąć z oczu. W ten sposób każdy śmietnik staje się swego rodzaju memento. Swoją drogą bardzo niepokojącym.

Stanisław Lem napisał kiedyś w Dziennikach gwiazdowych:

“Są trzy zasady pozwalające nieomylnie wykrywać społeczności najwyżej rozwinięte. Są to Reguły Śmieci, Szumu i Plam. Każda cywilizacja w fazie technicznej zaczyna z wolna tonąć w odpadkach, które sprawiają jej ogromne kłopoty, aż wyprowadzi śmietniska w przestrzeń kosmiczną; żeby zaś nie przeszkadzały zbytnio w kosmonautyce, umieszcza się je na specjalnie wyosobnionej orbicie. W ten sposób powstaje rosnący pierścień wysypisk, i właśnie po jego obecności można rozpoznać wyższą erę postępu.”

Czy naprawdę jednak chcemy, by znakiem rozpoznawczym naszej cywilizacji były zasypujące nas śmieci?

Jeśli nie, to dlaczego tak łatwo pozbywamy się rzeczy, na które tak ciężko pracowaliśmy?

A skoro tak łatwo przychodzi nam pozbywanie się, być może tak naprawdę konieczność ich posiadania była bardzo złudna?

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku

Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.

(Visited 1 248 times, 1 visits today)

(Visited 1 248 times, 1 visits today)
No more articles
Close