„Odpowiedź na komentarz znajomego nie jest spotkaniem. Czat nie jest rozmową. Zmiana statusu związku nie jest miłością.”

Bądź offline to drugi z 52 kroków maratonu minimalisty, o którym pisałam tutaj. Zgodnie z zasadami w każdą niedzielę pojawia się wpis z jednym z kroków, jeśli chcesz zacząć od początku, polecam przeczytanie również kroku 1. – Otwarty umysł. Pamiętajmy, najlepiej jest wprowadzać do życia nie więcej niż jedną zmianę naraz.

dzień offline

Obecnie nasz czas spędzony poza zasięgiem sieci, telefonu czy innego rodzaje elektroniki staje się coraz krótszy. Taniejące pakiety internetowe oraz dostępność tabletów i smartphone’ów  sprawiają, że jesteśmy online prawie cały czas. Przeglądamy Facebooka i różne inne portale przed samym położeniem się spać, często nawet leżąc już w łóżku, uniemożliwiając jednocześnie naszemu organizmowi wyciszenie się i wprowadzenie w stan zasypiania. Ponadto zwykle ustawiamy budzik w telefonie, skutkiem czego staje się on pierwszym przedmiotem, który ląduje w naszych rękach z samego rana. Skutkiem czego przez cały czas jesteśmy nękani najróżniejszymi informacjami, które w gruncie rzeczy wcale nas nie interesują, jednak czytamy je, bo są. Ciężko jest nam odnaleźć i zrozumieć samego siebie, jeśli co 5 minut sprawdzamy co słychać w sieci.

dzień offline

Gdy byłam dzieckiem czy nastolatką, każdą wolną chwilę spędzałam ze znajomymi, ponadto gdy pogoda była sprzyjająca, zwykle przesiadywaliśmy na świeżym powietrzu. Nie mieliśmy telefonów komórkowych, internetu ani portali społecznościowych, a jednak mimo wszytko potrafiliśmy się spotkać.

Internet, który pojawił się w czasach szkolnych, nie był jeszcze studnią bez dna, która potrafi przesyłać Cię od linku do linku w nieskończoność, a jedynie źródłem informacji. Nikt nie marnował czasu na przeglądanie dziwnych stron czy filmików, przede wszystkim dlatego, że po prostu ich nie było. Poza tym więzi międzyludzkie były na tyle silne, że brały górę nad wirtualna rzeczywistością.

dzień offline

Z biegiem lat, chcąc nie chcąc, internet stał się nieodzowną częścią naszej egzystencji. Jest już nie tylko źródłem potrzebnych i wartościowych informacji, lecz także śmietniskiem, w którym możemy znaleźć dosłownie wszystko. Przeglądamy różnego rodzaju portale, blogi, szukamy inspiracji. Często zapominamy o tym, że internet naprawdę nie ma początku ani tym bardziej końca.  Dokumentujemy swoje życie na Facebooku, Instagramie i innych portalach. Jednak prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Na pewno nie w Internecie.

dzień offline

 


Jak wprowadzić do swojego życia czas offline?


1. Postanów sobie, że codziennie znajdziesz czas na bycie całkowicie offline i jednocześnie w pełni tu i teraz. Jeśli należysz do osób hiper-zorganizowanych możesz wpisać to sobie jako jedną z pozycji w swoim kalendarzu, oczywiście uczyń z niej tę najbardziej ważną. Nigdy nie odwrotnie. Dobrym pomysłem jest wyznaczenie sobie czasu offline codziennie o tej samej porze, np. po zjedzonym obiedzie.

Na początek, możesz sobie wyznaczyć nawet 30 min. Jednak pamiętaj – nie oszukuj. Wyłącz laptopa, komórkę, telewizor, tablet i wszystko inne, co mogłoby Ci przeszkadzać. Albo przynajmniej wynieś do innego pokoju. Wraz z upływem czasu, staraj się przebywać offline jak najdłużej. Z czasem możesz spróbować wprowadzenie całego dnia bez dostępu do sieci raz w miesiącu lub nawet raz w tygodniu.

2. Zrób wszystko, żeby o tym pamiętać. Tak jak już pisałam, możesz tego rodzaju informację umieścić w kalendarzu. Możesz zapisać to sobie w notatkach na pulpicie, przykleić kartkę na lodówce, czy po prostu ustawić przypomnienie w telefonie.

3. Wykorzystaj czas offline jak najlepiej. Spraw, by kojarzył Ci się jak najbardziej pozytywnie. Dobrym pomysłem jest zrobić coś zupełnie innego. Jeśli przez ostatnich kilka godzin siedziałeś/aś przy komputerze – idź na spacer, zrób kilka ćwiczeń, wypij spokojnie herbatę, upiecz ciasto.

dzień offline

4. Zrób wszystko, aby ten czas nie był straconym czasem i przerwą, którą robisz tylko i wyłącznie z przymusu czy poczucia obowiązku. Wykorzystaj ten czas offline jak najbardziej efektywnie. Zanim zaczęła się era internetu ludzie potrafili znaleźć sobie różnego rodzaju kreatywne zajęcia i, wierz mi lub nie, wcale się nie nudzili. Być może masz stertę książek czekających na swoją kolej. Lub też zawsze chciałaś nauczyć się robić na drutach. A może zawsze brakuje ci czasu na sklejanie modeli czy „dłubanie” przy samochodzie? Zupełnie nie zdajemy sobie sprawy jak szybko upływa czas spędzony przed komputerem. Zrób eksperyment i przekonaj się na własnej skórze, jak wiele możesz zrobić w czasie, który ukradniesz internetowi.

5. Staraj się dzielić tym pomysłem. Rozprzestrzeniaj bycie offline wśród rodziny, czy bliskiego grona przyjaciół. Możecie wyznaczyć sobie wspólny czas, który postanawiacie spędzić offline. Być może dzięki temu uda Wam się spotkać na kawie? Ponadto spróbuj zarazić tą ideą swoich współpracowników. Zamiast zajadać drugie śniadanie siedząc twarzą w twarz z komputerem i czytając wpisy na Pudelku, zróbcie sobie wspólną przerwę. Napijcie się herbaty, porozmawiajcie (niekoniecznie o pracy;). Zwróć uwagę na to, że odłączenie się od wszelkiego rodzaju rozpraszaczy pomoże ci stworzyć nowe i głębsze więzi, nauczysz się poświęcać 100 procent uwagi osobie, z którą spędzasz czas. Zrozumiesz co to znaczy spędzać czas wspólnie, a nie tylko spotykać się.

Co możesz stracić podczas takiego czasu offline? Nic. Wiadomości, maile, wpisy na blogach, posty znajomych na Facebook’u, plotki o gwiazdach, to wszystko poczeka i jest do nadrobienia, jeśli naprawdę nie wyobrażasz sobie bez tego życia. Za to zyskać można naprawdę wiele. Cudownie spędzony czas z rodziną, znajomymi czy nawet samym sobą. Godziny spędzone i często zmarnowany w sieci mogą być dla kogoś rozrywką, ale na pewno nie zastąpią nam czasu spędzonego z bliskimi czy przyjaciółmi, bądź też poświęconego na rozwijanie naszego hobby.

 Zdjęcia.

Wszystkie pozostałe kroki Maratonu Minimalisty znajdziesz tutaj :)

Chcesz mieć więcej czasu na przyswojenie sobie nowego nawyku – zapisz się do newslettera. Tekst w formacie .pdf, wraz z dodatkowymi poradami, znajdzie się w Twojej skrzynce już w piątkowy wieczór :)

dzień offline

 

 

 blog o świadomym życiu

 

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:
  • zapisz się do Simplife’owego newslettera, wysyłanego raz w tygodniu. Żadnego spamu, rzetelne podsumowanie, dodatkowe materiały, darmowe dodatki do ściągnięcia oraz garść dodatkowych treści  i porad niepublikowanych na blogu :) Prosty, bezpośredni kontakt.
  • albo szukaj mnie tutaj:

[ts_row] [ts_one_fourth]  [/ts_one_fourth] [ts_one_fourth]  [/ts_one_fourth] [ts_one_fourth]  [/ts_one_fourth] [ts_one_fourth] [/ts_one_fourth] [/ts_row]

 

(Visited 9 979 times, 22 visits today)
  • Zaczęłam pozwalać sobie na więcej czasu offline dokładnie wtedy, gdy ruszyłam z blogiem. Myślę, że to pewien efekt swoistego przesytu. Sprawia mi to radość, ale chcę także „być” poza wirtualnym światem. Dlatego w pełni wykorzystuję czas, gdy jestem z partnerem. Mieszkamy razem, ale niestety nie spędzamy ze sobą tyle czasu, ile byśmy chcieli. Wtedy odkładam laptopa i komórkę i staram się cieszyć każdą, nawet najbardziej prozaiczną chwilą. To samo dotyczy czasu, który spędzam z przyjaciółmi.

    • coś w tym jest, też zaczęłam bardziej racjonalnie korzystać z internetu :)

  • O matko! Przecież to jest właśnie to!
    Wczoraj miałam tak mega beznadziejny dzień, że skutki jeszcze odczuwam. A tak naprawdę zrozumiałam dlaczego dzięki Twojemu wpisowi. Bo kręciłam się po domu jak smród po gaciach, szukałam sobie miejsca i co chwilę wracałam do laptopa, żeby napisać tekst. Nie szło mi, więc odchodziłam – robiłam sobie jedzenie, herbatę i znowu wracałam.
    Odczekiwałam chwilę w nadziei, że pieprznie mną jakaś inspiracja i zabierałam się za pisanie ponownie. Ostatecznie napisałam tekst dopiero wieczorem, a calutki dzień szukałam weny.
    I przez to go zmarnowałam. Mogłam od początku podjąć decyzję, że robię sobie przerwę od bloga, pójść na spacer, coś przyrządzić, albo chociaż poczytać książkę.
    A nie mogłam, bo cały czas myślałam o napisaniu tego tekstu właśnie…
    Żałuję, że tak paskudnie zmarnowałam niedzielę…
    Dzięki za tekst.

  • Czas offline jest bardzo potrzebny i zgadzam się z każdym słowem jakie pojawiło się w tym wpisie. Staram sie szybko i konkretnie robić to czego potrzebuje przy komupterze, a potem zajmowac sie wszystkim innym co tego nie wymaga. Najbradziej lubię wykorzystać czas offline na czytanie książek, a że pogoda sprzyja łącze teraz przyjemne z pożytecznym i czerpiąc z uroków natury i dobrej książki wykorzystuje czas i jestem tylko ja i książka. Żadnych maili, smsów, telefonów, seriali i innych. Bądźmy offline!:)

    • na szczęście w nieszczęściu problem seriali mnie nie dotyczy :)

  • Bycie cały czas online to naprawdę strata życia i stara czasu. Jest tyle pięknych rzeczy, które można robić poza siecią, że popieram każde, nawet najmniejsze namawianie innych do tego ;). Oczywiście my blogerzy mamy swoją miłość do pisania- którą wyrażamy poprzez, ale potem zamiast przesiadywać i snuć się po czeluściach internetu. Wyjdźmy, albo zostańmy w domu, ale zróbmy coś dla siebie. ;)

    • dokładnie tak, to że piszemy, wcale nie oznacza, że musimy być 24/7 przed komputerem :)

  • Veronme

    Niestety, internet w tych czasach ogarnął wszystkich. Mało osób potrafi teraz spędzić dzień bez zaglądania w telefon czy komputer. Ja zazwyczaj w lecie, w okresie wakacyjnym, w czasie wyjazdów staram się odłączać od sieci całkowicie i muszę przyznać, że jest to możliwe, aż człowiek się odzwyczaja. :) Jak się coś chce to wszystko się da! :) A przede wszystkim czasami warto to zrobić.

    • ja zawsze na wyjazdach pozostaję offline i chyba nigdy do końca nie zrozumiem ludzi biorących ze sobą laptopy ;)

  • Sama dobrze wiem, ile czasu mi zżera dziennie bycie online… Masz rację, że czas najwyższy na wylogowanie się :)

    • serio, warto czasem zrobić taki test. czas offline mnoży się w nieskończoność :)

  • Cała akcja „wyloguj się do życia” bardzo mi się podoba :)) bardzo wartościowy post!

  • Ja zawsze jak trenuję jestem offline ale np. już podczas biegania mam telefon, jeszcze nie znalazłam sposobu jak spowodować aby on nie dzwonił kiedy ja ćwiczę. Natomiast jak wchodzę na salę to telefon zostawiam w szatni. Czasem w ogóle po treningu zapominam o nim. Ten cały pęd na ciągły ale powierzchowny kontakt jest straszny :/. Ostatnio koleżanka śmiała się ze mnie, że piszę do niej na fejsie zamiast po prostu zadzwonić. Masakra :(.

    • a tryb samolotowy? :)

      • nie daje rady :/ musi mieć sygnał gps :(. Odkryłam jednak w moim iphone opcję nie przeszkadzać i ponoć wtedy nie dzwoni ale tego jeszcze nie sprawdziłam.

  • Ruda Paskuda

    Pamietam piękne czasy na początku studiów, kiedy nie miałam telefonu komórkowego, a internet był kosmiczną rozrywką. Pomimo braku tych cyber-smyczy nie było większych problemów z umawianiem się z przyjaciólmi, przekazywaniem informacji z uczelni itp. Zaczęło sie to zmieniać w dość szybkim tempie po 2003 roku, co było równoznaczne ze zmniejszeniem się grona znajomych. Teraz, gdy jestem tzw kurą domową, mój kontakt z tymi ludźmi opiera się w zasadzie tylko na internetowych ,,pogaduszkach” na fafebooku (często ograniczających się do kliknięcia ,,lubię to” pod najnowszym zdjęciem). Dziwne to czasy.
    Podoba mi się akcja i popieram ją całym sercem (choć obecnie to brakuje mi czasu na internet właśnie ;).

    • Niestety u mnie internet obecny był już od samego początku studiów ;)

  • Też pamiętam czasy kiedy wolne chwile spędzało się ze znajomymi siedząc na świeżym powietrzu, grając w jakieś gry, jeżdżąc na rowerze. Dziś mało kto ma na to czas, a szkoda.

  • Pingback: Zmiana nawyków w 52 krokach, czyli roczny maraton minimalisty. - simplife.pl()

  • Pingback: 8. Zrób codziennie coś nowego. - simplife.pl()

  • Pingback: 6. Coś co wgniata w fotel. - simplife.pl()

  • Pingback: 10. Obudź w sobie wewnętrzne dziecko. - simplife.pl()

  • Pingback: 3. Wartość czasu, czyli czas to coś więcej niż pieniądz. - simplife.pl()

  • Pingback: 11. Doceń to co masz. - simplife.pl()

  • Piękna idea. Wprowadziłam do życia i nagle okazało się, że świat ma więcej kolorów, dźwięków i tyle jest różnych ciekawych miejsc i zajęć, o których wcześniej zapomniałam. Brakuje tylko tego, aby ludzie wokół też zaczęli stosować tę metodę. Byłoby jeszcze ciekawiej :)

Close