Mieszkamy w Polsce już 4 miesiące. O tym dlaczego postanowiliśmy wrócić pisałam Wam w Gdy hygge to za mało. Niby zdążyliśmy się już całkiem dobrze zadomowić. Często jednak nadal ktoś pyta, jak nam w Polsce? A gdy mówimy, że świetnie, to pada klasyczne pytanie: to w ogóle było warto mieszkać za granicą?! albo i na co były te wszystkie ceregiele, skoro i tak wróciliście?!

Warto mieszkać za granicą

A w sumie to powinnam napisać „pomieszkać”, bo wcale nie trzeba tego robić na stałe. Jasne, jeśli komuś spodoba się tamtejsza mentalność, klimat, możliwości zawodowe, to czemu nie. Jednak aby odczuć trwałą zmianę, wystarczy nawet pół roku.

Poniżej zebrałam 15 powodów, dla których, moim zdaniem, warto mieszkać za granicą. Być może kogoś, kto stoi przed wyborem i wciąż się waha – przekona to do odważnego kroku naprzód.

1. Mniejsze przywiązanie do miejsca i rzeczy materialnych

Wiele osób pyta mnie, skąd wziął się u mnie pomysł upraszczania. I nigdy nie wiem, co odpowiedzieć, bo najzwyczajniej w świecie nie mam pojęcia. Nie mam jakiejś szczególnej daty ani wydarzenia, które w znaczący sposób wpłynęłoby na mój światopogląd.

Często jednak dochodzę do wniosku, że duży wpływ miało na to studiowanie za granicą: najpierw Erasmus w Hiszpanii (gdzie na ponad pół roku zabrałam ze sobą jedną walizkę), potem magisterka w Danii. W takich sytuacjach dociera do nas, że można mieć mało i nadal żyć nieźle.

2. Lekkość pakowania i podróżowania

To wynika tak naprawdę z punktu pierwszego. Jeśli w domu masz mało rzeczy, to w podróż zabierasz jeszcze mniej. Poza tym łatwiej jest się pakować, bo po prostu wiesz czego na co dzień koniecznie potrzebujesz i wszystko jest pod ręką.

Dodatkowo, po tym jak od domu dzieliło nas 1100 km i kilkunastogodzinna podróż, teraz kilkaset kilometrów nie robi na mnie żadnego wrażenia. Wsiadam, jadę i nawet nie zastanawiam się, czy to blisko czy daleko.

3. Łatwość przeprowadzki

Cały elaborat na temat wspaniałości przeprowadzek pojawił się już na blogu. Wiele się w tej kwestii nie zmieniło, więc nie ma sensu się powtarzać.

3. Większa samodzielność

Wyjeżdżając za granicę, jesteśmy zdani tylko na siebie. Ewentualnie również na naszego współtowarzysza lub współtowarzyszkę. Tu nie ma opcji zgłoszenia się po pomoc do mamy czy babci, bo na odległość zbyt wiele nie pomogą.

Dlatego z każdym problemem mierzymy się sami. Jasne, można pytać o radę, jednak ona nie zawsze będzie adekwatna do sytuacji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że osoba pytana NIE mieszka w tym samym kraju co my.

4. Warto mieszkać za granicą, by nauczyć się języka

Mam zdolność do uczenia się języków. Mam również wbudowane poczucie, że nie lubię robić rzeczy tak sobie, po nic. Niestety często mamy tak z językami. Niby się ich uczymy, ale tak naprawdę nie mamy przed sobą realnego celu, kiedy zmuszeni będziemy go użyć.

Ja taki cel miałam. Wyjeżdżając do Hiszpanii, chciałam studiować po hiszpańsku. Aby dostać się na magisterkę do Danii, musiałam najpierw zdać egzamin językowy. Miałam jasno określony termin, więc nie mogłam odkładać nauki na wieczne „jutro” i „od poniedziałku”. O tym jak szybko nauczyć się języka też już pisałam

5. Większa otwartość i świadomość odmienności kultur

Tu pojawia się widmo dyskusji o wielokulturowości, globalizacji i innych takich, której nie chcę wszczynać. Niemniej jednak – gdy podróżujemy, dostrzegamy, że oprócz nas są na świecie inne kraje, narodowości i kultury. Jednak dopiero zostając tam na dłużej, zaczynamy rozumieć DLACZEGO są inne.

6. Możesz robić wiele, bez względu na miejsce w którym przebywasz

Na co dzień często szukamy wymówki na to, by czegoś nie robić. Bo nie te warunki, nie to miejsce, nie ten czas. Mieszkając za granicą uświadamiasz sobie, że to nie kwestia okoliczności, ale Twoja własna decyzja. I że naprawdę dużo zależy od Ciebie.

Ja mieszkając w Danii otworzyłam studio jogi. Może i było trudno. Ale na pewno było warto.

7. Warto mieszkać za granicą, by wystawić się na nowe sytuacje

Pozostając w swojej własnej skorupce i poruszając się po znanych torach, pozostajemy w wygodnej strefie komfortu. Jedni to lubią, inni nie. Jednak trzeba pogodzić się z faktem, że największe zmiany zachodzą POZA tym co znamy.

Jeśli więc chcemy coś w życiu zmienić, warto wystawić choć jedną stopę poza swój kokonik. Być może będzie tam na początku trochę zimno i nieprzyjemnie. Ale na pewno inaczej i ciekawie.

8. Nauka akceptacji, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem

Jak to pisał Woody Allen:

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.”

Gdy decydujesz się mieszkać za granicą, cały ten bezplan dzieje się jeszcze bardziej. Co wcale nie znaczy, że dzieje gorzej. Po prostu, ciężko jest układać sobie plany odnośnie kraju, w którym się jeszcze nie mieszka. Na miejscu życie weryfikuje naprawdę bardzo dużo. Można się nie zgadzać i zapierać nogami. Można się też otworzyć i stwierdzić: que sera, sera.

9. Przybywanie za granicą, uczy prosić o pomoc

I to najczęściej o pomoc prosić będziemy osoby zupełnie obce. Te znajome zostały w kraju i nie są za bardzo w stanie nas wspierać tutaj na miejscu.

O dziwo – zwykle gdy poprosimy, to tę pomoc (prędzej czy później) otrzymujemy. Dochodzimy więc do wniosku, że ludzie w sumie są spoko i wcale nie takie człowiek człowiekowi wilkiem.

10. Zmiana zdania o rodzimym kraju

Nie było nas w kraju 2,5 roku. Niby niedługo, mimo wszystko jednak pod naszą nieobecność w Polsce zmieniło się naprawdę dużo. Zarówno mentalnie, w nas wszystkich jako Polakach, jak i fizycznie – w wyglądzie i strukturze miast.

I pewnie nie dostrzegłabym tych różnic pozostając na miejscu. Dokładnie tak samo jak z powiedzeniem, że cudze dzieci szybko rosną. Gdy decydujesz się mieszkać za granicą, dla własnego kraju stajesz się gościem. I wtedy paradoksalnie widzisz najwięcej. Poza tym poziom patriotyzmu drastycznie rośnie.

11. Przegląd znajomości i przyjaźni

Podczas gdy Ty wyjeżdżasz, większość Twoich przyjaciół i znajomych zostaje w kraju. To dobry moment by zweryfikować, na ile wartościowe są nasze relacje. I ilu z nich potrzebujemy.

Czas i odległość rozwiąże za nas wiele tego typu problemów. Dowiemy się za kim tęsknimy, kto o nas pamięta, a kto totalnie olewa sprawę. Podobnie ze związkami – nie wszystkie wytrzymują próbę odległości. A to jest naprawdę dobry sprawdzian.

12. Wartość tego, co domowe

Jasne, mamy globalną wioskę i dzięki internetowi wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Jednak domowe jedzenie nigdzie nie smakuje tak samo dobrze jak u mamy. Sprawdziłam na sobie.

13. Rozwijanie umiejętności, które przydadzą się na całe życie

Ani szkoła, ani praca nie nauczą Cię tego, co da Ci mieszkanie za granicą. Wiadomo, że wszystkie nasze umiejętności najlepiej weryfikuje samo życie. A życie za granicą robi to szybciej i ze zdwojoną siłą.

14. Warto mieszkać za granicą, by mieć czas na poznanie siebie

Mieszkanie z dala od domu, daje nam czas i możliwość, na pobycie w spokoju i tylko ze sobą. Choć ten spokój może być nieco względny ;) Niemniej jednak zwykle mamy wtedy możliwość przemyślenia i przetestowania na sobie wielu rzeczy. Pozostajemy z dala od okoliczności, które są nam znane, wystawiamy się na nowe i albo je akceptujemy, albo nie. Poznając dzięki temu nasze preferencje i zahamowania.

Poza tym zwykle podejmujemy jakąś decyzję – zostajemy tam, wracamy do Polski, przenosimy się jeszcze gdzieś indziej. Stanięcie twarzą w twarz z takim wyborem jest kluczowe. Niestety poznałam wiele osób, które zawisły gdzieś w czasoprzestrzeni i wciąż powtarzają „chciałabym, a boję się”.

15. Nie jesteś niezastąpiony

Niektórzy zalecają w tym temacie kontemplację na cmentarzu, w celu uświadomienia sobie, że nikt nie jest niezastąpiony. Jakby nie było – ci, którzy tam leżą, też kiedyś myśleli, że bez nich świat nie może istnieć.

Jednak zamiast grobowców – wystarczy po prostu wyjechać. I uświadomić sobie, że nawet bez naszej ciągłej kontroli, świat doskonale sobie radzi. Ludzie się zakochują, dzieci się rodzą, ktoś znajdzie pracę, ktoś inny ją straci. Patrząc z boku, łatwiej jest zrozumieć, że wystarczy przeżyć swoje życie. I to po swojemu. Cudzego, i po cudzemu, już nie musimy.

 


Zastanawiam się – kto z Was mieszka, mieszkał lub chciałby zamieszkać za granicą?
I jakie są Wasze opinie na ten temat?

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Kasia | Na Walizkach

    Poważnie ktoś spytał dlaczego się w ogóle wyprowadziliście, skoro postanowiliście wrócić? :D

    Od blisko 1,5 miesiąca spełniam jedno z moich marzeń – mieszkam w Sztokholmie :) I choć to prawie nic w porównaniu do 2,5 roku to już teraz mogę się zgodzić w wielu podpunktach.
    Wśród moich powodów przede wszystkim jest nauka języka, otwartość na świat – i to nie tylko miejscową kulturę, ale np. najwiecej czasu na lekcjach szwedzkiego spędzam z chłopakami z Argentyny i Wenezueli, w pracy współpracuję z dziewczyną z Iranu itd.
    I ostatni, bardzo istotny dla mnie, przestaję planować sto kroków na przód. Mieliśmy kupować mieszkanie w Polsce, a tymczasem wyprowadziliśmy się do Szwecji. I planujemy wrócić za jakieś dwa lata. Ale zobaczymy jak wyjdzie – może będzie Szwecja, może Polska (ale zupelnie inne miejsce niż do tej pory?), może Szwajcaria, a może Nowa Zelandia.

    Gdybym to powiedziała sobie pół roku temu to popukałabym się w głowę ;)

  • W większości te punkty realizuję wyprowadzając się na studia 150 km od rodzinnego domu. Mogłam do Krakowa, byłoby więcej, aczkolwiek efekt byłby podobny. Różnica tylko w ilości książek, któe mogłam wziąć ze sobą. Dzisiaj się wyprowadzam z powrotem do domu rodzinnego i cały mój dobytek to jeden plecak i dwa kartony (jeden na książki do nauki). Więc w kwestii minimalizmu zagranicy nie potrzebuję. Mocno odbija się też różnica wieś – miasto. Ogólnie bardzo polecam zmieniać miejsce zamieszkania, dla mnie to super sprawa, bardzo potrzebna i rozwijająca. Nie wyobrażam sobie, że miałabym mieszkać w tej samej wsi, w której dorastałam. Ale zagranica mnie nie kusi. Każdy świat, który nie zna polskiego języka i kultury jest dla mnie światem niepełnym. Lubię literaturę francuską, angielską, czasami amerykańską, lubię kulturę rosyjską i fascynują mnie węgierscy bohaterowie, chciałabym poznać dobrze zabytki Ukrainy i Litwy, ale kurcze, dłuższe oderwanie się od mojej kultury i mojego języka to byłaby dla mnie męczarnia. Więc ja zostaję na pewno…

  • Paula

    Mieszkam za granicą od 10 lat. To sporo. Mieszkałam w dwóch różnych, ale anglojęzycznych krajach. Najpierw wróciłam, bo chciałam spróbować w Polsce, ale jednak mnie nosiło. Teraz już długo mieszkam w drugim państwie i mam tu swoje życie. Wszystko zaczęło się układać. Jednak… Jest ta tęsknota, zwłaszcza, że wszyscy się zaczynamy starzeć i widzisz ten upływający twarz po sobie i twarzach bliskich. Żałujesz, że nie możesz brać udziału w każdej ważniejszej uroczystości, ale cóż- taki wybór. Brakuje mi też tych pięknych widoków- łąk, pól, gór itp. Ostatnio jeździłam po moim województwie- cudo.
    Jednak- co do mentalności Polaków- nie zgodzę się do końca. Tyle lat za granicą, a jednak dalej to widzę. Wciąż jest trochę przestarzałe myślenie, wciąż z wielooma rzeczami jesteśmy w tyle. Niestety, taka prawda. Dlatego nie chcę na razie wrócić. Jeszcze nie ten czas. Mimo, że wciąż czuję się obco w miejscu, w którym mieszkam i nie jest to fajne uczucie.

  • Magda

    Mieszkam poza Polską od 4 lat, byłam już w dwóch różnych krajach. Są dni kiedy bardzo tęsknię za językiem, ale na szczęście mam dostęp do polskiej prasy i książek. Kiedy jestem w kraju to widzę jak wiele rzeczy zmienia się na plus, ale zgodzę się z jednym z komentarzy pod tym tekstem – polskie myślenie jest nadal zaściankowe w porównaniu z innymi nacjami. Ludzie bardzo oceniają innych, ubiór, dietę, sposób spędzania wolnego czasu, właściwie wszystko. To chyba tak szybko się nie zmieni.
    Nie tęskno mi natomiast do polskiego jedzenia :) mam dość tani i łatwy dostęp do wielu fajnych produktów różnych kuchni, bardzo sobie to chwale.
    Ostatnio doszłam do wniosku że każdy powinien przez kilka miesięcy w swoim życiu pomieszkać zagranicą, aby spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Rozmawiając z osobami, które całe życie były w Polsce, nawet młodymi, widzę że często zupełnie nie zdają sobie sprawy jak ciężko potrafi być i jakiej odwagi i siły wymaga emigracja.

  • Zgadzam się! Zdecydowanie warto! My mieszkaliśmy prawie trzy lata we Francji, i wróciliśmy, taki był plan od początku.
    Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze pomieszkamy gdzieś przez trochę, to bardzo wzbogaca:)

  • Gaetano Trovato

    Tak się składa, że mam podwójne obywatelstwo-po tacie włoskie, a po mamie jest to polskie.W związku z tym równie często mieszkam na Sycylii i w Warszawie.Przede wszystkim jednak znam obydwa te kraje bardzo dobrze, mogę powiedzieć że od podszewki…co innego wpoiła mi moja mama, a co innego mówił tata.Mówię poprawnie w obydwu językach, ale przede wszystkim nauczyłem się też myśleć i odczuwać PODWÓJNIE.Kiedy jestem w Polsce, to tęsknię za Sycylią i odwrotnie.Nauczyłem się, aby doceniać to co daje mi dane miejsce w konkretnej chwili i to się sprawdza, bo jestem mniej sfrustrowany i niezadowolony z określonych sytuacji i zachowań ludzkich.A przecież nie napiszę nic odkrywczego, bo każdy wie, ze Polska i Sycylia różnią się od siebie jak dzień od nocy

    Dlatego staram się cieszyć się każdą chwilą spędzoną w każdym z krajów, nie porównuję ich względem siebie i co najważniejsze-staram się przechowywać tylko te dobre wspomnienia.

  • Mieszkałam jakiś czas poza Polską. I myśl, by wyjechać ciągle mnie męczy. Według mnie życie jest po prostu ciekawsze i bardziej bogate. A te wspomnienia!

Close