Spotkanie ze stylistką, to temat, który staje się obecnie częściej poruszany. Coraz więcej dziewczyn zajmuje się tym zawodowo, przez co – wnioskuję – musi być na takie spotkania również popyt.

Blogując mam ogromne szczęście poznawać nowych ludzi z fajnymi pasjami. Jedną z nich jest Dobrochna, prowadząca swój piękny internetowy zakątek na difriperi.pl.

Zapowiedź spotkania z Dobrochną pojawiła się już w podsumowaniu miesiąca, gdzie zamieściłam nasze „takie tam z zaskoczenia” zdjęcie przy balkonowej kawie. Dziś pokrótce opowiem Wam jak wygląda takie spotkanie, jak i co trzeba przygotować, o co pytać i jakich efektów się spodziewać.

Spotkanie ze stylistką zaczyna się od rozmowy

Moim zdaniem, dobra stylistka będzie chciała Cię najpierw poznać. Wiem, że są do tego tematu różne podejścia, niektórym bardziej odpowiada działanie wg schematu, gdzie wszystkie stylizacje tworzone są przede wszystkim po to, żeby olśniewająco wyglądać. Czyli wszystko zgodnie z analizą kolorystyczną i typem figury.

O samej analizie kolorystycznej poczytacie trochę więcej poniżej. Z Dobrochną skupiłyśmy się jednak bardziej na rozgryzaniu trybu życia, luźnej rozmowie o stylach i kolorach. Poszłyśmy w stronę faktycznych potrzeb, a nie efektu glamour.

Oczywiście wszystko jest tutaj kwestią zupełnie indywidualną, stylistka może odpowiedzieć na każde pytanie, jeśli więc Twoim celem jest robienie efektu WOW na imprezie, to na pewno i na to znajdzie przepis.

 

stylistka warszawa

Co o Tobie mówią Twoje rzeczy?

Rozmowa to krok pierwszy. Na jej podstawie wnioskujemy, ile miejsca w naszym życiu zajmują poszczególne aktywności.

Ja w przeważającej większości pracuję z domu, dlatego cenię sobie wygodę.

Jeśli chodzi o pracę poza domem, złapać mnie można na warsztatach jogi, czyli w legginsach. W przypadku spotkań z klientami, nie należą one do szalenie oficjalnych. Strój jest raczej swobodny, więc nie muszę zaopatrywać się w białe koszule i garsonki.

Eleganckiego ubrania i szykownych sukni na kole ;) wymagają ode mnie zwykle okazje, które sama sobie tworzę, albo po prostu spotkania, które wolę podnieść do rangi tych szykowniejszych. Przy czym nie mówię tutaj o kolacji pod wieżą Eiffla, a o zwykłym wyjściu z własnym mężem czy koleżanką, które chcemy jednak jakoś oddzielić od dresowej codzienności.

I co również ważne, a pojawi się w poście za jakiś czas – praca z domu nie oznacza, że mamy w trybie zombie zasiadać do komputera z tłustymi włosami i w poplamionych dresach.

Ubrania, które mamy w szafie, powinny odzwierciedlać nasz tryb życia. Wiele razy spotkałam się  z teorią, że śmiało możemy to sobie przeliczać procentowo – np. w zależności od tego ile godzin spędzasz w pracy, taki procent Twojej szafy powinny zajmować odpowiednie dla niej stroje. Oczywiście należy tu brać pod uwagę, że wiele rzeczy jest po prostu uniwersalnych – w tym samym możesz iść zarówno do biura jak i na obiad do mamy.

Ja w tej kwestii działam raczej na czuja. Mimo, iż jestem człowiekiem Politechniki, to jakoś nigdy nie chciało mi się wyliczać tych procent. Ale ja po prostu jestem leniwa. Wy nie musicie.

Na spotkanie ze stylistką musimy przygotować WSZYSTKIE swoje ubrania i buty. Ja wywlokłam nawet bluzy, które zakładam zimą na deskę. Jak wszystko, to wszystko. Potem każda rzecz jest oceniana pod kątem sensowności jej posiadania.

Analiza kolorystyczna i typ figury

Według analizy kolorystycznej, którą zrobiła mi swego czasu Magda z feminine.pl mój typ to soft summer, czyli zgaszone lato.

Kolory zgaszonego lata to stonowane, przygaszone odcienie. Błękity, fiolety, róże. Jak tłumaczyła to u siebie Maria z ubierajsieklasycznie.pl:

„Masz garść jagód – tę garść zostaw zimie. Niech ona nasyci się tym mocnym kolorem. Ty zaś weź jogurt i wsyp do niego jagody, całość zmieszaj, oczywiście gniotąc owoce. I voila – to są Twoje kolory. Zrób tak teraz z każdym owocem. Zawsze dodawaj do swoich kolorów tę nutkę jogurtu naturalnego, żeby nie były za intensywne:)”

I niestety nie dla mnie czerwona szminka, która zawsze tak podoba mi się u niektórych dziewczyn.

Z makijażem się zgodzę, bo mimo wielu prób, po prostu źle czuję się w czerwieni. Z kolorami jednak różnie to bywa. Nie lubię fioletu, nie mam w szafie nic w tym kolorze. Za błękitem też nie przepadam, więc również nie posiadam. Jedynie róż. Czasem się znajdzie, choć zwykle przełamany jakimś wzorem.

Poza tym lubię wzory. Lubię czerń, granaty, brązy. Dlatego często wybierając ubrania staram się przełamywać ich „smutność” jakimś printem, co zresztą zaaprobowała Dobrochna.

 

typ kolorystyczny

Rzeczy których nie potrzebujesz

Przegląd szafy to przede wszystkim usunięcie elementów, których:

  • nie nosisz, bo nie i już – przy czym tutaj przydatna przydaje się analiza, dlaczego właściwie tak się stało?
  • nie powinnaś nosić, bo to jednak nie ten krój i kolor
  • oraz takich, których świetność już minęła.

U mnie w ten sposób emigrowały między innymi dwie sukienki, jedna chusta, sweter i marynarka. Dobrochna radziła, by wystawić je na vinted.pl, ale przyznam się bez bicia, że jeszcze tego nie zrobiłam.

Macie może jakieś doświadczenia z tym portalem?

 

zakupy ze stylistką

Nowe zestawy z tego, co zostało

To fajne uczucie, gdy ktoś na dobrze znane nam rzeczy patrzy świeżym okiem. Zwykle mamy jakieś tam swoje oklepane zestawy, dół taki, góra taka, do tego określone buty. Spotkanie ze stylistką to moment w którym ktoś, kto nie zna tych naszych przyzwyczajeń, zestawia ze sobą rzeczy, których my byśmy nie zestawili.

U mnie było tak chociażby w przypadku bluzki we wzory. Ja traktowałam ją zawsze jako tunikę, tymczasem równie dobrze sprawdza się w charakterze bluzki.

 

stylistka przegląd szafy

Uzupełnienie braków

Spotkanie ze stylistką kończy się podsumowaniem. Nie wiem czy każde tak wygląda, ale na pewno tak było w naszym przypadku. Kilka dni później dostałam mailem nieco wytycznych odnośnie rzeczy, które mogłyby znaleźć się w mojej szafie. Znalazły się wśród nich między innymi białe spodnie, trampki czy czerwona sukienka, wszystko wraz z gotowymi linkami.

Oczywiście jeśli chcemy, to możemy się wybrać na zakupy wraz ze stylistką, wtedy pomoże nam dokonać wyboru. Możemy również np. co sezon prosić ją o podesłanie propozycji do uzupełnienia szafy.

Do mnie akurat dzień wcześniej przyszła paczka z butami, które sobie zamówiłam. Z czterech par chciałam zostawić jedną i na szczęście zgodziłyśmy się bez problemu co do tego, która zostaje a które odsyłamy.

 

zakupy ze stylistką online

 

O tym co w mojej szafie zmieniło spotkanie ze stylistką, co wyrzuciłam a co dokupiłam – napiszę Wam niedługo :)


A jakie są Wasze doświadczenia odnośnie analiz kolorystycznych, czy osób zajmujących się stylizacją?
Wiecie jakim typem kolorystycznym jesteście? Trzymacie się tego?

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

 

  • O rety, strasznie dziękuję za cytat, który osadziłaś w świetnym kontekście! I nie mogę się doczekać, co będzie dalej <3

  • Izabela K.

    Ja swój typ kolorystyczny określiłam sama, na podstawie wskazówek w internecie, korzystałam też z bloga USK. Nie jestem co prawda w 100% przekonana co do słuszności swojej analizy, ale jest mi zdecydowanie łatwiej dobierać twarzowe kolory. Ustaliłam swoją paletę i się jej trzymam.
    Kiedyś marzyłam o spotkaniu ze stylistką, jednak nie wiem, czy miałaby pole do rewolucji – mam naprawdę mało ubrań i chyba już nie ma czego wyrzucać ;-) Wydaje mi się, że wiem w jakim kierunku chcę iść ze swoim stylem. Chociaż nie ukrywam, że zakupy ze stylistką, która potrafi dobrać ubranie do figury to mogło by być coś dla mnie ;-)

  • Vinted.pl polecam z własnego doświadczenia, kupuję tam jakoś od roku i sprawdza się, chociaż przyznam że łatwiej coś kupić, niż sprzedać. Bądź co bądź, nigdy oszukana nie zostałam, a sporo osób z tego korzysta – to wygodniejsze niż łażenie po ciuchach, a finansowo ratuje wiele studentek ;)
    Bardzo mnie interesuje, co stylistka powiedziałaby o mnie. Nie przejmuję się jakoś strasznie tym, jak wyglądam, ale mam swój styl i właśnie jestem w momencie popychania go w nowym kierunku, więc sporo chciałabym się nauczyć o dobieraniu ubrań. Szczególnie że raczej nie mam przyjaciółki, tylko samych facetów. I tak są kochani, wiernie oceniając moje znalezione na zalando sukienki, ale przydałoby się kobiece oko do tego (bo stwierdzenie „no mogłabyś używać tych jakiś waszych mazideł do twarzy” jest, przyznam, dość ogólnikowe :D )

Close