Wpis o który prosiło wiele osób, czyli jak wygląda moja pielęgnacja włosów.

Od razu zaznaczam, że nie jestem specjalistą. Nie należę do włosomaniaczek, nie śledzę najświeższych trendów na ten temat ani sama jakoś specjalnie nie eksperymentuję. W sieci jest wiele wartościowych blogów tylko na ten temat, więc jeśli ktoś będzie szukał odpowiedzi na konkretne pytanie – na pewno gdzieś je znajdzie.

Ja za to chętnie podzielę się tym, co sprawdza się u mnie. I z ciekawością posłucham o tym jak wygląda Wasza pielęgnacja włosów.

Odżywianie od wewnątrz.

Tak samo jak ze skórą, tak i z włosami. Wszystko zaczyna się od tego, co dostarczamy swojemu organizmowi. Sama pielęgnacja włosów z zewnątrz nie wystarczy.

Nasz organizm nie traktuje włosów i paznokci w sposób priorytetowy, dlatego gdy czegoś nam brakuje, od razu można to zauważyć. Najczęściej wszelkie witaminy, minerały, składniki odżywcze i inne dobre rzeczy trafiają do nich na samym końcu.

Własnie dlatego wszelkie niedobory w pierwszej kolejności odbijają się własnie na kondycji naszych włosów i paznokci. Co nie jest też do końca takie okropne – dzięki temu w bardzo łatwy sposób możemy je wychwycić i postarać się im zapobiegać.

Nasze włosy na pewno lubią:

  • nienasycone kwasy tłuszczowe, czyli oliwa z oliwek, same oliwki, pestki ze słonecznika, pestki z dyni. Możesz też zastosować kurację z olejem lnianym, olejem z pestek dyni, olejkiem z wiesiołka itp – wystarczy pić codziennie 1 łyżkę oleju.
  • żółte i czerwone warzywa oraz owoce bogate w beta-karoten.
  • cynk, który można znaleźć chociażby w pszenicy, pestki dyni, słonecznika, czosnku, migdałach czy sezamie.
  • krzem zawarty w rzodkiewce, kalarepie i selerze, mleku i przetworach mlecznych, w skórkach owoców, łuskach ziaren, wodzie mineralnej. Skrzyp polny to największe źródło krzemu, dużo pierwiastka zawiera też pokrzywa, dlatego warto pić herbatki ziołowe by mieć piękne włosy.
  • witaminy A, B1, B2, B6, C

Różnorodność i czujność.

Czasem bywa tak, że naczytamy się gdzieś informacji o cudowności określonej metody pielęgnacji włosów i z uporem maniaka zaczynamy ją powtarzać na sobie. Co jest złe z dwóch powodów.

Po pierwsze: włosy lubią różnorodność. Co nie oznacza, że połowę łazienki mamy zasypać kosmetykami i używać codziennie czegoś innego. Chodzi jedynie o to, żeby dostarczać włosom różnego rodzaju składników. I pamiętać przede wszystkim o tym, że pory roku i warunki atmosferyczne co jakiś czas się zmieniają.

Po drugie: to co sprawdza się u kogoś, niekoniecznie będzie dobre dla Ciebie. Dlatego obserwuj i jak coś będzie nie tak, po prostu próbuj innej metody. Trzeba samodzielnie wyczuć jakie działania i składniki najlepiej się u nas sprawdzają. 

Panują również najróżniejsze opinie odnośnie tego, jakie składniki powinny pojawiać się w kosmetykach do włosów. Niektórzy kochają emolienty uważając je za dobre źródło nawilżenia. Inni nie wyobrażają sobie rozczesywania bez silikonów. Ja sama wole ich unikać, jednak wiem, że moje włosy nie są zniszczone i nie muszę się w ten sposób ratować.

 

bio vax odżywka

Delikatność.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że powinniśmy traktować włosy jak nasz ukochany, delikatny sweter. Na dobrą sprawę to i tak za mało powiedziane, ale obrazuje sytuację.

Pamiętajmy więc, by włosów przede wszystkim nie szarpać, nie trzeć mocno ręcznikiem, czesać dopiero, gdy są suche i używać odpowiedniej szczotki. Ja od wielu lat używam tej z wieloma ząbkami. Swoją poprzednią zapodziałam gdzieś w podróży wraz z całą kosmetyczką. Trwałości nie można jej odmówić – moja miała jakieś 5 lat, a nie powyginały się nawet ząbki. Na pewien czas, z chwilowego braku alternatywy, wróciłam do zwykłej małej szczotki, bo pomyślałam sobie, że może tylko sobie wmawiam, że taka ząbkowana jest lepsza. Teraz jednak z całym przekonaniem stwierdzam, że owszem jest znacznie delikatniejsza. Nie wyrywa włosów i zdecydowanie szybciej je rozczesuje. Tę obecną mam z L’biotica i jest jeszcze fajniejsza, bo ma wygodną rączkę do trzymania.

 

dobra szczotka do włosów

Odpowiednia fryzura.

Fryzura, a co za tym idzie – dobry fryzjer, to podstawa podstaw. Serio.

Jeżeli włosy są dobrze obcięte, to po prostu układają się same. Ja mam swoją ulubioną fryzjerkę, z mojego mikromiasteczka do której chodzę już jakieś 8 lat. Przez ten czas zajmowała się wszystkim, co działo się na mojej głowie, łącznie z fryzurą ślubną.

 

minimalistyczny makijaż ślubny

 

Później miałam małą przerwę, w czasie kiedy mieszkaliśmy w Danii, przez co moją fryzjerkę mogłam odwiedzać raz na kilka miesięcy. Wpadałam więc jedynie na podcięcie końcówek. Teraz po powrocie, chciałabym znaleźć jakiś jej odpowiednik w okolicach Warszawy, bo jednak nie zawsze jestem w stanie tak okiełznać życie, by odwiedzać ją z należytą częstotliwością. Dlatego jeśli macie kogoś zaufanego, to koniecznie się podzielcie :)

Na chybił trafił umówiłam się nawet na wizytę w okolicy mojego obecnego miejsca zamieszkania. Wydawało mi się, że moja fryzura jest na tyle prosta, że nie da się jej popsuć. Ale dało się ;) w sensie – nie wyglądała jakoś bardzo źle, ale przestała się sama okładać.

Modelowanie i suszenie a pielęgnacja włosów.

Czyli to co wynika z punktu poprzedniego. Jeśli mamy dobrze podcięte włosy, to praktycznie nie wymagają one modelowania. Tak jest w moim przypadku – szczerze mówiąc zwykle nawet nie suszę włosów. Jedynie gdy muszę wyjść gdzieś naprawdę wcześnie rano, wtedy sięgam po suszarkę.

Wielkie modelowanie ogranicza się do suszenia włosów głową w dół. Czasami, ale to musi być już naprawdę wielkie wyjście, sięgam po okrągłą szczotkę. Pianek, lakierów ani innych takich nie używam. I jeszcze raz podkreślam – to zasługa dobrego cięcia, nie fajności włosów :)

Niestety największą krzywdę włosom robimy my sami. Rozjaśnianie, farbowanie, kręcenie, prostowanie, suszenie gorącym strumieniem powietrza – to wszystko nie pozostaje bez echa. Oczywiście w idealnym świecie, najlepiej byłoby wykluczyć wszystkie czynniki szkodliwe, ale… nie oszukujmy się ;) Włosy są naszą ozdobą i z większą lub mniejszą częstotliwością każda z nas lubi się nimi pobawić.

I co równie ważne – nie spinamy mokrych włosów. Ja w ten sposób wyrządziłam sobie największe szkody w historii. Co prawda to było jakieś 10 lat temu, ale nadal pamiętam. Przyszła wiosna/lato, za oknem słońce, a ja wyrobiłam sobie jakiś głupi nawyk wychodzenia z domu z mokrymi włosami. I co gorsze – ja te włosy przed wyjściem wiązałam w koka. Po pewnym czasie wyglądały jak siano. Pewnie można je było jakoś ratować, odżywki i te sprawy, ja jednak ścięłam na krótko :)

Odżywianie i pielęgnacja włosów.

Zabieg który z zamiłowaniem stosowałam, gdy miałam dłuższe włosy, to olejowanie. Mniej więcej raz w tygodniu wcierałam w nie olej kokosowy lub migdałowy. Robiłam to zwykle rano, czyli musiałam wybierać dzień, w którym nigdzie się nie spieszę, tak żeby trochę z nim pochodzić. Do nakładania go na noc jakoś się nie przekonałam. Tak samo jak do wieczornego mycia włosów. Teraz, głównie dlatego, że mam ciemniejsze włosy i mogę – stosuję od czasu do czasu olej rycynowy, o czym opowiadałam Wam w Pytaniu na śniadanie.

Innym sprawdzonym sposobem jest maseczka z siemienia lnianego. Aby ją wykonać, wystarczy siemię lniane zalać niewielką ilością wrzątku – poziom wody powinien być lekko ponad poziom ziaren. W ten sposób utworzy się dość gęsty, przezroczysty żel, który nakładamy na czyste, wilgotne włosy i zostawiamy na ok 30 min. Spokojnie możemy trzymać go dłużej, nawet całą noc.

Latem zwykle robię sobie własne odżywki dwufazowe. Jeden z przepisów podrzucałam Wam już bardzo dawno. Podstawą zawsze jest woda i olej, ale z resztą mocno eksperymentuję.

To co również śmiało mogę polecić, zwłaszcza osobom, które nie lubią się bawić w samodzielne tworzenie masek i kosmetyków to dwa bardzo fajne produkty z L’biotica BIOVAX.

Pierwszy to maseczka do włosów przetłuszczających się o bardzo fajnym składzie. Nie obciąża włosów, co dla mnie szczególnie ważne i ułatwia rozczesywanie. Włosy są miękkie i błyszczące, nawilżone ale nie przyklapnięte.

 

pielęgnacja włosów

 

Drugi to maseczka bambus i olej z awokado który nakładam tylko na pozostałości po rozjaśnianiu, czyli dobrych kilka centymetrów od skóry głowy. Tutaj również na uwagę zasługuje fajny, naturalny skład.

Obu maseczek używałam na różne sposoby – zostawiałam je na głowie na 2-3 minuty podczas kąpieli, albo zgodnie z zaleceniem producenta na 15 minut pod czepkiem. Nie zawsze mamy czas na przesiadywanie w turbanie, na szczęście ta szybka wersja również dobrze się sprawdza.

 

pielęgnacja włosów rozjaśnianych

Zdrowe włosy a farbowanie.

To również moja bolączka. Od wielu lat regularnie farbuję włosy. Na różne kolory ;) Teraz mam od tego kilkumiesięczną przerwę, bo jakoś tak na nowo zakochałam się we własnym odcieniu, co wcale jednak nie oznacza, że za jakiś czas nie zapragnę odmiany.

Niemniej jednak, jako weteran farbowania, mogę powiedzieć, że na pewno powinniśmy wybierać możliwie najłagodniejsze sposoby koloryzacji. Jeśli chcemy przyciemnić włosy – sprawdzi się tutaj henna. Sama używałam jej przez wiele lat.

W przypadku rozjaśniania – bardzo, bardzo mocno polecam oddać się w ręce profesjonalisty. Fryzjer zamiast nakładania mocnego rozjaśniacza na całe włosy, działa stopniowo, wprowadza pasemka, czy delikatne refleksy. Poza tym przy każdej kolejnej wizycie nakłada farbę tylko na odrosty i umiejętnie odświeża cały kolor. Robienie tego w domu odradzam, bo sama skutecznie zniszczyłam sobie tym włosy. Nie polecam nikomu.

Codzienne mycie a pielęgnacja włosów.

Należę do osób, które codziennie myją włosy. Wiem, że to nic dobrego i że nie powinno się tak robić, ale przecież nie będę Was kłamać i udawać, że u mnie wszystko idealnie. Na pewno dużą poprawę można zauważyć przy używaniu naprawdę delikatnych szamponów, włosy zachowują wtedy świeżość na długo. Ale i tak nie aż na tyle, by odpuścić sobie mycie. Swojego myjącego ideału jeszcze nie znalazłam.

I to akurat znajduje się na mojej liście rzeczy, z którymi powinnam pracować. Jeśli więc macie jakieś swoje ukochane, delikatne szampony, płukanki albo inne zabiegi – podzielcie się nimi koniecznie :)


Partnerem wpisu jest polska firma kosmetyczna L’biotica
znaną na naszym rodzimym rynku z serii do włosów Biovax

Jestem ciekawa – jakie są Twoje sprawdzone sposoby na pielęgnację włosów?
Czego używasz a czego radzisz unikać?

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Ola Jachym

    Moją ukochaną maską do włosów jest ta z Biovax bambus i avocado. Stosuję ją już ponad rok i znacznie poprawiła się kondycja moich włosów, zatem coś jest w tej naturalnej pielęgnacji.

  • Raju, całkiem inaczej wyglądasz w blond włosach. Anielsko. Ja niestety nigdy nie dbałam o włosy i przestały mi w końcu rosnąć. Farbuje je od 14 roku życia i tyle samo lat palę je prostownicą i lokówką. Mój fryzjer czasami załamuje ręce, szczególnie gdy pomalowałam włosy przypadkowo na zielono i musiał nakładać kolejną blond farbę. Bał się, że od razu się skruszą, tak są osłabione. Fatalny wpływ miała bulimia, bo nie miały żadnych witamin, teraz biorę cynk i witaminę B. Powoli staram sie je odbudować i używam odżywek, bo po umyciu są szorstkie jak papier ścierny.

    • kurcze, faktycznie słabe połączenie, włosy nieźle dostały po dupie ;)
      A jak się sprawdza terapia witaminowa? Czy jeszcze za wcześnie na efekty?

  • Agnieszka Kulawczyk

    A ja jestem trochę włosmaniaczką ;-) Moje włosy lubią różnorodność, więc ma to minusy w postaci dość dużej ilości kosmetyków. Staram się zużywać wszystko na bieżąco, a produkty, które na moich włosach się nie sprawdziły, po prostu rozdaję. Niemniej mam pokaźny zapas olei, które są naprawdę mega wydajne.
    Są lepsze i gorsze kosmetyki drogeryjne, ale moim zdaniem najlepsze są stare domowe receptury. Obecnie nakładam na skórę głowy i włosy glutek z siemienia lnianego, zaczęłam również stosować Amol, jako wcierkę na porost włosów. Również fajnie wciera się kozieradkę czy sok z pokrzywy. Maseczka z żółtkiem, dodanie oliwy z oliwek czy miodu do maski – świetne!
    We wszystkim trzeba zachować umiar i dochodzę do wniosku, że kosmetyki najlepiej kupować z kimś na spółkę i dzielić. Niestety nie mam blisko siebie kogoś chętnego, ale polecam, pozwoli to szybciej zużyć produkty i za mniejsze pieniądze testować nowości i polecane na blogach kosmetyki.

    • dobry patent z tym dzieleniem, ale niestety też nie mam nikogo w zasięgu ręki :/
      pokrzywę często piję, ale na włosy nigdy nie próbowałam, podobno płukanka daje radę :) ale nie ukrywam że o stosowaniu Amolu nigdy nigdzie nie słyszałam :) działa?

  • Małgosia K.

    Przy włosach zniszczonych albo wymagających codziennego mycia polecam mycie od czasu do czasu nie szamponem, ale odżywką. Co do porównania ze swetrami, to swetry z delikatnej wełny merino albo kaszmiru także można prać w odżywce do włosów. Ja zwykle myję włosy co kilka dni, ale ponieważ je rozjaśniam, są dość suche i łamliwe. Robię im czasem taką kurację – przez tydzień lub dwa myję je codziennie odżywką, od razu zaczynają lepiej wyglądać :).

    • Kiedyś, jak miałam dłuższe włosy to tak robiłam – na górę włosów szampon na dół tylko odżywkę. Ale samo mycie odżywką się u mnie nie sprawdza, to chyba bardziej do suchych włosów :)
      Dobry patent z tym praniem w odżywce – ale jak to technicznie wygląda? :)

      • Małgosia K.

        Zwyczajnie, zamiast płynu do prania można dać trochę odżywki. To działa tak jak w przypadku włosów, no i oczywiście dotyczy tylko sytuacji, kiedy sweter nie jest bardzo brudny, a chcemy go jedynie odświeżyć. Do porządniejszego prania można użyć delikatnego szamponu, a potem odżywkę do płukania (i nie wypłukiwać jej na koniec). Podkreślam, że to przepis na pranie swetrów z wełny albo z dużą jej domieszką. Naturalne włókno wełniane wymaga takiego traktowania jak nasze włosy. Dlatego też nie płuczemy ich zwykłymi płynami do płukania, tylko specjalnymi z lanoliną albo właśnie odżywką do włosów. No i żadnego traktowania gorącą wodą czy żelazkiem. Wełnie szkodzi to jeszcze bardziej niż naszym włosom. Trochę dziergam na drutach i ta wiedza wynika z doświadczeń własnych i innych dziewiarek :).

  • Natalia, ale wyczerpujacy wpis. Jak pisalas na Instagramie, sporo fajnych rzeczy jest tu do poczytania. Musze wziac sie za swoje wlosy. Ale jak piszesz: wazne jest tez to, co robimy od wewnatrz. I to rowniez banalnie: relaks, odstresowanie sie i odkwaszenie orgnaizmu. Bo kiedy nasz organizm jest zakwaszony (czyli kiedy jest zachwiana rownowaga kwasowo-zasadowa) wtedy, by zrownowazyc kwasy, nasz organizm pobiera zasady tam, gdzie moze jest znalezc: z wlosow, paznokci. Dlatego paznokcie staja sie lamliwe, wlosy traca polysk. A my i tak nadal jestesmy zestresowani.

  • Joanna Grochecka

    Włosy myję szamponem Fitomed i to cała moja pielęgnacja :) Mam olejek Babuszki Agafii, ale nie chce mi się olejować włosów… Lenistwo. Teraz, kiedy ich nie farbuję, to im wystarczy. Wcześniej, wysuszone od farb, wymagały X odżywek…

Close