Są takie dni, kiedy wstajemy lewą nogą. Nie mogliśmy w nocy zasnąć, albo jak już zasnęliśmy to śniły nam się koszmary. Szyja boli, bo leżeliśmy w złej pozycji. Daliśmy się naciągnąć własnemu telefonowi na kolejną poranną drzemkę, przez co teraz trzeba biegać po mieszkaniu i pożegnać się ze śniadaniem. W porannym amoku wbiegamy w miskę kota i brudzimy sobie ostatnie czyste spodnie.

Innym razem ranek wcale nie zapowiada się źle, jednak dalszy rozwój wydarzeń sprawia, że jesteś na granicy płaczu.  I jedyne na co masz ochotę, to zawinąć się w koc i zrobić z siebie smutne burrito.

I nie ma w tym nic złego. Życie to nie jest bajka. A cała jego wyjątkowość polega właśnie na tym przeplataniu się wzlotów i upadków.

Taki dzień.

Każdy ma czasami taki dzień, ze czuje się jak kupa. Ja na ten przykład miałam tak wczoraj rano. Gardło boli, oczy pieką, a życie jakoś tak nie ma sensu. Mimo iż jeszcze wczoraj miało go w nadmiarze. Czy coś się w czasie nocy zmieniło w mojej sytuacji życiowej? Absolutnie nic. Po prostu – TAKI DZIEŃ.

Jednak zamiast zakładać rozciągnięty sweter, który pozwala się schować w jego wnętrzu, staram się jakoś odczarować ten dzień. Bo wiadomo – jak ja jestem zła, to mężczyzn zaraz dostanie ochrzan, bo mi się będzie wydawało, że krzywo spojrzał. I potem on to niezadowolenie poniesie dalej w świat, tak że jak domino dotrze aż na Podhale.

I po co to wszystko?

Życie jest za krótkie, na nieuzasadnioną bezhumorzastość. W sensie – ona może sobie być i bywa i niech się dzieje. Jednak nie ma sensu jej pielęgnować i dolewać oliwy do ognia, siedząc w poplamionych spodniach w ciemnym pokoju.

Mamy za mało dni, by kultywować muchy w nosie i narzucać się z nimi wszystkim wokoło.

Zły dzień – pomoc doraźna.

Często napotykamy na swojej drodze sytuacje, które skutecznie obniżają nasz nastrój. Czasem jesteśmy na nie odporni i nie wpływają one w znaczący sposób na nasze samopoczucie. Innym razem jednak skutecznie wytrącają nas z naszego rytmu i każą zakopać się pod kocem.

Warto więc mieć na podorędziu kilka doraźnych sposobów na poprawę humoru. Wiadomo, że nie wywrócą one całego dnia do góry nogami, ale znacząco mogą wpłynąć na nasz nastrój.

Posprzątaj pokój.

Sprzątanie skutecznie pomaga nam się oczyścić z natłoku myśli. Poza tym często bywa zajęciem czysto odmóżdżającym. Jeśli chcecie szybko zapomnieć o przykrościach, które Was właśnie męczą, złapcie za miotłę albo odkurzacz, dodatkowa dawka wysiłku, związanego z odkurzaniem – również wskazana.

Weź prysznic lub gorącą kąpiel.

Zwłaszcza jeśli jest już wieczór, a Ty nadal czujesz się jakby Cię zjadł i wypluł owczarek alzacki. Kąpiel rozluźnia, odświeża i daje nam wrażenie oczyszczenia z problemów. Do tego najlepiej jest dodać olejki eteryczne, na które nasze zmysły są wieczorem szczególnie podatne.

Zmień ubranie.

Czyli właśnie nie ten rozciągnięty sweter i spodnie z wypchanymi kolanami. Nie twierdzę, że od razu szpilki i zalotna mini, bo przy takiej kumulacji negatywnych emocji, bardzo prawdopodobne jest, że skręcimy sobie kostkę, nawet na zupełnie płaskim i gładkim chodniku. Ale może być po prostu schludnie, nie musi być szałowo.

Odsłoń okno.

Nie ważne jak bardzo jest źle i jak mocno nie chcesz nikogo widzieć. I tak nie chowaj się przed słońcem. Podnieś rolety, a jeśli pogoda na to pozwala – otwórz okno. Odrobina świeżego powietrza pomoże każdemu.

Wyjdź na spacer.

Jeżeli masz ten komfort, że możesz sobie pozwolić na wyjście na chwilę z pracy, to nie zastanawiaj się, tylko zrób to. Nawet jeśli będzie to kilka kroków do najbliższego sklepu.

A jak nie wybierasz się na zewnątrz, staraj się zmieniać miejsce swojego przebywania.  Idź do kuchni czy kantyny, zrób sobie kawę. Może spotkasz po drodze kogoś, kto palnie takie głupstwo, że nawet Ty w TAKIM dniu się uśmiechniesz.

Joga i rozciąganie się.

W tym momencie jak zawsze odsyłam na mój kanał na YouTube, gdzie znajdziecie kilka przydatnych filmów. A sama sobie notuję, że trzeba będzie przygotować sesję na takie właśnie nagłe potrzeby poprawy humoru.

Pij wodę.

Im mniej pijesz, tym gorzej się czujesz. Mogą się pojawić problemy z bólem głowy, rozdrażnieniem i dekoncentracją. Czasem wystarczy szklanka wody, by poczuć się zdecydowanie lepiej.

Ale podkreślam – WODY. Nie słodkich napojów, które dadzą chwilowego kopa, później jednak sprawią, że poczujemy się jeszcze gorzej.

Zły dzień – masz do niego prawo.

To że masz zły dzień, wcale nie oznacza, że cokolwiek robisz źle. Jak to mawiała moja koleżanka – Aniołki Victoria’s Secret też miewają gorsze dni.

Nawet jeśli zły dzień przekształca się w zły tydzień, czy miesiąc, to po prostu daj sobie czas. Widocznie tak ma być. Złe dni są właśnie po to, aby nas czegoś nauczyć, przygotować na zmiany. Poza tym gdyby nie one, nie docenilibyśmy całego tego dobra, które nas spotyka.


A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na dni,
którym daleko jest do bajki?

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

Image Widget    Image Widget    Image Widget

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Ksiazki Super

    Dzisiaj mam wlasnie zly dzien.

  • Ewa

    Czasem po prostu trzeba się pogrążyć w swojej beznadziejności, np dziś po niezdanym egzaminie na prawko ;) Sama nie wiem gdzie ta pozytywna strona czasem ucieka

    • Wiem, jak niezdane prawko potrafi popsuć dzień, bo mi popsuło ich kilka. Pewnie nie jest to to, co chcesz przeczytać, ale trzymać mocno za Ciebie kciuki, bo doskonale znam stres i rozgoryczenie z powodu niepowiedzeń na egzaminach ;)

      • Ewa

        <3

  • Czasem 10 minut drzemki odczarowuje zły dzień. To taki mały nowy początek w środku dnia:)

  • Aleksandra

    Nie uwierzysz – kolorowanie! Nie ma nic bardziej odstresowującego dla mnie. Chory bezrobotny mąż, chora chwilowo córka, nieposłuszny 9-latek potrafią dać w kość, A jak jeszcze dojdzie mój zły dzień to nic tylko kredki w dłoń. Pal cie sześć prasowanie i mycie podłogi. Nie jestem artystką, czasem jakiś rysunek mi się uda, ale to odprężenie.. reset totalny.Ale muszę mieć w pobliżu kartkę na notatki bo w trakcie przychodzą do głowy plany i rozwiązania problemów.

    • o widzisz, bardzo fajne i ciekawe spostrzeżenie :) zwłaszcza z tym napływem nowych pomysłów :)
      dużo zdrowia dla Was!

  • Oh u mnie żaden sposób nie działa na zły dzień lepiej niż go przeżyć po prostu. Jest zły, okropny i ohydny. Nic i nikt mnie nie pocieszy. Muszę się wygadać, wykrzyczeć, wybluźnić jeśli jest aż tak źle. Najlepiej jest mi się zamknąć pod kołdrą z równie smutną muzyką i czekać na koniec dnia. Tak po prostu. nie wymyślam sposobów by go poprawić, bo każdy ma do niego prawo i czasem jest on potrzebny.

  • Alicja

    Moim sposobem na zły dzień jest podlewanie i przycinanie kwiatów w domu. Bo robię coś pożytecznego i ich nie zaniedbuję ;) No i świetny tekst napisałaś, szczególnie podobał mi się wstęp.

    • a widzisz, ja jak mam zły humor to jakoś nie łapię się za rzeczy, które mogą się nie udać – czyli ciasta, albo takie właśnie przesadzanie kwiatów. Zawsze mam wrażenie, że ta moja złość/smutność jakoś się tam przeleje i kwiatek zwiędnie, a w cieście będzie zakalec :)

  • Ostrzenie noży. Na prawdziwym kamieniu, a nie jakiejś automatycznej ostrzałce. Wkładanie w to całej nienawiści i potrzeby wyżycia się. No i wyobrażanie sobie tych wszystkich psychopatycznych rzeczy, które mogłabym tymi nożami zrobić.
    A potem ma się wszystkie noże ładnie naostrzone.

  • Ja, jak mam zły humor to zazwyczaj zabieram się za robotę, żeby zająć czymś głowę, a jak się obrobię, to jeszcze satysfakcja, że kolejna rzecz zrobiona :)

  • Ja polecam krótką drzemkę, też pomaga :)

  • „zrobić z siebie smutne burrito” – haha, ale się uśmiałam, cóż za inwencja:))

    • tylko mi nie mów, że tak nie robisz?! :D

      • Każdemu się zdarza, ale nigdy bym nie pomyślała, że wyglądam wtedy jak smutne burrito xD

  • Jak miałam zły dzień to potrafiłam przemeblować cały pokój, gorzej jak miałam pms… Comiesięczne przemeblowania :D