Makijaż mineralny już kilka razy przewijał się na blogu, ale… tylko w Waszych komentarzach. Często wspominałyście o tym, że to fajna, alternatywna metoda makijażu, jednak jakoś nie mogłam się na niego zdecydować. Wydawało mi się, że to wszystko jest jakoś szalenie trudne i że na pewno sobie z tym nie poradzę. Dużo zmieniło się podczas spotkania z Kasią z PINK MINK Studioo której kiedyś już Wam wspominałam. Miałyśmy okazję poznać się, polubić i to ona skutecznie namówiła mnie, na wypróbowanie produktów mineralnych.

Kasia ma bzika na punkcie kosmetyków wegańskich. Jest bardzo zaangażowana we wszystkie ruchy propagujące nietestowanie kosmetyków na zwierzętach. Swoją postawą bardzo fajnie udowadnia, że można łączyć pasję, jaką jest makijaż, z własnymi przekonaniami. Czyli wszystko po swojemu i w zgodzie ze sobą. Oby takich ludzi było coraz więcej! :)

Jak wygląda wizyta u wizażystki?

Nie wiem czy tak to wygląda zawsze, u nas jednak wszystko zaczęło się od luźnej rozmowy. Kasia pytała o pielęgnację, problemy skórne, o to czy i jak maluję się na co dzień, a także czego oczekuję od takiego spotkania.

 

pink mink studio

 

Chciałam nauczyć się możliwie najprostszej i najbardziej naturalnej wersji makijażu. Takiej którą będę mogła wykorzystać sobie dowolnie na różne okazje. Poza tym zależało mi na tym, żeby dobrać odpowiednie odcienie i kolory, zgodne z moim typem urody.

Kasia spytała, czy miałam kiedykolwiek do czynienia z minerałami. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie. O ile słyszałam o nich wiele dobrego i często pojawiały się w komentarzach od Was, to sama nigdy nie miałam okazji spróbować. I od tego się zaczęło. Kasia jakoś mimowolnie wyczuła, że to będzie technika, która mi się spodoba.

Aplikacja makijażu mineralnego.

Cały proces aplikowania makijażu mineralnego przypomina malowanie obrazu. Trochę przez to, że do wszystkiego potrzebne są nam pędzle, ale również dlatego, że pracujemy warstwami. W myśl zasady – zawsze lepiej dołożyć niż zrobić z siebie przebierańca. Zdecydowanie lepiej nałożyć kilka cienkich, delikatnych warstw produktu niż jedną grubą.

W celu poprawnej aplikacji, zarówno Kasia jak i producent zalecają wysypanie odrobiny produktu na spodeczek i dopiero wtedy użycie pędzla. Dzięki temu żadne bakterie ani inne zanieczyszczenia nie będą miały kontaktu z produktem w pudełku.

Musimy pamiętać, że kosmetyki mineralne są naprawdę szalenie wydajne, dlatego wysypujemy tylko odrobinkę.

Ważne jest by produkt nie osypywał nam się w czasie nakładania, dlatego staramy się jak najbardziej wmasować go w pędzel, a przed aplikacją postukać jeszcze kilka razy w spodeczek, żeby strząsnąć jego nadmiar. Kolejny krok, na który Kasia bardzo zwracała uwagę, to uderzenie podstawą pędzla o płaską powierzchnię, tak żeby kosmetyk osadził się głębiej.

 

podkład mineralny

Krok po kroku.

Przede wszystkim przed nałożeniem podkładu trzeba dokładnie nawilżyć twarz kremem i poczekać na jego dokładne wchłonięcie. Minerały nie mają żadnych właściwości nawilżających, o czym muszą pamiętać szczególnie osoby z suchą cerą. Czyli na dobrą sprawę to jest to, o czym zawsze mówię – dbanie o skórę trzeba zacząć od dobrego nawilżania zarówno od zewnątrz jak i od środka.

Gdy mamy do czynienia z cerą tłustą, taką jak moja – całość zaczynamy od nałożenia bazy, czyli zupełnie transparentnego pudru. Pamiętamy jednak, że nie jest to zwykły puder, dlatego nie chodzi o to, by oprószyć nim twarz, a raczej wetrzeć go okrężnymi ruchami w skórę. Dzięki temu każda kolejna warstwa może się z nią złączyć i pozostawać praktycznie niewidoczna.

 

makijaż mineralny

 

W ten sam sposób możemy potraktować powieki, nakładając na nie bazę pod cienie, również o bardzo naturalnym składzie. Patrząc na to przez pryzmat malowania obrazu – to jest wciąż etap przygotowania płótna.

 

makijaż mineralny

Podkład mineralny.

Nakładamy go dokładnie w ten sam sposób co bazę. Wysypujemy odrobinę na spodeczek, wcieramy w pędzelek, strząsamy nadmiar, uderzamy podstawą pędzla w płaską powierzchnię i kolistymi ruchami rozprowadzamy na skórze.

Nawet jeśli wydaje nam się, że wtarliśmy już wszystko, co znajdowało się w pędzelku, warto nadal nim poruszać po to, by warstwy jeszcze lepiej stopiły się ze skórą. Możemy nałożyć kilka kolejnych, cieniutkich warstw, do momentu, aż otrzymamy zadowalające nas krycie.

Korektor mineralny.

W tym momencie Kasia słusznie zwróciła uwagę na to, że nasze polskie słowo „korektor” niekoniecznie oddaje ideę samego produktu.

Korektor to coś, co ma na celu korygowanie. Tymczasem oryginalna, angielska nazwa „cover up” lepiej oddaje sens całego działania. Bo na tym etapie ukrywamy ewentualne niedoskonałości. Wcale ich nie korygujemy.

Z korektorem postępujemy w taki sam sposób jak z bazą i podkładem mineralnym. Wysypujemy odrobinkę na spodeczek, wcieramy kosmetyk w pędzelek, strząsamy nadmiar i okrężnymi ruchami nanosimy tylko w te miejsca, które potrzebują większego krycia.

 

pink mink makijaż


Przy takiej wizycie w dużej mierze uczymy się przez powtarzanie. Zwykle Kasia malowała jedną połowę twarzy, zaraz potem ja zajmowałam się drugą, a ona korygowała błędy i dorzucała różnego rodzaju rady.

 

lekcja makijażu

 

Makijaż mineralny ma tę podstawową zaletę, że wszystko budujemy warstwami. W okresie w którym byłam u Kasi, z uwagi na różnego rodzaju perturbacje życiowe, moja skóra była w słabej kondycji. Tak już mam, że jak tylko coś mnie martwi lub stresuje, od razu coś wyskakuje mi na twarzy. I chyba jedyne co mogę z tym zrobić, to po prostu to zaakceptować i polubić te skórne komunikaty, w końcu kto może być lepszym doradcą życiowym, jeśli nie własny organizm? :)

Wtedy potrzebne mi było mocne krycie, które skutecznie udało się zbudować, wciąż zachowując naturalny wygląd. Obecnie jest już lepiej, a nawet całkiem dobrze, więc do mojego zadowolenia wystarczy delikatna, cieniutka warstwa podkładu.

Brwi.

To na co Kasia słusznie zwróciła uwagę, to potrzeba zajęcia się brwiami. Mnie na szczęście jakoś ominęło szaleństwo wyskubywania ich i pozostawiania jedynie cieniutkiej kreseczki, jednak swego czasu była taka moda i niektóre panie do dziś cierpią, ponieważ włoski w tym miejscu wcale nie mają ochoty odrosnąć. W takich wypadkach warto odrobinę pomóc sobie cieniem, tak żeby pozbyć się wiecznie zdziwionej miny.

Ja sama pierwszy raz w życiu miałam okazję podkreślać brwi cieniem i muszę przyznać, że efekt jest szalenie naturalny. Zwłaszcza, że na tym polu Kasia ma również bardzo zdroworozsądkowe podejście – bo niby owszem, są jakieś tam złote zasady i proporcje odnośnie tego, gdzie brwi powinny się kończyć i zaczynać, ale przecież nie jesteśmy lalkami. Jeśli kończą się inaczej, to po prostu najlepiej jest podkreślić to, co jest, zamiast cudować z dorysowywaniem.

 

makijaż mineralny brwi

Mineralne cienie do powiek.

Konsystencją takie cienie wcale nie różnią się od tych tradycyjnych. Możemy zdecydować się zarówno na wersję sypką, taką którą również wysypujemy na spodeczek, jak i na taką prasowaną.

 

makijaż wegański

Kolorowa iluzja.

Makijaż oprócz zakrywania naszych mankamentów czy zmian skórnych, daje nam również możliwość wpływania na proporcje twarzy. Nie oszukujmy się – całość to jedna wielka iluzja optyczna. Zapewne nie raz miałyście okazję widzieć jakąś słynną gwiazdę w wersji sauté i hmmm pewnie jakbyście minęły się z nią na ulicy, to byście jej nie poznały.

Z jednej strony to szalenie głupie, bo buduje nam w głowach nieprawdziwy obraz pięknych kobiet. Zapominamy jednak o tym, że nad ich wizerunkiem pracuje cały sztab makijażystów i wizażystów. Zaczynamy się z nimi porównywać, przez co my same czujemy się brzydkie. Pamiętajcie, że one zaraz po wstaniu z łóżka i uczesaniu fryzury na cebulę, wcale nie wyglądają tak jak na okładce!

Z drugiej jednak strony – aktorzy i różnego rodzaju postacie sceniczne na tym opierają swoją pracę. Wcielają się w różne role, zmieniają wizerunki, szokują, po to żeby to nam zapewnić różnego rodzaju wrażenia estetyczne, lub chociażby samą rozrywkę. Pisałam Wam już nie raz, że uwielbiam filmy kostiumowe, a makijaż jest dla mnie taką właśnie częścią przebrania.

 

cienie mineralne

 

I o ile na co dzień bardzo rzadko się maluję, o tyle uważam, że jest to fajny sposób podkreślenia chociażby wyjątkowości chwili – idziesz na bal, to dbasz o to, by spojrzenie zwracało uwagę i było uzupełnieniem sukienki. Gdy umawiasz się na randkę, zwłaszcza pozostając w stałym związku z długim stażem, podkreślasz swoje atuty, by tym samym wyraźnie zaznaczyć granice między prozą życia codziennego, a czasem spędzonym wspólnie, w ciekawych okolicznościach.

Owszem, jest to iluzja. Ale sądzę, że Ty również wolisz, kiedy Twój facet zjawia się na randce z bukietem kwiatów i w eleganckim ubraniu, a nie z pilotem od telewizora i w spodniach z wypchanymi kolanami.

 

makijaż mineralny konturowanie

Makijaż mineralny – twarz w trójwymiarze.

To jest taka w sumie ciekawostka, której dowiedziałam się od Kasi. Coś co zapewne dla większości osób jest oczywiste, dla mnie jednak nie było ;)

Chodzi o konturowanie twarzy. Wydawało mi się, że jest to jakiś głupi, współczesny wymysł i wkładałam go do tej samej szuflady, co robienie dzióbka przy selfie. Kasia wytłumaczyła mi ideę tego działania – nakładając sobie na całą twarz podkład w jednym kolorze sprawiamy, że twarz staje się płaska jak naleśnik. Czyli tak naprawdę robimy sobie więcej krzywdy niż pożytku.

Stąd pomysł na bronzery i rozświetlacze, które powodują, że nasza twarz znów odzyskuje wygląd 3D. Można powiedzieć, że to jest dopiero etap korygowania właściwego. Czyli budowania całej tej iluzji i uwydatniania albo zacieniania odpowiednich części twarzy tak, żeby delikatnie zmienić proporcje.

 

mineralny makijaż

 

Inną ciekawostką była zalotka, która, na pierwszy rzut oka, wygląda jak przyrząd do amputacji kończyn. A później okazuje się być całkiem miła. Kasia, podobnie jak ja, zwraca uwagę na składy kosmetyków. Dlatego zamiast wyszukiwać najdroższych mascar ze składnikami z kosmosu, których producenci oferują nie wiadomo jakie podkręcenie rzęs, lepiej sięgnąć po bardziej babciny, sprawdzony sposób.


zalotka

 

Na sam koniec ważnym krokiem jest również spryskanie gotowego makijażu wodą termalną lub mgiełką, dzięki czemu minerały nie będą chłonęły wody z naskórka, a my tym samym przedłużymy trwałość makijażu.

Ćwiczenie ćwiczeniem, jednak w przypadku sesji, którą realizowaliśmy chwilę później, wolałam oddać się w ręce Kasi. Bo robi wszystko szybciej i, nie ukrywajmy, lepiej. Jeśli chcecie, możecie również zobaczyć, jak aplikować minerały od Lily Lolo na filmiku, który Kasia zamieściła na YouTube. Modelka jest, dla odmiany, posiadaczką skóry wybitnie suchej.

 

kasia pink mink

Dlaczego warto stosować kosmetyki mineralne?

Przede wszystkim z uwagi na ich krótki skład. Często całość to tylko dwa do pięciu składników pochodzenia mineralnego. Dzięki temu są idealne dla osób przykładających dużą wagę do tego, co nakładają na twarz, a także do tych o cerze problematycznej – trądzik, łuszczyca czy atopie.

Ten minimalizm składu osiąga się przez eliminację wszystkiego, co zbędne – nie ma żadnych dodatków zapachowych, konserwantów czy sztucznych substancji dbających o konsystencję produktu. Na dobrą sprawę to taki trochę powrót do korzeni – już Kleopatra korzystała w swojej pielęgnacji ze sproszkowanych minerałów.

Poza tym makijaż mineralny ma zdecydowanie lżejszą formułę, przez co nie zatyka porów, co zainteresuje zwłaszcza osoby z cerą problematyczną.

Makijaż mineralny to kwestia wprawy.

Nie wystarczy raz spotkać się z ekspertem i liczyć na to, że już wszystko wiemy. Mimo tego, że posiedliśmy jakąś tam bardzo podstawową wiedzę na temat tego co, jak i czym należy robić, konieczna jest przede wszystkim praktyka. Czyli tak jak ze wszystkim w życiu.

 

makijaż mineralny

 

Sama wyczekałam cierpliwie, aż skończą mi się wszystkie „płynne” kosmetyki, tak żebym mogła w 100% wypróbować makijaż mineralny. Wybrałam produkty i kolory, które Kasia poleciła mi podczas naszego spotkania. Zdecydowałam się na markę Lily Lolo, jej polskim dystrybutorem jest Costasy. To czego używałam podlinkowałam Wam  we wpisie. 


makijaż mineralny

 

Jedną z rzeczy, które cieszą mnie najbardziej, jest fakt, że pędzelki Lily Lolo są podpisane, dzięki czemu nie ma paniki, że zapomnimy co do czego służy. Co w moim przypadku byłoby więcej niż pewne :)

 

makijaż mineralny

 

Najbardziej wszechstronny będzie tutaj  pędzel kabukiczyli taki zaokrąglony na końcu. Najlepszy wybór dla tych, którzy chcą spróbować i zobaczyć makijaż mineralny to w ogóle opcja dla nich. Wtedy najlepiej zaopatrzyć się w taki pędzelek i podkład i… po prostu próbować.

 

makijaż mineralny

 

Powiem Wam szczerze – mnie cała ta zabawa inspirowała do odgruzowania sztalugi. Dlatego przy najbliższej wizycie w domu rodziców, przetransportuję ją do siebie, kupię farby (bo od ostatniego malowania minęło hmm z pięć lat?) i z radością wrócę do tego, jakże dostojnego i arystokratycznego zajęcia, jakim jest malowanie ;)

 

minimalistyczny makijaż

Natalia Knopek

 


Zdjęcia u Kasi są autorstwa Ani Ulanickiej
Zdjęcia domowe są autorstwa mężowskiego :)

 

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

Image Widget    Image Widget    Image Widget

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.