Człowiek, jak to człowiek, chce zawsze wyglądać pięknie i młodo. Dlatego historia kosmetyki jest prawie tak samo stara jak historia koła. W tym czasie oczywiście wiele się zmieniło, powstawały nowe preparaty, wprowadzane były innowacyjne składniki.

Ale czy te zmiany, zawsze były na lepsze?

Jak się okazuje – niekoniecznie.

W starożytności sporządzano specjalistyczne mikstury na bazie wosków, oliwy czy naturalnych minerałów. Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszał o Kleopatrze i jej słynnych kąpielach w mleku.

Rewolucja przemysłowa, która nastąpiła w XVIII wieku, zmodernizowała również przemysł kosmetyczny. Od tej pory mottem przewodnim stało się „więcej, taniej i szybciej”. Rozwój chemii naukowej sprawił, że do kosmetyków zaczęto dodawać coraz więcej sztucznych substancji. Fascynacja nauką jak i najzwyklejsze w świecie pobudki ekonomiczne, zepchnęły myślenie o skutkach ubocznych na plan dalszy.

W XX wieku kolejnym wielkim wydarzeniem było pojawienie się antybiotyków. Nagle cała dotychczasowa wiedza dotycząca ziołolecznictwa i właściwości różnego rodzaju roślin stała się oznaką zacofania. Przyszedł moment, w którym człowiekowi wydawało się, że jest mądrzejszy od samej natury. Jednak nadużywanie wszystkich tych chemicznych składników, konserwantów, barwników, detergentów i spulchniaczy przyniosło za sobą całą masę skutków ubocznych.

Nie oszukujmy się – szalejące obecnie alergie skórne i pokarmowe, niska odporność oraz zmutowane bakterie i wirusy nie wzięły się znikąd. Sami żeśmy to sobie wyhodowali.

Na szczęście coraz częściej daje się zauważyć większą świadomość konsumentów na tym polu. Już nie pozwalamy sobie tak łatwo wciskać kitu.

Twoja skóra, to nie zbroja.

O tym, że jesteś tym, co jesz mówi się na okrągło. Wielu ludzi pomału dostaje już bzika na punkcie bioekologiczności i wartości odżywczych swoich potraw.

A co z kosmetykami?

O nich jakość słyszy się zdecydowanie rzadziej. Tymczasem Twoja skóra, to nie pancerz jak u karalucha, ale ogromny organ, który pełni całą masę różnych funkcji.

Z jednej strony faktycznie ochrania wewnętrzne partie naszego ciała przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym, gorącem, chłodem, uszkodzeniami czy drobnoustrojami. Z drugiej jednak – nie jest ze stali i aktywnie uczestniczy w procesach życiowych: oddycha, wydala i… wchłania. I to wchłania dużo, bo sama też jest ogromna. Gdyby rozłożyć ją na płasko, jej powierzchnia miałaby ok 1,5 do nawet 2 metrów.

A co konkretnie wchłania?

Tak naprawdę wszystko. Jeżeli nie wierzysz, pomyśl sobie chociażby o plastrach antykoncepcyjnych – też nie trzeba ich połykać, żeby działały.

Skóra absorbuje składniki, które są na nią aplikowane w kosmetykach pielęgnacyjnych i myjących. Dalej, razem z chemicznymi dodatkami z żywności, są one magazynowane w naszym organizmie.

Niby prowadzi się wiele badań, na temat negatywnych skutków tego odkładania się. Jednak tak naprawdę więcej się… milczy. Wielkim koncernom spożywczym, kosmetycznym i farmaceutycznym wcale nie jest na rękę, by konsumenci byli bardziej świadomi wpływu poszczególnych składników na ich organizm, życie i zdrowie.

Skóra jest pamiętliwa.

I wcale nie chodzi o to, że się obraża.

Mimo tego, że ma ogromną zdolność do regeneracji, to nie pozostaje obojętna na to, jak się z nią obchodzimy. Różnego rodzaju zaczerwienienia, wypryski, zapchane pory czy wypadające włosy nie biorą się znikąd. Organizm broni się przed nakładanymi na niego substancjami, wydalając je ponad normę.

Podobnie ze zmarszczkami – długotrwały stres, niewyspanie i przesadne opalanie ma tutaj swój duży udział. I nie ma co się oszukiwać, kremy które „wyprasują” Twoją skórę, tak naprawdę nie istnieją. Dlatego lepiej jest w porę zapobiegać, niż później „leczyć”.

Czym się kierować przy zakupie kosmetyków?

  • wybieraj kosmetyki o krótszych składach – dzięki temu znacznie łatwiej będzie Ci ocenić, czy dany składnik ma korzystne działanie dla Twojej skóry. Poza tym mniej problemu sprawi Ci wyszukanie wśród nich ewentualnych sztucznych substancji konserwujących, barwiących czy zapachowych.
  • unikaj soli aluminium – w składzie umieszczonych jako Aluminium Chlorohydrex , Aluminium Distearate, Aluminium Sesquichlorohydrate. Spotykane są najczęściej w dezodorantach. Ich zadaniem jest zatykanie porów, przez co skóra mniej się poci. Tym samym zakłócony zostaje naturalny proces wydalania, termoregulacji i oczyszczania się organizmu.  Ich działaniem ubocznym może być uszkodzenie gruczołów potowych i łojowych.
  • unikaj sztucznych detergentów – takich jak chociażby bardzo popularny w przemyśle kosmetycznym SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate). Istnieją podejrzenia, że obie te substancje mogą mieć działanie kancerogenne.
  • unikaj sztucznych konserwantów – wśród nich najbardziej znane są parabeny o działaniu grzybo- i bakteriobójczym. To właśnie dzięki nim kosmetyczne mieszanki mogą spędzić w słoiczkach nawet kilka lat. Często bywają one przyczyną alergii, dodatkowo istnieją przypuszczenia o ich niekorzystnym działaniu na układ hormonalny
  • unikaj sztucznych barwników i substancji zapachowych – wiem, że niektórzy po prostu lubią jak im pachnie. Ale chyba zdajecie sobie sprawę, że Wasz ulubiony czekoladowy żel pod prysznic, nie zawiera w sobie prawdziwej czekolady, tylko sztuczny aromat? Substancje te mają zdolność do kumulowania się w organizmie. A ta kumulacja ma działanie wciąż nieodgadnione.

Czym kosmetyki naturalne różnią się od tradycyjnych?

O tym, że różnią się składem już wiemy. Ale czym jeszcze?

Konsystencja.

Kosmetyki naturalne często mają inną konsystencję, niż te drogeryjne. Zdarza się, że są bardziej lejące się czy mniej kremowe. To tak samo jak z pieczeniem ciasta – ciężko jest w warunkach domowych otrzymać tak idealnie porowate i lekkie wypieki jak te sklepowe. I wcale nie wynika to z braku talentu, a jedynie z  nieobecności sztucznych spulchniaczy.

Tak samo jest tutaj – kosmetyki naturalne są mieszanką składników. A nie sztucznie spulchnioną czy zażelowaną mieszaniną.

Zapach.

Tutaj podobnie. Kosmetyki naturalne nie pachną czekoladą. Bo gdyby tak było, trzeba by w nich rozpuścić kilka kostek tego słodkiego przysmaku, a nikt raczej nie chciałby się myć Nutellą.

Naturalne mieszanki pachną tym, z czego zostały stworzone – często woda różaną, lub olejkami np. grejpfrutowym.

Mniej się pienią.

Za powstawanie piany w kosmetykach tradycyjnych odpowiadają substancje, których lepiej jest unikać, czyli SLS i SLES. Czyli skoro w kosmetykach naturalnych ich nie ma, to i pienią się mniej. Ale czy to na pewno jest minus?

Wręcz przeciwnie – dla przykładu pasta do zębów, która pieni się jak wściekła, uniemożliwia nam tak naprawdę kontrolę tego, czy nasze zęby są już czyste, czy nadal wymagają szczotkowania.

Krótki termin ważności. 

Za możliwość długiego przechowywania kosmetyków na półkach łazienkowych i sklepowych odpowiadają sztuczne konserwanty. W kosmetykach naturalnych ich brak, stąd i krótszy termin przydatności.

Daj sobie czas.

Jeżeli jesteś przyzwyczajona do używania zwykłych kosmetyków, pierwsze zetknięcie z tymi naturalnymi może Cię trochę zaskoczyć. Bo nie zadziałają tak błyskawicznie, bo nie zmatują skóry na cały dzień, bo nie spienią się jak szalone albo nie będą pachniały gumą balonową.

Jednak nie zrażaj się przy pierwszym użyciu. Daj sobie trochę czasu i myśl o efektach długofalowych. W końcu chodzi tutaj o twoje zdrowie i życie.

Kosmetyki świeże, prosto z lodówki.

Często ostatnio poruszam tu tematykę pracy marzeń i konieczności zmiany, gdy tylko nie czujesz się na danym stanowisku komfortowo. W #MyFirst7Jobs, czyli czym się zajmowałam, zanim znalazłam się tutaj, podrzucałam Wam moje dotychczasowe zajęcia. Choć było ich sporo, wciąż zabrakło w nich rzeczy, o których „myślałam, że mogłabym robić”. Bo na brak pomysłów nigdy nie narzekałam.

Na oko jakieś osiem czy dziewięć lat temu przechodziłam szaloną fascynację kosmetykami, które można sobie zrobić samodzielnie w domu. Kupowałam składniki, mieszałam frakcje, dolewałam olejki i miksowałam co popadnie ręcznym blenderem.

Myślałam wtedy, żeby profesjonalnie się tym zająć. Jednak byłam jeszcze trochę za młoda i wszystkie te procedury mnie przerosły.

Ale dziś nie żałuję. Co więcej – ogromnie się cieszę, że są ludzie którzy jakoś właśnie wtedy spróbowali i którym się udało. Taką marką jest chociażby Fridge by yDe, marka która już od 9 lat produkuje naturalne, świeże kosmetyki o krótkim terminie ważności (2,5 miesiąca), które są pozbawione konserwantów, przez co konieczne jest trzymanie ich w lodówce.

O Fridge wspominałam Wam już w jednym z podsumowań, kiedy to zachwycałam się delikatnym nawilżającym podkładem. Obecnie w swojej kosmetyczce, choć lepiej byłoby napisać – w swojej lodówce, posiadam wybrane przez siebie trio, na które składa się: krem nawilżający, tonik różany i pomarańczowy peeling do twarzy, z których jestem równie zadowolona.

Nakładanie na twarz zimnych kosmetyków ma w sobie coś zjawiskowego, zwłaszcza rano fajnie potrafi postawić skórę na nogi. Na sam początek możecie spróbować włożyć na noc do lodówki swój zwykły krem i przekonać się, że to faktycznie całkiem fajna sprawa. I wcale nie straszna.

 

naturalna pielęgnacja


+ Konkurs

Wraz z marką Fridge by yDe przygotowaliśmy dla Was konkurs w którym możecie wygrać 3 kremy 1.0.

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w konkursie?

Odpowiedz na pytanie: jak w naturalny sposób dbasz o siebie? 

Można słownie, można zdjęciowo, można piosenką, jak kto chce ;)

Czyli nadaje się absolutnie wszystko: od przepisu na zdrowe śniadanie, przez rytuały pielęgnacyjne i picie dużych ilości wody, aż po biegi, spacery i wizyty na siłowni. Poza tym co ja Wam będę mówić, sami wiecie :)

Jak zawsze są 3 drogi, tak żeby każdemu było wygodnie:

  • możesz zostawić komentarz pod tym postem
  • możesz umieścić zdjęcie na Instagramie dodając @simplife.pl i #simplifexfridge tak żebym mogła je znaleźć
  • możesz zostawić zdjęcie i/lub komentarz pod postem konkursowym na FB

Wygrywają 3 najfajniejsze zgłoszenia. Konkurs trwa od teraz do 11.02 do godziny 23.59. Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu.

Wyniki konkursu pojawią się pod TYM postem. Zwycięzców będę prosiła o kontakt mailowy i podesłanie adresu do wysyłki nie później niż 18.02.


Szalenie trudno było mi wyłonić zwycięzców.
I jest to ten moment konkursu, którego najbardziej nie lubię.
Zawsze mam wrażenie, że na nagrodę zasługują absolutnie wszyscy ;)
Niemniej jednak, kogoś trzeba wybrać.
Nagrody wędrują do:
Tymianek 
Agata Czekaj
@angela.kaczor
Gratulacje!
I przysyłajcie jak najszybciej maila z danymi do wysyłki :)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

 

  • Ann P

    Witam. Ja od paru dobrych lat już przedstawiłam się na naturalne metody dbania o siebie. Przedewszystkim codziennie ćwiczę teraz idzie wiosna i zapisuje się na basen i streching. Staram się jeść więcej warzyw, unikam fast-foodow. Jednak moim najważniejszym punktem jest naturalna pielęgnacja i ćwiczenia twarzy. Moim ulubieńcem kosmetycznym jest olej kokosowy, potem masło shea. Stosuje też witaminę C, jako serum które łącze i sama robię. Ostatnio włączylam do mojej pielęgnacji także olej różany. Szukam cały czas kosmetyków które by wspomogły moją pielęgnację.

  • Jeśli chodzi o naturalną pielęgnację to jestem jej fanką. Bardzo uważanie podchodzę zarówno do dbania o wartościowe produkty spożywcze jak i kosmetyki. Dlaczego uważam, że to równie istotne co dobre jedzenie? Bo w moim przypadku bycie eko to nie moda, a inwestycja we własne zdrowie – nie tylko to zewnętrzne, a także wewnętrzne.

    Jak w naturalny sposób dbam o siebie?
    1. Używam naturalnych olejków do pielęgnacji ciała,
    2. Regularnie praktykuję jogę i uczę się ajurwedy, bo widzę jakie efekty daje to w połączeniu i jak wycisza się mój organizm i mój umysł,
    3. Dbam o odpowiednie nawilżenie skóry i nawodnienie organizmu,
    4. Regularnie uprawiam sport (w czym dzielnie pomaga mi mój domagający się długich spacerów szczeniak :D)

    Ale przede wszystkim uczę się odpuszczania, znajdowania czasu dla siebie i ustalania priorytetów w ramach zasady, że wszystko po kolei i nie wszystko od razu :)

  • Weronika Kwiatkowska

    Ja przez bardzo długi czas byłam masochistką dla swojego organizmu – redbulle i fastfoody były codziennością, a jedyna gimnastyka był wieczorny spacer po słodkie zachcianki. Pewnego dnia cos najzwyczajniej przeskoczyło mi w głowie. Zrozumiałam, ze sama sobie robie krzywdę i długo tak nie pociągnę. Zdrowe zmiany zaczęłam wprowadzać stopniowo. Najpierw pożegnałam sie ze słodkimi napojami i zakochałam w zielonych smoothies. Miesiąc pózniej zapisałam sie na siłownie, a teraz systematycznie wymieniam moje kosmetyki na te bardziej przyjazne ;) co ciekawe, spodziewałam sie dramatów i tęsknoty do słodkiego zycia a jest wrecz odwrotnie – staje sie maniakiem dbania o siebie i czuje sie sto razy lepiej :))

  • Paula

    Dzień zaczynam ze szklanką wody
    Dla orzeźwiającej ochłody.
    Później spacerkiem na przystanek
    Żeby ruchu mieć trochę co ranek.
    W ciągu dnia dużo warzyw i owoce
    Aby na każdy dzień mieć super moce.
    Marchewka, gruszka czy cukinia
    Każde z nich do super zdrowia się przyczynia.
    Na usta spierzchnięte miodzik mile widziany
    Olej kokosowy jest na ciało nakładany.
    Przed snem znów woda i dobre słowo
    Aby śnić przyjemnie i kolorowo.

  • Paulina

    Dla mnie naturalne dbanie o siebie odbywa się w 3 miejscach: w łazience, w kuchni i na świeżym powietrzu.

    W ŁAZIENCE: Dokładnie 2 lata temu zaczęłam przestawiać się w stronę naturalnej pielęgnacji. W tym momencie do drogerii praktycznie nie chodzę. Dziś na mojej półce stoi tylko: hydrolat z róży damasceńskiej, woda termalna, naturalny krem i olej z awokado. To wszystko działa jak ochronny kompres na moją skórę.

    W KUCHNI: W pielęgnacji najważniejsza jest woda z cytryną i zdrowa dieta. Ograniczyłam spożycie cukru, białej mąki i nabiału, a w kuchni zagościły zdrowe tłuszcze, warzywa, owoce, kasze. Nie jest tak strasznie, jak brzmi bo np. na śniadanie jem… ciasto :) wg przepisu:
    2 banany, białka z 3 jajek, kakao 20 g, płatki owsiane 40 g, orzechy 80 g. Banany blendujemy z białkiem i kakao. Dodajemy płatki owsiane i orzechy – wszystko dokładnie mieszamy i pieczemy w małej formie przez 20 min w 180 st. Dzięki takiej zdrowej i pysznej diecie mam więcej energii,a skóra jest jędrna, bez „niespodzianek”.

    NA ŚWIEŻYM POWIETRZU: ważny jest dla mnie codzienny ruch. Dlatego do pracy jeżdżę na rowerze, chodzę po schodach zamiast używać windy, a wieczorami zamiast w knajpie umawiam się z przyjaciółką na spacer, podczas którego prowadzimy długie rozmowy :)

  • Czekam na odrobinę natchnienia, ale również chętnie wezmę udział w konkursie :)
    Tymczasem mam pytanie o antyperspiranty. Czy mogłabyś polecić jakiś produkt, który nie zawiera aluminium i jest skuteczny? Szukam teraz czegoś w Danii, gdzie wydawało mi się, że łatwiej dostać ekologiczne i naturalne produkty, ale niestety tutaj również nie mogę nic znaleźć. Będę bardzo wdzięczna za poradę :)

  • zapiski.abstrakcyjne

    Jak naturalnie dbam o siebie?

    Kilka lat temu jako nastolatka popełniałam w tej kwestii wiele błędów…dzisiaj dla mnie to takie oczywiste. Po pierwsze zero chemii. Zarówno w kosmetyczce jak i w lodówce. Po drugie weszły mi w krew takie drobne rytuały bez których nie wyobrażam sobie dnia. Codziennie rano piję ciepłą wodę (najczęściej z cytryną), gimnastykuję się (próbuję się zmotywować do jogi) i biegam (kocham swoje poranne joggingi). Chodzę na pieszo wszędzie gdzie się da. Ewentualnie jeżdżę rowerem. W każdym posiłku jem mnóóóstwo warzyw, dobrych jakościowo tłuszczy. Unikam produktów przetworzonych, a gotowców czy fast foodów to wcale nie tykam ;) Gdy wychodzę z domu, zabieram ze sobą bidon z wodą, jakiś owoc czy migdły… Jem regularnie i uwielbiam zdrowo gotować. Poza tym : minimum make upu. Z https://uploads.disquscdn.com/images/3f704f3212f86fc08b5413b35ed600ab23247c72ffd4b220da6b62d3903ea028.jpg adbana cera jest naturalnie rozjaśniona, dlatego na co dzień używam jedynie maskary i lekkiego kremu, na noc oleju arganowego lub kokosowego. Nie kupuję już praktycznie wcale drogeryjnych kosmetyków (oprócz naturalnego szamponu). Po każdej kąpieli stosuję zimny natrysk na całe ciało i włosy. Dzięki temu skóra jest jędrna i napięta, a łuski włosów pięknie się zamykają (a włosy się błyszczą). Lubię używać szczotki do masażu skóry- bardzo poprawia krążenie, likwiduje cellulit… To takie drobiazgi, do których doszłam metodą prób i błędów przez ostatnich kilka lat i stopniowo wcielałam w życie. Teraz to dla mnie tak oczywista sprawa jak mycie zębów. Kompletna rewolucja z dnia na dzień była by w moim przypadku chyba niemożliwa.

  • zapiski.abstrakcyjne

    Jak naturalnie dbam o siebie?

    Kilka lat temu jako nastolatka popełniałam w tej kwestii wiele błędów…dzisiaj dla mnie to takie oczywiste. Po pierwsze zero chemii. Zarówno w kosmetyczce jak i w lodówce. Po drugie weszły mi w krew takie drobne rytuały bez których nie wyobrażam sobie dnia. Codziennie rano piję ciepłą wodę (najczęściej z cytryną), gimnastykuję się (próbuję się zmotywować do jogi) i biegam (kocham swoje poranne joggingi). Chodzę na pieszo wszędzie gdzie się da. Ewentualnie jeżdżę rowerem. W każdym posiłku jem mnóóóstwo warzyw, dobrych jakościowo tłuszczy. Unikam produktów przetworzonych, a gotowców czy fast foodów to wcale nie tykam ;) Gdy wychodzę z domu, zabieram ze sobą bidon z wodą, jakiś owoc czy migdały… Jem regularnie i uwielbiam zdrowo gotować. Poza tym : minimum make upu. Zadbana cera jest naturalnie rozjaśniona, dlatego na co dzień używam jedynie maskary i lekkiego kremu, na noc oleju arganowego lub kokosowego. Nie kupuję już praktycznie wcale drogeryjnych kosmetyków (oprócz naturalnego szamponu). Po każdej kąpieli stosuję zimny natrysk na całe ciało i włosy. Dzięki temu skóra jest jędrna i napięta, a łuski włosów pięknie się zamykają (a włosy się błyszczą). Lubię używać szczotki do masażu skóry- bardzo poprawia krążenie, likwiduje cellulit… To takie drobiazgi, do których doszłam metodą prób i błędów przez ostatnich kilka lat i stopniowo wcielałam w życie. Teraz to dla mnie tak oczywista sprawa jak mycie zębów. Kompletna rewolucja z dnia na dzień była by w moim przypadku chyba niemożliwa :)

  • Zuzanna

    Według mnie, dbanie o siebie to przede wszystkim akceptacja i miłość do samego siebie. Nie ma bardziej naturalnej metody na bycie szczęśliwą, zadbaną osobą niż nieprzerwana fala ciepła i szacunku dla swojego „ja” :) Bo co może być bardziej naturalnym źródłem tych uczuć i piękna od własnego serca?

    Oczywiście warto wspierać się również z zewnątrz – dla mnie wybawieniem w trudnych chwilach, przy zmęczeniu lub przeciwnie, chcąc umilić sobie czas, są świeże pomarańcze, sokowirówka i wieeeeeeeeeeelka szklanka (a najlepiej wiadro :P ). Świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy od razu poprawia nastrój i powoduje wyrzut endorfin, które upiększają lepiej niż niejeden supernaturalny kosmetyk! Dbajmy o siebie – i we wnątrz, i na zewnątrz. https://uploads.disquscdn.com/images/ebf17d2f65f5f9b9a17f535bc5c39a37345236afcca6dab796a25c5f7b6bbf13.jpg

  • Magdalena

    Dbanie o siebie to dla mnie nie tylko kosmetyki. To przede wszystkim styl życia – prawdziwe, lokalne jedzenie, jak najbardziej naturalne przedmioty którymi się otaczam, kaszmirowy sweterek, puchowa pościel, skórzane buty oraz spacer po lesie, zapach przyrody i wsłuchiwanie się w wiatr. To liście, kwiaty, zioła, drewno, bawełna, kaszmir, glina… to co stworzyła natura a nie zdążył jeszcze zniszczyć (niestety) człowiek.
    Dla mnie dbanie o siebie zaczyna się w kuchni. Stosuję jedną prostą zasadę:
    staram się używać do pielęgnacji i relaksu tylko takich produktów,
    które… można zjeść ;-).
    Stosuję: warzywa, owoce, kwiaty, zioła, miody, jajka, drożdże, oleje ( bio, nierafinowane), olejki zapachowe i eteryczne (naturalne), produkty jak najmniej przetworzone, lokalne, najlepiej ekologiczne bądź wytworzone metodami tradycyjnymi i w zgodzie ze zrównoważonym rozwojem.
    Kiedyś szczytem moich marzeń był wypełniony po brzegi koszyk z kosmetykami- przy wyborze produktów kierowałam się zapachem, ceną, ładnym opakowaniem, reklamą i promocją. Teraz spoglądając na mój koszyk kosmetyczny bardziej przypomina on listę produktów na dwudaniowy obiad niż listę produktów do pielęgnacji.
    Akcesoria do pielęgnacji również staram się zamieniać na drewniane, bawełniane, gliniane, naturalne – szczoteczka do zębów, ręczniki, mydło, gąbka czy pumeks. Marzy mi się w łazience pachnąca przeszłością drewniana deska na której stoją naturalne cuda.

    Mój peeling :-)
    1 filiżanka cukru lub soli ( gruboziarnista )
    0,5 filiżanki oliwy z oliwek lub oleju ( makadamia, kokosowy )
    0,25 filiżanki miodu
    kilka kropel ulubionego naturalnego olejku eterycznego np. lawenda, cytrusy
    Wszystkie składniki mieszam i gotowe- zanim dodam naturalny olejek eteryczny peelin (z cukrem) i oliwą z oliwek jest „jadalny” ;-). W upalne dni stosuję orzeźwiający i chłodzący olejek eteryczny miętowy a czasami zamiast soli i cukru zaparzam filiżankę kawy (3/4 wysokości kawa plus do pełna gorąca woda ) i mam peeling kawowy.
    Moja kąpiel :-)
    kilka kropel naturalnego oleju np. z awokado
    kilka kropel naturalnego olejku eterycznego np. różany, kwiatowy
    płatki kwiatów
    Dodaję wszystko gdy wanna wypełniona jest wodą w połowie i zapalam świece. W zimowe wieczory stosuję cytrusy – olejek eteryczny pomarańczowy, cytrynowy i wrzucam kilka cząstek owoców.

  • bededziennikarka.blogspot.com

    Dbam o siebie naturalnie, pozwalając mojej skórze robić, co zechce. Ostatnio sporo czasu spędzam w domu, więc się nie maluję i nie nakładam na skórę ciężkich kremów. Traktuję ja tylko olejem kokosowym. I właśnie teraz, kiedy nie mam okazji tak często jej prezentować, moja skóra wygląda naprawdę dobrze. Żyje własnym życiem i sama jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem. I wiedzie jej sie calkiem nieźle.

  • Magda

    Przepis na piękne włosy dostaję od babci. W słoiku. Co miesiąc. Tą miksturę pamietam jeszcze z dzieciństwa. Lekko zielona i pachnąca miętą, wcierana w skórę głowy co sobotę. Dorastałam w przekonaniu, że w naturze jest wszystko czego człowiek potrzebuje. Jeśli wie gdzie szukać. Świeżo zcięte pokrzywy, kroi się grubo i zalewa wywarem z liści mięty i miodu. Nie znalazłam nic lepszego we współczesnych drogeriach. Wierzę w tą miksturę, bo chodzącym przykładem jej działania jest kaskada włosów mojej babci, dziś już białe jak śnieg, ale gęste i silne. Przekażę tę wiedzę mojej córce, żeby nie musiała szukać w morzu chemicznych kosmetyków tego co jest na wyciągnięcie ręki. Przetestowane przeze mnie na własnej skórze.

  • Anna Kwiecińska

    Dbam o siebie od środka,
    żebym zawsze była zdrowa i słodka.
    Musli własnoręcznie skomponowane zajadam
    i tylko wybrane – wartościowe – składniki w siebie wkładam.
    Owoce i warzywa to moi przyjaciele,
    są ze mną co dzień, nie tylko w niedzielę.

    Dbam również o kondycję fizyczną i ciało,
    do fitness klubu uczęszczam, bo codziennego ruchu mi za mało ;)

    Woda z miodem i cytrynką codziennie z rana
    i chodzę rześka, pełna werwy i uradowana.
    Do tego przez cały dzionek spijam wyśmienity trunek
    – kryształy japońskie – za jego tworzenie dla nich szacunek!

    A i maseczkę z ww. alg sobie robię
    i co jakiś czas nią pyszczek zdobię ;)
    O moje włosy również się troszczę i o nie dbam,
    przed kąpielą wcierkę naturalną zawsze im dam.
    Do tego wyczeszę i główkę wymasuję
    i już się ze zdrowych cebulek się raduję :)

    Nie mogę zapomnieć o masażach fizjoterapeuty mego,
    zgłaszam się po nie w wolniejszej chwili.
    Wygniecie i wymasuje kręgosłup aż czuję go całego
    i o zdrowie skóry twarzy także zadba i rozmową życie umili.

    Do tego tańczę, skaczę i się raduję,
    a wtedy zawsze dobrze i zdrowo się czuję :)
    W rączki oliwę z cytryną wmasowuję.
    Zamiast kremu do ciała używam oleju kokosowego,
    a do tego… dokładam okłady z ciałka kociego :)
    Zawsze cieplutkiego, uspokajająco mruczącego…
    I na koniec 2 moje kocie kosmetyki dokładam
    i zdjęcie ich przed Wami przedkładam ;)

  • Iza

    Od jakiegoś czasu „prześladuje” mnie nazwa Fridge by yDe – program w TV, artykuł w prasie, wpisy na fb. Kilka dni temu stwierdziłam, że wypada w końcu okazać zainteresowanie tej marce. I w ten sposób trafiłam na bloga Simplife oraz powyższy artykuł. Czytałam go na luzie do momentu, gdy pojawiło się pytanie „Jak w naturalny sposób dbasz o siebie?” Dłuższa chwila na zastanowienie i… porażający wniosek – ja w ogóle nie dbam o siebie:( Ostatnie dwa lata to życie w permanentnym stresie, choroby i śmierć bliskich, problemy spadające na głowę jak lawina. W tym wszystkim zapomniałam o sobie. Gdy 6 lutego wchodziłam na
    Twojego bloga, nie przypuszczałam, że artykuł o kosmetykach stanie się początkiem rewolucji w moim życiu.
    Naturalne dbanie o siebie zaczęłam od głowy, bo podobno „ryba zawsze psuje się od głowy” (a ja przecież jestem zodiakalną Rybą:)) Jednym tchem przeczytałam wszystkie wpisy z zakładki „Tu zacznij” i… zaczęłam. Przestałam czekać na życie, żeby się nie okazało, jak to ładnie ujęłaś, że własny pogrzeb był tą uroczystością, której wyczekiwałam tyle lat. Od czterech dni doceniam małe przyjemności, codziennie rano staję na balkonie i przez 15 minut chłonę ciszę, delektuję się białym śniegiem, zielonymi choinkami, słońcem, płatkami śniegu lub kroplami deszczu (dołączam zdjęcie tego cudu natury). Powoli zaczynam otwierać swój umysł, w każdej wolnej chwili wchodzę na Twojego bloga i czytam kolejny artykuł, który wytrąca mnie ze źle pojmowanej i niszczącej mnie strefy komfortu. Odkąd obejrzałam Twój film instruktażowy „Joga dla początkujących w domu,” ZAKOCHAŁAM SIĘ i codziennie poświęcam 20 minut na wykonywanie tych ćwiczeń. Dają moc! W poniedziałek zapisuję się na zajęcia jogi w moim mieście, a koleżankę wyciągam 2 razy w tygodniu na basen:) Wróciłam też do swoich starych przyzwyczajeń, które porzuciłam na czas zmartwień – codziennie rano szklanka wody z cytryną i zielona herbata 2 razy dziennie oraz świeżo wyciskany sok z buraka, marchewki i jabłka – działa oczyszczająco i niweluje zmęczenie. Gdy okazało się, że w moim organizmie są liczne szczawiany wapnia odpowiedzialne za tworzenie się kamieni nerkowych zaczęłam pić duże ilości wody o niskim stopniu mineralizacji. Woda to jednak życie, życie w zgodzie z naturą. Ponadto odkryłam niesamowite właściwości olejku pichtowego, który stosuję jako miksturę oczyszczającą i wzmacniającą organizm. Mnóstwo pracy jeszcze przede mną i dużo wpisów do przeczytania, aby dbać o siebie naturalnie na pełnej petardzie. Czas zacząć troszczyć się również o swoje piękno zewnętrzne. Jakaż dumna byłam z siebie, gdy zaczęłam stosować naturalny puder i korektor mineralny polskiej firmy. Ale co z tego, gdy pod nie nakładam krem, którego skład powoduje, że włosy stają dęba. Dzięki Tobie zrozumiałam, że są na rynku kosmetyki nawilżające, w 100% naturalne. Zatem czas na kolejny krok w stronę światła. Czas na Fridge by yDe! https://uploads.disquscdn.com/images/b00d6096afc5969de07555f5d4cfecc349871329e1714d03474b34d7ca9eb090.jpg

  • Anja Trener

    Dbam o siebie…właściwie co to znaczy?
    Regularnie praktykuję jogę, samodzielnie o wschodzie słońca, z grupami podopiecznych przekazując im mądrości życia oraz dużo ciepła i motywacji. Robię własnoręcznie kosmetyki, z produktów spożywczych, olejów tłoczonych na zimno (z awokado, lnu, pestek dyni) , olejków z Neroli, pestek malin oraz czarnuszki. Skórę ciała myję naturalnymi mydłami z dodatkiem oleju laurowego. Sama miksuję odżywki do włosów. Kupuję ekologiczne produkty, a tym kasze, podstawowy składniki diety wegetariańskiej. Dużo medytuję, relaksuję ciało w domowym SPA. Czytam mądre i inspirujące książki, balsam dla umysłu… tylko co robię, by okiełznać największego wroga zdrowia i młodości? CODZIENNY STRES?
    ŁAPIĘ DYSTANS do świata.
    Będąc asertywna wobec nadmiaru bodźców i informacji, codziennie mam CZAS TYLKO DLA SIEBIE;-)).
    Na zdjęciu domowa produkcja kosmetyków! Prezentuję je na moich blogach 1.http://yogartpl.blogspot.com/ i 2. https://sohumyogapoland.wordpress.com/
    Buziaki! https://uploads.disquscdn.com/images/c4f8f96a18bfa001489bfe6c7767328fe745090651a6b03ffb4ff0e3b9489956.jpg

  • gaga1407

    Naturo! Przyrodo Moja! Ty jesteś me zdrowie,
    „Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
    Kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie ”
    Używam „i opisuję bo tęsknię po tobie”
    Krem w plastiku co półkę mą kiedyś zdobił
    Lądując w koszu hałasu nawet nie zrobił.
    Pachnące chemią balsamy przeróżne
    Udawały w cenne składniki zamożne
    Cudnie opakowane wszystkie moje mazie
    Wyprosiłam bo były na parabenowej bazie
    Tak samo sztuczne, chemiczne mydełka
    Nie mają już miejsca w mieszkanku łazienka
    Toksyczne, trujące, nie chcę ich na skórze
    Nie mają nic a nic bliskiego naturze
    Oprócz nazwy….
    Sztuczności chemiczne niechaj mnie się boją
    A w miejsce ich niech dumnie stoją
    Lawenda, aloes, kwiat pomarańczy
    Przecudny zapach w łazience już tańczy.
    Zeń- szeń, wanilia i polny bratek
    To w dbaniu o siebie najlepszy płatek
    Ostropest, morela, korzeń łopianu
    Nie mają w sobie krzty ołowianu
    Świetlik, fiołka i konwalii kwiaty
    Pieszczą mą skórę na dwa etaty
    Wiesiołek, poziomka, podbiał pospolity
    W pielęgnujące substancje jest obfity
    Pokrzywa zwyczajna, lekarski nagietek
    Nie trzeba mi wcale chemicznych etykiet!
    Stokrotka, róża, rumianek czy miód
    Naturalnych cudów przyrządzę z nich w brut!

  • Gosia
  • klaudia kania

    Moje naturalne dbanie o siebie opiera się na kilku rzeczach :). Bardzo ważna jest dla mnie pielęgnacja mojej skóry, stosuję naturalne kosmetyki i bardzo lubię testować nowe, obserwować jak działają na skórę, jaką mają konsystencję i zapach. Mój rytuał pielęgnacyjny jest prosty, najpierw oczyszczam twarz, tonizuję a na koniec stosuję krem, raz na jakiś czas wykonuję peeling albo nakładam maseczkę, pielęgnacja skóry sprawia mi przyjemność i widzę jej efekty, co jeszcze bardziej cieszy :D. Kolejną tak samo ważną rzeczą jest dla mnie pielęgnacja mojego ciała od środka, staram się jeść jak najmniej przetworzonych produktów i do każdego posiłku dorzucić jakiś owoc lub warzywa, uwielbiam wykonane przeze mnie soki ze świeżych owoców i warzyw, dają masę energii a przy tym wzmacniają odporność :). Wysiłek fizyczny i relaks tak samo są dla mnie ważną sferą dbania o siebie. Zarówno jedno jak i drugie poprawiają stan mojego ciała i jednocześnie samopoczucie. Naturalne dbanie o siebie powinno być zdrowym nawykiem każdego człowieka :)

  • Iga Kruk-Żurawska

    Tak sobie myślę, że moje dbanie o siebie odbywa się głównie rano – to dla mnie kluczowy moment dnia, jeśli poranek będzie dobry, to cała reszta dnia też :) z tym że rano zaczyna się dla mnie już wieczorem poprzedniego dnia, od położenia się odpowiednio wcześnie. Różnie z tym bywa, ale staram się nie spać mniej niż 7 godzin, a najlepiej 7,5-8. Wstaję o 6.30 i idę na jogę – 20-minutowy spacer świetnie budzi, zwłaszcza przy dziesięciostopniowych mrozie ;) joga mnie budzi, ale też zakorzenie w chwili bieżącej, włącza uważność i sprawia, że przez cały dzień przechodzę z innym nastawieniem. Dzięki niej bardziej też celebruję te wszystkie momenty, które są tylko dla mnie – śniadanie zjadane po powrocie do domu (najczęściej owsianka na mleku roślinnym z domowym masłem orzechowym i owocami), prysznic, nakładanie oleju na ciało, kremu na twarz i tak dalej. Nauczyłam się być w takich momentach obecna na 100% i dzięki temu naprawdę dbam o siebie :)

  • Angela

    Chyba jak w większości przypadków naturalne dbanie o siebie przebiega u mnie wielotorowo.
    1. Staram się jeść zdrowo, a że gotować lubię i chyba potrafię (rodzina nie narzeka, a wręcz bywa bardzo zadowolona), to zdrowe jedzenie zaczęło mi już wychodzić „naturalnie”. Nie muszę się mega skupiać, szukać wymyślnych fit przepisów i super nowości, żeby w kuchni wyszło coś zdrowego i smacznego. Jestem wielką fanką wszelkiej maści koktajli. To czego nie jestem w stanie zjeść w pierwotnej postaci często staje się objawieniem w postaci koktajlu.
    2. Piję wodę z naturalnymi dodatkami np. owoce, mięta, miód. Po prostu sztuczne soki nie trafiają w moje kubki smakowe – czuć barwnik i konserwant, a wiadomo, że nikt nie chce mieć zielonego języka po wypiciu jakiegoś trefnego soku winogronowego. Ale przyznaję – nie jestem w stanie wypijać 2 litrów płynów dziennie! Mój organizm ma chyba jakąś wadę fabryczną na tym tle :P
    3. Ruch to zdrowie. Sport to moje drugie imię odkąd pamiętam. Mama mówi, że zanim nauczyłam się chodzić, to już biegałam. Więc aktywność fizyczna jest dla mnie tak naturalna jak oddychanie. I moja przygoda z tym zaczęła się zanim pojawiła się moda na bycie fit. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby przynajmniej raz dziennie nie ruszyć tyłka na zwykły spacer, a kilka razy w tygodniu nie zrobić porządnego treningu.
    4. Naturalne kosmetyki. Tutaj dopiero raczkuję, ale szalenie mi się to podoba. Zaczęłam zwracać uwagę na skład kosmetyków, znacząco ograniczyłam ich ilość. W końcu po co mi krem pod oczy, krem na policzki,krem na nos, krem do twarzy, krem do rąk, krem do ciała, krem do kolan, krem na tyłek, krem do pięt, skoro mogę sobie zrobić jeden „zajebisty” krem z masła shea z Twojej receptury. A do tego ile radości sprawiło mi robienie go! Jestem też wielką fanką glinki zielonej. Jeszcze nie spotkałam innego tak kompaktowego kosmetyku!! I jest oczywiście naturalna!
    5. Mam pasję, która dodaje mi skrzydeł. A to jest bardzo ważne w życiu, żeby znaleźć
    I najważniejsze. Naturalnie się uśmiecham! Podobno śmiech przedłuża życie. Warto spróbować :D Miało być krótko, ale nie wyszło…. Przepraszam :D
    Wszystkie zdjęcia z mojego instagrama, zapraszam! @angela.kaczor https://uploads.disquscdn.com/images/408eb01b2d2f3d195767c5396566b1adf380c02012f72181cd119d9dec2e0f1c.jpg

  • Cossette

    Bez zbędnych słów, postanowiłam przedstawić swoje ulubione sposoby za pomocą grafiki. :)

  • tymianek

    Dawno dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami… ech, życie to na szczęście nie bajka. Nie musimy czekać na kogoś – sprytnego szewca, dzielnego rycerza, ani wróżkę, żeby poczuć się kochaną i piękną. Nieważne, czy nasza uroda powala na kolana wszystkich na ulicy, czy też uwagę na nas zwraca tylko nasz niedowidzący pies – staruszek, chyba jeszcze nigdy w historii nie mieliśmy tylu możliwości, żeby o siebie zadbać, samemu decydując, co to właściwie dla nas znaczy. Ale może paradoksalnie właśnie dlatego tak łatwo jest zgubić się w gąszczu porad, nakazów, zakazów, rozmaitych diet oraz tysięcy produktów, których jeśli nie kupimy, to wypadną nam włosy, zęby, a pięty zamienią się w łupki skalne.

    Mękę wychowania mnie na ludzi wzieła na siebie moja babcia i to dzięki niej udawało mi się przez wiele lat podążać ścieżką biegnącą na przełaj marketingowych doniesień o kolejnym cudownym kosmetyku. Babcia kochała spokojne życie blisko natury, a ja, nawet nie zastanawiajac się, że nie jest to postawa powszechna w mieście, przejęłam ją jako coś oczywistego. Niepojętym dla mnie jest czemu, kiedy poszłam na studia, uznałam, że to wszystko zajmuje zbyt wiele energii, że łatwiej kupić w sklepie napój energetyczny, mający trylion lat przydatności do spożycia rogalik albo pełen samych SLS szampon, niż poświęcić czas na przygotowanie czegoś samemu. Moment oprzytomnienia przyszedł wraz z chorobą babci.
    Od tego czasu staram się sobie przypomnieć ten rytm drobnych czynności, które wykonywane systematycznie, składają się na tak olśniewające rezultaty jak piękny ogród, zadbane ciało i umysł oraz szczęśliwy związek.
    Nie zawsze jest łatwo, ale nie wszystko musi być idealnie :)

    Sądzę, że dla każdego dbanie o siebie w naturalny sposób będzie czymś innym, dla mnie jest to przede wszystkim kochanie i szanowanie samej siebie. Wiem, że to brzmi jak wyświechtane frazesy z poradników w rodzaju „jak stać się szczęśliwą w trzech krokach”, niemniej sprawia mi ogromną przyjemność samodzielne przygotowywanie choćby skromnych posiłków, a także wyszukiwanie jak najlepszej jakości składników. Podobnie zresztą jest w przypadku tego, co ewentualnie chciałabym położyć sobie na twarz czy jakąkolwiek inną część ciała :)
    Od Matki Natury nie otrzymałam bujnych włosów do kolan (za to całkiem bujne biodra), ale o to, co mam, dbam jak potrafię. Ograniczyłam parabeny i detergenty syntetyczne do minimum i używam szamponu Copaiba Cativa Natureza (dzięki Ci, dobra kobieto z bloga Naturalnadusza za napisanie o tym cudzie). Jestem gorącą zwolenniczką hasła „twój kosmetyk powinien być jadalny”, więc stosuję naturalne płukanki i maski do włosów. Poza wyjątkowymi okazjami prawie nie nakładam makijażu, a choć nie nazwałabym się minimalistką, wolę mieć wszystkich rzeczy mniej, za to lepszej jakości.

    To nie tak, że nawołuję do życia w jaskini, mycia się tylko w jeziorze/uzbieranej deszczówce, a do sami-wiecie-czego używania liści babki lub łopianu, zamiast mięciutkiego papieru. Przede wszystkim deszczówki już nie są takie same jak kilka dekad temu, pląsanie nago w jeziorze przy obecnych promocjach na drony gwarantowałoby nam rolę sezonowej gwiazdy na YT, a w jaskini trudno o prąd do podłączenia laptopa. Lubię luksus życia w XXI wieku, podoba mi się to, jakie możliwości, pomimo wszystkich swoich wad, oferuje nam współczesny świat. Także w kosmetyce. Cudownie, że są kosmetyki o naturalnych składach, a przy tym dostępne dla każdego, nawet mieszkańca największego z miast.

    Nie miałam okazji wypróbować tych produktów Fridge, o których piszesz, za to uwielbiam Serum Bomb, jest naprawdę fantastyczne. Zresztą podoba mi się nie tylko jakość produktów Fridge (a ta jest wręcz magiczna), ale także ta delikatnie romantyczna otoczka: stary dwór, ekologiczna plantacja, składniki najwyższej jakości. Taki nasz maleńki polski Hogwart i eko eliksiry na piękną cerę ;)
    Obecnie używam tylko wspomnianego serum i hydrolatu rumiankowego z Ministerstwa Dobrego Mydła. Pomimo nawadniania organizmu także od środka, nie jest to jeszcze wystarczający w 100% zestaw na zimę i suche powietrze we wnętrzach, niemniej każdemu szczerze polecam obydwa produkty. Hydrolat potrafił wyleczyć nawet paskudną reakcję alergiczną na zbyt entuzjastyczne aplikowanie olejku solo, a do tego ma bardzo silny i trwały zapach. Z MDM w mojej łazience króluje jeszcze mydło rozmarynowe, a oprócz tego samodzielnie robione peelingi.
    Skoro jesteśmy tym, co jemy i tym, co nas otacza, to staram się, żeby zarówno jedno jak i drugie było po prostu piękne i dobre, a to prawie zawsze oznacza jak najbardziej naturalne.

    https://uploads.disquscdn.com/images/63f622cbedb9241b3bc2078689020a2491559b74c6b0998b8d6d8f1ba351ffb6.jpg

  • Cossette

    Bez zbędnych słów, postanowiłam przedstawić swoje ulubione sposoby w formie graficznej. ;)

    https://uploads.disquscdn.com/images/a89e6e04f52fb8d9cfbc145c8390d46ea8a75a0ed5834f908ef4be2967f5d140.png

  • Małgorzata Mikołajczyk

    Mieszkam na wsi w małym domku z ogrodkiem, uwielbiam nadchodzącą wiosnę, lato, czerpię to, co natura mi oferuje ,której jestem zespolonym elementem , moja Babcia podarowała mi zielnik zielarzy rosyjskich, kompendium wiedzy o naturalnych metodach pielęgnacji ciała i duszy. Co roku staram się odkrywać nowy sposób, z ziół dostępnych, zauważam jednak, że o zioła coraz trudniej, łąki kiedyś przepełniony były roślinnością, fuzja barw i koloru, dobrobyt, roślinność stanowiła taką naturalną, podręczną aptekę…tak mi Babcia opowiadała i uczyla, dzisiaj wiele tych ziół już nie rośnie, łaki ubożeją..dlatego staram się szukać i tworzę własne syropy, maski na twarzy, koktajle oczyszczające, z brzozy, czarnego bzu, mniszka, rumianka, babki lancetowatej. Skoro ciało jest odzwierciedleniem duszy i odwrotnie, nie zapominam o tych dwóch elementach. W kwestii duchowej, szukam samospełnienia, cieszę się z każdego dnia, które jest mi dane, każdej chwili, każdy oddech, który dla niektórych jest tym ostatnim. To ogromna wartość i zaleta z umiejętności zrozumienia, że sama jest siłą w sama sobie, nikt nie zadba lepiej o mnie niż ja sama. Cisza, prostota, obserwacja i zrozumienie, cierpliwość to balsam dla duszy, a dla ciała- natura. Trzeba umieć czekać, wsluchać się w siebie aby stać się mądrym i dobrym dla siebie.
    Małgosia

  • Paulina

    Moimi niezawodnymi i naturalnymi sposobami na dbanie o siebie są:
    1. Peeling kawowy ze świeżo zmielonej kawy (filiżanka mocnej kawy z odrobiną mleka raz dziennie to już u mnie rytuał) z dodatkiem cynamonu, soli i oliwy.
    2. Olejek tamanu, który sprawdza się wyśmienicie przy mojej problematycznej cerze.
    3. Koktajl ze świeżego szpinaku z bananem i truskawkami oraz ze świeżo wciśniętym sokiem z pomarańczy.
    4. Soki z dostępnych w danym momencie owoców i warzyw, możliwości jest milion więc codziennie mam coś innego.
    5. Mata do ćwiczeń na której staram się codziennie spędzić chociaż 15 minut, najczęściej praktykując jogę.
    6. Uśmiech na twarzy i pozytywne nastawienie do świata , który może zdziałać cuda nawet w trudnych chwilach.
    Niby nic a jednak w moim przypadku tyle wystarczy
    Pozdrawiam serdecznie
    Paulina

  • Ojej! Jak super :) Dzisiaj mam bardzo udany dzień :D
    Przesyłam na e-mail dane kontaktowe.
    Dziękuję za wyróżnienie i serdecznie pozdrawiam <3

Close