Nie da się ukryć, że poranna rutyna ma ogromny wpływ na przebieg naszego całego dnia. Jeżeli wstaniemy zbyt późno i popłochu miotamy po mieszkaniu, w poszukiwaniu dwóch takich samych skarpetek, po czym wybiegamy na autobus bez śniadania – bardzo prawdopodobne, że dalszy ciąg dnia będzie wyglądał nie lepiej.Wiele osób zgadza się co do tego, że poziom naszego zadowolenia i motywacji w ciągu dnia, zależy od jakości naszego poranka.

W „Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły?”, książce którą niedawno Wam polecałam, autor pisał, że wielu artystów czy pisarzy wykorzystywało godziny poranne jako najlepszy czas pracy twórczej. Umysł jest świeży, wypoczęty i tryska pomysłami jak sok ze świeżej limonki.

Tylko jak to zrobić, by poranki były miłe i stymulowały nas do późniejszej, owocnej racy?

Dobrze zaplanowana poranna rutyna, robi całą robotę .

Poranna rutyna nastrajająca pozytywnie na cały dzień.

Czyli tak naprawdę Twój własny ciąg czynności, które skutecznie wyciągną Cię z łóżka i naładują energią na cały dzień. Nie ma na to jednego słusznego przepisu, dlatego warto próbować, zmieniać, eksperymentować, dodawać i ujmować. Poniżej lista rzeczy, które sprawdzają się u mnie. Być może coś zainspiruje również Ciebie.

Znajdź powód by wstać.

Brzmi trochę depresyjnie, ale tak naprawdę wiele od tego zależy.

Zresztą zastanów się: czy nie jest przypadkiem tak, że kiedy masz wspaniałe plany na nadchodzący dzień, rano chętnie wstajesz z łóżka i to z uśmiechem na ustach?

Dlatego właśnie warto zadbać o przygotowanie sobie na każdy dzień czegoś, co będzie dla nas powodem do porannej radości. I wcale nie muszą być to wielkie rzeczy.

Ja czasami wieczorem planuję sobie dobre śniadanie, a że jestem z natury łasuchem – skutecznie stawia mnie to na nogi.  I prowadzi prosto do kuchni.

 

rano co robić

Nie wyskakuj z łóżka jak z tostera.

Wiadomo, że jest to kwestia bardzo indywidualna, jednak ja nie lubię na dźwięk budzika stawać na baczność koło łóżka i w amoku gonić do łazienki. Wolę mieć swoją chwilę na poprzeciąganie się, poprzewracanie z boku na bok.

I przede wszystkim zastanowienie się nad dniem dzisiejszym i ułożenie sobie w głowie bardzo ramowego planu.

Myśl pozytywnie.

Rano nastrajamy sobie umysł i samopoczucie na cały dzień. Warto więc myśleć o rzeczach fajnych i pozytywnych. Tych które chcielibyśmy, aby się wydarzyły.

Zamiast zaczynać dzień od narzekania, że znów musisz spotkać się z trudnym klientem, albo że szef jak zawsze wytknie Ci błąd, staraj się zwizualizować sobie pozytywne zakończenie całej sprawy. Nawet gdy porażka jest nieunikniona – pomyśl sobie, że przynajmniej będziesz mieć to z głowy.

Swego czasu podsyłałam Wam 3 pytania które warto zadać sobie każdego ranka – idealnie kierują myśli na właściwe tory. I to zupełnie bez tego rozdmuchanego i sztucznego „jesteś zwycięzcą” i „kto jeśli nie Ty?”.

Przeczytaj kawałek książki.

Niestety nie zawsze mam na to czas, ale gdy tylko się da, lubię przeczytać rano chociaż kilka stron. Głowa wtedy jeszcze trochę śpi i każde słowo trafia w jakieś zupełnie inne zakątki mózgu niż wtedy, gdy czytam coś w ciągu dnia czy wieczorem.

 

poranna medytacja

Ogarnij swój świat.

Wstając z łóżka, nie pozwól by sen wciąż się za Tobą ciągnął. Oddzielaj sobie dzień od nocy grubą kreską. Odsłoń okna, przewietrz pokój, koniecznie zaściel łóżko. Niepościelone ma to do siebie, że kusi, by do niego wrócić.

Potem dobrze jest umyć zęby i dopiero wtedy wypić szklankę wody mineralnej lub najlepiej ciepłej wody z cytryną.

Jak dla mnie nie ma lepszego sposobu na bezinwazyjną pobudkę żołądka rano. O właściwościach cytryny zwykle pisze się głównie w kontekście odchudzania, co również ma sens. Do porannej wody warto również dodać plasterek imbiru i odrobinę miodu, a otrzymamy fantastyczną mieszankę wzmacniającą odporność. Całość miliard razy lepsza niż kawa, macie moje słowo.

 

poranne rytuały

Poranna rutyna w wersji aktywnej.

Rano prawie każdy człowiek jest jeszcze trochę rozmemłany, dlatego warto sobie trochę pomóc, by na nowo odzyskać kontakt ze swoim zaspanym mózgiem.

Wykonaj jakieś ćwiczenia rozciągające, w wersji najbardziej oszczędnej wystarczy nawet kilka skłonów. Jeśli lubisz biegać – biegaj. Poranna siłownia też niczego sobie.

Dobrze jest również z samego rana włączyć swoją ulubioną muzykę. Wskazana jest ta bardziej dynamiczna, która uratuje nas przed zaśnięciem nad umywalką ze szczoteczką w ustach i jednocześnie zachęci nas do tego, by choć trochę zakręcić biodrem.

 

poranna joga

Poranna joga.

Króciutka sesja porannej jogi to idealny sposób na delikatną i miłą pobudkę. Sprawnie przygotowuje nasze ciało na cały dzień działania, rozbudza umysł i przynosi nam całą masę nowych pomysłów.

I stawia na nogi tysiąckrotnie lepiej niż kawa.

Zresztą najlepiej samemu spróbować – specjalnie na tę okazję przygotowałam 10 minutową sesję, którą na pewno da się wcisnąć w poranną rutynę.

Polecam zrobić sobie wyzwanie i zmobilizować się do ćwiczeń przez 5 kolejnych dni – rezultaty będą nieziemskie. Choć tak naprawdę już po jednej sesji zauważycie pozytywną zmianę.

 

dlaczego trzeba jeść śniadanie

Koniecznie zjedz śniadanie.

Chyba każda mama  z uporem maniaka wbijała nam do głowy, że nie można wychodzić z domu bez śniadania. A jeśli nie, to ja to robię.

Często jest tak, że rano nie masz ochoty na śniadanie, bo… po prostu jesz niefajnie rzeczy. Kanapki serwowane dzień w dzień każdemu by się znudziły. Tymczasem mamy dostęp do tylu różnych, wartościowych produktów, że można szaleć bez końca, wcale nie spędzając długich godzin w kuchni.

Owsianki, jaglanki, ciasto – najlepiej czekoladowe (zwyczaj jedzenia słodkich śniadań przywiozłam ze studiów w Hiszpanii i nie ukrywam, że nadal mi się podoba), sałatki, jajka, naleśniki, placuszki, serki… wymieniać można w nieskończoność.

Staraj się celebrować śniadania. Nie mówię, że do każdego masz włączać Chopina i jeść w białej koszuli. Ale chociaż usiądź. Zrób ciepłej herbaty. I po prostu nie biegnij.

 

czytanie rano

Spacer.

Wiadomo że nie każdy ma czas i możliwości na to, by rano przechadzać się brzegiem morza, podziwiając krystalicznie czystą wodę.

Z tym już nic nie zrobimy.

Mimo wszystko jednak polecam spacer jako sposób na poruszanie się na linii dom-praca/uczelnia. Nawet jeśli nie uda nam się w ten sposób przejść całej drogi, bo niestety nie każdy ma swoje biuro pod nosem, to chociaż kawałek, do dalszego niż zwykle przystanku.

 

co robić rano

Co daje nam poranna rutyna?

Poranna rutyna to tak naprawdę ciąg działań, które skutecznie wyciągną nas z łóżka. Nawet wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie samoczynnie wykrzesać z siebie ani grama energii czy entuzjazmu.

Sposób w jaki spędzasz poranek ma kolosalny wpływ na dalszy przebieg Twojego dnia. Odpowiednio zorganizowany, pozytywnie nastraja na kolejne godziny, jednocześnie wdraża nas w dzienny system niemarnowania czasu.

Poranne rytuały warto jest wdrażać stopniowo, nie ma sensu wywracać swojego świata do góry nogami. Jednak na pewno szalenie miło będzie później obserwować coraz bardziej wyraźne pozytywne rezultaty.

Wiadomo że pokusy i chęć dłuższego poleniuchowania w łóżku, czają się na każdym kroku, ale nie warto się im poddawać. Dobry humor i ucieczka przed prokrastynacją będzie wystarczającą nagrodą.

Weź się do pracy.

Po miłym poranku, jak najszybciej zabierz się do pracy i to w sposób taki, jaki jest dla Ciebie wygodny. Zaczynaj od małych rzeczy, czy od dużych, nie ważne. Ważne żeby rzeczywiście zabrać się do roboty. Poranne godziny są naprawdę szalenie produktywne, wiele osób zgadza się ze stwierdzeniem, że najlepsze godziny pracy to te przed południem.

Dlatego nie zmarnuj ich na scrollowanie Facebooka i snucie się z kąta w kąt.

 


Zdjęcia wykonane w przepięknym Between Us Bed & Breakfast w Warszawie.
Miejsce z niepowtarzalnym i cudownym klimatem.
I przepysznymi śniadaniami, wiem, co mówię ;)

 

joga rano


Chętnie poczytam również o tym, jak wygląda Wasza poranna rutyna.
Macie jakieś ustalone ścieżki, rzeczy bez których nie możecie się obejść?
Albo takie, które najlepiej na świecie poprawiają humor? :)


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

Image Widget    Image Widget    Image Widget

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

 

  • Ja dzisiaj dokonałam odkrycia, że słońce jakoś tak piękniej wstaje zimą :) Od jutra budzik budzi mnie wcześniej niż zwykle :)

  • aleksandra chirowska

    U mnie tez woda z cytryna, a droge na przystanek traktuje jak spacer. Natomiast nie jestem w stanie przelknac sniadania, robie sie glodna dwie godziny po wstaniu z lozka. I nie jest to kwestia braku pomyslow, wszystkiego juz chyba probowalam…

    • Trudna sprawa. Ale wiadomo, że każdy organizm jest inny.
      A może za późno kolację jesz? U mnie najlepiej sprawdza się wersja kiedy między kolacją a śniadaniem jest ok 12 godzin :)

  • Pomysły dobre dla tych, kto ma dużo czasu rano, a jak ma się tylko godzinę, to niestety wiele z tych rzeczy nie da się zrobić :( Ja jednak wskakuję od razu po budziku, bo później z łóżka mnie już nie wyciągnie nikt :D

  • Dominika Stoica

    Myślę, że joga z rana dla tych, którzy nie mają o niej pojęcia jest jeszcze silniejszym środkiem pobudzającym – jak przyciągnęłam nogę z drugą na niej do klatki to myślałam, że umrę :p A i tak jestem w miarę rozciągniętą osobą. Szacunek dla wszystkich joginów! Zdecydowanie spróbuję 10 min o poranku – poszukuje sposobu na pobudzenie pracy jelit i myślę, że to będzie to! Plus woda z cytryną – dziękuję za poradę! Miłego dnia! :)

    • to akurat pozycja o której mówisz, jest idealna na pobudzenie pracy jelit :) w końcu jej angielska nazwa „wind release pose” nie wzięła się znikąd ;)

  • U siebie tej produktywności z rana nie widzę, przyznaję. Dawno już nie ćwiczyłam z rana, o wodzie z cytryną też już zapomniałam. Czuję, że źle zaczynam dzień. Śniadanie to u mnie prymus, nie przyjemność.

    • spróbuj trochę okiełznać poranek, może będzie bardziej produktywnie :) a jak nie, to przecież nie każdy musi lubić pracę rano, wieczór w niczym nie jest gorszy :)

  • Hah, odpadam na punkcie „Znajdź powód, by wstać”. Próbowałam łudzić się małymi przyjemnościami w typie kawy, ćwiczeń z ulubionym profesorem i takich tam, ale to ukrywanie prawdziwych problemów pod wesołymi drobiazgami. Na dłuższą metę zaczynam tego nienawidzić, więc już tak nie robię, tak samo jak nie jem czekolady na pocieszenie i nic z tych rzeczy. Poranek jest dla mnie przymusem. Ostatnio po wstaniu głównie sprzątam, żeby móc potem wypić kawę, posiedzieć nad książką i iść w świat, dzisiaj na przykład do biblioteki. Za sukces uważam w ogóle fakt, że wstałam przed południem.
    O ironio, właśnie się zainspirowałam i zaczęłam słuchać Chopina do płatków śniadaniowych :D

  • Jak sobie to przemyślałam, to samo śniadanie jest już dla mnie wystarczającym bodźcem i zachętą, by wstać z łóżka, niezależnie od godziny. No i zauważyłam też, że od kiedy wietrzę wieczorem pokój, albo uchylam okno na noc, moje poranki są mniej stresujące i nerwowe. O ile za dnia, ogrzewanie jest konieczne, o tyle nocą i rankiem, lepiej jest się trochę zahartować ;) Zdjęcia super dopełniają całości posta.

    • u nas w sypialni zawsze jest zimniej niż w pozostałej części domu, też jestem zdania, że wtedy lepiej się śpi :)

  • Ja mam ogromny problem z rankiem, bo cierpie na bezsenność i wstaje około 12? Brak u mnie poranków, a zawsze chciałam wstawać o 7/8 i spędzać ze sobą samą/ukochaną mi osobą właśnie takie poranki. Posiadanie rutyny to przepiękna sprawa, to takie magiczne. Ja „rano” zawsze jem śniadanie, uwielbiam i głodna nie myślę! Zero kawy, zaś dużo herbaty. Zawsze (niestety) facebook. Porannym tramwajem książka lub muzyka. To takie moje małe rutynowe przyzwyczajenia.

  • Patrycja Bonczewska

    jejku jak Ty potrafisz dać kopa! Teraz to już na pewno nie będę wyskawikiwała z łożka jak z tostera;p

  • Alicja

    Zgadam się z opinią o porannej produktywności. Mi się najlepiej pracuje między 8 a 12, bo po lunchu już jakoś trudniej mi się myśli 😝
    Natalko, wszystkiego dobrego w nowym roku. Dawno do Ciebie nie zaglądałem i nie komentowalam ale na insta nadal lajkuje 😉

  • Kinga

    Ależ się Ciebie wspaniale ogląda :) Jutro co prawda te 10 minut będzie mi niezbędne na śniadanie, ale w środę zaczynam poranek od jogi z Tobą. Pozytywnym zaskoczeniem było to, że nie trzeba wychodzić z łóżka i można zostać w piżamce – trafiłaś tym w me serduszko :D

  • Kocham tę poranną sekwencję już. Dziękuję Ci za nią. Jestem sową co oznacza koszmarne poranki i walkę ze zmęczeniem rano. Powolutku od kilku dni wprowadzam zmiany by wstać wypoczęta i nie biegać spóźniona i zdenerwowana rano. Dziś dodam sekwencje jogi przed snem. Trzymaj kciuki 😘

    • Ach ps. Ja jednak muszę zejść w piżamce na matę koło łóżka. Mimo dość twardego materaca mam wrażenie ze w pozycji siedzącej zapadam się i nie mogę wyprostować pleców. Pewnie to tez wina wagi i nierozciagniecia. Ale pracuje nad tym. A zejście piętro niżej to nie problem 😀

  • Poranki z minionego tygodnia miały zupełnie inną jakość dzięki tej jodze. To był dla mnie ciężki tydzień i zniosłabym go o wiele gorzej, gdyby nie poranna joga :)

  • Agnieszka Hołowacz

    Muszę spróbować tej 10- minutowej sesji z samego rana. Wygląda dość niewinnie :-)

  • Poranna joga przed godziną 6 potrafi zdziałać cuda – 3-4 szklanki wody, 15min ćwiczeń i energia na większość dnia :)

    Również stosuję dość rozbudowaną poranną rutynę. Z każdą wykonaną z rana czynnością czuję przypływ energii, entuzjazmu oraz radości. Warto :)

  • pani Mondro

    Ja jogi nie praktykuję, ale biegam. Najchętniej właśnie rano, a właściwie o świcie bo ok.5:00. I to co najbardziej w tym lubię to to, że już po wybieganiu się, prysznicu i lekkim śniadaniu, z mega energią zaczynam dzień. Wychodzę sobie na dłuższy spacer z psem, wracam, piję kawę i czytam, podczas gdy rodzina nadal śpi. I kiedy oni wstaną, tacy rozmemłani i bez energii, ja już jestem skoczna jak sarenka ;) Dlatego, choć lubię spać, wolę jednak wstać wcześniej, by mieć trochę tego czasu dla siebie.

  • Sport od rana bardzo mnie pobudza do działania, a śniadania czasami przygotowuje sobie wieczor wcześniej, tak żeby mieć jeszcze więcej czasu dla siebie 😉

Close