„Jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu.” – Epiktet

Tak już mamy. Lubimy martwić się na zapas. Układamy w głowie miliony czarnych scenariuszy i wyszukujemy rozwiązania problemów, które jeszcze nas nie spotkały. I co ważne – bardzo prawdopodobne, że nigdy nas nie spotkają.

Maxie C. Maultsby powiedział kiedyś:

80% rzeczy, których się obawiasz nigdy się nie wydarzy, na 12% nie masz wpływu, a z pozostałymi świetnie sobie poradzisz.

Niestety często dużą część naszej uwagi poświęcamy rzeczom, na które nie możemy wywrzeć żadnego wpływu. Co najgorsze, często robimy to kosztem zaniedbywania tych obszarów, na które wpływ mamy.

σιγά σιγά czyli nie na wszystko w życiu musimy mieć wpływ.

Będąc w Grecji, mieliśmy spotkanie z rezydentem, który informacji typowo praktycznych podzielił się z nami fajną ciekawostką. Mianowicie, dewiza życiowa Kreteńczyków brzmi:

Wszystkie problemy rozwiązują się same, trzeba tylko usiąść i cierpliwie czekać.

Co ciekawe, mieszkańcy wyspy żyją statystycznie 10 lat dłużej niż Polacy. Przypadek? Nie sądzę ;)

Czy oznacza to, że Grecy nie mają problemów? Na pewno nie. Po prostu trochę inaczej do nich podchodzą. A przynajmniej ci, którzy mieszkają na wyspie.

 

Obszary wpływu.

Czyli proste ćwiczenie pozwalające sprawdzić czy rzeczy, na które poświęcamy naszą energię i o które się martwimy, faktycznie są warte aż takiej uwagi.

Sprawy, które nas zajmują można podzielić na trzy obszary: brak wpływu, wpływ pośredni i całkowita kontrola.

Aby uzmysłowić sobie co do czego należy, zacznij od narysowania na kartce 3 koncentrycznych okręgów.

[ts_row] [ts_one_half] na-ktore-nie-masz-wplywu [/ts_one_half] [ts_one_half]

  • W okręgu zewnętrznym wypisz wszystkie rzeczy, które od czasu do czasu chodzą Ci po głowie, wywołują emocje, jednak nie masz na nie absolutnie żadnego wpływu. Zwykle znajdują się tutaj takie elementy jak pogoda, polityka, stan infrastruktury, zachowanie Twojego szefa itd.
  • W okręgu środkowym wypisz to, na co masz wpływ jedynie pośrednio. Takie o których myślisz, że możesz na nie oddziaływać, jednak ostateczny rezultat nie zależy tylko od Ciebie ale również od osób trzecich. Mogą tu być kontakty z rodziną, zdrowie czy samopoczucie psychiczne.
  • W okręgu wewnętrznym wypisz te rzeczy na które masz absolutny wpływ. Takie nad którymi panujesz od początku do końca, gdzie zarówno rezultaty jak i przebieg całego procesu zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

 

 

Następnie porównaj zawartość poszczególnych okręgów. Zastanów się: jaki sens ma przejmowanie się rzeczami, na które i tak nie masz żadnego wpływu? Spójrz również na te, na które masz wpływ jedynie pośredni. Możesz w tym miejscu pomyśleć nad  tym, co możesz zrobić ze swojej strony, jednak skoro ostateczny efekt nie zależy od Ciebie, nie może Ci to spędzać snu z powiek.

Całą swoją energię skup za to na okręgu najbardziej wewnętrznym. Koncentruj się na tym, na co masz wpływ – to sprzymierzeniec konstruktywnego, skutecznego działania.  Tak, to naprawdę jest takie proste. Tylko my jako ludzie niepotrzebnie wszystko komplikujemy, bo lubimy martwić się na zapas. 

* Tę metodę opisał m.in. Piotr Surdel, choć możemy się z nią spotkać znaczenie częściej.

Przestań tracić energię na rzeczy, na które nie masz wpływu.

Czyli przede wszystkim na to, co znajduje się w zewnętrznym okręgu. Jeśli zaczniemy skupiać się na rzeczach, na które kompletnie nie mamy wpływu, jedynym efektem będzie frustracja i ciągłe niezadowolenie z siebie i z tego co mamy.

Kreteńczycy mają niewiele, jednak patrząc na nich, odnosi się wrażenie, że są naprawdę szczęśliwi.

Nic nie poradzisz na kolejkę w sklepie, możesz się denerwować i wymuszać otwarcie kolejnej kasy, jednak jeśli sklep nie zatrudni nowego pracownika, Twój gniew i tak nic nie zmieni. To samo tyczy się korków, opóźnienia pociągów czy autobusów, albo pogody. Droga wolna, można rzucać przekleństwa, jednak chmur to na pewno nie rozgoni.

Czy jest więc sens tracić czas na coś, czego i tak nie możemy zmienić?

Ano nie ma i zupełnie szkoda na to naszej energii. To, że się wściekamy, przeklinamy pod nosem i obrażamy na cały świat – nic nie zmieni. Zupełnie nic. Jedynie wyssie z nas energię i wprawi w koszmarny nastrój.

Możesz denerwować się na to, że w sklepie zabrakło twojego ulubionego produktu, podczas gdy najzwyczajniej w świecie – warto odpuścić. Co ważne – najlepiej doszukiwać się pozytywnych aspektów takiego obrotu sprawy. Zabrakło Twojego przysmaku – wspaniała okazja, by spróbować czegoś zupełnie nowego. Ugrzęzłeś w korku i od kilkunastu minut nie ruszyłaś się z miejsca – włącz ciekawego audiobooka lub po prostu posłuchaj nowej płyty.

Jeśli zamiast tracić energię na narzekanie, skupimy się jedynie na rzeczach, na które możemy oddziaływać w sposób pełny i bezpośredni, osiągniemy poczucie kontroli i zadowolenie wynikające ze świadomości kierowania własnym życiem. Nie oznacza to wcale, że mamy rozsiąść się wygodnie i nie wyściubiać nosa ze swojej strefy komfortu. Obszar wpływu zawsze możemy stopniowo powiększać. O ile oczywiście wyda nam się to konieczne.

Przekonałam się o tym na własnej skórze. W przedostatni dzień wakacji okazało się, że nasz lot powrotny jest opóźniony o kilka godzin. Zaczęłam się irytować i martwić, że nie zdążę na własne jogowarsztaty, które miały odbyć się tego dnia w Warszawie. I wtedy wspomniany wyżej rezydent, mądrze zauważył, że zamiast się martwić, powinniśmy raczej cieszyć się z tego, że Itaka zafundowała nam przedłużenie wakacji.

Jakby nie było, miał rację. Nie miałam najmniejszego wpływu na rozkład lotów. Pieszo do Warszawy raczej też nie miałam szansy dotrzeć. Dlatego poszliśmy na plażę, skorzystać z kilku dodatkowych godzin słońca. I było warto, bo pogoda która zastała nas w Polsce już wcale nie była taka fajna ;)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy warto kopać się z koniem?

Koń jaki jest, każdy widzi. O tym, że kopać się z nim nie warto, też raczej każdy wie.

Wszystkie sprawy, którymi się zajmujemy i które nas martwią bądź irytują, zawsze możemy podzielić na te, na które mamy wpływ i takie które są niezależne od nas. Na szczęście, zdając sobie z tego sprawę, mamy wybór co do tego, gdzie chcemy pokładać naszą energię i uwagę.

Owszem, możemy być źli na politykę, rząd, pogodę, pechowy dzień czy fatalne dzieciństwo. Jednak ten sposób myślenia bezpośrednio zmienia nas w ofiarę. W naszych oczach stajemy się biedni i nieszczęśliwi i to nam zawsze wiatr wieje w oczy. Dodatkowo stajemy się ciężarem dla innych, nikt bowiem nie chce nieustannie wysłuchiwać narzekania.

Jedyna rada to koncentrowanie się na rzeczach, na które mamy realny wpływ. Wcale nie oznacza to, że musimy zacząć zmieniać wszystko wokół siebie, tylko dlatego, że możemy to zrobić. Chodzi bardziej o odpuszczanie sobie kontrolowania sytuacji od nas niezależnych.

I o koncentrowanie swojej uwagi tylko na poszczególnych aspektach problemów, a nie całym problemie. Dla przykładu – nie masz wpływu na to, że Twój szef jest gburem. Zawsze jednak możesz poszukać nowej pracy.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Też uważacie, że warto podróżować, po to by zdobywać nowe doświadczenia
i uczyć się innego, świeżego spojrzenia na własne życie?

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Wszystko zaczyna się w naszych głowach! Od tego co i jak myślimy zależy każdy dzień i warto to sobie uświadomić :)

  • Ta możliwość zmiany nastawienia i myślenia inaczej o rzeczach, na które nie mam wpływu – daje mi ogromne poczucie, że mam wpływ na wszystko :). Tylko ode mnie zależy czy moje życie będzie szczęśliwe – niezależnie czy w sklepie jest mój serek czy go nie ma.

  • Staram się praktykować to od lat i przyznaję, że ma to bardzo dobry wpływ na moje samopoczucie. Widzę jednak, jak wiele osób ma problem z tym, by nie martwić się rzeczami, na które nie mają wpływu i jak bardzo, zupełnie nieświadomie, pogarszają sobie tym jakość życia. I wiem, że u nich już to się nie zmieni, a ja będę w ich oczach przez cały czas wyglądać jak dziwadło, które niczym się nie martwi i nie przejmuje ;-)

  • samorozwijalnia.pl

    Prosta droga do odzyskania spokoju! :)

  • Bardzo fajny wpis! Ostatnimi czasy staram się panować na gniewiem w sytuacjach typu pogoda, kolejka itd. Obserwuję wtedy ludzi denerwujących się i trochę śmieję się sama do siebie :) Gorzej idzie z martwieniem, ktoś z bliskich nie odbiera telefonu a ja już widzę czarne scenariusze, a przecież i tak nic nie mogę wtedy zrobić.
    Jeśli chodzi o takie rzeczy jak polityka itd, to dla mnie problem polega na tym, że uważam, że jest to coś na co pośrednio mamy wpływ. I jeśli nas bardzo frustruje to może powinniśmy się zaangażować? Bo co jeśli wszyscy byli by bierni? Nie potrafię sprawić, że głód na świecie zniknie, ale mogę „coś” zrobić i nawet jeśli to mało to wydaje mi się, że lepiej, niż stwierdzić „na to nic nie poradzę, muszę sobie odpuścić”.

Close