Na dziś przygotowałam dla Was fajne pomysły na randkę. Wszystkie bardzo tanie, wiele z nich jest nawet zupełnie darmowa. Można je wykorzystać z okazji zbliżającego się dnia chłopaka (to już w piątek!), albo zupełnie bez powodu. Jesienią dni są krótsze, dobrym posunięciem jest więc ciekawe spędzenie popołudni i wieczorów wspólnie.

Bo nie wiem czy wiecie, ale po powrocie z pracy czy uczelni, wcale nie trzeba zalegnąć przed monitorem komputera. Super gruby portfel również nie jest niezbędny – bo to nim, a raczej jego brakiem, często próbują się wykręcić co niektórzy. Spędzić miło czas można zupełnie za darmo, wystarczy tylko odrobinka pracy, dobry pomysł i…  ździebko dobrych chęci :)

Pomysły na randkę. Jesienią i nie tylko.

Wieczór gier planszowych.

My niestety mamy w domu jedynie szachy, których rzecz jasna można również używać do gry w warcaby. Jednak będąc w domu u rodziców zawsze chętnie sięgamy po Monopol czy Scrabble, moim zdaniem to naprawdę świetna rozrywka. Ale może po prostu jestem już stara ;)

Swoją drogą, nie wiem jak to się dzieje, ale w warcaby wygrywam ja, w szachy mężczyzn. I tak jest za każdym razem. Czy to znaczy, że strategia nie jest moją mocną stroną i nadaję się tylko do bezmyślnych nawalanek? ;)

Jeśli jednak Wy też jesteście na tyle starzy, że cieszy Was gra w Scrabble, a takie chociażby łapanie Pokemonów to już niekoniecznie, to taka randka powinna się Wam spodobać. Znajdźcie na strychu stare pudełka z grami, albo wypożyczcie je od młodszego rodzeństwa, zaopatrzcie się w przekąski i do dzieła.

I żeby było jasne, taka gra wcale nie musi być nudna. Nikt nie powiedział, że jak rozbierany, to tylko poker ;)

Poza tym w karty też można grać, są wcale nie gorsze od planszówek.

Nocny maraton filmowy.

Wiem, że oklepane, ale ja bym nie wybrzydzała. U mnie oglądaniu filmu zawsze towarzyszy cała ceremonia, zapewne dlatego, że oglądam niewiele.  Także film, filmem, ale przekąski, napoje ciepły koc i wygodna kanapa muszą być. Inaczej nawet nie zaczynam oglądać.

Podobną scenerię można wykorzystać jako podstawa domowej randki. Przekąski można zrobić wspólnie, albo w tajemnicy przygotować samodzielnie i zaskoczyć drugą połowę.

Oczywiście dobór filmów ma duże znaczenie, a przynajmniej do czasu. Na tyle żeby choć stworzyć pozory, że podstawą tej randki jest jednak film a nie pseudo kino. Także jeśli planujecie to jako niespodziankę dla swojego lubego, to nie torturujcie go wszystkimi (trzema już!) częściami Dziennika Bridget Jones. To działa w obie strony – dla dziewczyny Terminator to może jednak niekoniecznie spełnienie marzeń.

Swoją drogą – widzieliście już najnowszą Bridget? Ja jeszcze nie miałam okazji.

Wycieczka rowerowa.

Wrzesień pogodowo całkiem daje radę, warto więc to wykorzystać. Zwłaszcza jeśli macie rowery. A jeżeli nie macie, to zawsze można wypożyczyć, przynajmniej w dużych miastach to nie jest problem.

Powiedziałabym – wypożycz tandem, ale obawiam się, że na tym łatwo stracić zęby. Dlatego zostańmy jednak przy klasycznym rowerze i dwóch oddzielnych jego sztukach.

Pamiętajcie jednak, że jeżeli dawno nie jeździliście i nie macie kondycji, to nie warto zapuszczać się hen daleko – w końcu jakoś jednak trzeba potem stamtąd wrócić. A głupio tak dzwonić po znajomych, żeby odebrali Was gdzieś z drugiego końca świata.

Zróbcie sobie piknik.

Najlepiej na końcu rowerowej trasy. Zamiast jeść w domu, można przygotować praktycznie to samo, spakować w pudełko wraz z termosem herbaty i kocem.

Całość lepiej zorganizować w suchy dzień, bo siedzenie na mokrej trawie, to jednak średnia przyjemność.

Popatrzcie w niebo.

Czyli najromantyczniejsza rzecz pod słońcem. Albo pod gwiazdami – zależy co wybierzemy.

Z piknikiem, albo bez, mimo wszystko jednak raczej z kocem. Można wybrać się popołudniu i zjeść kolację przy zachodzącym słońcu. Można też w środku nocy – wtedy jednak trzeba zapuścić się gdzieś z dala od miasta, bo światła latarni psują cały efekt.

Domowa degustacja wina.

Tutaj po raz kolejny przydadzą się jakieś zmyślne przekąski. Mam wrażenie, że cały ten post kręci się wokół jedzenia, ale nic nie poradzę na to, że jeść lubię ;) Możemy mieć jedno wino, albo kilka rodzajów. Tylko pamiętajcie – nie pijemy do dna. To ma być degustacja NIE libacja.

Spróbujcie pić wszystkimi zmysłami – oceńcie kolor, zapach i smak każdego łyku. Taki trochę mindful wine tasting.

Nauczcie się czegoś nowego.

I nie chodzi tu o całki czy pochodne, bo to na randce może się nie przydać. Chyba, że o czymś nie wiem.

Na myśli mam raczej bardziej życiowe umiejętności – nauka masażu na żywym organizmie. Zmyślna potrawa, przygotowana wspólnie według instrukcji znalezionej w sieci. Albo w starej książce kucharskiej.

Można się również uczyć tańczyć, choćby z Youtubem. My swego czasu tańczyliśmy z Kinectem, nie ukrywam, że bawiłam się przednio. Ale mi wiele do śmiechu nie trzeba ;)

Upieczcie wspólnie coś dobrego.

Mężczyzn do dziś wspomina, jak kiedyś – raz w życiu – zrobił ciastki i jakie wyszły piękne. To nic, że wyglądały, jak ulepione przez trzylatka (i po raz kolejny wiem, że jak on to przeczyta, to mam przegrane, miejmy nadzieję, że temat randek na dzień chłopaka go nie zainteresuje), ważne jest to, że sam zrobił i że były jadalne.

Pieczenie wcale nie musi być trudne, nikt nie każe Wam od razu rzucać się na pięciowarstwowy biszkopt przekładany kremem lekkim jak chmurka. Ciasto czekoladowe nie wymagające jakichkolwiek umiejętności kulinarnych już Wam kiedyś podsyłałam. To może być właściwy moment, by wykorzystać przepis ;)

Zgubcie się. I zróbcie to specjalnie.

Ja wiem, że każde miasto ma swój koniec i że w niektórych absolutnie nie ma co oglądać, ale zgubić można się wszędzie. Na pewno są jeszcze miejsca, których nie widzieliście. A jeśli widzieliście – to może nie o tej porze roku?

Wybierzcie się na długi spacer. Bez konkretnego celu. Jakoś potem znajdziecie drogę powrotną, nawet jeśli trzeba będzie prosić o pomoc przechodniów.

Dodajcie coś fajnego do tej listy.
Zdecydowanie warto ją powiększyć :)

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Akurat większość tych rzeczy robię sama albo z przyjaciółmi i uważam je za codzienność, więc na randkę raczej poszłabym do nowej galerii sztuki albo wzięła sobie za cel odwiedzenie wszystkich kawiarni w mieście :D No i plan „randki idealnej” według mojego taty, która ja też lubię- wziąć porządne buty i ruszyć na poszukiwanie okolicznych bunkrów, pozostałości po fortach, starych wiaduktów czy blokhauzów. W każdym Polskim mieście się takie zabytki znajdzie, a survival jest naprawdę przedni :D Co do planszówek, które uwielbiam, polecam puby z grami, np. „sieciówkę” Cybermachina. Wbrew pozorom nie chodzą tam tylko nerdy, w swojej karierze spotykałam i rodziny z dziećmi, i narzeczonych, i grupy znajomych pod czterdziestkę… Planszówki, szczególnie dobre, są drogie, więc wolę iść do pubu i pograć tam za cenę jednego piwa- chyba że ktoś w ogóle nie trawi obecności różnorakich ludzi i dość luzackiej atmosfery ;)

  • agata

    Uwielbiam gry planszowe i karciane! Gram z narzeczonym,ze znajomymi i rodzeństwem. Tradycją rodzinną jest gra w karty na pieniądze,taki mały hazard,bo w grze biorą udział drobniaki:) Myślę,że to bardzo dobry pomysł na randkę, niezależnie od tego czy robimy to często. W końcu skoro coś sprawia nam dużo przyjemności, to chyba warto to powtarzać?:) Od siebie dodam,że dobrym sposobem na randkę jest po prostu przytulenie się do siebie i spędzenie kilku chwil w ciszy…

    • A w jakie gry karciane gracie? Bo ja z tych „hazardowych” znam tylko pokera :) iiiii oczko? Chyba tak się to nazywa ;)

      • agata

        Najczęściej w 66 i remika ale w planszówki też się da hazard uprawiać :) Nie wiem czy mnie coś ominęło w kwestii spotkania ale wolę zapytać:organizujesz spotkanie we Wrocławiu w ten weekend?

        • 66 nawet nie znam ;)
          tak, na 11:30 są otwarte warsztaty jogi a po nich myślę, że pójdziemy gdzieś na kawę czy herbatę, czyli to będzie powiedzmy 13. Gdzieś w rynku, ale nie planowałam nawet gdzie :) jakieś sugestie?

          • agata

            O matko,matko jak to możliwe,że nic o tym wiem? Na blogu chyba niczego nie pominęłam. Mam nadzieję,że spotkanie jest w niedzielę,bo sobotę mam już zaplanowaną:(

          • tak, niedziela :) kurcze, jakoś nie pomyślałam, żeby dać znać na blogu – zrobiłam tylko wydarzenie jogowe na FB ;) https://www.facebook.com/events/128572707602966/
            jutro w podsumowaniu w takim razie napisze o spotkaniu, zapewne nie tylko Tobie umknęło :)

          • agata

            No ja tylko blog śledzę ale bardzo się cieszę,że będę mogła dołączyć do spotkania! Miejsce na kawę czy herbatę pewno wspólnie wybierzemy:) w takim razie do zobaczenia!

  • Marta Maksylewicz

    Nasz ulubiony sposób na randkę to spacer. Wrocław jest taki piękny, że za każdym razem coś potrafi nas zaskoczyć na nowo. Czasem okazuje się, że w prominiu kilometra od domu jest jakaś uliczka lub budynek, na ktory nigdy wcześniej nie zwróciliśmy uwagi. Oczywiście miłym akcentem są też wypady do ulubionej lodziarni czy innych miejsc tego typu :-)

    • Ja się będę gubić we Wrocławiu już w weekend ;)

      • Marta Maksylewicz

        Mam wielką nadzieję, że uda mi się dołączyć na jogę! :-) Niestety pewne rzeczy nie do końca zależą ode mnie, więc pewnie będę wiedziała czy mi się uda dopiero w sobotę. Jestem jednak dobrej myśli :-)

  • My jesteśmy od niedawna w Liverpoolu, więc jak jest już ten wspólny wolny dzień, uwielbiamy eksplorować centrum tego miasta. Jest piękne i nie ukrywam, skradło moje serce, a jeszcze wiele nie widziałam :)
    A tak naszym ulubionym spędzaniem czasu, gdy mamy go niewiele jest jeden odcinek jakiegoś ulubionego serialu. No i jeszcze te chwilę przed snem, gdy po prostu sobie leżymy i rozmawiamy o wszystkim. Albo oglądamy śmieszne filmiki na yt ze zwierzętami w roli głównej :)

    • W Liverpoolu nigdy nie byłam, ale słyszałam, że to fajne miasto :)

      • Bardzo fajne, ładne i dużo się dzieje, zwłaszcza w weekendy :D

  • U nas idealny przepis na randkę jest jeszcze prostszy i tańszy: „Sprzedać” córkę do dziadków i wyłączyć telewizor (komputer, telefon itp.). Niby nic. Jednak w związku ze „stażem” trudno znaleźć czas na to żeby ze sobą zwyczajnie porozmawiać na tematy inne niż „co na obiad” i „co tam w pracy”. Najcenniejsze są dla nas randki bez dodatkowych atrakcji i rozpraszaczy – kiedy możemy się skupić tylko i wyłącznie na sobie nawzajem :)

  • Magda

    Nowa Bridget jest świetna, idź koniecznie do kina! :)

  • Nasz ulubiony pomysł na randkę to długie spacery bez celu ;) Ale i planszówki często są grane – od siebie polecam też układanie puzzli, wymaga pracy zespołowej i można przy okazji rozwiązać wiele związkowych konfliktów :D

Close