„Żeby przeżywać życie, trze­ba widzieć w nim sens. Żeby chcieć ra­no wstać z łóżka, trze­ba widzieć w tym ja­kiś cel.” – Janusz Leon Wiśniewski

Być może to głupie i zupełnie bezpodstawne, ale wierzę w to, że każdy ma jakiś cel w życiu. Każdy z nas jest tu na ziemi z jakiegoś określonego powodu. Dlatego właśnie wszyscy zostaliśmy wyposażeni w zestaw zupełnie unikalnych cech i talentów. I naszym zadaniem jest znaleźć pomysł na życie, pozwalający wykorzystać jak najlepiej to, co mamy.

Szukanie swojej pasji i drogi, którą chcesz podążać, jest w dużej mierze podstawą naszego życia.

I nie chodzi tutaj jedynie o poszukiwanie swojej zawodowej ścieżki, choć tak naprawdę pasja może stać się jej dużą częścią. Chodzi o znalezienie swego rodzaju kręgosłupa dla całego Twojego życia, a nie tylko dla pracy. Zwłaszcza że jeden cel czy jedna pasja może znaleźć swoje zastosowanie w wielu życiowych drogach i zawodach.

Szukanie życiowego celu, to osobista podróż każdego z nas. Są osoby, które znajdują go bardzo wcześnie (być może nieco z pomocą rodziców) i już od podstawówki wiedzą, co chcą w życiu robić. Jednak zdecydowana większość potrzebuje czasu.

Dlatego właśnie warto jest próbować najróżniejszych rzeczy, nawet pozornie w ogóle ze sobą nie związanych. Swoją metodę prób i błędów pokazywałam Wam w #MyFirst7Jobs, czyli czym się zajmowałam, zanim znalazłam się tutaj.

Jak znaleźć pomysł na życie?

To pytanie które spędza sen z powiek wielu osobom. Niestety jest nieco bardziej zaawansowane od tego, czy na obiad wolisz rosół czy może pomidorową. Dlatego własnie podstawą tutaj jest rozbicie go na mniejsze podpytania i późniejsze wyciąganie wniosków ze wszystkich otrzymanych odpowiedzi.

Najlepiej jest wykonać całe ćwiczenie na papierze. I poświęcić na nie nieco więcej niż trwa przerwa na kawę. Choć wiem, że takie potrafią czasem ciągnąć się w nieskończoność ;)

Weź trzy oddzielne kartki, każdą z nich odpowiednio zatytułuj:

  1. pasje
  2. umiejętności
  3. marzenia

I zacznij myśleć.

1. Pasje.

Zastanów się nad tym co lubisz robić? Co przynosi Ci najwięcej radości i uśmiechu? I nie mówię tutaj o przeglądaniu „epic fails” na YouTube i nabijanie się z tego, że ktoś spadł ze schodów. Choć tego też nie neguję – Demotywatory też ktoś musiał stworzyć.

Czy są rzeczy, które możesz robić godzinami i wcale nie czuć znudzenia czy przemęczenia?

Na pewno są takie czynności, które wykonujesz z absolutną przyjemnością. Najgorsze jest jednak panujące przekonanie o tym, że praca musi być ciężka i że nielubienie jej, jest jak najbardziej wskazane. Dlatego właśnie często w ogóle nie bierzemy pod uwagę myśli, że coś co sprawia nam przyjemność, mógłby również stać się naszym pomysłem na życie a nawet na zarobek.

Co stawia Cię na nogi? Co sprawia, że rano wyskakujesz z łóżka pełny energii i zapału do działania?

Poranki jakie są, każdy widzi. Zwłaszcza te poniedziałkowe. O ile nie należysz do skowronków, które po prostu takie już są, że budzą się przed budzikiem i zasypiają zaraz po wieczorynce ;) to poranne wstawanie może być męką.

Zastanów się jednak – czy nie ma przypadkiem rzeczy, które ściągają Cię skutecznie z łóżka? Często tak dzieje się chociażby podczas urlopu – chętnie wstajesz wcześniej, bo chcesz zobaczyć, odwiedzić i przeżyć jak najwięcej. Warto jest podobne schematy wprowadzić również do codziennego życia. Postaraj się zlokalizować rzeczy, które motywują Cię do porannego wstawania.

O czym marzyłeś, jak byłeś dzieckiem?

Jeśli nie pamiętasz, czasem warto spytać rodziców o to, w co najchętniej bawiłeś się jako dziecko.

Ja bardzo lubiłam bawić się w nauczycielkę. Pamiętam, że mama często zwracała mi na to uwagę. Gdy byłam zupełnie maleńka, mówiła że na szkołę przyjdzie jeszcze czas. Gdy chodziłam już na zajęcia, zachęcała, bym zrobiła sobie wolne, a nie wciąż myślała o szkole. Nie da się ukryć, lubiłam to. Wszystkie lalki były notorycznie odpytywane z tabliczki mnożenia ;)

Uwielbiałam również śpiewać i tańczyć. Od zawsze marzyłam o tym, żeby zostać baletnicą.

Czytam właśnie fajną książkę Poza schematem Malcolma Gladwella. Autor analizuje w niej, na ile rzeczywiście sukces zależy od talentu a na ile od czegoś innego – czyli sprzyjających okoliczności, daty urodzenia czy pomocy rodziców. Swoją droga – bardzo dobra pozycja, zdecydowanie polecam.

Prawda jest stety czy niestety taka, że masa ludzi posiada ogromne talenty. Niestety tylko niektóre z nich mają szanse je rozwinąć. U mnie też tak było – najbliższa szkoła baletowa była 130 km od domu. Łatwo się domyślić, czy moi rodzice byli chętni na to, by dowozić mnie tam na zajęcia ;)

Wydaje mi się, że również przez to tak zafascynowałam się jogą. W pewnym momencie dotarło do mnie, że przecież to takie baletowe. I że lepiej późno niż wcale ;)

2. Umiejętności. 

Na pewno są rzeczy, które robisz bez najmniejszego wysiłku. Właśnie takich musisz szukać i na nich się skupiać.

Przyjęło się, że talenty to wielkie rzeczy i imponujące odkrycia. Nic bardziej mylnego.

Talent to nie tylko umiejętność rozwiązywania w głowie równań trzeciego stopnia i wirtuozeria na skrzypcach.

Można być mistrzem kaligrafii, dekorowania tortów czy pisania zabawnych opowieści. Pamiętam, że oglądałam kiedyś dokument o człowieku, którego pasją i pracą było… rysowanie linii na Rolls-Royce’ach ;)

Zastanów się więc:

  • Za co ludzie Cię podziwiają?
  • Za co chwalą? Czy znajdują u Ciebie jakieś specjalne umiejętności?
  • Czy masz jakiś taki naturalny, wrodzony talent, którego nawet nie zauważasz?
  • Jakie zadania czy problemy potrafisz bez trudu rozwiązać?
  • Co przychodzi Ci z taką łatwością, że ciężko jest Ci określić, czy to zabawa czy praca?

To wszystko to zestaw Twoich umiejętności i narzędzi. Twoje talenty i mocne strony. Wszystko to, co musisz nauczyć się wykorzystywać, by znaleźć dla siebie właściwą ścieżkę.

3. Marzenia. 

Czyli pora na marzenia bez konsekwencji. Bardzo fajne ćwiczenia naprowadzające znajdziesz we wpisie Tablica marzeń – jak ją zrobić, żeby naprawdę działała?

Jak wyobrażasz sobie swoje idealne życie? Gdyby można było osiągnąć wszystko:

  • Gdzie mieszkasz?
  • Co robisz?
  • Z kim mieszkasz, przyjaźnisz się, pracujesz?
  • Jak spędzasz czas na co dzień?
  • Co nazywasz pracą a co odpoczynkiem? Łączysz je czy oddzielasz grubą kreską?
  • Gdyby każda praca była tak samo płatna – co wybierasz?

Nie ograniczaj się. Nawet jeśli wizja jest absurdalna czy bajkowa – i tak ją zapisz. Przecież robisz to tylko dla siebie, nikt nie musi do wiedzieć się o tym, że marzy Ci się dom z pienika i waty cukrowej.

Zapisuj wszystkie wielkie marzenia, plany, sny. Bądź w tym miejscu zupełnie szczery ze sobą. Robisz to tylko i wyłącznie dla siebie, nie musisz nikomu pokazywać swojej listy. W końcu nie każdy zrozumie, że marzy Ci się domek z piernika i waty cukrowej ;)

Co byś zrobił, wiedząc, że na pewno się uda?

Ja sama nadal mam problem ze stuprocentową pewnością podczas odpowiadania na pytanie. Ale jestem zwolennikiem teorii, że priorytety w życiu ulegają zmianie, dlatego warto jest je na bieżąco weryfikować.

Na dzień dzisiejszy mam swoją małą (w sumie wielką) wizję i gdyby ktoś powiedział, że mogę to mieć już jutro, wyciągnęłabym rękę bez wahania.

A gdyby pieniądze nie miały znaczenia?

Dostałam wiele maili, zwłaszcza od tych młodszych czytelników, którzy noszą się z decyzją wyboru studiów. Często pojawia się tam stwierdzenie:

„Chciałabym robić to czy tamto, ale rodzice mówią mi, że na tym nie da się zarobić.

Otóż da się. Doczekaliśmy się takich czasów, że da się zarobić absolutnie na wszystkim. Pod warunkiem jednak, że robimy to dobrze i z pasją.

Moja prababcia zawsze mi mówiła, że najważniejsze, to być najlepszym w tym, co się robi. Że lepiej sprzątać z pasją niż być świetnie wykształconym prawnikiem, który jednak wcale tego nie lubi ani nie czuje.

Przy szukaniu celu i pasji warto jest również zadać sobie przełomowe pytanie:

Czy robiłbyś to, nawet gdyby nikt Ci za to nie płacił?

Jeśli tak, to wspaniale.

Jeśli nie – pokazuje to, że Twoje obecne zajęcie w dużej mierze wynika jedynie z pobudek pieniężnych. I ja wcale tego nie neguję – wiele osób przekonuje, że powinno się mieć ściśle określoną granicę między naszym hobby, na którym nie zarabiamy i nie chcemy zarabiać, a pracą typowo zarobkową. Dzięki temu mamy cudowną odskocznię od prozy życia codziennego.

Zwolennicy życia z pasji opowiedzą się za tym pierwszym rozwiązaniem. Warto jednak pamiętać, że czasem coś w tym naszym życiu zawodowym może nam nie wyjść, możemy to znienawidzić i postanowić sobie, że nigdy przenigdy nie będziemy tego więcej robić. W tym momencie tracimy nie tylko pracę, ale również hobby, zapał i pasję.

Po raz kolejny – nie ma jedynej słusznej drogi. Marzenia pokazują Ci rzeczy, do których powinieneś dążyć. Takie, które przyniosą Ci radość.

Poza tym marzenia są po to, żeby je spełniać ;)

Jak chciałbyś być wspominany na swoim pogrzebie?

To trochę makabryczna wizja, ale inspirując się Anthonym de Mello, który pisze:

 „by żyć naprawdę, trzeba najpierw umrzeć. Najpierw należy wyobrazić sobie siebie w grobie, by uzyskać przepustkę do życia. Wyobraź sobie, że leżysz w trumnie, w dowolnej pozycji. […] A teraz spójrz na swoje problemy z tej perspektywy. Czyż wszystko nie ulega zmianie?”

zaczyna nabierać głębszego sensu. Ekstremalnie skuteczna terapia wstrząsowa – potrafi przetasować system wartości.

Co chcesz usłyszeć w dniu swojego pogrzebu?

To jedno z tych pytań, na które również nie ma poprawnej odpowiedzi. Jedni chcieliby usłyszeć o tym, że zmienili świat nauki. Inni marzą by wspomniano ich ogromne przedsiębiorstwo, które udało się zbudować od podstaw. Jeszcze inni woleliby aby pochwalono ich za pracę na rzecz społeczności i pomoc w walce z analfabetyzmem.

Wyciągaj wnioski.

Czas teraz spojrzeć na wszystkie odpowiedzi i wyciągnąć z nich wnioski. Spróbuj doszukać się jakichś spójności, powtarzalności i połączeń.

Co pojawia się najczęściej?

Na jakich umiejętnościach czy pasjach najbardziej się skupiasz?

Zastanów się nad tym jak możesz połączyć talenty, pasje i marzenia tak, by znaleźć dla siebie właściwą drogę.

Zastanów się i zapisuj.

Daj sobie czas na refleksję. Zapisuj to, co przychodzi Ci do głowy. Napisz na górze strony „Mój pomysł na życie” i zanotuj tam wszystkie wnioski, które wyciągniesz z ćwiczenia.

Nie zastanawiaj się nad gramatyką czy poezją swojej wypowiedzi. Możesz ograniczyć się do luźnych, krótkich zdań czy nawet wyrazów. Chodzi tylko o to, by przelać myśli na papier. Podstawa działania już jest. Z upływem czasu możesz próbować ją bardziej precyzować, ubierać w lepsze słowa.

Jednak staraj się nie zamykać swoich wniosków w określonym stanowisku, czy kierunku studiów. Pozostawaj otwarty na to, co przynosi Ci życie. Chłoń nowe pomysły i inspiracje, zastanawiaj się, czy pasują do Twojej wizji.

I przede wszystkim – nie zamykaj się w swoim własnym schemacie. Pozwól mu rozwijać się i rosnąc razem z Tobą. Całe życie się zmieniasz, dlatego również Twoje priorytety, marzenia i pasje ulegają zmianie.

Moim zdaniem pomysł na życie powinien polegać na połączeniu wszystkich trzech filarów: pasji, umiejętności i marzeń. Ale mogę się mylić, każdy ma do tego prawo.

Jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda u Was?
Szukacie?
Znaleźliście? – Jeśli tak, może macie jakieś fajne metody, o które warto byłoby wzbogacić ten wpis?
Podzielcie się koniecznie w komentarzu swoimi przemyśleniami :)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

Image Widget    Image Widget    Image Widget

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Ja wciąż szukam tego pomysłu, ale czuję, że jestem na dobrej drodze. Świetna zabawa z tłem na zdjęciu

  • Paula

    Wydaje mi sie, ze wiekszosc dziewczynek bawila sie w nauczycielke….. A wiekszosc jednak nia nie zostala :-). Wyjatkiem jest np. moja mama. Te cwiczenia sa fajne, robilam je wiele razy, kilka rzeczy faktycznie sie laczy, ale jednak dalej nic nie wiem :-). To cwiczenie chyba wymaga mega systematycznosci. No i szukania drogi rzec jasna, poprzez praktyke. Osobiscie jak bylam dziewczynka to chyba najbardziej kochalam wszystko, co zwiazane z jezykiem polskim: ortografia ( po szkole tez!), gramatyka, pisanie, czytaie, uczenie misiow i lalek ;-). Nawet mialam dodatkowa prace jako korepetytor i sprawialo mi to wielka przyjemnosc. Ale nie poszlam na studia polonistyczne czy podobne, chyba nie chcialam uczyc w szkole… Oczywiscie lubilam tez robic kilka innych rzeczy, ale chyba jednak zabawy jezykowe byly gora. Do tej pory lubie cos tam napisac, kocham czytac ksiazki, chociaz moje zainteresowania i priorytety sie zmieniaja co jakis czas, wiadomo.
    A widzisz- Ty uczysz jogi, czyli polaczylas pasje uczenia i wykonywania roznych ciekawych pozycji, czy asan :-).

    Powodzenia zycze Tobie… I sobie takze ;-).

    • też jestem zwolenniczką szukania przez praktykę :) być może to nie najkrótsza droga, ale moim zdaniem skuteczna :)

  • Mnie moje dziecięce pasje załatwiają całą sprawę – nigdy nie miałam wątpliwości, kim chcę być, jak dorosnę:) Szkoda, że tyle czasu potrzebowałam, by znaleźć w sobie jeszcze odwagę do pójścia tą drogą.

    A ostatnio mam jeszcze więcej pomysłów na siebie, bo okazuje się, że nie musi być tylko jeden. I te pomysły bardzo fajnie uzupełniają się wzajemnie, ciągną mnie i przemawiają do mnie. Po tym też poznaję, że to jest dla mnie dobre. :)

  • Dla mnie najważniejsze jest to, by próbować nowych rzeczy. Codziennie trafiają się jakieś okazje, warto z nich korzystać i czasem wychodzić ze swojej strefy komfortu. Ważne by nie stresować się poszukiwaniami, nie szukać pasji na siłę, nie musi to być coś spektakularnego. Jeśli znajdziemy czynności, które lubimy robić, choćby najdrobniejsze, to już jest sukces. Tego się trzymajmy! Bardzo przydatny wpis. Pozdrawiam! :)

    • „Ważne by nie stresować się poszukiwaniami, nie szukać pasji na siłę” – dokładnie :) też wychodzę z założenia, że najlepsze rzeczy, przychodzą same :)

  • Wybór jest kluczem do szukania i znajdowania. Sprawdza się wszędzie. W życiu zawodowym i prywatnym. Jak o czymś słuchasz i oglądasz, to nigdy nie czujesz tego samego co wtedy gdy to robisz. Jeśli odrzucasz człowieka z góry bo się zgrywasz, to na koniec bierzesz w końcu to co zostanie, bo sam nie dajesz sobie wyboru. Nie można robić wszystkiego, ale trzeba uważać, by się nie ograniczać i samemu nie sprzątać sobie możliwości sprzed nosa.

  • samorozwijalnia.pl

    Szukam, bo życie weryfikuje moje plany i wymusza elastyczność. Ale wierzę głęboko i prawdziwie, że warto szukać zajęcia, które da nam i pieniądze, i będzie przyjemnością. Nawet jeśli zajmie to więcej, niż miało.. :)

Close