„Cisza jest źródłem wielkiej siły.” – Lao Tzu

Spędziłam wczoraj późny wieczór sam na sam ze sobą. Wyłączyłam muzykę, rozpłaszczyłam się na kanapie i zaczęłam czytać książkę. I wtedy właśnie dotarło do mnie jak cudownym zjawiskiem jest absolutna cisza. Bez rozmów, hałasu samochodów za oknem, muzyki ani nawet szumu czajnika.

I mimo iż nie wyobrażam sobie życia w samotności, to mam absolutną pewność, że takie chwile ciszy są mi potrzebne do życia nie mniej niż tlen.

Dziś kolejny krok Maratonu Minimalisty. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz o co chodzi – patrzymy tutaj :)

Dorota Terakowska swego czasu pisała:

Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu.

I to jest dokładnie taki rodzaj ciszy, jaki mam na myśli w tym wpisie.

To taki czas, który spędzasz sam/a ze sobą i swoimi myślami. Albo nawet i bez nich. Delektując się kubkiem herbaty, książką, widokiem za oknem, czy krótkim spacerem. Pisząc, rozmyślając, po prostu będąc. Bez telefonu, komputera czy tabletu.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie taka chwila ciszy, stanie się Twoją ulubioną pora dnia. Tym czego wyglądasz z utęsknieniem, ciekawym rytuałem i czasem nadającym rytm całemu życiu.

Jak i gdzie jej szukać?

Wstań wcześniej niż inni.

Zwykle w ciągu dnia jesteśmy koszmarnie zajęci. Szkoła, praca, dzieci, dom – to wszystko pochłania nas bez reszty. I tak naprawdę bardzo ciężko jest wygospodarować chwilę dla siebie. Nawet jeśli w ciągu dnia pojawi się jakaś luka w naszym harmonogramie, szybko wypełniamy ją czymś, co wymaga zrobienia.

Wstawanie odrobinę wcześniej rano, może być tutaj dobrym rozwiązaniem. Tak naprawdę wystarczy nawet 15 minut. Ciepła herbata, śniadanie zjedzone spokojnie, w ciszy, kilka stron książki, parę minut rozciągania – to wszystko potrafi ukierunkować cały nasz dzień na pozytywne tory. O tym Jak zacząć wcześnie wstawać, już pisałam, jeśli więc czujesz, że kilka spokojnych, porannych chwil może być tym, czego Ci w życiu brakuje – warto rzucić okiem.

Jednak pamiętaj – wcześniejsze wstawanie nie jest dla wszystkich. Dla niektórych każda dodatkowa minuta spędzona w łóżku, jest na wagę złota. I nie ma sensu z tym walczyć, boksując się z samym sobą.

Wykorzystaj (bardzo) późny wieczór.

Czyli alternatywa dla tych, którzy niekoniecznie lubią wczesne wstawanie. Zupełną ciszę tylko dla siebie można znaleźć również późnym wieczorem, gdy wszyscy pozostali domownicy pójdą spać. Wyłącz telewizor, komputer, muzykę. Wymyśl sposób na wartościowe spędzenie tego czasu.

Czytanie.

Jedno z moich ulubionych, cichych zajęć. W ciągu dnia rzadko to robię, wolę w ten sposób zaczynać i/lub kończyć dzień. Czasem na kanapie, z kawą czy herbatą. Innym razem już lub jeszcze w piżamie i w łóżku.

Wieczorne czytanie świetnie relaksuje umysł, pozwala „wyłączyć” świat rzeczywisty, zapomnieć o wszystkim co mogłoby nas stresować czy gnębić i pozwala na chwilę przenieść się w zupełnie inne realia. Zaczynamy żyć „czyimś” życiem, stapiamy się z bohaterami, myślimy tak jak oni.

Czytanie poranne to fajny, niespieszny sposób na rozpoczęcie dnia. Niby już nie śpimy, jednak jeszcze nie do końca musimy stąpać twardo po ziemi.

Medytacja.

To również zajęcie nie dla każdego. Są osoby, które nie wyobrażają sobie bez niej życia, inni zaś nie mają najmniejszej ochoty na jakikolwiek z nią kontakt.

Rozumiem i jednych i drugich. Medytacja to jedna z tych rzeczy, do których nie ma sensu nikogo namawiać. Jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby, to pod naszym naciskiem na pewno nie zmieni zdania.

Sama osobiście medytacji jako takiej nie praktykuję. Za swoją własną jej interpretację uznaję wszystkie świadome posiłki i inne przyjemności, oraz jogę. Być może w przyszłości się to zmieni, obecnie raczej niczego takiego nie planuję.

Joga.

Która całą sobą jest medytacją i byciem w harmonii ze swoim ciałem. Dlatego też nie zawsze ćwiczę z muzyką. Czasami lubię, gdy jest po prostu zupełnie cicho, gdy słychać oddech i bicie serca.

Rozpoczynający i kontynuujący swoją przygodę z jogą, na pewno znajdą coś dla siebie w kategorii joga.

Ćwiczenia fizyczne.

Czyli coś, na co na pewno warto jest wykorzystać naszą chwilę ciszy. Obojętnie jaka dyscyplina jest Twoją ulubioną – bieganie, pływanie, gimnastyka, siłownia – każda z nich obniża poziom stresu i dostarcza nowej, świeżej i odżywczej krwi do mózgu – przynosząc tym samym nowe, pozytywne myśli i pomysły.

Przerwa (i spacer).

O tym, że warto jest zrobić sobie przerwę w pracy co miej więcej 1,5 – 2 godziny, pisałam już wiele razy. Dzięki temu nasza efektywność wzrasta, a umysł szaleje z radości.

Wstajemy od komputera czy innego narzędzia naszej pracy, rozprostowujemy kości (możemy się w tym miejscu trochę porozciągać), robimy kilka kroków… i najlepiej żeby te kroki postawione były na świeżym powietrzu. Fajnie jeśli zastanie nas tam piękna, słoneczna pogoda. Jednak kilka minut na deszczu czy wietrze też nas nie zabije. A na pewno dużo pomoże.

Nawet jeśli drzwi naszego biura prowadzą w okolice ruchliwej ulicy (co nie jest w żaden sposób związane z ciszą), to i tak, paradoksalnie, będzie to dla nas forma odpoczynku. Odgłosy biurowe, mimo iż takie niepozorne, to również całkiem spory hałas.

Kontakt z naturą.

Od hałasu codziennego życia najlepiej jest uciekać w towarzystwo natury. Do lasu, parku, nad morze, jezioro w góry. Ja sama najbardziej lubię spędzać czas tam, gdzie jest woda ;) Słuchaj tego, co jest wokół i na te parę chwil, daruj sobie słuchawki w uszach.

Kąpiel.

Czyli to, czego zazdroszczę wszystkim szczęśliwcom posiadającym wannę. Z książką czy bez, ważne żeby było miło, ciepło i pachnąco.


Éric-Emmanuel Schmitt napisał kiedyś:

Jeżeli to, co mówisz, nie jest piękniejsze od ciszy, lepiej zamilcz.

I warto jest wziąć jego słowa do serca. Bo nie zawsze trzeba gadać, ot tak sobie, o byle czym, żeby tylko nie zapadła niezręczna cisza. I nie ciągle trzeba czegoś słuchać, w obawie przed dopuszczeniem do głosu własnych myśli.

Cisza ma do powiedzenia więcej, niż nam się wydaje.


Wszystkie pozostałe kroki Maratonu Minimalisty znajdziesz tutaj :)


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Uwielbiam i celebruję ciche poranki. Kubek kawy, kilka stron książki i mogę zaczynać dzień :)

    • u mnie poranne czytanie zwykle odbywa się jeszcze w łóżku, nie wiem dlaczego, ale to moje ulubione miejsce ;)

  • Choć uwielbiam ciche i spokojne poranki, to najcenniejsze dla mnie są wieczory. Kiedy po całym dniu zapada w końcu ta wymarzona cisza, opada napięcie, wszystko spowalnia. I nawet jeżeli za 20 minut ogarnie mnie zmęczenie, to ten czas ciszy daje mi więcej siły niż cokolwiek innego

  • Cisza nocy i wczesnego poranka jest bardzo kojąca. Najlepiej się wtedy odpoczywa/czyta (lub pisze nowe wpisy).
    A kąpiel w wannie z książką i olejkiem eterycznym to podstawowy rytuał dnia! :)

  • Uwielbiam jogę w niedzielne poranki, w grupie, w której słowa ogranicza się do minimum. Dobra energia wibruje w powietrzu. I dlatego tydzień zaczynam niedzielą, nie poniedziałkiem ;) W tygodniu zdecydowanie preferuję ciszę wieczorną, wstawać wcześniej niż o 5.50 nie dam rady :)

    • to zdradź tajemnicę i powiedz, gdzie odbywają się takie fajne zajęcia? :)

      • Katowice, Fitness Academy 3 Stawy :) Niedziela 10.30, zapraszam ;)

        • w Katowicach byłam tylko raz w życiu i to przejazdem ;) ale jak tam dotrę, to będę miała na uwadze :) poza tym wiadomość powinna zainteresować czytających to mieszkańców Katowic :)

  • Oj tak, cisza jest piękna :) Dlatego uwielbiam w wolnej chwili wyrwać się chociaż na 2-3 dni w góry – tam cisza jest magiczna :) Lubię też wstawać wcześniej w weekendy i pobiegać (prawie) pustymi chodnikami Warszawy :)

  • Ósmy Dzień

    Też uwielbiam ciszę. Dziękuję moim rodzicom, że mnie tego nauczyli. Zawsze włączaliśmy np. telewizor w konkretnym celu: by zobaczyć dany film, od początku, do końca, po czym go wyłączaliśmy. Może dlatego nie mam problemu i lubię przebywać w ciszy. :) Gdy jestem w gościach i telewizor czy radio/muzyka powodują, że trzeba się przekrzykiwać, wychodzę od takich ludzi bardzo zmęczona.

  • Zmobilizowałaś mnie i wlasnie wybieram sie na spacer do lasu :)

Close