„Większość nieszczęść jest rezultatem niewłaściwego wykorzystania czasu.” – Napoleon Hill

Jeśli masz wrażenie, że Twój dzień jest za krótki o parę godzin, to znaczy, że może Ci się przydać kilka dobrych nawyków organizacyjnych.

Przyjrzyj się ludziom, których uważasz za zorganizowanych. Zwykle okazuje się, ze mają oni swój określony zbiór nawyków, a także sprytne pomysły, pozwalające nie tylko zaoszczędzić czas, ale również zyskać masę wewnętrznego spokoju.

Dziś kolejny krok Maratonu Minimalisty. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz o co chodzi – patrzymy tutaj :)

Jeśli uważasz, że i Tobie przydałoby się trochę organizacji i życiowych ułatwień, spójrz na listę poniżej. Zapewne uda Ci się znaleźć coś dla siebie.

Pamiętaj jednak, że cały „sens” nawyku, polega na tym, że jest powtarzany. Codziennie. W przeciwnym razie nie da się zauważyć żadnych pozytywnych zmian.

6 ułatwiających życie nawyków organizacyjnych.

1. Stwórz swoją rutynę.

Rutyna, jako słowo samo w sobie, trochę źle się kojarzy. Zwykle mówimy „popadam w rutynę” i wcale nie mamy nic dobrego na myśli.

Dlatego może lepiej byłoby napisać – stwórz swój zestaw nawyków? Jak zwał, tak zwał, jest to bardzo przydatny zabieg.

Zawsze kiedy czujesz, że masz masę rzeczy do zrobienia i nie wiesz od czego zacząć – by uniknąć chaosu, warto jest stworzyć sobie pewne określone, powtarzalne nawyki i czynności i trzymać się ich.

Warto zacząć już od rana, wstając o tej samej porze, podążając dalej określoną przez siebie ścieżką – śniadanie, sport, kąpiel, sprzątanie kuchni, pranie, wysłanie dzieci do szkoły, ubieranie się, makijaż – kolejność dowolna. Dobrze również jeśli jemy posiłki o zbliżonych porach, o określonej godzinie kończymy pracę i regularnie kładziemy się spać. Nasz organizm tez lubi wiedzieć na czym stoi :)

2. Twórz listy zadań.

Codziennie, zanim pójdziesz spać, polecam zrobić sobie listę zadań na kolejny dzień. Dzięki temu rano nie musisz się już głowić nad tym, co należy zrobić i od czego najlepiej zacząć. Co za tym idzie – szybciej skupisz się na pracy i… szybciej skończysz :)

A! I pamiętaj o wykreślaniu. Nie tylko z przyczyn organizacyjnych, by najzwyczajniej w świecie wiedzieć co jest zrobione a co nie. Daje to również fajne poczucie wykonania zadania, poza tym miło jest wieczorem zobaczyć, jak ładnie się ze wszystkim dziś rozprawiliśmy.

Poza tym tworzenie takiej listy pozwala nam lepiej spać. Nie musimy się martwić przed zaśnięciem, myśleć o tym, co jest do zrobienia, planować, upewniać się, że o niczym nie zapomnieliśmy. Zapisane, więc tak jakby z głowy. Polecam głównie tym, którzy mają problemy z zaśnięciem.

Warto jest, przynajmniej ogólnikowo, organizować sobie cały tydzień. Pisałam Wam już o tym jakiś czas temu. We wpisie znajdziecie też darmowy planer do pobrania.

Dobrze jest zapisywać nie tylko to, co jest do zrobienia, ale również tworzyć listę zakupów. Ja mam przyklejone na lodówce karteczki samoprzylepne podzielone na 2 grupy: spożywcze i „inne”. Zawsze gdy jakiś produkt mi się skończy, to umieszczam go na jednak z kartek, dzięki temu, wychodząc do sklepu, mam gotową listę zakupów.

Do takiej gotowej listy warto również dopisać to, czego aktualnie potrzebujemy, na obiad czy na kolację, żeby nie buszować po sklepie bez sensu. I nie kupować niepotrzebnych rzeczy.

Nieco więcej o tworzeniu list zadań możecie poczytać poniżej:

3. Regularnie kontroluj ilość posiadanych rzeczy.

Po co? A no po to chociażby, żeby nie kupować po 5 razy tego samego. Bo poprzedni egzemplarz gdzieś się zagubił i zapomnieliśmy o jego istnieniu. Jak i też po to, żeby uniknąć przeterminowania się produktów spożywczych lub kosmetyków. Dobra rada zwłaszcza dla tych lubiących robić zapasy.

Co kilka miesięcy zrób również przegląd garderoby. Pozbądź się tego, co w jakikolwiek sposób nie spełnia Twoich oczekiwań. Jednocześnie podpowiadam jak szybko i skutecznie to robić:

Tak naprawdę co pewien czas warto jest zrobić przegląd każdej szuflady i szafki. I wcale nie mówię, że wszystkich naraz. Wystarczy jedna dziennie, możesz to potraktować nawet jako przerwę w pracy.

I pamiętaj – ważne jest by odpowiednio pozbyć się tego, co uznasz za niepotrzebne. Co się da, to sprzedaj, to co jest w dobrym stanie oddaj potrzebującym, lub postaw w widocznym miejscu, tak aby ktoś mógł to sobie wziąć (zwyczaj ten idealnie funkcjonuje w Danii), to co nie nadaje się do niczego, po prostu wyrzuć.

4. Sprzątaj po sobie.

Obojętnie co robisz, staraj się pozostawić po sobie jak najmniej zamieszania.

Wstając rano z łóżka, zaściel je po sobie. Odsłoń zasłony, warto również przewietrzyć przy okazji pokój.

Robiąc obiad, odkładaj przyprawy na miejsce, pozostałe produkty chowaj do lodówki i odpowiednich szafek. Staraj się myć naczynia zaraz po skończonym posiłku. Polecam nawet robić to już w trakcie gotowania.

Brudne rzeczy umieszczaj od razu w koszu na pranie, bo wiem, że istnieją przypadki, które lubią zostawiać je chociażby koło łóżka.

To samo po kąpieli i innych zabiegach kosmetycznych. Doprowadź łazienkę do stanu używalności tak szybko, jak tylko się da. Jeśli po myciu głowy, chodzisz w turbanie z ręcznika, zadbaj o to, by ręcznik również wrócił a swoje miejsce, a nie lądował na łóżku.

Szykowanie się na imprezy i inne wielkie wyjścia, rządzą się podobnymi prawami. Nawet jeśli mierzysz tysiąc pięćset różnych kreacji i kombinacji, zanim zdecydujesz się na tę jedyną – wszystkie pozostałe odłóż/odwieś na swoje miejsce w szafie. Biżuteria i kosmetyki tak samo, ale to chyba jasne.

Odkładanie rzeczy na miejsce naprawdę pozwala nam zaoszczędzić masę czasu. I to nie tylko z uwagi na fakt, że nie musimy się potem przedzierać przez sterty porzuconych rzeczy i poszukiwać ich właściwego miejsca. Nie oszukujmy się  – rzeczy porzucone na podłodze, gniotą się. Poza tym zawsze dochodzi dodatkowy czynnik jakim jest niefart i idąc możesz wdepnąć na leżącą na podłodze buteleczkę z mleczkiem do ciała. Pół biedy jeśli tylko zachlapiesz kilka metrów kwadratowych podłogi. Gorzej jak wybijesz zęby.

5. Rozprawiaj się ze wszystkim od razu.

Wchodząc do domu, odkładaj od razu buty i płaszcz na swoje miejsce. Przynosząc zakupy, nie zostawiaj ich na blacie, tylko odłóż każdy produkt na właściwe mu miejsce. To samo tyczy się poczty. Nie zostawiaj tego, co wyjmiesz ze skrzynki, gdzieś na blacie czy szafce. Reklamy wyrzucaj od razu do kosza, rachunki zapłać, resztę (o ile jest coś jeszcze ;) tez odpowiednio spożytkuj.

6. Przygotuj się wcześniej.

Wcześniejsze przygotowanie, wbrew pozorom, pozwala zaoszczędzić wiele czasu i energii. Jeśli każdy poranek to dla Ciebie szalony wyścig z czasem – przygotuj sobie niektóre rzeczy już wieczorem. Możesz uszykować ubrania, łącznie ze wszystkimi dodatkami a nawet butami. Polecam również spakować torbę, a nawet częściowo przygotować sobie śniadanie i II śniadanie.

Jeśli są rzeczy o których musisz rano pamiętać, jakiś ekstra pakunek czy dodatkowa torba – połóż je przy drzwiach lub powieś na klamce.

Podobnie wygląda kwestia obiadu – nie musisz czekać do ostatniej chwili, możesz zastanowić się nawet dzień wcześniej nad tym, co warto byłoby przygotować i dopisać do listy brakujące składniki. Dzięki temu unikniemy chociażby dodatkowej wycieczki do sklepu. Jeśli planujesz korzystać z jakichś zamrożonych składników – już dzień wcześniej przełóż je z zamrażalki do lodówki. To samo chociażby z nasionami (fasola, groch) które trzeba moczyć w wodzie przez wiele godzin.


Wszystkie pozostałe kroki Maratonu Minimalisty znajdziesz tutaj :)

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • klaudia nowak

    Super przydatny wpis! Dziękuję bardzo :)

  • Bardzo dobre rady. Poza regularnym porządkowaniem szuflad i karteczkami zakupowymi, też tak robię. Człowiek czuje, że ma lepszą kontrolę nad otoczeniem a i głowa jest wolniejsza – zamiast kotłować myśli o tym co trzeba zrobić, można szukać inspiracji na kolejny tekst na blogu ;)

  • Uwielbiam rutynę. Wiem, że zwykle osoby od niej stronią, ale ja znalazłam w niej swoiste ukojenie. Mogłabym to samo napisać o kontrolowaniu ilości posiadanych rzeczy. Poza tym rzeczywiście regularne utrzymywanie porządku pomaga! Teraz czas na wypróbowanie listy zadań :)

    • wydaje mi się, że to trochę przez to, że samo słowo „rutyna” tak jakoś źle się kojarzy. ale serio, nie wiem jakim lepszym słowem ją zastąpić ;)

  • Sprzątam po sobie, nie zostawiam nic na ostatnia chwile, przygotowuje się na kolejny dzień wieczorem- tylko ta wieczorna rutyna codziennie jest inna… ;)

  • W.

    Wszystko u mnie działa – z jednym wyjątkiem – mam problemy z wyciszeniem się przed snem, a wieczorne robienie listy na dzień następny sprawia, że myślę to tym co do zrobienia i.. po spaniu.

  • Jako mistrzyni prokrastynacji walczę usilnie nad tym, żeby robić od razu, a nie np. zaznaczać maile jako ważne, do zrobienia, itd. ;)

  • Planowanie, odkładanie rzeczy na miejsce i myślenie „za wczasu” – to bardzo sprawdza się u mnie:)

  • Hmm, teraz nie pozostaje nic innego, jak wziąć się wreszcie w garść ;)

  • Zazwyczaj jestem dobra w odstawianiu wszystkiego na swoje miejsce i lubię mieć posprzątaną kuchnie. Tragedia zaczyna w chwili gdy mam dobre wino, albo wino per se ;) W mojej głowie zrodziło się święte przekonanie że lampka wina i pieczenie ciasta na weekend to idealna kombinacja. Wtedy jestem prawie jak Julia Child :P Szkoda tylko że na drugi dzień nie mam nikogo do pomocy, żeby posprzątał mi burdello bum bum w kuchni ;/ Ot taka historia o rutynie, prokrastynacji i sprzątaniu po sobie.

  • Nigdy nie widziałam celu w robieniu listy zadań, do czasu aż sama nie zaczęłam tego robić ;) Lista rzeczy do zrobienia to teraz podstawa każdego mojego dnia (nawet jeśli na dany dzień widnieje tylko „podlać kwiaty”).

  • Masz rację, lista jest zdecydowanie moim faworytem. Gdy mam listę – czuję, że kontroluję swoje poczynania, bo brnę do przodu według wyznaczonych punktów. (a o liście z zakupami to już nawet nie wspomnę – bez niej ani rusz :p )

  • U mnie bez listy się nie obędzie, dzięki niej cały czas mam kontrolę nad tym co robię, wcześniej gdy jej nie miałam za dużo czasu poświęcałam na jedną czynność, a efekcie brakowało czasu na kolejną ;)

Close