Prokrastynacja jest jak karta kredytowa. Jest fajnie, a potem dostajesz rachunek. – Christopher Parker

Grudzień umyka pod hasłem przygotowania do Świąt i próby cieszenia się nimi za wszelką cenę. Wszystkie portale huczą o tym jak skutecznie wprowadzić się w Świąteczny nastrój. Co chwilę napotykamy świąteczne playlisty, propozycje prezentów czy inspiracje jak ozdobić mieszkanie.

Jeśli jednak masz na głowie jakieś niedomknięte sprawy, które nie dają Ci spokoju, nie możliwe jest cieszyć się w pełni. A im więcej takich niedomkniętych spraw mamy, tym ciężej nam się skupić na czymkolwiek.

Może więc zamiast przerzucać wszystko na kolejny rok i zaczynać działanie dopiero w ramach postanowień noworocznych, uporać się z tym jeszcze w grudniu?

Dziś kolejny krok Maratonu Minimalisty. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz o co chodzi – patrzymy tutaj :)

Końcówkę roku warto poświęcić na to, by jak najlepiej przygotować się do nadejścia tego nowego. Zwłaszcza psychicznie – oddając się refleksji nad ostatnimi dwunastoma miesiącami i z nadzieją i rozsądkiem planując kolejne. I przede wszystkim doprowadzając do końca wszystkie niedające nam spokoju sprawy.

Dlaczego warto wszystko zapisywać?

Skoro grudzień taki straszny i taki zapracowany, to jak tu jeszcze dołożyć do niego kolejne zadania? Właśnie dlatego warto jest wszystko zapisywać. Często wtedy okazuje się, że ten ogrom pracy istnieje tylko w naszej głowie.

Pisałam Wam już o tym jak osiągnąć więcej, robiąc mniej. Połowa sukcesu to tak naprawdę dobra organizacja.

W grudniu bardzo przyda nam się wpis o tym jak skutecznie zarządzać czasem i jak tworzyć listy zadań.

Brak czasu często sprawia, że zapominamy o tym, co mamy do zrobienia. Ponad to cały czas jesteśmy niespokojni. Tworzenie list pozwala nam odciążyć umysł i osiągnąć klarowność. Dodatkowo zdobywamy tę niesamowicie cudowną świadomość, że wbrew pozorom mamy czas, a wszystko i tak jest pod kontrolą.

Dlaczego warto domknąć wszystkie sprawy?

Wiele rzeczy nas przeraża tylko dlatego, że nieustannie krąży nam po głowie. Najbardziej bolą nas niedomknięte sprawy, czyli rzeczy, które musimy lub też po prostu obiecaliśmy sobie zrobić, jednak do tej pory tego nie skończyliśmy. Są to zarówno czynności zaczęte i pozostawione gdzieś w połowie drogi, jak i te nawet nie ruszone.

Mimo że aktualnie się nimi nie zajmujemy, to cały czas świadomie lub podświadomie mamy je na myśli. Nasz mózg pracuje nieprzerwanie, dlatego też co chwilę coś wyskakuje nam w formie niepokoju – „na pewno o czymś zapomnieliśmy”, stresującego uczucia – „na pewno się nie wyrobimy”, czy wyrzutu sumienia – „bo przecież obiecałam sobie zrobienie jeszcze tego i tamtego”.

Jeśli mamy zbyt wiele takich niedokończonych spraw, zaczynamy się stresować. Stwierdzamy, że jesteśmy beznadziejni, z niczym się nie wyrabiamy i jak zawsze wszystko poszło nie tak.

Często jednak nie zdajemy sobie sprawy, że rzeczy które burzą nasz spokój są tak naprawdę małe. Niektóre z nich zajmą nam tylko 10 minut. Kwesta zadzwonienia w odpowiednie miejsce, lub przybicia gwoździa. Nie lepiej więc rozprawić się z nimi raz na zawsze i nie musieć już pamiętać?

Niech więc grudzień będzie tym miesiącem, w którym wszystkie je domkniemy i pewnym krokiem, z lekkim sercem wkroczymy w ten kolejny, piękny rok :)

Nie uda nam się osiągnąć klarowności umysłu, jeśli nie zapiszemy sobie wszystkiego, co dudni nam w głowie. Potem pozostaje nam już tylko krok po kroku się z nimi rozprawić.

I tutaj właśnie nadchodzę z pomocą przynosząc planer dzięki któremu rozprawimy się ze wszystkimi niezamkniętymi sprawami.

do-zrobienia-w-grudniu

Gotowy do druku planer możemy sobie ściągnąć tutaj.

Jak działa planer?

Przede wszystkim – warto go wydrukować. Serio, wszystkie zadania i problemy błyskawicznie robią się mniejsze, gdy tylko je zapiszemy.

Drukujemy na kartce A4, po czym przecinamy ją na pół, wzdłuż przerywanej linii.

Pod „do zrobienia w grudniu” wypisujemy sobie WSZYSTKIE niezamknięte sprawy, które krążą nam po głowie.

Nawet te super-hiper błahe. Bez planu, losowo, z głowy. Zapisujemy WSZYSTKO co w jakikolwiek sposób wymaga naszej uwagi. Wszystko co według Ciebie powinno wyglądać inaczej, niż jest to w tej chwili. I na myśli mam tutaj nie tylko rzeczy fizyczne ale również myśli i uczucia.

To co jest na liście, to już tak jakby trochę z głowy.

Ale nie oszukujemy, umieszczamy tutaj WSZYSTKO. Nawet rzeczy które odsuwamy w czasie już od dawien dawna i których unikamy jak ognia. Może na przykład jest ktoś, komu należą się Twoje przeprosiny, a ty codziennie obiecujesz sobie, że zrobisz to jutro? Pamiętaj, im dłużej z tym czekasz tym gorzej. Umieść to również na liście.

Pod „Plan” zapisujemy konkretny plan działania.

Wszystkie rzeczy z naszej zagmatwanej listy umieszczamy teraz pod konkretną datą, w której musimy się z nią rozprawić. I faktycznie to robimy. W nagrodę możemy sobie zawsze postawić ptaszek za wykonane zadanie. Działa troszkę jak kalendarz adwentowy.

Zdecydowanie łatwiej jest nam wykonywać zadania, jeśli wiemy kiedy mamy to zrobić. Gdy już wszystkie rzeczy z losowej listy umieścisz pod odpowiednią datą, tę pierwszą listę możesz wyrzucić do kosza :)

Jak przyporządkować zadania do konkretnych dat?

Tutaj przydaje się złota zasada 2 minut. Jeżeli zadanie nie zajmie Ci to więcej niż 2 minuty, to wykonaj je od razu. Wtedy nawet nie musimy go umieszczać w planie działania.

Zdziwisz się, że na Twojej liście znajdzie się wiele takich rzeczy.

Dalej warto zdać się na czynniki zewnętrzne. Jeśli np. planujesz wizytę u lekarza, a on przyjmuje tylko we wtorki, to już wiesz, że właśnie tego dnia musisz to zapisać.

Potem warto jest podzielić zadania ze względu na ich ważność. Te niecierpiące zwłoki umieszczamy na górze listy, czyli już na samym początku grudnia.

Są też rzeczy które wymagają odpowiedzi kogoś z zewnątrz. Na przykład postanawiamy spotkać się z dawno nie widzianym przyjacielem. Zanim jednak umieścimy spotkanie pod odpowiednią datą, musimy się z nim skontaktować i spytać kiedy ma czas. Wtedy to właśnie ten telefon umieszczamy na liście – w końcu to kiedy to zrobimy zależy tylko od nas.

do-zrobienia-w-grudniu

Co warto umieścić na liście:

Na pewno masz gdzieś w głowie osoby, o których często myślisz „O! muszę zadzwonić do X czy Y”, ale tego nie robisz. Umieść ich nazwiska na liście, zadzwoń/napisz, postarajcie się spotkać jeszcze przed końcem roku.

  • wyrzuć z siebie to co leży Ci na sercu

Jeśli żywisz do kogoś jakąś urazę – powiedz mu to. Postaraj się zakończyć wszystkie niewyjaśnione sprawy. Wiem, że jest trudno… ale później będzie tylko gorzej.

Wyciągnij rękę na zgodę. Przeproś. Lub też odwrotnie – przestań udawać, że wszystko jest w porządku, gdy wcale nie jest.

  • odpisz na zaległe maile

Otwórz swoją skrzynkę, zobacz te wszystkie piętrzące się maile i zacznij po kolei się z nimi rozprawiać. To co niepotrzebne – do kosza. Potrzebne, ale odpisane – do archiwum. To co nieodpisane – odpisujemy – szybciutko, szybciutko.

Zapisz się na siłownię lub znajdź dla siebie jakąkolwiek inną aktywność fizyczną. Oczywiście z naciskiem na jogę ;)

Nie wiem czy zauważyliście ale w grudniu wszelkiego rodzaju kluby fitness są stosunkowo puste… po to by od stycznia wypełnić się po brzegi! Ale tylko na kilka tygodni, niestety.

  • zrezygnuj z niepotrzebnych usług

Być może masz wykupione jakieś niepotrzebne pakiety w telefonie. Albo opłacasz abonament za kablówkę, podczas gdy praktycznie nie oglądasz telewizji. Lub też co miesiąc automatycznie ściągane są z Twojego konta pieniądze na karnet na siłownię, z którego i tak nie korzystasz.

Udaj się w to miejsce/zadzwoń/napisz maila i rozwiąż umowę. Ziarnko do ziarnka i uzbierają Ci się całkiem spore oszczędności.

Grudzień to również okazja na gruntowne porządki. Nasz dom powinien stać się źródłem spokoju i miejscem odpoczynku. Powinien być antidotum na cały stres na jaki naraża nas życie w mieście.

Ale pamiętaj! Nie rób wszystkiego sama. Zaangażuj do pomocy męża/chłopaka, dzieci, psa a nawet rybki. Sprzątanie, sprzątaniem, ale jest to również sposób na spędzanie czasu razem.

Poza tym jeśli posprzątamy coś sami, zdecydowanie bardziej będziemy się pilnować, by nie narobić bałaganu :)

Może się okazać, że podczas porządków odnajdziesz dawno niewidziane, ulubione spodnie albo stary pamiętnik z czasów liceum. Zastanów się czy na pewno nadal tego potrzebujesz?

Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy, tych w których nie chodzisz.

Jeśli trzymasz w szafie stare ubrania, w które już się nie mieścisz, traktując je jako źródło motywacji, to również się ich pozbądź. Gdy już uda Ci się schudnąć do wymarzonego rozmiaru, prawdopodobnie poczujesz się na tyle dobrze we własnej skórze, że zapragniesz również zmiany w swojej garderobie.

Często zdarza nam się gromadzić zbyt wiele kosmetyków, tak że niektóre z nich bardzo pospiesznie zaczynają się zbliżać do końca daty swojej przydatności.

Zrób gruntowne porządki i selekcję. Jeśli masz 5 balsamów zostaw 1-2 o najkrótszej dacie. Pozostałe schowaj i wyjmij gdy skończą się te pierwsze.

Jak już wiele razy mówiłam, to że tego nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Posegreguj rzeczy do odpowiednich folderów. Pousuwaj dublujące się pliki. Możesz nawet pokusić się o wywołanie zdjęć i zrobienie komuś tym samym świątecznego prezentu :)

  • weź pod lupę cieknący kran, odpadający próg, czy odlepiającą się tapetę 

Małe, niby niegroźne rzeczy, a jednak ciągle o nich pamiętamy. Po co każdego ranka złościć się o to samo, skoro czasem przybicie jednego gwoździa rozwiązuje sprawę? Tutaj również warto jest poprosić o pomoc pozostałych domowników.

  • rozpraw się z zaległymi projektami na uczelni czy w pracy

Wiadomo, wszystkiego tak od razu zrobić się nie da. Ale często mamy projekty, które wymagają kilku ostatnich szlifów, a my zamiast się za nie zabrać i mieć z głowy, odkładamy to w czasie.

  • zapłać zaległe rachunki

Odwlekanie tego w czasie wcale nie sprawi, że rachunki znikną, serio!

plan na grudzień

Jak zmotywować się do działania zgodnie z listą?

To chyba w tym wszystkim najważniejsze. Nie uciekaj przed tym, co masz zrobić i nie odkładaj tego na kolejny rok. Stwórz konkretną listę niedomkniętych spraw i najzwyczajniej w świecie uporaj się z nimi.

Po to by mieć więcej czasu. Wiem, że zimą dni są krótkie, a słońce nieśmiało pojawia się na niebie dopiero w okolicach dziewiątej. I że generalnie jak nie ma słońca, to nic się nie chce. Ale warto się zmusić, naprawdę. Złapać życie za rogi już od samego rana, tak by wieczorem nie mieć poczucia straconego dnia.

Zacznij wcześniejsze wstawanie od małych kroków, wstawaj 15-30 min wcześniej każdego dnia. Te kilka minut to tak znikoma różnica, że nawet tego nie odczujesz, jednak nawet przy 15 minutach dziennie po tygodniu mamy ponad dwie godziny :)

  • wizja spokoju

Przede wszystkim to właśnie wizja spokoju, jaki nas dzięki temu czeka, powinna być wystarczającą motywacją :)

Gotowy do druku planer możemy sobie ściągnąć tutaj.

plan na grudzień

Ciekawa jestem jakie rzeczy Waszym zdaniem powinny znaleźć się na grudniowej liście ;)


Wszystkie pozostałe kroki Maratonu Minimalisty znajdziesz tutaj :)


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

 

  • Jestem osobą, która większość decyzji podejmuje całkowicie spontanicznie. Planuję rzeczy, ale tylko w niewielkim zakresie. Planer zdecydowanie wykorzystam :)

  • kusy

    Klasyczne „postanowienia noworoczne” mają dużą wadę. A nawet kilka.
    Po pierwsze: przełomowa data daje pretekst do zwlekania, np. do dnia urodzin, do sylwestra. Zamiast ruszyć tyłek tu i teraz, czekam na (kolejne z rzędu) „okrągłe” daty.
    Po drugie: takie przełomy wywołują słomiany zapał i wygórowane wymagania, kończące się…. jak zawsze, spadkiem motywacji i rozczarowaniem. Bo życie nie jest „magiczne”, życie jest po prostu zwykłe.
    Po trzecie: początek nowego odcinka czasu motywuje przede wszystkim do odcinania się od starego czasu, a więc również od słabości, które do tej pory powodowały rozmaite zaniedbania. Bagatelizujemy to, co do tej pory było głównym powodem złego życia. I stąd brak efektów w kolejnym roku, mimo szczerych chęci.
    Dlatego ja „nowy rok” rozpocząłem dzisiaj – bo nie ma teraz żadnego wielkiego początku, jest szósty dzień grudnia, zwykły, szary dzień. Początek nie jest ostry, ma nierówne brzegi i zawiera naleciałości z kilku poprzednich nieudanych dni. To mnie motywuje, bo już na starcie odrzucam perfekcjonizm.
    A do Nowego Roku przeniosę dzięki temu, co teraz zrobię nieco mniej tych naleciałości.
    Znów na Twoim blogu przypadkiem o tym, co u mnie.
    A może prokrastynacja to pospolita przypadłość, dlatego zawsze będzie „przypadkiem” na czasie.

  • Ania

    Ostatnie 100 dni każdego roku, to dla mnie wielka akcja ratowania wszelkich spraw bieżącego roku, a im bliżej końca tym intensywniej i jakoś wcale nie czuję się z tym źle. To jak wyścig z czasem, jeśli uda się do końca roku, poczatek można zacząć leniwie i niespiesznie świętując i to mnie motywuję – żeby na poczatku roku poczuć błogi spokój. Realizację kolejnych planów można zacząć tak naprawdę w dowolnym momencie. Rozpoczynanie wszystkiego z 1 stycznia to falstart. Ten i kilka kolejnych dni to jest właśnie czas kiedy miło jest mieć możliwość odpuszczenia sobie większości spraw pilnych i ważnych, w zamian za spokojne przygotowania się do nowego;) Bardzo fajny wpis! Jestem nowym wiernym czytelnikiem bloga:)

  • Cytat sobie zapisuję, wiecznie narzekam na prokrastynację, a on tak zgrabnie podsumowuje, jakie są jej skutki.

    • Zgadzam się. Cytat oddaje dokładnie znaczenie tego słowa, nie trzeba nawet szukać co to znaczy.

  • Jak zobaczyłem nagłówek pomyślałem sobie od razu: „Po co robić postanowienia noworoczne? Najlepiej zacząć teraz!”. Ciesze się, że przeczytałem coś co zgadza się z moimi własnymi przekonaniami. Najlepiej zacząć od wstawania wcześnie, a jak nie to przynajmniej od uregulowania czasu naszego snu. Polecam.

    • jakby nie było, sen jest szalenie ważny przy każdym przedsięwzięciu, więc zaczynanie od uregulowania go, całkiem ma sens :)

  • Nie dziwię się, że w grudniu siłownie są puste, sama mam jakby mniej pary, a do świąt zostały niepełne trzy tygodnie. Tak więc ruszam się wolniej ale cóż – zimą przecież cała natura zwalnia, czuję się usprawiedliwiona ;-)

  • Świetne wskazówki i bardzo przydatne ujęcie finiszu bieżącego roku. Może dzięki Tobie uda mi się uporządkować kilka spraw :D

  • Ja bym dodała do tego jeszcze „zrób szacunkowy budżet na 2016”. Zawsze pod koniec kroku wpisuje większe wydatki (ubezpieczenie samochodu, śluby znajomych, nadchodzące narodziny dzieci przyjaciół czy wakacje. Dzieki temu wiem ile miesięcznie muszę odkladac, żeby takie wydarzenia nie były dla mnie finansowym obciążeniem :)

  • Właśnie trafiłam na Twojego bloga i przejrzałam pare wpisów bardzo pobieżnie i zapisuję Cię, szalenie mi się tu podoba, bardzo inspirująco.

    Teraz się nie wczytam, bo własnie robię porządek w dokumentach (czyt. wyrzucam tony papierzysk;) (jak zgodnie z nurtem, co? ;)

    POzdrawiam!

  • Bardzo przydatny wpis. Zaraz zrobię swoja listę bo czas najwyższy zamknać pewne sprawy:-) chyba zacznę od porzadków w komputerze…dobrej środy!

Close