Brak czasu często sprawia, że zapominamy nie tylko o tym co mamy do zrobienia, ale i o ty kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Tworzenie list pozwala nam odciążyć umysł i osiągnąć klarowność. Filozofia zen poleca podporządkowanie się pewnym regułom po to, by móc się od nich uwolnić i osiągnąć spełnienie. Podobnie jest z listami rzeczy do zrobienia – pozwalają nam ogarnąć własne życie oraz jednocześnie osiągnąć większą jasność i lekkość umysłu. 

Listy mogą w łatwy sposób pomóc nam zreorganizować myśli i uzyskać pełną panoramę naszego życia i dążeń. Usystematyzowanie świata czyni go bardziej zrozumiałym i przystępnym. Zaczynamy wierzyć, że ma on określone granice. Wszystko staje się mniej przytłaczające, mniej złożone i bardziej zrozumiałe. Krótko mówiąc – mniej niepokojące. Poza tym tworzenie list uczy nas jak skutecznie zarządzać czasem.

Jak skutecznie uporać się z listami rzeczy do zrobienia?

Podstawowym warunkiem efektywności jest spokój. Pewnie nie raz słyszeliście stwierdzenie:

„Tylko spokój może nas uratować.”

Tak jest i tym razem. Spokój najłatwiej jest osiągnąć dzięki skutecznemu systemowi organizacji.

Niedokończona myśl, która błąka się po głowie, mimo tego że jest tylko myślą – zaburza nasz spokój. Wyraża chęć bliżej niesprecyzowanego działania i błąka się za nami praktycznie cały czas. Sporządzenie spisu wszystkich takich niedomkniętych spraw, pozwoli Ci uspokoić się i skupić tylko na tym, co aktualnie robisz.

Zastanów się:

  • Co przeszkadza Ci w pełni skupić się na czytaniu tego wpisu?
  • Co Cię martwi?
  • Co Cię niepokoi?
  • O czym obawiasz się zapomnieć?

Często jest tak, że po prostu wyolbrzymiamy to, co musimy zrobić – sporządzenie listy sprawia, że zadania wydają się łatwiejsze i bardziej przystępne.

Aby zapobiec wyolbrzymianiu i uczuciu przytłoczenia, powinniśmy, w miarę regularnie, sporządzać szczegółowe listy wszystkich niedokończonych myśli i zadań, bliżej nieokreślonych celów i niesprecyzowanych działań. A potem szybko je rozpatrzyć, zorganizować według kontekstów i przede wszystkim DZIAŁAĆ.

O tym jak ja tworzę swoje listy, wraz z moim planerem do ściągnięcia było już trochę napisane wcześniej.

Pamiętajmy, że niektóre rzeczy składają się z wielu kroków, moim zdaniem wszystkie warto jest zapisać. Na przykład jeśli Twoim zadaniem jest uszycie sukienki na wesele, to raczej nie zrobisz tego sama. Musisz skontaktować się z krawcową, kupić materiał, wybrać fason, udać się na wstępną przymiarkę, potem na kolejne… Jak widać to nie jest jedna czynność, a cały system zależności. I każdy z elementów warto jest zapisać.

Osobny temat to rzeczy zajmujące 2 minuty lub mniej. Wszelkie możliwe poradniki sugerują zrobienie tej czynności od razu, co wydaje się być logiczne -więcej czasu zajmie nam zrobienie notatki niż wykonanie samej czynności.

Moim zdaniem ważne jest nie tylko prowadzenie terminarza – w którym zapisujemy wszytko z konkretną datą, ale również po prostu „List Rzeczy Do Zrobienia”. To w nich grupujemy wszystko według kryteriów i staramy się połączyć jakoś logistycznie – będąc w określonej okolicy, możemy nie tylko odwiedzić znajomych, ale również wstapić do specjalistycznego sklepu, który własnie tam się znajduje.

jak skutecznie zarządzac czasem

 

Sporządzaj listę czynności do wykonania każdego dnia.

Dzięki temu nie będziesz już musiał/a zastanawiać się nad tym, co, gdzie i kiedy masz do zrobienia. Dodatkowo ustalenie sobie metody postępowania, pozwoli nam uniknąć roztargnienia, oraz poczucia że nie wszystko zostało dobrze zrobione, że o czymś zapomnieliśmy i że mogliśmy zrobić więcej.

Sprzątanie w kilku krokach.

Codzienne sprzątanie również możemy sobie organizować w kilku krokach. I zapisać tam nawet te najdrobniejsze rzeczy: odsłonięcie okna, pościelenie łóżka, posprzątanie po śniadaniu. Pozwoli nam to prawie niewidocznymi i maleńkimi krokami utrzymać porządek w domu. Dodatkowo uchroni nas od nawału pracy podczas cotygodniowych czy comiesięcznych dużych porządków. Takie ziarnko do ziarnka, wiecie :)

Tego typu podejście może sprawić, że zajmowanie się domem stanie się rodzajem zabawy, a nawet rytuału. Wykonanie każdego kolejnego zadania, przyniesie nam satysfakcję. Trochę jak gra w grę i zdobywanie kolejnych poziomów ;)

Uprzątnięcie domu wpłynie na nasze lepsze samopoczucie. Czujemy się bowiem zdecydowanie lepiej i dysponujemy znacznie większa energią wtedy, gdy pomieszczenie wokół jest posprzątane. Pisałam już o tym, że minimalistyczne wnętrze to raj dla ciała i ducha. A minimalistyczne to również czyste i zadbane.

Kontroluj swoje wydatki.

Lista domowych wydatków jest chyba najczęściej sporządzaną i najbardziej znaną. Ten temat rozwinę w osobnym wpisie, bo wbrew pozorom, kontrola wydatków to trochę złożony proces.

Na początek jednak warto jest zaczęć od najprostszego w świecie codziennego notowanie tego na co wydaliśmy nasze pieniądze i ile ich wydaliśmy.

Swoją droga – bardzo chętnie poczytam o Waszych metodach prowadzenia dziennika wydatków. Myślę, że znacie setki, jeśli nie tysiące metod, których ja nie znam, więc razem uda nam się stworzyć metodę niezawodną. Piszcie w komentarzach lub wysyłajcie maile :)

Planuj posiłki, zapisuj ciekawe przepisy.

Warto jest mieć posegregowaną listę sprawdzonych przepisów. Choćby po to by codziennie nie borykać się z problemem „co na obiad”. Zaoszczędzi to również nasz czas spędzany przed komputerem w poszukiwaniu ciekawego przepisu. Jasne, od czasu do czasu warto jest eksperymentować i ja to bardzo popieram, jednak nie codziennie mamy na to czas. Często więc kończy się na tym, że po utonięciu w poszukiwaniach machamy ręką i przyrządzamy „to co zawsze”.

Planowanie posiłków na dłuższy czas, chociażby 3 dni czy tydzień, pozwoli nam również uniknąć żywieniowej rutyny. Gdy mamy przed oczami listę całego tygodnia, ciężko, żebyśmy na każdy dzień wpisali sobie schabowego z ziemniakami ;)

Zestawienie prostych posiłków podrzucałam Wam już w minimalistycznej książce kucharskiej gotowej do druku. Ta sekcja również zostanie niedługo rozwinięta :)

Spisuj zabiegi kosmetyczne i notuj ich działanie.

Może to głupie, ale ja tak robię – zapisuję sobie w zeszycie zabiegi pielęgnacyjne jakie stosuję, wraz z tym czy i jak na mnie zadziałały. To właśnie z tego zeszytu pochodzą przepisy na naturalne kosmetyki, którymi czasem się z Wami dzielę.

Po co to zapisywać? Ano chociażby po to, żeby mieć swoje „mikstury” pod ręką a nie buszować w internecie. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę dla mnie najważniejszy jest fakt, że mogę sobie swoje „przepisy” dowolnie modyfikować, dodawać lub odejmować składniki i patrzeć jak reaguje na to mój organizm. W ten sposób powstał chociażby mój przepis na peeling sodowy, który zaczął się jedynie od połączenia sody z wodą.

Wam też bardzo serdecznie polecam takie działanie. Warto jest mieć świadomość tego, co je na sza skóra. I to „je” w sensie dosłownym – wszystko co nakładamy na naszą skórę, wchłania się do naszego organizmu. Dlatego jak zawsze – bardzo mocno zachęcam nie tylko do czytania składów i ulotek ale również obserwowania ich działania na naszą cerę. I zapisywania :)

Listy pomagają nam również rozwiązywać problemy.

Warto jest zapisywać sobie nie tylko to, co mamy do zrobienia, ale również tematy, które w jakiś sposób nas nurtują. Jeśli masz problemy, które zaprzątają Twoją głowę, które wymagają zastanowienia, obojętnie czy dotyczą spraw zawodowych, osobistych, zdrowotnych czy sercowych – zanotuj je.

Odczuwamy niesamowitą ulgę, jeśli wszystkie myśli przelejemy na papier. Poza tym problemy po zapisaniu stają się bardziej konkretne i mniej przytłaczające. Pozbawiamy je w ten sposób doniosłości, którą nadają im emocje. Stają się tylko jedną z rzeczy na naszej liście.

Złota rada na zakończenie.

Nie odkładaj niczego na jutro. Poza stresem jaki przysparza świadomość, że czegoś nie wykonaliśmy, odkładanie spraw na później oznacza ucieczkę, która w efekcie prowadzi do porażki.

I przeciwnie: szybkie załatwienie nieprzyjemnego zadania, jest najlepszym sposobem na zapomnienie o nim. Ponadto działa na nas stymulująco, dając nam poczucie, że przezwyciężyliśmy tę trudność, w związku z czym damy również radę z następnymi.

Dajcie znać czy i co Wy zapisujecie. I jak wpływa to na Wasze życie :)

Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Ja zapisuję sobie wszystko na dany dzień, nawet pierdoły typu „wysłać maila”, „wynieść śmieci”. Skreślanie jakoś pokazuje mi, że idę do przodu i nie marnuję czasu. Ponadto często robię sobie listy do sprzątania – co na dany dzień do zrobienia (i też skreślam ;-)) + jeśli jest coś większego to na dany miesiąc czy porę roku. Sprawdzone przepisy zapisuję w przepiśniku, a takie stu procentowe pewniaki publikuję na blogu; często do nich wracam ;-) W przyszłym miesiącu mam plan zrobić eksperyment z naszymi wydatkami, bo pieniądze ciągniemy z konta, nie zastanawiając się, gdzie one nam umykają i jak można to ograniczyć ;)

    • czuję się, jakbym znalazła zaginioną siostrę bliźniaczkę ;)

  • Niestety nie mogę wyrobić sobie nawyku kontrolowania wydatków. To znaczy, bez kontroli nie jestem tak całkiem, ale zapisywanie mi zawsze umyka. Listy codzienne też jakoś nie dla mnie, a menu na tydzień nie bardzo wchodzi w grę, bo nawet na dzień następny nie gotuję poprzedniego wieczoru, bo nie wiem, na co będę miała ochotę. Za to mam kilka produktów, które trzeba zawsze mieć w domu na wypadek „nie mam czasu / pomysłu / gotówki / nie byłam na zakupach”, które wtedy „ratują życie”.Co polecam nawet roztargnionym i z natury odnajdującym się lepiej w chaosie, to robienie listy zadań na dany miesiąc. Takich niepilnych, ale których później głupio, że się nie zrobiło. Np. naprawienie czegoś, zaniesienie butów do szewca, zrobienie właśnie jakiegoś kosztorysu/planu czegoś, do czego się przymierzam na razie nieśmiało i powoli, porządki w szafie, kupno czegoś do domu, co jest potrzebne, ale zawsze się zapomina specjalnie po to iść, zakupy sprzętów i ubrań, jeśli są potrzebne, uzupełnianie cv/portfolio, dawanie ogłoszeń. Staram się mieć zawsze listę na bieżący miesiąc plus na następny tworzącą się dopiero. To zwykle nie jest więcej niż kilka-kilkanaście punktów. A pomaga i motywuje, bo łatwiej ją zrealizować niż tygodniowy plan, jak i niż listę bezterminową.

    • z menu na tydzień mam ten sam problem, nawet jak coś zaplanuję, zwykle okazuje się, że mam ochotę na zupełnie coś innego. dlatego stety/niestety nie umiem tak jak niektórzy zrobić zakupów na cały tydzień ;)

  • Nie wyobrażam sobie życia bez terminarza. Co wieczór przeglądam go i planuję następny dzień: wypisuję obowiązki domowe i zawodowe. Raz w tygodniu planuję wpisy na bloga chociaż czasem jakiś zaplanowany wpis idzie w odstawkę, bo dostanę weny w zupełni innym temacie :)

    • z tym planowaniem wpisów mam to samo :)

  • Karolina

    Bardzo interesujący, pomocny i inspirujący tekst!

    „Aby zapobiec wyolbrzymianiu i uczuciu przytłoczenia, powinniśmy, w miarę regularnie, sporządzać szczegółowe listy wszystkich niedokończonych myśli i zadań, bliżej nieokreślonych celów i niesprecyzowanych działań. A potem szybko je rozpatrzyć, zorganizować według kontekstów i przede wszystkim DZIAŁAĆ.”- to zdanie zapisałam sobie na okładce mojego notatnika :)

    Wiem, że planowanie, tworzenie list bardzo pomaga, ale niestety nie należę do ludzi, którym to przychodzi naturalnie i łatwo. Mam taką trochę hippisowską naturę, albo jestem najzwyczajniej leniwa ;) Bardzo się staram wszystko ogarnąć i zorganizować. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej. Ale listy wydatków, planowanie z tygodniowym wyprzedzeniem zakupów i menu, to już zupełnie mnie przerasta.

    Dlatego szczerze podziwiam tak dobrze zorganizowane osoby jak Ty :)

    A tak przy okazji, niby nie na temat, ale dla mnie jedno wiąże się z drugim.Natalio, jak jest u Ciebie z energią i motywacją do działania? Ja czasami bardzo chciałabym coś zmienić, ale najzwyczajniej brakuje mi do tego energii. Masz może jakieś sprawdzone patenty na podwyższenie poziomu energii?

    Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam

  • Witaj. Wpadłam na Twój blog przy okazji czytania innego… Ląduje w folderze „Ważne blogi”.

    Co do organizacji czasu to ostatnio mam na tym punkcie paranoję :D Bez karteczek nie wychodzę z domu ;) Wszystko zapisuję. To nie dlatego, że mam sklerozę (a może), raczej dlatego, że wszelkie złote myśli są ulotne. Szybko zapominamy o czymś istotnym, bo szybko coś innego staje się ważnym, najważniejszym… XXI w to czas doby, która ma 24h ale tak szybko zasuwa jakby 1 dzień miał 168 h a wskazówki zegara pozwalały na to by 1h trwała 1 sekundę…. Biegniemy, wciąż, bezustannie. Często bez oglądania się za siebie.

    Ja planuję tak;
    Posiadam kilka kalendarzy. 1 wydruk A4 od Jest Rudo. Wisi nad moim biurkiem i zapisuję w nim ważne wydarzenia (wizyta u lekarza, koncert, teatr, praca)
    2. Mały kalendarzyk do torebki. Kobiece torebki są jak czarna dziura tyle, że ważą :D Mam go zawsze pod ręką by szybko zapisać np. umówione spotkanie
    3. Kalendarz A5. Piękny, kolorowy, ukochany :D Tam zapisuję wszystko z 2 pozostałych i inne rzeczy :D Takie spisywanie utrwala mi w głowie wszystko.

    Do tego kilka różnych list; Zakupy, tygodniowe jedzenie, planner dnia.

    Jako ostatnie moje ukochane, graficzne kartki „Nawyki”- Co tydzień wyznaczam sobie nowy cel, który chcę by wszedł mi nawyk. Zaczęło się od porządkowania mieszkania codziennie wieczorem. Serdecznie polecam genialna sprawa!

    • z porządkowaniem mieszkania mam to samo, super nawyk :) a na początku zupełnie się nie spodziewałam :) a co rozumiesz przez „graficzne kartki”? :)

      • aaa nie wyjaśniłam :)

        „Graficzne kartki 21 dni”. Jestem estetką, kocham to co piękne! :) Zawsze robię te kartki ręcznie przy użyciu zestawu do kaligrafii :D do tego maluję małe grafiki odpowiednie do tematu „nawyku”

        • Ale super! Podeślij jakieś zdjęcie koniecznie :) jak nie chcesz tu, to możesz na maila :)

          • Kaligrafii dopiero zaczęłam się uczyć (mąż kupił mi taki zestawik w lidlu). To nie takie proste jakby się wydawało :D Ale to takie początkowe wypociny dla przykładu :D

          • fajne :) ja zupełnie nie mam cierpliwości do takich rzeczy. i wiem że to nie jest proste :)

          • To dzisiejsze :)

          • czystek :D muszę sama w końcu spróbować ;)

          • Koniecznie :D Ja już kiedyś piłam go regularnie. Niestety człowiek pracujący = zapominający :D

Close