„Prawdziwa dama pije, pali i przeklina. I naturalnie ogląda się za mężczyznami” – Beata Tyszkiewicz

Jako kobiety jesteśmy silne i samowystarczalne. Brniemy w świat męski bez oglądania się za siebie. Nie ma dla nas rzeczy niemożliwych albo sytuacji, które by nas przerosły. Mimo wszystko często mam wrażenie, że tęsknimy za pewnego rodzaju etykietą. Marzy nam się prawdziwy gentelman, szarmant, rycerz na białym rumaku. Wypatrujemy oczy za stylem, przejawiającymi się przede wszystkim w sposobie ubierania, urządzeniu mieszkań, zachowaniu i obyciu. Szukamy sposobu na zaklęcie rzeczywistości, w której króluje populizm, jednakowość, tandeta, brak stylu i ogłady.

Współczesna dama to pojęcie bardzo względne. Ciężko znaleźć jej jednoznaczną definicję, nawet w internecie, w którym, wydawałoby się, jest wszystko. Swoją drogą szukając zdjęć do dzisiejszego wpisu, po wpisaniu w google grafika hasła „dama” wyskakują plakaty jakiegoś zagranicznego zespołu, słowo „lady” zmonopolizowała zaś Lady Gaga.

Niewątpliwie więc definicja ta zależy od tego co mamy w głowie, co wynieśliśmy z domu i w jakim towarzystwie się obracamy.

dama-definicja

Przypuszczalnie nie znajdziemy we współczesnym świecie, ścisłej i bezkompromisowej etykiety, której przestrzeganie gwarantowałoby kobiecie tytuł „współczesnej damy”. Wyznacznikiem bycia damą stał się zestaw bardzo delikatnie nakreślonych cech, takich jak hołdowanie i celebrowanie kobiecości, kultura osobista i kultura języka, dobre maniery, klasyczny ubiór i pielęgnacja. 

Ja sama gdybym miała zamknąć definicję kobiecości w okrojonej ilości słów, powiedziałabym chyba, że współczesna dama, to kobieta umiejąca zachować harmonię między światem damskim i męskim. Ambasadorka kobiecości, która swoim zachowaniem i stylem bycia daję mężczyznom możliwość bycia gentelmenami. 

współczesna dama

Czym charakteryzuje się współczesna dama?

Ja mam kilka moich typów, z którymi niekoniecznie musicie się zgadzać. Mile widziane są oczywiście Wasze własne przemyślenia i sugestie.

Współczesna dama:

  • Jest kobieca i zadbana. Przyświeca jej minimalizm kosmetyczny. Wie, że co za dużo, to nie zdrowo i że makijaż ma podkreślać naturalne piękno, a nie je tłamsić.
  • Ubiera się elegancko i z klasą, stosuje zasadę 3 kolorów.  Opanowała sztukę ładnego siadania oraz poruszania się w obcasach.
  • Nie znosi tandety i jednorazowości, zarówno w stroju jak i w dekoracji domu czy mieszkania.
  • Nie opowiada na prawo i lewo o swoim życiu osobistym i intymnym. A tym bardziej nie dzieli się wszystkim na Facebooku.
  • Jest wspaniałą matką, ciepłą, mądrą i wyrozumiałą. Potrafi wychować córki na przyszłe damy, znające swoją wartość i synów na rycerzy ;)
  • Zna zasady etykiety towarzyskiej. Wie kiedy wyciągnąć dłoń na powitanie, kiedy wstać a kiedy usiąść. Podstawi przedstawić sobie znajomych oraz zachować się na eleganckim przyjęciu. Jak również samodzielnie takie wyprawić.
  • Jest zawsze sobą, akceptuje swoje niedoskonałości i potrafi uczynić z nich atut. Dama to osoba, która robi to, na co ma ochotę, w poczuciu zgody z samą sobą. I robi to z klasą.
  • Ma swoje pasje i zainteresowania. Dzięki temu potrafi rozmawiać na wile ciekawych tematów oraz wyrażać swoją, niekrzywdzącą nikogo, opinię.
  • Nie epatuje nagością. To wcale nie oznacza, że zapina bluzkę po samą szyję, jednak wie, że nadmierna golizna to wcale nie to, co przyciąga i zatrzymuje zainteresowanie mężczyzny.
  • Umie wysławiać się wzorcową polszczyzną. Dużo czyta, zna największe dzieła literatury pięknej, jednak mimo wszytko, zgodnie z tym co mówiła Beata Tyszkiewicz, potrafi sobie siarczyście przekląć.
  • Jest mistrzem konwersacji i relacji międzyludzkich. Dogada się z każdym, zarówno żulem pod sklepem jak i Królową Angielską.
  • Nie tylko wypowiada się, ale i pisze bezbłędnie i zrozumiale.
  • Nikogo nie obraża i nie próbuje udowodnić, że jest lepsza od innych. Nigdy nie mówi źle o swojej rodzinie czy mężczyźnie. Jeśli ktoś ją atakuje – potrafi odgryźć się w sposób tak taktowny, że atakujący nawet nie zrozumie, że mu odgryzła.
  • Jest pewna siebie. I pewność ta zbudowana jest na poczuciu własnej wartości i świadomości swojej kobiecości a nie próżności i głupocie.
  • Na przyjęciach ma świadomość na ile alkoholu może sobie pozwolić. I pamięta o tym, że kobieta na rauszu, to także dama. Nie traci głowy, wie kiedy przestać i wbrew pozorom wcale nie pija tylko najdroższego szampana.
  • Ma wspaniałe poczucie humoru. Wie kiedy wypada błysnąć humorem i kiedy śmiać się z innymi. Nie ma to jednak nic wspólnego z wyśmiewaniem.
  • Nasz profesor od fizyki zwykł mawiać, że kobieta powinna być damą na salonach, matką w kuchni i dziwką w sypialni. Tak jest w istocie. Sam fakt że na przyjęciu dama ubrana będzie w elegancką suknię a każde jej słowo to poezja, wcale nie znaczy, że w nocy nie przebierze się w wyuzdaną bieliznę, żądając ostrego rżnięcia.

dama

Miałam możliwość studiowania i mieszkania w Hiszpanii i w Danii. Siłą rzeczy poznałam co nieco tamtejszych obyczajów. Jedną z rzeczy były relacje damsko-męskie. Nie ma tam niczego takiego jak przepuszczanie kobiety w drzwiach, pomaganie w dźwiganiu ciężkich rzeczy czy ustępowaniu miejsca. My jako Polacy dążymy do tego samego. Zawsze, nie wiadomo dlaczego, staramy się dogonić zachód.

Ale! To wcale nie jest tak, że kobiety są idealne. Nie ma co się dziwić, że w mężczyznach pojawia się swego rodzaju bunt, kiedy od nich wymaga się zachowań gentelmańskich, nie oferując w zamian damskich.

wspolczesna dama

Wiecie, wszystko jak zawsze działa w dwie strony, część mężczyzn doszła do wniosku, że skoro mamy równouprawnienie, a kobiety starają się w wielu dziedzinach dorównać mężczyznom, to koniec z noszeniem zakupów, ustępowaniem miejsca czy otwieraniem drzwi. Jeśli czytają ten wpis Panowie – uwierzcie mi, dobre maniery nigdy nie wyjdą z mody. Jednak drogie panie – pamiętajmy o tym, że ustępowanie nam miejsca nie jest obowiązkiem. Przepuszczanie w drzwiach również nie. Jest to wyraz uprzejmości za którą należy zawsze grzecznie podziękować.

Jeśli więc w swoim życiu prywatnym szukasz gentelmana, a cały czas coś nie wychodzi – zastanów się czy ty sama jesteś damą.


To samo, tylko trochę z przymrużeniem oka, możecie zobaczyć poniżej ;)

Źródło zdjęć: filmweb.pl

 


Jeżeli spodobał Ci się wpis, to znajdź mnie proszę tutaj:

I dołącz do naszej Tajnej Grupy na Facebooku


Albo zapisz się do darmowego newslettera, aby otrzymywać dodatkowe materiały i treści.


 

  • Dos-ko-na-łe! Bingo! W samo sedno. Nie wiem, co jeszcze napisać, bo jestem pod wrażeniem, że można tak prosto to wyłuścić. Ale w końcu to Simplelife! :) Niestety kobiecość we współczesnych czasach zanika tak samo, jak prawdziwa męskość. Warto się nad tym pochylić, każdy z osobna w swoim własnym życiu.
    Brawo!

    • o to właśnie chodzi, wiele mówi się o zaniku męskości i dobrych manier, pomijając fakt, że my jako kobiety też nie jesteśmy idealne :)

  • Patrycja Lema

    W samo sedno! Dama to prostu kobieta przyzwoita (oczywiście poza sypialnią :D). Więcej takich tekstów!
    Ps. Czekam teraz na rozwinięcie wątku o matkach wychowujących „rycerzy”. Wydaje mi się, że brakuje tzw. prawdziwych mężczyzn, bo matki więcej wymagają od córek i to one w pewnym sensie stają się rycerzami.

    • rycerze mówisz? rękawica została rzucona, zobaczymy co wyjdzie :)

  • Marta i Pies

    Spodobał mi się ten blog, podoba mi się idea minimalizmu i prostego życia, więc wpadam tu od czasu do czasu. Mam jednak poważny problem z tym postem.

    Po pierwsze, nie rozumiem, po co światu kolejny artykuł, który mówi kobietom, co mają robić. Żyjemy w społeczeństwie, który nieustannie wywiera na ludziach presję dostosowania się do jakichś niebotycznych standardów. W przypadku kobiet sprowadza się to do wymagania od nich bycia superwoman. Bądź asertywna, ale skromna. Bądź dziwką w sypialni, ale damą na salonach. Bądź na luzie, ale zawsze umalowana. Bądź świetną kucharką, wchodź w rozmiar 36. Męczy mnie to ciągłe trucie ze strony społeczeństwa, jaka mam być i do czego jeszcze się muszę dostosować. Nie po to spoglądam tęsknie w stronę minimalizmu, żeby dokładać sobie nowych powinności :)

    Po drugie, niektóre z tych punktów są dla mnie dziwne. Prawdziwa dama „nie próbuje udowodnić, że jest lepsza od innych”? Jak w takim razie zachowuje się w czasie rozmowy o pracę :)? Inne z kolei zaprzeczają same sobie. „Dama to osoba, która robi to, na co ma ochotę, w poczuciu zgody z samą sobą”, ale „opanowała sztukę ładnego siadania oraz poruszania się w obcasach”, „jest wspaniałą matką” oraz „mistrzem konwersacji”. Nie każdy jest mistrzem konwersacji, nie każda kobieta czuje potrzeba bycia matką i nie każda chce chodzić na wysokich obcasach (ja nie chodzę, bo nie umiem i nie czuję potrzeby, by się nauczyć). Czy mamy robić to, na co mamy ochotę, ale tylko pod warunkiem, że nasza ochota zbiega się ze społecznymi wymaganiami? :)

    Po trzecie, ten fragment zaś jest dla mnie mocno zaskakujący:

    „Wiecie, wszystko jak zawsze działa w dwie strony, część mężczyzn doszła do wniosku, że skoro mamy równouprawnienie, a kobiety starają się w wielu dziedzinach dorównać mężczyznom, to koniec z noszeniem zakupów, ustępowaniem miejsca czy otwieraniem drzwi. ”

    To znaczy, że mamy nie mieć równouprawnienia? Gdyby nie ono, nie mogłabym wykonywać pracy, której kocham, ponieważ jeszcze 100 lat temu była ona zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn :). Jeżeli ceną za ustępowanie miejsca jest pobłażanie i nierówne traktowanie, to ja tego nie chcę. Pracuję na uczelni. Starzy profesorowie są często „dżentelmenami”, otwierają drzwi i całują po rączkach. Ci sami profesorowie potrafią zwrócić się do promotora młodej kompetentnej badaczki (w jej obecności), cytuję, „No, Olek, ładną sobie doktorantkę przygruchałeś”. Wiele razy spotkałam się z lekceważącym stosunkiem do kobiet, przekonaniem o ich niższości intelektualnej czy mniejszym profesjonalizmie u tych samych mężczyzn, którzy ustępowali miejsca i nosili kwiatki. Dlatego uważam takie gesty za puste i niewarte uwagi.

    Poza tym, nie rozumiem, dlaczego połowie ludzkości miałoby się należeć jakieś specjalne traktowanie ze względu na płeć. Uważam, że empatia i szacunek do ludzi są dobrymi wskaźnikami postępowania zarówno wobec kobiet, jak i mężczyzn i nie trzeba tu specjalnych rozróżnień :). Jeśli widzę osobę słaniającą się na nogach ze zmęczenia, to ustępuję jej miejsca. Jeśli widzę, że ktoś nosi ciężkie siaty – oferuję pomoc. Czy nie tak być powinno? :)

    • Fajnie, że coś Ci się nie podoba, ludzie zwykle wolą się zgadzać z tym co jest napisane, żeby nie musieć uzasadniać co jest nie tak ;)
      I tak się w sumie zastanawiam, co sprawiło, że przyjęłaś ten wpis jako zbiór reguł do naśladowania, bo zupełnie nie miałam tego na myśli. Nie mam zamiaru mówić nikomu jak ma żyć, bo to zupełnie nie mój interes, także nie odbieraj tego w ten sposób. Po prostu ja sama często tęsknię za elegancją, stylem i etykietą, co wcale nie znaczy, że sama pod tym względem jestem idealna albo że próbuję to wbić do głowy innym. Sama często śmigam w trampkach i z najzwyklejszą zazdrością spoglądam głównie na moją babcię, która mimo podeszłego wieku nadal zwinnie porusza się w butach na obcasie i z dumą nosi eleganckie sukienki. Do baletek dała się przekonać dopiero jakieś 2-3 lata temu i nosi je tylko od wielkiego dzwonu. Naprawdę, zupełnie szczerze i z głębi serca podziwiam takie kobiety.
      Co do równouprawnienia, czy jak to sama ujęłaś „lepszego traktowania” zdania zawsze były, są i będą podzielone. I moim zdaniem jest to naprawdę wspaniałe, zwłaszcza jeśli dyskutuje się na ten temat. Pozwala to zweryfikować nasze poglądy po raz kolejny i kolejny. Możliwe, że jest to wyraz najzwyklejszej próżności, ale nic z tym nie zrobię, że lubię być przepuszczana w drzwiach, czy usiąść na miejscu które ktoś mi ustąpił. Nie wykluczone że zmienię zdanie za rok czy nawet jutro, jednak na tę chwilę uważam, że to są takie fajne damsko-męskie sprawy, które same w sobie są czarujące i poprawiają wszystkim nastrój. On ustępuje miejsca, ona dziękuje i się uśmiecha. On jest zadowolony, ona również. I pewnie jeszcze połowa autobusu.
      Tak jak pisałam, Polska jest jednym z niewielu krajów w którym można tego doświadczyć i jestem z tego powodu NAPRAWDĘ DUMNA z naszych mężczyzn. Jednocześnie nie uważam jednak, że miejsce kobiety jest co najwyżej w kuchni i że ani edukacja, ani kariera. Myślę, że dopóki wybieramy to co naszym zdaniem jest dla nas najlepsze, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Świat jest na tyle duży, że każdy zmieści się tam bez problemu ze swoją osobowością i poglądami :) Naprawdę więc niezmiernie się cieszę z Twojej wypowiedzi :)

      • Marta i Pies

        Dziękuję za odpowiedź :). Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy potrafią przyjmować krytykę w kulturalny sposób :)

        • jeśli krytyka jest również kulturalna, to nie widzę powodów do bójki ;)

  • Znam dżentelmenów, którzy ciągle całują po rękach, przyciągając je sobie zdecydowanie do mokrawych wąsisk – w mojej pracy średna wieku jest dość wysoka i niektórzy panowie mają maniery sprzed pół wieku ;-) A co do charakterystyki damy, to podoba mi się w 100 procentach. Kobieta nosząca głębokie dekolty czy kuse spódniczki i niebotyczne szpile, być może nieświeświadomie uderza w samcze instynkty panów i nie raz wnosi sporo zamieszania w ich sterowane popędem seksualnym życie ;-) Niektóre panie są dumne z tego powodu, ale ja akurat nie wiem z czego tu się cieszyć. To, że większość panów poleci na gołe cyce, to bank, ale co dalej z taką znajomością?…

    • może te mokrawe wąsiska to już trochę level hard, ale jest w tym coś takiego trochę z innej bajki :)

  • Uwielbiam Twój styl wypowiedzi.. trafiłam na bloga po raz pierwszy kilka tygodni temu, i bacznie obserwuje od tamtego czasu, chociaż komentarzy zabrakło.
    Jeśli wydasz książkę, kupię jako pierwsza, i przyjdę po autograf ;)

  • Mirosław Jędras

    Jednak nie ma co ukrywać, że w naszym kraju zachowanie dżentelmeńskie to jednak pewien rodzaj obowiązku, za brak którego można spotkać się z pewnego rodzaju infamią towarzyską. Sam niestety zaliczam się do tego rodzaju hipokrytów, stosujących dobre maniery z konieczności raczej niż z potrzeby serca. Mówię oczywiście cały czas wyłącznie o konwenansach damsko-męskich. Ja też nic nie poradzę na to, że gesty te kojarzą mi się źle, z okazywaniem poddaństwa i niższości, a ja nie czuję się gorszy od jakiejkolwiek kobiety, a przynajmniej nie chcę się czuć gorszy. Nie jestem dumny z tej tradycji, uważam ją za zbędną i wysoce szkodliwą, służącą wyłącznie jednej płci kosztem drugiej, z gruntu niesprawiedliwą i krzywdzącą. Nie czuję się lepiej i bardziej męsko jak pomogę kobiecie nieść torbę czy ustępując jej miejsca siedzącego – raczej traktuję to jako przykry obowiązek. Jednocześnie nie jestem chamem spod budki z piwem, ani nie pochodzę z patologicznej rodziny. Przeciwnie, w moim domu oraz w szkole, wciskano mi te wzorce zachowań w taki sposób, że do dziś mam do nich uraz. Nie ma żadnego uzasadnionego powodu dla innego traktowania kobiety na gruncie sv, nawet rodzenie dzieci nie jest żadnym wytłumaczeniem, aczkolwiek jestem jak najbardziej za ustępowaniem miejsca kobietom w ciąży czy puszczania w kolejce do kasy i sa tak robię, ale to już zupełnie inna sprawa.

    • w gruncie rzeczy to bardzo ciekawy komentarz, jakoś nie przyszło mi do głowy, że zachowanie dżentelmeńskie rozpatrywane jest przez mężczyzn typowo jako rodzaj obowiązku. szkoda że żaden inny pan się nie wypowiedział, zawsze daje to o wiele szerszy pogląd. również nigdy nie myślałam o tym w kontekście okazywania poddaństwa i niższości, ani też nigdy nie czułam się lepsza czy wyżej postawiona w momencie kiedy ktoś przepuścił mnie w drzwiach. daje do myślenia, naprawdę!

      • Mirosław Jędras

        Myślę, że nie oczekuję niczego wielkiego. Po prostu uważam, że kobieta nie powinna być traktowana ani trochę inaczej niż mężczyzna, ani lepiej, ani gorzej. Proszę zauważyć, że zgodnie z regułami dobrego wychowania względy okazuje się raczej osobom wyżej postawionym czy godnym większego szacunku, a jak mówię, nie czuję się kimś niżej postawionym od mojej koleżanki (pomijam relacje służbowe, bo tu jest hierarchia stanowisk, do której zasadniczo nie mam zastrzeżeń, jeżeli nie miesza się w to kryterium płci). Inny przykład: skoro moje nazwisko zaczyna się na literę J, to nie widzę powodu umieszczania go za nazwiskiem kobiety zaczynającego się na literę W. Nie uważam też, że moje nogi są mniej godne siedzenia niż damskie, a moje życie mniej warte od życia kobiety (to aluzja do Titanica, ale nie tylko, do wojska wciela się raczej tylko mężczyzn, przynajmniej w większości państw). Sporo osób posądza mnie o mizogonizm, gdzie tu mizogonizm pytam? Znaczyłoby to, że feministka to osoba nienawidząca mężczyzn, bo walczy o równość? Nonsens. Jeszcze co do feminizmu, popieram feminizm, ale konsekwentny, a nie wybiórczy prezentowany przez celebrytki w TVNStyle czy kolorowych czasopismach. A więc uprzejmość tak, ale bez faworyzowania tudzież hierarchizacji ze względu na płeć.

        • Moim zdaniem każdy powinien robić to co robi najlepiej i co sprawia mu przyjemność. To bardzo pośrednio tyczy się chociażby służby wojskowej. Nie mówię, że jest to jakakolwiek przyjemność, jednak z własnego doświadczenia wiem, że różni ludzie lubią różne rzeczy, są kobiety które mogłyby pół życia spędzić na strzelnicy (moja mama) i takie które mają do tego 2 lewe ręce (ja). Dlatego wcielenie mnie do wojska byłoby stratą czasu i pieniędzy, których już i tak w budżecie mamy niewiele.

          Jeśli chodzi o przepuszczanie w drzwiach, bardzo fajnie zgłębił temat Łukasz z czasgentlemanow.pl pisząc że „Otwierając drzwi mężczyzna ułatwia kobiecie przejście. Nie chodzi o to, by to ona jako pierwsza przeszła przez próg i w ten sposób podkreśliła swoją wyższość. Chodzi o to, że jej towarzysz ma jej ułatwić to przejście szarpiąc klamkę, ciągnąc ciężkie drzwi, przytrzymując je i zamykając za nią. Jeśli sytuacja tego wymaga to właśnie mężczyzna pierwszy przechodzi przez próg.” http://czasgentlemanow.pl/2013/03/o-przepuszczaniu-damy-w-drzwiach/ i z tego co gdzieś tam zdarzało mi się czytać już wielokrotnie, tego typu zachowania nie podkreślały wyższości kobieta, a raczej ich słabości :)

          Co do siedzenia, wiadomo, wszystkie pupy są tak samo godne miejsca siedzącego. Nie ma więc nigdzie żadnych nakazów mówiących o tym komu i w jakiej sytuacji należy się pierwszeństwo do usadowienia swoich 4 liter. Wszystko to kwestia tego co dzieje się w naszej głowie. W komentarzu piszesz o tym, że ustępujesz miejsca kobietom w ciąży. W przytoczonej przeze mnie we wpisie Hiszpanii nie ustępuje się miejsca nikomu. Przez rok dojeżdżałam metrem na uczelnię w tę i z powrotem i naprawdę sytuacja w której ktokolwiek ustąpił miejsca kobiecie w ciąży albo osobie starszej nie zdarzyła się praktycznie nigdy. Królowała zasada kto pierwszy ten siedzi i tyle.

          Wszystkie życia są warte tyle samo, jednak ciężko jest tak „na sucho” ocenić kto jak by się zachował. Często słyszy się o przypadkach w których np. któreś z rodziców oddało życie by uratować dziecko. Patrząc z tego punktu widzenia, pozostaje zapytać: czy życie dziecka jest warte więcej niż życie rodzica?

          • Mirosław Jędras

            Co do artykułu Pana Kielbana, owszem czytałem, ale moim zdaniem jest to celowe łagodzenie wymowy tych gestów, które jakby nie patrzeć, akurat w naszym kręgu kulturowym symbolizują wiernopoddańczy szacunek i tak też traktuje je klasyczny savoir-vivre. Wracając do meritum, to niestety, ale bardzo wiele kobiet, z którymi się zetknąłem, traktuje dobre maniery jako środek do zdobycia przewagi konkurencyjnej nad mężczyznami, zresztą w różnych sytuacjach życiowych, nawet w tak banalnych sprawach jak zajęcie lepszego miejsca w samochodzie czy teatrze, nie mówiąc już o stosowaniu wobec mężczyzn przemocy fizycznej (pan też mógł uderzyć swojego sługę, czy dziedzic chłopa), której sv wcale nie zakazuje. Najbardziej boję się jednego, że wielu kobietom wcale nie przeszkadza domagać się zarówno manier od mężczyzn, jak i równego traktowania, z
            tym że to równe traktowanie ma się ograniczać tylko do tradycyjnie damskich obowiązków. Jest to przerażająca i postępująca hipokryzja. Jedna z Pań pisze, że mężczyźni nie szukają dam. Też mam taką nadzieję, bo już dawno doszedłem do wniosku, że dama to kobieta roszczeniowa, wyniosła i „przeintelektualizowana”. Ostatnio przeglądając lekturę jednego z blogów, utwierdziłem się w tym przekonaniu. Co ciekawe i symptomatyczne zarazem, Autorka tegoż, sama przyznaje że walczy z uprzedmiotawianiem kobiet, jakby nie zauważyła, że sama pławi się w przywilejach i wcale nie zamierza z nich zrezygnować. Głupota czy hipokryzja? Obstawiam niestety to drugie… Jeżeli tak ma to wyglądać, to dziękuję, postoję i nie czekam na „damy”. Pragnę zauważyć, że jakkolwiek pisze się o manierach w kontekście kobiet to jednak istnieje rażąca dysproporcja w oczekiwaniach pewnych gestów od mężczyzn i od kobiet, oczywiście na niekorzyść mężczyzn. Dlatego jestem zdanie, że albo równamy wszędzie albo nie równajmy nigdzie. Druga opcja w
            dzisiejszych czasach odpada, więc wyjście pozostaje tylko jedno…

  • Filmik na koniec…. niezłe;)

  • Angee

    Bardzo mi się podoba, ze poruszyłaś ten temat :) Bardzo dobrze się czyta Twoje wpisy. Zostaję na dłużej :)

  • Pingback: Wrzesień w kwadratach. - simplife.pl()

  • Damy damami, ale ja mam wrażenie, ze Panowie wcale Dam nie szukają… Tak, jakoś pesymistycznie to podsumuje :)

    • a ja nadal trzymam się tego, że jednak szukają :) co innego kobieta na raz kiedyś, a co innego mama przyszłych dzieci :)

      • Ja podtrzymuję ta odpowiedź, nawet mogę stwierdzić, że sprawdziłam to na własnej skórze :) Nikt nie chce wiązać się na poważnie z kobietą, która z Damą ma niewiele wspólnego. Mniej lub bardziej, ale ważne żeby czuć się i zachowywać jak Dama, choć w minimalnym stopniu…

  • Trzech punktów mi zabrakło do bycia damą. Na ubieranie się elegancko raczej się nie zanosi, wspaniałą matką może kiedyś zostanę, a na eleganckie przyjęcia się nie wybieram. I raczej nie zamierzam być damą. Pamiętam wykład o opioidach, na którym dowiedziałam się, że w USA kiedyś źle widziano, by dama piła alkohol – zatem prawdziwe damy piły laudanum.

    Mieszanka opium i alkoholu. Nie ma to jak elegancka hipokryzja.

Close